poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Kolejny krem do rąk godny pochwały, tym razem od KOLASTYNA!


Nie licząc twarzy moje dłonie chyba są najbardziej pieszczone przeze mnie ;) Ich pielęgnacja u mnie to ważna sprawa. Kilka lat temu bardzo je zaniedbałam i zauważyłam, że zrobiły się przesuszone, nawet dość mocno! Teraz staram się nakładać na nie kremu ile się da, by nie czuć pieczenia i żadnego dyskomfortu. Dlatego też przez ostatni czas przetestowałam bardzo dużo kremów do rąk.
Dzisiaj o jednym z tych, który okazał się kolejnym numerem 1!

Kolastyna odżywczy krem do rąk z algami alantoiną


Skład:


Krem jak to krem, posiada standardową tubeczkę, pełną w środku kremiku. Jego konsystencja jest dość gęsta i to o cudownym  zapachu. Powiedziałabym, że jest tam zawarta mieszanka owocowa, gdzie przeważa mix cytrusów. Rączki po kremiku pachną długo, długo, kojąc moje nozdrza ;)


Kosmetyk bardzo szybko się wchłania. Na moich dłoniach migusiem niknie w skórę, czyniąc ją wspaniale nawilżoną i świetnie odżywioną. Krerm posiada w składzie alantoinę, która łagodzi i przyspiesza proces odnowy naskórka, natomiast  Ekstrakt z ALG, który jest bogaty w minerały i składniki odżywcze zmiękcza naskórek, dając nam zadbane i przyjemne w dotyku dłonie.


Jak dla mnie jest to świetny krem. Nie lubię kremów, po których muszę machać rękoma, żeby szybciej wchłonęły. Kolastyna daje mi ekspresowy wchłanianie, przy tym równie natychmiastową ulgę, regenerację i fantastyczny aromat. Tubeczka 100 ml. jest całkiem wydajna, łatwo dostępna no i cena przyjemna dla portfela bo ok 4 zł.

A Wy jakich kremów do rąk używacie?? Polecicie coś dla moich suchych łapek??

Pozdrawiam'

MAGDA

czwartek, 23 kwietnia 2015

Miętowo - pastelowo z Golden Rose

Kochane dzisiaj szybciutko z pośpiechem, pokażę Wam nowy lakier. No może nie jest do końca mój - bo pożyczony, od koleżanki. Jest taki śliczny, że nie mogłam się oprzeć by Wam go nie pokazać. Tym bardziej, że u mnie otworzyli stoisko lakierów Golden Rose, więc będą u mnie częściej gościć owe lakiery.

Golden Rose Color Expert


Kolor , który posiadam to piękna pastelowa zieleń, bardziej może lazurowa, w każdym razie jest kolor bardziej na wiosnę - lato niż na te chodniejsze pory roku. Sama buteleczka jest dość spora bo posiada aż 10,2 ml produktu. Do tego długi i wygodny pędzele no i szeroki. Dwa machnięcia i pazurki pomalowane!


 Jego krycie przy pierwszej warstwie nie jest dobre, ale już po dwóch - doskonałe!! Na pazurkach zostaje w całości max do 3 dni. Potem końcówki się ścierają, lakier odpryskuje no i wniosek z tego taki, że czas na nowy kolor ;)






Nie wiem czemu ale bardzo lubię markę Golden Rose. Ich produkty są dla mnie dobrej jakości i to w bardzo dobrej cenie. Minusem do tej pory była dla mnie dostępność, bo nigdzie nie mogłam ich znależć. Na szczęście minus przemnienił się w plus i mam je w zasięgu ręki!!! Lakierom mówię stanowczo TAK, gdyż mają też mega obszerny wybór w kolorach jak i wykończeniach - więc mój portfel już powinien się bać. No i pomadeczki.... na które też poluję :)

Znacie tę serię lakierów Golden Rose?? Też lubicie miętuskowe kolorki na pazurkach??

Pozdrawiam,

MAGDA

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Odżywka utwardzająca z wapnem do cienkich, słabych i wrażliwych paznokci.

