wtorek, 18 września 2018

Aloesowy tonik Equilibra

Aloesowy tonik Equilibra


Uwielbiam kosmetyki z aloesem, na aloesie i uwielbiam wpływ jego na moją skórę. Jeśli chodzi o toniki unikam ich w swojej pielęgnacji z racji pieczenia skóry po jego użyciu. Wiem, że od czasu do czasu powinno się cerę"przejechać" porządnie płatkiem nasączonym tonikiem, ale osobiście nie mogłam się do nich przełamać. No ale jako że kocham aloes to postanowiłam zaryzykować i sprawdzić, czy w tym przypadku działanie jego da mi ukojenie czy na zawsze pożegnam się tonizacją.


Bezalkoholowy tonik od Equilibra bazuje na czystym aloesie (20%) z zawartością pro-witaminy B5. Jest delikatnie perfumowany i nie zostawia na skórze lepkiej ani jakiejkolwiek innej warstwy. Nawet dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, przyjemnie ją odświeża i w pewnym stopniu nawilża. Po jego użyciu nie czuję wysuszenia skóry, wręcz odżywia ją i wyrównuje jej koloryt. Stosowany codziennie u mnie tylko wieczorem pozostawia skórę gładką i jędrną. No i tu kończą się jego plusy. Bowiem chyba jestem skazana na dożywotni zakaz używania toników bo i po aloesowym piekła mnie skóra, zwłaszcza w okolicy skrzydełek nosa. Może nie tak bardzo jak przy drogeryjnych tonikach no fakt faktem, dyskomfort się pojawia. Nie wiem czym jest to spowodowane, tym bardziej, że Equilibra nie posiada w składzie ani alkoholu ani parafiny, parabenów czy jakichkolwiek alergenów a pieczenie mimo tego wystąpiło. Jestem trochę zawiedziona, bo miałam nadzieję, że tu aloes okaże się cudotwórczy i sprawi, że powrócę do używania toników. Wychodzi na to, że labo moja cera ich nie przyswaja albo zawierają coś jeszcze, co nie akceptujemy!


INGREDIENTS: Aqua (Water), Aloe Barbandensis Leaf Juice, Methyl Propanediol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, Methyl Lactate, PEG-14 Dimethicone, Parfum (Fragnance), Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, , Simethicone, Sodium Dehydroacetate, Sodium Metabisulfite, Disodium EDTA, Cl 42090 (FD&C Blue No 1), Cl 19140 (FD&C Yellow No5).


No i jakby tu podsumować??  Mimo wysokiego stężenia aloesu, mimo bogatej formuły w składniki roślinne i mimo mojej miłości do aloesu, niestety tonik jednak musi opuścić moje skromne progi. Widocznie nie jest mi dane ich używanie i muszę z tym faktem się pogodzić. Na szczęście zostają mi hydrolaty i micele, które są niezawodne! 




Pozdrawiam


sobota, 15 września 2018

PERFUMY PROUVE -zamknij oczy i pozwól działać zmysłom!

PERFUMY PROUVE -zamknij oczy i pozwól działać zmysłom!


Uwielbiam perfumy i uwielbiam pięknie pachnieć. Od najmłodszych lat to właśnie dzięki Nim poznawałam czym jest świat zapachów, tak różnych od siebie a jak potrafiących uwieść i omamić. Dziś chciałam Wam przedstawić 2 zapachy marki Prouve, polskiej firmy, która sprowadza olejki zapachowe prosto z francuskiego Grasse. Perfumy Prouve tworzone są z 20% francuskich, oryginalnych olejków zapachowych, dzięki czemu są wyjątkowe i niepowtarzalne. 


Zacznę porządnego kopnięcia jakim jest zapach nr.55, który również jest odpowienikiem Toma Forda Black Orchid. Uwielbiam ciężkie a raczej mocne i specyficzne zapachy. Lubię się wyróżniać z tłumu, pachnąc inaczej, wyniośle i z porządnym, kobiecym pazurem. Takie są własnie perfumy nr. 55. Są orientalno - kwiatowe, gdzie główną rolę gra orchidea, czekolada i trufla. Dość specyficzna kombinacja a raczej nazwałabym ekskluzywna. Dzięki nim zapach jest bardzo mocny i wyrazisty. Na początku wyczuwalna jest słodka czekolada, która może delikatnie odpychać swoją intensywnością. Na szczęście zapach jest jak kameleon, pięknie i falowo się rozwija nadając charakteru. Uwolniona orchidea z pod czekoladowych skrzydeł otula skórę, ciało rozbudzając zmysły i powodując, że chce się więcej. Przepiękny, tajemniczy i z lekka mroczny a jednocześnie mocno kobiecy i elegancki. Jest to zapach na chłodne wieczory, kiedy chcemy nie tylko pięknie pachnieć ale również rozbudzić zmysły, emocje jak i fantazje zarówno u siebie jak i u mężczyzny, z którym chcemy spędzić daną chwilę, noc, życie!


