Witajcie Kochani w tym Nowym 2017 Roku!!! Życzę Wam samych wspaniałości, optymizmu, życzliwości, miłości, zdróweczka i wszystkiego co najlepsze!!!
Dzisiaj mój pierwszy post w tym roku będzie dotyczył kolorówki a dokładnie pomadek. Dawno u mnie ni było postu z tej serii sama nie wiem czemu. No przez ostatnie osiem miesięcy rzadko sięgam po kosmetyki do makijażu, więc może to też tego przyczyna. Jednak nie da się żyć na samej wazelinie do ust, czasem trzeba wyjść do ludzi i pokazać się trochę z lepszej strony ;)
Przedstawiam Wam dwie pomadki od Smart Girls Get More z serii Long Lasting Love. Od początku kiedy zaczęła tylko się malować, zawsze u mnie królowały brązy i beże. Nawet nie patrzyłam w stronę czerwieni, róży czy innych odcieni o nieee. Jednak jak to mówią wiek przychodzi, gusta się zmieniają tak też jest i ze mną.
Oczywiście z brązów nie zrezygnowałam są dalej moim nr.1 jednak od pewnego czasu zaczęłam sięgać też po inne kolory.
Moje dwa nowe nabytki to odcień delikatnego różu czyli 08 Sweet Love oraz delikatnej czerwieni 05 Something More. Szminki posiadają kremową konsystencję o matowo - pastelowym wykończeniu. Same w sobie są miękkie, dzięki czemu łatwo aplikują się na ustach pozostawiając miłą taflę o waniliowym zapaszku.
Jak dla mnie pomadki LONG LASTING LOVE 05 i 08 w opakowaniach mają intensywniejsze kolory niż na ustach. Bardziej przydzieliłabym je do pomadek nawilżających o delikatnych zabarwieniach. Dla mnie jest to plus, ponieważ gdyby kolory byłyby na ustach intensywniejsze prawdopodobnie nie odważyłabym się ich użyć. A tak spokojnie moje usta muśnięte są delikatnie kolorkiem, który aż tak bardzo nie rzuca się w oczy.
Kolejne plusy dla tych Pań to brak podkreślonych skórek, nawet delikatnie nawilżają, nie zbierają się w kącikach ust, proste, wygodne opakowanie. No ale znalazł się też minus - słaba trwałość. Bez jedzenia i picia i bez ciągłego gadania max 30-40 minut. Jednak nie spodziewam się efektów wow po pomadkach, które dla mnie są bardziej pomadkami ochronnymi o lekkim zabarwieniu niż typowymi pomadkami, które intensywnie tkwią na ustach zostawiając swoje odciski na obręczy szklanki ;)
Tu akurat kolory na dłoni muśnięte kilka razy, inaczej słabo uwydatniłoby ich odcień. W rzeczywistości są o wiele delikatniejsze.
Podsumowując. Pierwsze moje spotkanie z nimi było bardzo emocjonujące, bo nowe kolory w mojej kosmetyczce to wielkie wyzwanie i mega strach. Na szczęście są to pomadki hmhmhm dla początkujących bądz też dla tych mniej odważnych kobietek, które nie lubią mocno podkreślonych ust. W opakowaniu wyglądają groznie jednak na ustach krzywdy nie robią. Po prostu taka pomadka typowa na co dzień. Delikatna, pachnąca i za niecałe 10 zl ;)
Dzisiaj mój pierwszy post w tym roku będzie dotyczył kolorówki a dokładnie pomadek. Dawno u mnie ni było postu z tej serii sama nie wiem czemu. No przez ostatnie osiem miesięcy rzadko sięgam po kosmetyki do makijażu, więc może to też tego przyczyna. Jednak nie da się żyć na samej wazelinie do ust, czasem trzeba wyjść do ludzi i pokazać się trochę z lepszej strony ;)
Moje dwa nowe nabytki to odcień delikatnego różu czyli 08 Sweet Love oraz delikatnej czerwieni 05 Something More. Szminki posiadają kremową konsystencję o matowo - pastelowym wykończeniu. Same w sobie są miękkie, dzięki czemu łatwo aplikują się na ustach pozostawiając miłą taflę o waniliowym zapaszku.
Kolejne plusy dla tych Pań to brak podkreślonych skórek, nawet delikatnie nawilżają, nie zbierają się w kącikach ust, proste, wygodne opakowanie. No ale znalazł się też minus - słaba trwałość. Bez jedzenia i picia i bez ciągłego gadania max 30-40 minut. Jednak nie spodziewam się efektów wow po pomadkach, które dla mnie są bardziej pomadkami ochronnymi o lekkim zabarwieniu niż typowymi pomadkami, które intensywnie tkwią na ustach zostawiając swoje odciski na obręczy szklanki ;)
Tu akurat kolory na dłoni muśnięte kilka razy, inaczej słabo uwydatniłoby ich odcień. W rzeczywistości są o wiele delikatniejsze.
Podsumowując. Pierwsze moje spotkanie z nimi było bardzo emocjonujące, bo nowe kolory w mojej kosmetyczce to wielkie wyzwanie i mega strach. Na szczęście są to pomadki hmhmhm dla początkujących bądz też dla tych mniej odważnych kobietek, które nie lubią mocno podkreślonych ust. W opakowaniu wyglądają groznie jednak na ustach krzywdy nie robią. Po prostu taka pomadka typowa na co dzień. Delikatna, pachnąca i za niecałe 10 zl ;)
A u Was jakie kolory pomadek królują??
Pozdrawiam