Dzisiaj Kochani o odżywce do paznokci, którą pokochałam w bardzo szybkim czasie. Sprawiła, że moje paznokcie są ze mną dłuższe na długi czas. Nie muszę się martwić, że za chwilę złamią mi się, czy rozdwoją i nie będę mogła ich pomalować, bo wiem, że mam na nie lekarstwo!! Z marką  Alessandro, wszytsko jest możliwe. Zapraszam!!

Alessandro Calcium Nail Hardener


Od producenta:

 Odżywka z wapniem dla wyjątkowo słabych paznokci - miękkich, cienkich, rozdwajających się. Idealna do wrażliwych, zniszczonych paznokci, po zdjęciu tipsów.  Wzmacnia słabe paznokcie i pobudza ich wzrost, regeneruje i nawilża płytkę paznokcia. Ekstrakt z lawendy normalizujezawartość tłuszczu w paznokciach i dodaje im elastyczności. Wapń utwardza płytkę i wspomaga ich stabilność.
Uwaga!!! Nie należy stosować odżywki jako podkład pod lakier kolorowy!!


Samo opakowanie odżywki jak dla mnie wygląda bardzo przyjemnie. ładny, kartonik, który mieści w sobie buteleczką o fikuśnym kształcie. Do tego jego zakrętka posiada wygodne wgłębienia na palce, które ułatwiają nam aplikację odżywki. Kosmetyk ma konsystencję lakieru bezbarwnego, może jest lekko rzadsza, ale nie jest to absolutnie żadnym problemem. Niebieski kolor sprawia, że na początku miałam wrażenie i obawy , że odżywka będzie barwić paznockie na niebiesko, jednak na szczęście tak się nie stało.


 Odżywkę stosuje się przez trzy dni pod rząd nakładając warstwami - każdego dnia po 1 warstwie, nie zmywając poprzednich. Po 3 dniach gdy lakier zacznie się ścierać, zmywamy zmywaczem najlepiej bezacetonowym, odżywczym. No i ponawiamy zabieg.


Efekt, po  kuracji jest bardzo zadowalający. Nie dość, że paznockie rosną w oszałamiającym tempie, to są do tego bardzo twarde. Ja z natury mam twarde paznokcie, ale teraz mam wrażenie jakbym nosiła beton zamiast pazurek. W mojej pracy często zdarzają mi się sytuacje, że tracę jakiś paznokieć, pod wpływem pewnych sytacji, a teraz kończy się tylko bólem i lekkim grymasem na twarzy ale z całym paznokciem!!


Odżywka od Alessandro to doskonała dawka witaminowa dla naszych pazurek.Płytki są zdrowe, wspaniale odżywione i zregenerowane, Nie łamią się ani nie rozdwajaja za to wyglądają na mega zadbane! Co jeszcze zauważyłam to tak jakby owa odżywka nalożona na paznokcie lekko je wybiela.


Jedynym minusem tego kosmetyku może być tylko cena bo to koszt ok 40-45 zł, więc faktycznie sporo. Jednak dla osób posiadających problematyczne paznockie, bardzo kruche, łamliwe czy rozdwajające się - polecam . Odżywka Alessandro o niebo lepsza jest od tych z Eveline Cosmetics. Ja osobiście jestem bardzo zadowolona, poleciłam nawet koleżance, która po zdjęciu żeli ma paznokcie w fatalnym stanie i mam nadzieję, że będzie równie zadowolona jak ja.

Cena: 40-45 zł/ 10ml
Dostepność: on - line, http://www.alessandro.pl/

A u Was kobietki co gości w pielęgnacji paznocki??


Pozdrawiam,


MAGDA

środa, 15 kwietnia 2015

Uroda - Melisa pomadka do ust

Pomadek u mnie w domu nigdy za wiele. W każdej torebce, w każdej kieszonce,w każdym kącie i wszędzie gdzie się da. Po prostu uwielbiam je mieć pod ręką, chyba jestem uzależniona od nich - tak sądzę. Oczywiście mowa o pomadkach ochronnych. Dziś przedstawiam Wam jedną z nich, która zapachem przypomniała mi stare czasy ;)

Uroda - Melisa pomadka do ust



:Skład i od producenta:


Składniki aktywne: witaminy A, E, naturalne woski: wosk pszczeli, wosk z liści palmy Karnauba.
 Zapobiegają wysuszaniu oraz pierzchnięciu ust.
 Chroni przed promieniowaniem UV. Specjalnie opracowana formuła doskonale pielęgnuje i chroni usta, troszcząc się o ich naturalne piękno. Pomadka idealnie rozprowadza się na ustach, pozostawiając uczucie komfortu.