Dla ochłonięcia i zejścia troszkę na ziemię przychodzi Nam zapach nr. 49.  czyli coś w stylu Gucci-Bamboo. Mamy tu bergamotkę, ylang-ylang oraz drzewo sandałowe. Można byłoby rzec , że po tej "trójce" ponownie możemy się spodziewać czegoś mocnego. Otóż zdziwię Was i mówię stanowczo NIE! Bardzo sympatyczny, spokojny, świeży i delikatnie słodki zapach. Bardzo zaskakujący, subtelny, zwiewny i myślę, że to zapach dla każdej kobiety. Jak na mój nos rządzi tu bergamotka nadając całości wdzięku kobiety i uroku nastolatki. Sandałowiec jak i ylang-ylang to miły dodatek, którego nie wyczuwam, choć domyślam się, że dzięki Nim zapach jest bardziej elegancki, bezpieczny i przyjemnie zmysłowy. Całość jest na tyle bezpieczna, że po tą wersję zapachową mogą sięgnąć dosłownie wszyscy.


Jestem bardzo miło zaskoczona jakością, wyważeniem zapachu jak i wyglądem buteleczek perfum PROUVE. Prócz tego, że każdy flakonik zapakowany jest w kartonik, to również zawiera certyfikat potwierdzający,że zostały one wykonane zgodnie z najlepszą sztuką komponowania zapachów wyłącznie z najdoskonalszych francuskich olejków. Co do trwałości. Nie ma co ukrywać i nie spodziewajmy się tu 24 godzinnej euforii. Nie mniej jednak nr.55 jest bardzo mocny i intensywny i o wiele dłużej się go "nosi" niż nr.49. Kwestia też czy pryskamy nimi skórę czy ciuchy. Na skórze perfumy trzymają do ok. 5 godzin a na "szmatkach" nr. 55 nawet na drugi dzień jeszcze potrafi o sobie przypomnieć. Jak dla mnie za cenę 38 zł./ 50 ml jest to zadowalający efekt i zchęcią poznam inne warianty zapachowe!



Pozdrawiam,


poniedziałek, 10 września 2018

Daniel Wellington Classic Petite Melrose

Daniel Wellington Classic Petite Melrose

Każda z Nas zapewne wie, że zegarek poza swoim praktycznym zastosowaniem doskonale sprawdza się jako biżuteria. Jak to kobiety, lubimy się zmieniać i lubimy jak Nasze stylizacje dostają nowego życia, dzięki właśnie takim dodatkom jak zegarek. Jestem kobietą, która w swoim stylu lubi podkreślać minimalizm ale nie unikam też bardziej wyjściowych stylizacji. Zegarek pasuje każdej z Nas, niezależnie od wieku czy stylu ubierania się. Szukając tego idealnego, warto pamiętać, by był on proporcjonalny do Naszej sylwetki.


W dzisiejszych czasach mamy zatrzęsienie na runku zegarowym. To nie te czasy, że dostawało się zegarek po babci w spadku i służył Nam aż sam dokonał żywotu. Teraz niezliczona ilość wzorów i fasonów, nie tylko tych damskich, sprawia, że bez trudu można mieć zegarek na każdą okazję. Dla osób mniej wymagających są też uniwersalne, które będą pasowały każdemu i na każdą okazję. Dziś chciałam Wam pokazać zegarek damski  Daniel Wellington. Na pewno większość z Was już je i widziała i słyszała, siłą rzeczy od jakiegoś czasu są najchętniej wybieranymi czasomierzami, które rozkochały w sobie miliony fanek. Nie dziwię się, bo sama jestem nimi zauroczona, dlatego mój wpis przybliży Wam, w czym tkwi Ta nasza miłość do zegarków  Daniel Wellington.


Zegarki damskie Daniel Wellington wyróżniają się od innych swoją elegancją i stylem. Są piękne w swojej prostocie, wykonane dokładnie dbając o każdy jego detal. Model,który Wam przedstawiam to  Classic Petite Melrose w odcieniu Rose Gold. Śliczna i subtelna, biała tarcza, której towarzyszy, pleciona bransoletka zamykana na trzask. Bardzo fajną opcją jest możliwość wymiany paska, dzięki czemu można zmieniać nie tylko jego kolorystykę ale i tworzywo. Paski Daniel Wellington znajdziecie od skórzanych, nylonowych a nawet takich jak moje w dwóch dostępnych kolorach.


Stylowym dodatkiem do zegarka jest również grawerowana bransoletka, dzięki czemu cały zestaw jest bardziej wyjątkowy. Bransoletka Classic Cuf jest również w tym samym odcieniu co zegarek i dostępna jest w dwóch rozmiarach. Jej minimalistyczna, prosta a jednocześnie bardzo elegancka, delikatna i kobieca. Idealnie współgra z zegarkiem tworząc wyjątkową całość.