Pomadka posiada szatę graficzną identyczną jak cała seria tych kosmetyków ( to mi nowość hehe).  Plastykowe opakowanie, które niestety przy moim bałaganie w torebce połamało się ( górna nasadka). Nie mniej jednka nie przeszkadzało mi to i śmiało nadal używałam kosmetyku. Konsystencja delikatna i do tego pięknie pachnąca. Zapach pomadki Uroda przypomina mi czasy dzieciństwa a dokłądnie zapach pierwszej mojej pomadki, którą kupiła mi moja kochana mamciś :* Za to megaaa plus!!!!



Pomadka łatwo sunie po ustach zostawiając na nich warstwę, chroniąc je i pielęgnując. Po zastosowaniu kosmetyku usta są doskonale nailżone i przy tym tak fanstastycznie pachną. Dłuższe stosowanie pomadki sprawia, że są fajnie odżywiona co widać po braku suchych skórek na ustach, za to mam aksamitne i mięciutkie usteczka.



MIałam już styczność z kosmetykami Uroda a zwłaszcza z kremem silnie nawilżającym. Jak krem okazał się dobry tak pomadka dla mnie jest jeszcze lepsza!!! Do tego fakt, że to Nasza polska marka i produkuje tak dobre produkty jeszcze bardziej sprawia, że moje serce i usta się radują. Polecam Wam wypróbować, bo cena jest niska, działanie jak dla mnie doskonałe, więc tylko miziać Nasze usta "Meliskową" pomadką ;)

Cena: 4-6 zł
Dostępność: on - line, wyspy URODA ( jedna mieści się w Białymstoku w Atrium Biała )

A u Was kobietki jakie pomadki goszczą w Waszych torebkach???


Pozdrawiam,

MAGDA

sobota, 11 kwietnia 2015

Klub Ekspertek Sally Hansen Miracle Gel nr. 560 Spice Age

Ostatnio  u mnie mocno lakierowo ale Kochani przyzwyczajajcie się bo będzie coraz częściej. Wpadłam w manię lakieromaniactwa i choruję na różniaste kolorki na moich paznokciach. Ostatnio ku mojemu zaskoczeniu udało mi się dołączyć do Kluby Ekspertek Sally Hansen i o to tym sposoebm mogę testować nowe lakiery z serii Miracle Gel.  W przesyłce otrzymałam 2 lakiery i top coat oraz rabat dla moich koleżanek i czytelniczek ;)

Klub Ekspertek Sally Hansen Miracle Gel



Miracle Gel i jego zastosowanie:
  • Bez lampy UV
  • Intensywny efekt koloru
  • Zjawiskowy połysk
  • 12 pięknych kolorów
  • 14 dniowa trwałość
  • Łatwe zmywanie
  • 2 proste kroki
Krok 1: Na czyste i suche paznokcie nałóż 2 warstwy lakieru Miracle Gel. Nie musisz nakładać bazy.
Krok 2: Nałóż 1 warstwę Miracle Gel Top Coat

To naturalne światło zapewnia utwardzenie i trwałość lakieru.



 Pierwszym kolorem,który poszedł to jest nr. 560 Spice Age. Ciemny brąz, który mieni się rewelacyjnie i daje naprawdę świetny efekt, zwłaszcza na słońcu. Osobiście lubię takie mroczne kolorki. Cała seria zamknięta jest w fikuśnych buteleczkach o bardzo sporej pojemności jak na lakier do paznokci bo aż 14.7 ml ! Można malować śmiało sobie, koleżankom, sąsiadkom i komu zapragniecie  ;)  Plusem kolejnym jest długi , szeroki i bardzo poręczny pędzelek, który maluje perfekcyjnie!