Osobiście jestem bardzo zadowolona z posiadania zegarka Daniel Wellington. Jest on bardzo wygodny a przede wszystkim wizualnie prezentuje się fenomenalnie! Na początku myślałam, że bransoletka będzie z czasem zmieniać kolor, na szczęście nic takiego się nie stało. Jest nadal piękna, złota i dalej mieni się na moim ręku, przy tym ożywiając każdą moją stylizację.




Na koniec chciałabym  podzielić się z Wami kodem rabatowym, który upoważnia Was do zniżki 15% na cały asortyment w sklepie internetowym  https://www.danielwellington.com/pl/  Wystarczy, że przy złożeniu zamówienia wpiszecie womens.world  Kod ważny jest do końca tego roku czyli 31.12.2018.  Myślę, że czas pomyśleć o prezentach dla najbliższych i nie czekać na ostatnią chwilę;)



Pozdrawiam,


niedziela, 9 września 2018

FLO czyli niemiecka jakość w polskim sklepie

FLO czyli niemiecka jakość w polskim sklepie


Dzisiaj post może nie do końca kosmetyczny ale niedaleko sięgający. Bowiem chodzi o produkty do prania i płukania. Od ponad 1.5 roku jestem szczęśliwą mamą i staram dobierać się bezpieczne i nie podrażniające środki do prania. Przez ponad rok namiętnie sięgałam po Lovela, którą miło wspominam i polecam każdej mamie. Jednak synek rośnie i nie chciałabym by jego skóra przyzwyczaiła się do jednego i przy zmianie na kolejny chciałabym uniknąć niespodzianek. Dlatego pomalutku zaczynam eksperymentować i sprawdzać, co jest dobre i co warte zakupu.


Od dwóch miesięcy stosuję płyny do prania jak i płukania marki FLO. Zapewne dla Was jest nowość, tak jak i dla mnie kiedy o niej usłyszałam.Jest to marka, która proponuje chemię, która jakością przypomina tę niemiecką, łącząca w sobie nowoczesność, troskę o czystość domu i ochronę środowiska. Są to uniwersalne produkty, tworzone przy użyciu naturalnych olejków oraz ekstraktów z owoców i kwiatów.W produkcji wykorzystywane są łatwo biodegradowalne, skuteczne związki powierzchniowo czynne. Produkty marki FLO są delikatne dla skóry rąk oraz zawierają konserwanty o niskim potencjale alergizującym, nie zawierają fosforanów ani parabenów.


Płyn do prania tkanin z ekstraktem z bawełny przeznaczony jest do prania ubrań kolorowych. Piorąca formuła płynu bardzo dobrze radzi sobie z plamami o standardowym zabrudzeniu. Faktycznie jest delikatny, skuteczny, chroni tkaniny przed utratą koloru i nadaje ubraniom bardzo subtelnego, rześkiego zapachu, w którym przeważa róża. Dość niespotykany akcent zapachowy jeśli chodzi o tego typu produkty ale jak dla mnie na plus. Coś innego, coś przyjemnie świeżego jak i owocowego! Do tego fajnie poręczna butelka, w której mieści się 1l produktu, idealna propozycja dla osób chcących sprawdzić czy produkt się sprawdzi. Płyn jest zarówno odpowiedni do prania ręcznego jak i automatycznego.


Płyn do płukania tkanin Pure Breeze jest troszkę rzadszy od płynów, które stosowałam do tej pory, przez co jego wydajność jest już o wiele gorsza niż u poprzednika. Zapach... bardzo przyjemny i świeży. Niby też zawiera akcenty róży ale tutaj ich już nie wyczuwam. Zapach jest przybliżony do niebieskiego Lenora ale Flo Pure Breeze ma w sobie odrobinę lekkości. Ubrania po nim pachną przyjemnie i delikatnie i naprawdę długo. Ciekawostką jest też, że płyn zawiera składniki ułatwiające pranie Easy Iron oraz skutecznie skutecznie zapobiega elektryzowaniu się tkanin. Cena to ok. 10 zł./ za 1l. 


No cóż mogę więcej napisać. Produkty FLO są nowe na rynku. Jakością i działaniem mają przypominać te niemieckie, czy tak jest? Nie wiem, bo mam te głupawe szczęście, że niemieckiej chemii jeszcze nie miałam okazji używać, więc i nie porównam. Nie mniej jednak produkty FLO sprawdziły się u mnie, jestem zadowolona z efektu, jedyny minus to rzadka konsystencja w płynie do płukania. Poza tym ubrania pięknie pachną, są dokładnie doprane i przede wszystkim nie uczula.