Podczas aplikacji nie czuć intensywnego zapachu lakieru co mi bardzo odpowiada, bo nie muszę kryć się po łazienkach, by aromat nie roznosił się po domku. Także na spokojnie można sobie urządzić i manicure i pedicure, beż zbędnej gadki faceta. Miracle Gel schną hmhmh całkiem ok, myślałam, że będzie długo to trwało z powodu dwóch warstw, ale zle nie jest. Przy nałożeniu Top Coatu - dopiero wtedy trzeba troszkę dłużej polatać po mieszkaniu robiąc wiatr.




Jaką trwałość posiadają lakiery Miracle Gel?? Otóż kosmetyk na pazurkach w stanie pierwotnym wytrzymał 2 dni mojej pracy. Trzeciego dnia delikatnie końcówki zacieły się ścierać - uwierzcie mi, przy lakierach innej marki jeden dzień mojego tyrania i kaplica, więc jak dla mnie jest to efekt zadowalający, gdyż nie muszę malować ich co drugi dzień. Odprysków nie zauważyłam aż do samego zmycia kosmetyku ( po 5 dniach) , ale też jego żywotność 14-dniowa to dla mnie informacja na wyrost.



Poniżej fotka w świetle dziennym.


Podsumowując. Lakiery Miracle Gel Sally Hansen są interesujące, długo wytrzymują w dobrym stanie na paznokciach choć nie 14 dni jak obiecuje producent. Szybka, łatwa aplikacja, brak ostrego zapachu, piękny intensywny kolor, kolosalna pojemność i ładne dla oka opakowanie. Minusem jest cena - dość wysoka bo ok 30 zł za buteleczkę, choć z drugiej strony jak na jego wydajność to można sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. Czy skuszę się na  kolejne lakiery Miracle Gel?? Myślę, że kiedyś tak, tym bardziej, że widziałam w SuperPharmie ich kolorysteykę, która mi bardzo pasuje.


Znacie Lakiery Sally Hansen Miracle Gel???

Pozdrawiam,

MAGDA

czwartek, 9 kwietnia 2015

OlVita Olej z pestek Truskawki

Kto czyta ten wie, że u mnie w domu kosmetyków nie mam tylko dla siebie. Ostatnio myszkuje w nich mój facet, co bardzo mnie śmieszy i wręcz cieszy, że dba o siebie. Jak ma ochote, a niech sobie używa chłopina ;) Ulubionym jego kosmetykiem są olejki do pielęgnacji. Wszystkie, które miałam, to właśnie On uzywał a jak trzeba było to gościł w recnezjach ;: Tak też będzie dzisiaj, gdyż recenzja dotyczyć będzie olejku, którego testował mój piękniś.

 OlVita - Olej z pestek truskawki



Skład i od producenta:

Bardzo cenny olej tłoczony na zimno, polecany w szczególności do celów kosmetycznych. Zalecany do cery suchej i dojrzałej. Dzięki wysokiej zawartości Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych  skóra jest odżywiona, poprawia się jej elastyczność i sprężystość.  Wzrastają naturalne funkcje obronne skóry i reguluje się wydzielanie łoju. Zawarte w oleju naturalne antyoksydanty chronią skórę przed przedwczesnym starzeniem się. Bardzo istotnym składnikiem oleju z nasion truskawki jest kwas elagowy, Związek ten wykazuje działanie antynowotworowe, a także przeciw bakteryjne i przeciw wirusowe.
Olej ten można stosować bezpośrednio na skórę, przede wszystkim twarzy, szyi i dekoldu.  W tym celu należy nanieść opuszkami palców kilka kropel oleju na skórę i delikatnie wmasowywać aż do całkowitego wchłonięcia.  Efekt to aksamitna  lecz nie tłusta w dotyku skóra.


 Jak już wspomniałam olejek testował mój facet. O opakowaniu nie będę pisać, bo widać jakie jest, wspomnę tylko, że szklana buteleczka posiada pipetkę, która pomaga nam i ułatwia aplikcję kosmetyku. Konsystencja produktu jest jak na olejek przystało. Dodatkowo ciemno - żólta barwa i jego zapach - który wcale nie pachnie truskawkami.


 Jego aromat mocno pachnie zwykłym olejkiem, dopiero gdzieś tam w oddali można wyczuć lekka namiastkę sztucznej truskawki. Facetowi nie przezkadzał owy fakt, bardziej stawia na efekt niż na zapach. Olejek szybko wchłania się w skórę nie pozostawiając na niej świecącej poświaty.


Pierwsze dni testowania Luby nie mówił nic, żeby coś go drażniło, coś go zachwycało. Szczerze to miał wrażenie, jakby wysmarował sie zwykłym olejem kuchennym.  Jednak z dnia na dzień, a już po 3 tygodniach stosowania jego oznajmił mi , że kończy się jego ulubiony olejek. Co się wydarzyło na taką opinię??  Bardzo szybkie i natychmiastowe nawilżenie skóry, zwłaszcza po kąpieli basenowej - zero uczucia ściągnięcia skóry. Kolejna sprawa to bardzo miła i przyjemna w dotyku buzka - wiem bo sama sprawdziłam, oraz odżywiona, bardziej elastyczna zwłaszcza okolice szyi. Idealny jest do cery suchej, przesuszonej pozbawionej blasku.


Olejek z pestek truskawki jest nr.2 zaraz po olejku arganowym. Jeden jak i drugi produkt świetnie działają i co ważne dają efekty stosowania ich. Nie od dziś wiadomo, że produkty naturalne o wiele lepiej i szybciej wpływają na Naszą skórę. Dodam też , że owy olejek jest tłoczony na zimno, co zwiększa jego zalety i działanie. Także mój Piekniś szczerze poleca nie tylko Nam kobietom, a nawet wręcz Panom, by zaczęli również stosować naturalne olejki, gdyż pomagają nawet bardzo wymagającej skórze. Krzywdy nie robi a pomóc zawsze może.


Cena: 25-30 zł / 30ml
Dostępność: internet, apteki

Czy Wasi mężczyzni też tak myszkują w Waszych kosmetycznych zasobach??

Pozdrawiam,

MAGDA

wtorek, 7 kwietnia 2015

Joko - Find Your Color - Sea Story Mat - lakier do paznokci

Kochane jak po świętach?? Ja jestem przejedzona, toczę się po ziemi ale dalej ciągnie mnie do lodówki ;) Masakra, muszę na przymusową dietę przejść by pozbyć się tego nadmiaru w brzuszku, bo oszaleję ;)
Żeby nie myśleć o jedzonku, przygotowałam recenzję lakieru, który gości na mych pazurkach od kilku dni.

Joko - Find Your Color Sea Story Mat nr. J104


Do tego lakieru przymierzałam się jak pies do jeża. Zawsze inny lakier, inny kolor wyprzedzał go o krok. Jednak w końcu odstawiłam wszystkie i sięgnęłam po ten. Mój kolor na dzisiaj to J104 w wersji matowej. Nigdy wcześniej nie miałam lakieru, który efekt końcowy dawałby w macie. Tak też i ciekawość jak wyjdzie była wielka.


W butelce kolor jak widać jest niebieski, taki typowo marynarski, bardziej kojarzy sie z latem, wakacjami, morzem, widać , że już mi tęskno za urlopem ;) W środku mamy szeroki, pędzelek, który jak dla mnie jest świetny. Dwa ruchy i płytka pomalowana, no chyba, że mamy wąziutkie paznokietki, to wtedy i jedno pociągnięcie wystarczy.




Co do krycia. Powiedziałabym, że do dwóch razy sztuka i jest cudownie. Żadnych prześwitów, żadnych smug, jestem zadowolona. Schnie, też w miarę przyzwoitości, nie mam co narzekać. Efekt jaki daje??? Tutaj niestety ponarzekam! W momencie malowania lakier ładnie błyszczy i nadaje mu naprawdę fantastycznego,chabrowego koloru, jednak po wyschnięciu - matowieje - co jest jego zadaniem. Mi osobiście ta opcja się nie spodobała. Nie wiem, ale maty są nie dla mnie, przynajmniej w tym wydaniu, jakoś tak czegoś mi w nich brakuje, takiej iskry, jakie posiadają lakiery " błyszczące".