Pozdrawiam,



środa, 5 września 2018

CeraVe Nawilżająca Emulsja do Mycia

CeraVe Nawilżająca Emulsja do Mycia



Jakiś czas temu pokazywałam Wam nawilżający balsam do ciała marki CeraVe, który spisał się fantastycznie, dbając o porządne nawilżanie całego mojego ciała. Dziś kolej na jego kolegę, tym razem będzie to kosmetyk również nawilżający z przewagą oczyszczania ale uwaga....do mycia ciała. Ciekawi wpisu to zapraszam poniżej do czytania!


Ogólnie rzecz  biorąc kosmetyki CeraVe dzielą się na dwa rodzaje jak i kolory. Kolor zielony skierowany jest w stronę oczyszczania a niebieski nawilżania. Kolor niebieski dedykowany jest dla osób ze skórą suchą i bardzo suchą a zielony dla normalnej i suchej. Opakowanie emulsji jest w bardzo wygodnej i mega poręcznej butelce. Opakowanie posiada dozownik, jak również fajnie, wyżłobione napisy marki na boku butelki, co czyni ją inną i niespotykaną. Sama etykieta przypomina mi serię typowych aptecznych kosmetyków. Od razu przyznam, że emulsji stosowałam tylko na twarz, do ciała raczej szybko zakończyłaby swőj żywot.


Konsystencja emulsji jest biała i bezzapachowa, lekka i przyjemna w rozprowadzaniu. Bardzo łatwo aplikuje się z pompki, która ma również możliwość blokady. Emulsja bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, nie narusza bariery lipidowej dzięki czemu nie powoduje podrażnień. Po umyciu cera nie jest ściągnięta, ani wysuszona i nie potrzebuje nawilżenia. Oczywiście ja stosuję krem, ale już ten bardziej zapobiegający powstawaniu zmarszczek. Skóra po regularnym stosowaniu emulsji jest miękka, dokładnie oczyszczona. Zawartość kwasu hialuronowego i  3 kluczowych ceramidów , sprawia, że po zastosowaniu skóra jest ukojona i gładka. Kosmetyk nie zapycha, nie powoduje pieczenia ani zaczerwienień.Opakowanie wygodne, higieniczne a emulsja bardzo wydajna. Według mnie świetny produkt dla skóry suchej.


Nawilżająca emulsja do mycia od CeraVe jest łagodnym kosmetykiem zalecanym do codziennego oczyszczania jak i nawilżania skóry suchej i normalnej. Opracowana z dermatologami, wspiera odbudowę bariery ochronnej skóry twarzy i ciała. Mogą po nią sięgać zarówno dorośli jak i dzieci. Cała seria kosmetyków CeraVe dostępna jest w aptekach, więc macie je na wyciągnięcie ręki. Jest to seria kosmetyków bardzo bezpiecznych, dzięki czemu Wasza skóra na pewno Wam za to podziękuje. 



 Pozdrawiam,



piątek, 31 sierpnia 2018

Lily Lolo krem BB oraz mineralny podkład SPF

Lily Lolo krem BB oraz mineralny podkład SPF


Dziś mamy ostatni dzień sierpnia i czas już przestawić się na nadchodzące chłodne dni i wieczory. Nie tylko zmiana klimatu u mnie nadeszła ale również zmiany a raczej powrót do używania podkładów,pudrów i innych kryjących kosmetyków. Osobiście nie mam potrzeby używania kosmetyków o mocnym kryciu. Na szczęście moja cera nie robi mi na przekór , dzięki czemu sięgam po lekkie produkty, które nadają mojej cerze subtelnego makijażu. Dla moich potrzeb dziś chciałam pokazać Wam zestaw kosmetyków mineralnych od Lily Lolo, które nie dość, że są naturalne, to i bardzo wszechstronne i moje ulubione!


Pierwszym z nich jest naturalny krem BB. Nigdy wcześniej nie miałam okazji sprawdzić jak pracuje się przy tego typu kosmetyku. Jest to krem o bardzo lekkiej i delikatnej formule, w skład którego wchodzą naturalne składniki o właściwościach przeciwstarzeniowych i nawilżających oraz mineralne pigmenty zapewniające wyrównanie kolorytu skóry. Świetnie sprawdza się jako baza pod podkład, jest bez silikonów, zawiera hialuronian sodu, ekologiczny aloes, olejek jojoba. Działa antybakteryjnie i jest odpowiedni dla wegan.


Krem występuje w trzech odcieniach: Fair (bardzo jasny), Light (jasny) oraz Medium ( najciemniejszy) ale mimo to pozostawia naturalny i delikatny kolor.  Mój jest właśnie Midium i idealnie komponuje się z moją opaloną cerą. Jego konsystencja jest lekka a jednocześnie bogata i kremowa. Zapach niespotykany bo przypomina mi akcenty cytrusowe, bardzo rześkie i przyjemne! Sama aplikacja jest banalna! Przy użyciu palców, gąbeczki czy pędzla nakładamy krem, który bardzo szybko wtapia się w skórę, ładnie ją wyrównując i nadając świeżego wyglądu. Mimo ciemnego kolory na twarzy jest on naprawdę bardzo naturalny. Bardzo istotną dla mnie kwestią jest to, że krem nie dość, że świetnie wyrównuje koloryt cery, zakrywa lekkie niedoskonałości ale również nawilża skórę. Przy całodniowej aplikacji nie czułam ani razu ściągnięcia skóry czy jakiegokolwiek dyskomfortu.


Krem BB Medium jest kosmetykiem zdecydowanie dla osób o ciemniejszej karnacji. Produkt posiada ciepłe odcienie, które nadają rozświetlenia i pięknego, naturalnego wykończenia. Produkt jest trwały i nie ściera się miejscami. Kolejnym jego plusem jest zacny i bogaty skład, który pozytywnie wpływa na skórę. Znajdziemy w nim porządną ilość olejków takich jak jojoba, olej z kiełków pszenicy, ze słodkich migdałów, olej arganowy, olej manuka, olej słonecznikowy czy z pestek granatu. Do tego witamina E, proszek z liści aloesu jak również silnie nawilżający hialuronian sodu. To te składniki dbają o naszą skórę by była nawilżona, odżywiona, wzmocniona przy tym pięknie i zdrowo wyglądała!


Kolejnym produktem jest podkład mineralny SPF. Czym on się różni od normalnego, drogeryjnego podkładu? A no tym, że jest w sypkiej formie o naturalnym składzie i w zasadzie jest ona dedykowany dla każdego. Niezależnie czy macie skórę tłustą, mieszaną, suchą, podkład Lily Lolo może używać każdy! Na stronie Costasy dostępny jest  aż w 18 odcieniach, od chłodnych po ciepłe, od bardzo jasnych po ciemne. Także spektrum wyboru jest ogromne! Dodatkowo posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15,  jest wodoodporny, bezzapachowy i nie posiada drażniących substancji chemicznych, nanoczasteczek, parabenów, sztucznych barwników czy wypełniaczy.


Aplikacja podkładu mineralnego może wydawać się kłopotliwa i czasochłonna. Jednak efekt jaki daje rekompensuje wszystko.Pamiętajcie też, że przy podkładach mineralnych ważną rzeczą jest wcześniejsze jej nawilżenie!  Jest wiele szkół aplikacji podkładu ale też to zależy od rodzaju skóry.  Jeśli Wasza skóra skłania się w kierunku mieszanej, tłustej czy normalnej to stosujemy tu klasyczną formę aplikacji. Polega ona na kolistych ruchach używając przy tym pędzla kabuki. Czynność taką musimy powtórzyć kilka razy, do momentu, który Nas usatysfakcjonuje ( 3-4 cienkie warstwy). Natomiast sucha skóra, jak również wrażliwa czy naczyniowa aplikację wykonuje posuwistymi ruchami z góry na dół.Dzięki temu skóra nie jest podrazniona od włosia pędzla i nie powodujemy złuszczania suchego naskórka. Jednak jak to bywa w życiu każda z Nas  musi wypracować najlepszą dla siebie metodę. 


Dziś pokażę Wam Warm Honey, podkład dla osób muśniętych słońcem.Jest to średnia gama odcieni o ciepłym lub brzoskwiniowym kolorycie. Na zdjęciu poniżej zobaczycie go na skórze dłoni, której kolor jest idealny jak moja cera. Podkład wtapia się w nią, tworząc całość. Jest idealnie dopasowany pod moje potrzeby! Nie zostawia efektu maski i nie odróżnia się od skóry na szyi czy dekolcie.  Podkłady są dość mocno kryjące, dzięki możliwości aplikacji kilku warstw, przy czym jednocześnie pozwala skórze oddychać. Podkład jest trwały, nie spływa, nie ciemnieje ani nie jaśnieje i nie obciąża skóry.




Oczywiście niezbędnikiem przy nakładaniu podkładu mineralnego jest pędzel Super Kabuki. Pędzel jest niewielki bo mierzy ok. 7cm, za to ma trzonek na tyle spory i szeroki, że wygodnie i pewnie trzyma się go w dłoni. Włosie pędzla jest syntetyczne, mięciutkie, przyjemne dla skóry i bardzo sprężyste. Super Kabuki jest gęsty i zbity, dzięki czemu nie zjada podkładu czy pudru. Aplikacja podkładu tym maluszkiem jest przyjemna i wręcz nie wyobrażam sobie bym przy mineralnych produktach używała czegoś innego!