Podsumowując  Joko Find Your Color Sea Story J104 Mat jest to jakościowo dobry lakier. Utrzymuje się do 3 dni w całości, potem wiadomo, końcówki się ścierają, boczki lekko odpryskują. Buteleczka 10 ml to koszt 10- 12 zł - jak dla mnie z lekka za bogato, tym bardzie, że końcowy efekt mnie nie zadowolił. Może kiedyś dam ju jeszcze szansę i skuszę się na inny kolorek, ale muszę przemyśleć sprawę.

A u Was Kochane jakie laery goszczą na paznokciach?? Lubiecie matowe wykońćzenia??


Pozdrawiam

MAGDA

sobota, 4 kwietnia 2015

Kneipp - pielęgnujący olejek do kąpieli Kwiat Migdała

Kochani jak u Was przygotowania do ŚWIąt?? U mnie już wszytsko zorbione, jedzonko smaczne czeka, jajeczka poświęcone, więc tylko czekać jutra i wspólnie spędzić Wielkanoc z rodziną ;)
Dzisiaj mam dla Was olejek firmy Kneipp, który dostałam podczas spotkania blogerek w Białymstoku.

Kneipp - pielęgnujący olejek do kąpieli Kwiat Migdała


Skład od producenta:

Zmysłowo pachnący  Pielęgnujący olejek do kąpieli Kwiat migdała Jedwabna skóra Kneipp® daje skórze optymalne połączenie aktywnej ochrony i pełnej pielęgnacji. Dzięki 94% czystego olejku migdałowego wspiera utrzymanie naturalnego płaszcza ochronnego skóry i pozostawia ją aksamitną i miękką. Olejek migdałowy charakteryzuje się szczegόlnie wysoką zawartością esencjonalnych kwasόw tłuszczowych. Ten natłuszczający olejek roślinny szybko się wchłania i w naturalny sposόb wyrόwnuje utratę nawilżenia w skόrze.W połączeniu z kojącym działaniem ciepłej wody tłusty olejek roztacza swoje naturalne działanie pielęgnacyjne.



Olejek zamknięty jest w małej, szklanej buteleczce o pojemnośco 20ml. Dodatkowo posiada łądny, kolorowy kartonik, na którym widnieje skład i opis od producenta. Konsystencja olejku jest wodnista, w kolorze lekko pomarańczowym. Zapach jego to kwiat migdała. W butelce zapach jego jest dość mocny, perfumowany, wyczuwalna w nim jest słodycz i przypomina mi lekko orientalne aromaty niż migdały. W każdym razie podoba mi się ta woń, jest inna, pobudzająca i na pewno relaksująca.



Jak sprawdził się w kąpieli?? Otóż olejek wlałam pod bieżącą wodę. Żadnej piany nie otrzymałam, ani zabarwionej wody, za to wspaniału otulający aromat, który mogłabym wąchać godzinami ;) Kosmetyk nawilża skórę ale bardzo delikatnie, więc w moim przypadku z nie ma opcji by zrezygnować z balsamu do ciała. Skóra jest delikatna, miła i przyjemna w dotyku i pachnąca tym magicznym kwiatem migdała.


Podsumowując. Szczerze mam mieszane uczucie na temat tego olejku. Z jednej strony jest to fajny umilacz do kąpieli, który pomaga odpocząć po ciężkim dniu w pracy. Z drugiej strony żadnej rewelacji tutaj nie ma, tym bardziej, że owa buteleczka starczyła mi tylko na 2 pożądne kąpiele. Jak dla mnie kosmetyk spełnia swoje zadanie tylko i sprawdza się jako dodatek do domowego SPA.  Kwiat Migdała wycisza, koi nerwy, uspokaja i relaksuje Nas po całym energicznym i często dość wyczerpującym dniu.

Cena: 7-9 zł
Dostępność: Hebe, on - line


Używacie olejków do kąpieli??

Pozdrawiam

MAGDA