 Jestem niezwykle zadowolona z działania kosmetyków mineralnych Lily Lolo. Dzięki tym produktom możemy stworzyć delikatny i subtelny makijaż a do tego jak zaskakująco trwały! Jeśli szukacie bezpiecznych kosmetyków, które podkreślają naturalne piękno skóry, skutecznie ją pielęgnując to z pewnością powinniście zwrócić uwagę na asortyment Costasy! Kosmetyki Lily Lolo nie tylko doskonale kryją, maskują zaczerwienienia ale sprawiają, że skóra promienieje i wygląda na zdrowszą. Dla chętnych odsyłam na stronę producenta Costasy, gdzie znajdziecie wiele przydatnych informacji na temat tych produktów, ale także wielu innych, które marka posiada w swoim asortymencie!



Pozdrawiam,



wtorek, 28 sierpnia 2018

Dyfuzor i świeczka zapachowa od Bispol

Dyfuzor i świeczka zapachowa od Bispol


No i co Kochani mamy już prawie jesień. Koniec upałów, koniec krótkich shortów i leżenia plackiem. W tym roku lato nie żałowało Nam słońca i wysokich temperatur. Jedne z gorętszych wakacji jakie pamiętam. No ale wszystko kiedyś mija. Od kilku dni powoli wprowadzamy się w nastrój jesienny. Garderoba niedługo pójdzie do wymiany ale i u mnie w domu zaczynają pojawiać się umilacze, które mam nadzieję, jesień jak i zima szybko przejdą. Mowa o dyfuzorze i zapachowej świeczce od Bispol.


Zacznę od świeczki, którą odpaliłam jeszcze  w ostatnich dniach wysokich temperatur. Nie przeszkadzało mi słońce za oknem, gdyż zapach pomarańczy bardzo fajnie akompaniował się z całością. Przyjemny, słodki zapach bardzo dojrzałych i mięsistych, skąpanych słońcem pomarańczy. Świeczka od Bispol jest miłym zaskoczeniem. Może nie dorównuje Yankee ale za cenę, która oferuje producent, warta jest spędzenia z nią przyjemnego wieczoru. Pomysłowy design typu ombre sprawia, że nawet zapach rozwija się falowo. Na początku jest on delikatny, lekko słodki, z czasem jego akcent wpada w kwaśną i orzeżwiającą nutę, która dodaje energii i kopa do działania. Świeczka podczas wypalania naprzemiennie zmienia swój klimat, dzięki czemu nie jest monotonna i przytłaczająca. Zapach pomarańczy rozwija się niczym owoc na gałązce. 


Świeczka w szkle ma czas palenia do 32 godzin. Wizualnie przykuwa oko i stanowi fajny dodatek do wnętrza pomieszczenia. Na stronie producenta znajdziecie wiele innych propozycji zapachowych, na które warto się zaopatrzyć w nadchodzącą jesień. Klikamy do strony KLIK


Kolejnym produktem, który najbardziej mnie ciekawił, nie tyle co samą formą ale zapachem, jest dyfuzor. W moim przypadku o zapachu jabłka i cynamonu. No i tutaj był troszkę niesmak, gdyż nie lubię cynamonu w świeczkach czy innych zapachowych gadżetach. Jakoś dziwnie mi on przeszkadza i powoduje, że atmosfera w pomieszczeniu staje się ciężka.Jednak przyszedł chłodny dzień i trzeba było wyciągnąć ten zapachowy znak zapytania.


Zacznę od opakowania. Dyfuzor składa się z buteleczki, w której mieści się zapachowy płyn oraz oddzielnie drewniane patyczki, które po włożeniu do środka, nasiąkają i sprawiają, że aromat unosi się bez konieczności palenia, jak to bywa przy świeczkach. Jak dla mnie jest to wygodniejsza forma, która zdecydowanie wolę ale nie stronię też od świeczuszek. Co do zapachu to otwierałam go z lekkim grymasem z obawą o spotkaniu cynamonu na swej drodze. Nie mniej jednak kiedy włożyłam patyczki pierwsze co mnie zdziwiło to jak szybko zapach zaczął się ulatniać. Kolejna rzecz to aromat! Ludzie, zero cynamonu, to prawdziwe jabłka, takie wiosenne, pierwsze zbiory. Kwaskowate, młode z chrupiącą skórką. Fantastyczny! Mało tego. Na początku jest on troszkę ciężkawy, z czasem staje się subtelny i mocno przypomina mi kompot jabłkowy. No ale jak dla mnie zdecydowanie królują tu nuty wszelakich jabłek, pełna skrzynka, młodziutkich, okrągłych, dopiero co zerwanych z drzewa! Polecam!


Dyfuzor zapachowy zdaniem producenta powinien pachnieć do 4  tygodni. No mam go ponad 2 i pachnie nadal intensywnie choć nie tak jak na samych początku. Na stronie Bispol znajdziemy jeszcze inne propozycje zapachowe owych patyczków, sama mam ochotę wypróbować jeszcze lawendę, pomarańczę i truskawę! Oby również był taki zachwyt! Koszt takiej buteleczki o pojemności 45 ml to ok 5-7 zł. Za jakość, wydajność, moc a przede wszystkim odzwierciedlenie zapachu jak dla mnie jest to bardzo niska i zachęcająca cena!



Pozdrawiam,



sobota, 25 sierpnia 2018

Sierpniowe spotkanie blogerek w Białymstoku!

Sierpniowe spotkanie blogerek w Białymstoku!
Mija tydzień od dnia, kiedy to mogłam na spokojnie i tak po babsku spotkać się z dziewczynami, które łączy ta sama pasja. Mowa o spotkaniu blogerek, które odbyło się w Białymstoku 18 sierpnia.  Bardzo długo organizowałyśmy ten dzień razem z Patrycją z bloga Gabrysiowa Mama, której mimo iż osobiście jej nie znałam, okazała się totalnym freekem jak ja. Czy Wy też tak macie, że już z samego pisania, znajomości on-line macie wrażenie jakbyście znały tą osobę od lat? Wspólny język, te same tematy i podobne poglądy. Patka, organizacja z Tobą to istna wariacja!!!


No ale wracając do spotkania. Miejsce, które było Naszym wyznacznikiem to Miodosytnia, kawiarnia-bistro znajdująca się przy ul. Sienkiewicza. Bardzo fajne, przytulne i klimatyczne miejsce z przemiłą i sprawną obsługą a przede wszystkim smacznym, polskim jedzonkiem! Miejsce idealne na babskie spotkania!



Oczywiście Nasze spotkania zawsze ale to ZAWSZE mają jakiś cel, przedsięwzięcie, któremu chcemy pomóc. Kolejny raz wybór padł na pomoc dla zwierzaków. Jako, że kilka miesięcy temu opuścił mnie mój dozgonny przyjaciel, którego Kocham i Kochać będę i z tęsknoty za Nim, po prostu chciałam cząstkę siebie w postaci smakołyków obdarować inne zwierzaczki. Oczywiście pozostałe blogerki również dołączyły do akcji i tym sposobem uszczęśliwiłyśmy Schronisko dla Bezdomnych psów Arka w Łomży. Mam nadzieję, że karmą i pipetami od kleszczy, które idealnie spiszą się na zbliżającą się jesień pomogłyśmy w ochronie futrzaków.



Dodatkowo zebrałyśmy również nakrętki  dla Weroniki Uszakiewicz. Być może worek to kropla w morzu ale im Nas więcej tym szybsza i konkretniejsza pomoc!


Nasze spotkanie było szalone i mega zakręcone! Nie wspomnę o krążeniu po mieście i szukaniu miejsca parkingowego aż się zwolni. Dużą ekscytacją były Nasze dwie prelekcje, na które bardzo się ucieszyłyśmy! Jako pierwsza odwiedziła Nas Pani prezentująca markę BasicLab, która mimo iż jechała z rodziną na wakacje, postanowiła wcześniej przed urlopem Nas odwiedzić. Przesympatyczna kobietka, która z pasją i wielkim zaangażowaniem w markę opowiadała Nam o zastosowaniu i działaniu produktów. Zarówno szampony jak i odżywki nie zawierają parabenów, SLS, SLES czy innych szkodliwych dla włosów związków. Gama asortymentu BasicLab będzie się powiększać już niebawem i z niecierpliwością jestem ich ciekawa. Tym bardziej, że teraz będzie to seria do pielęgnacji twarzy. Czujecie się skuszone? Bo ja bardzo!




Drugi wykład przeprowadzony był przez Karolinę z NC Nails Company. Tutaj coś dla hybrydomaniaczek (czyli mnie). Karolina z chęcią opowiedziała Nam i przedstawiła nie tylko nowy asortyment lakierów hybrydowych, żeli, topów czy fantastycznych galaretek. Jak również udzieliła rad jak nakładać, malować i stylizować pazurki by wyglądały profesjonalnie mimo wykonania ich w domowym zaciszu. Dodatkowo marka NC Nails Company wprowadziła do swojego asortymentu szkolenia z przedłużania rzęs metodą 1:1 czy 2D, 3D, czy nawet 8D!





Kiedy emocje opadły i zostałyśmy same, rozpoczął się dziki szał. Standardem była wymianka kosmetyczna, każda z Nas coś sobie przygarnęła, wymieniła. Fajna atmosfera, bardzo miła i na luzie. Dziewczyny okazały się jedną grupą, którą łączy to samo a raczej mogłabym napisać, że łączy Nas wiele. Od kosmetyków, po inne, Nasze wspólne tajemnice. Na koniec razem z Patrycją w podziękowaniu za przybycie i miło spędzony czas, wręczyłyśmy dziewczynom upominki od patronów spotkania, którzy również zechcieli wziąć udział w Naszym evencie! Osobiście również chciałam podziękować firmom za tak wspaniałe niespodzianki, które z miłą chęcią będziemy testować a swoimi wrażeniami dzielić na blogu!





BOURJOIS  FB  INSTAGRAM




Cudowne pomadki, które od dawna bardzo chciałam sprawdzić. Dzięki marce Bourjois moje marzenie się spełniło. Od pięknych opakowań mam nadzieję, że trwałością i kolorem będę również zachwycona. Do tego urocza kosmetyczka!





OILLAN  FB INSTAGRAM 





Kosmetyki Oillan są mi bardzo dobrze znane,zarówno seria dla dzieci jak i dla dorosłych. Tym razem będę miała okazję sprawdzić multi-regenerujący krem pod oczy, którego najbardziej jestem ciekawa, oraz emulsję do demakijażu i krem do twarzy.




BISPOL  FB




Świeczki, któż ich nie kocha, tym bardziej, że są zapachowe? Nadchodząca jesień będzie idealnym momentem by mieszkanie otulił wspaniały zapach, który jest dość intensywny , a ja takie uwielbiam!


COSTASY (LILY LOLO)  FB  INSTAGRAM 




Mineralne kosmetyki są moim odkryciem. Ok kiedy je poznałam wiedziałam, że nie mają sobie równych. Wspaniałe, świetnie kryjące podkłady oraz piękne i subtelnie mieniące się rozświetlaczem, wręcz ubóstwiam! Tym razem będziemy testować maskarę z prasowanym korektorem! Już doczekać się nie mogę!




ZAPACH CISZY  FB    INSTAGRAM 



Sklep Zapach Ciszy jest dla mnie zagadką. Jeszcze nie miałam okazji poznać produktów jaki oferuje sklep. Jako że ostatnio męczę się z wypadaniem włosów, będzie to idealna okazja by zobaczyć, czy jest coś w stanie sprostać kaprysom moich włosów.





ALLERGOFF  FB




Allergoff to produkty dla alergików. U Nas w domu nikt na nic nie jest uczulony ale na pewno neutralizator kurzu przyda się w nowym mieszkaniu. Dodatkowo kosmetyki dla synka również znajdą swoje miejsce!



BELL   FB  INSTAGRAM




Kosmetyki Bell jako pierwsze pojawiły się moim życiu. To od nich zaczęłam swoją przygodę z makijażem. Jest wiele kosmetyków Bell, które lubię i do których powracam z chęcią. Tym razem otrzymałyśmy zestaw, którym wykonany makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy.




CHIC CHIQ  FB  INSTAGRAM 



Maseczka Chic Chiq swoją karierę zrobiła głośno na blogosferze. Czytałam mnóstwo wspaniałych opinii i przyznaję, że miałam ochotę sama sprawdzić. NO i mam SWOJĄ! Już niedługo testy, więc na pewno dam znać, czy podzielać Wam zachwyt.




MAJRU   FB  INSTAGRAM 





Majru to kolejna ciekawostka. W swoim asortymencie mają naturalne kosmetyki, do których coraz bardziej się przekonuję. W tych słodkich i uroczych pudełkach otrzymałyśmy peeling z trawą cytrynową oraz hydrolat z kwiatów róży! Hydrolaty wielbię, zużywam je masowo, więc bardzo się cieszę z takiego duetu.



LAURA CONTI  FB   INSTAGRAM





Lubię dbać o swoje paznokcie i usta. Nie muszę ich malować codziennie ale zwykła odżywka i balsam do ust to u mnie moje must have! Laura Conti podarowała Nam kilka produktów właśnie do codziennej pielęgnacji i ochrony ust jak również coś na piękne paznokcie!



CD KOSMETYKI  FB 



CD Kosmetyki znam i wiem, że nie zawierają soli aluminium, są delikatne i naprawdę przyjemne. Do wyboru jest dezodorant, roll-on a nawet atomizer, który możemy sobie wrzucić do torebki. Tym razem jest to seria z cytryną, więc będzie bardzo rześko.




KOLASTYNA FB INSTAGRAM 



Okres wakacji już dobiega końca, ale za rok powracamy z ochroną, dzięki Kolastynie! Zarówno synek jak i ja będziemy zabezpieczeni filtrem, który ma uchronić Nas przed szkodliwym działaniem promieni oraz nadać skórze delikatnej opalenizny!




DERMENA  INSTAGRAM 





Marka Dermena jest mi znana tylko ze słyszenia. Nie miałam okazji jeszcze wypróbować kosmetyków tej marki. Nie jestem fanką mleczek do demakijażu ale z pewnością podzielę się opinią na temat odżywczego kremu na noc, którego zadaniem jest natłuszczać! Coś dla mojej suchej skóry!


WYDAWNICTWO WAM   FB



No i tutaj fajna niespodzianka w postaci książki a w niej mnóstwo inspiracji i przepisów. Nie jest to zwykła książka, bowiem skrywa w sobie tajemnice, jakie mamy w swoich ogrodach rośliny, dzięki którym możemy sporządzić np. odmładzające serum.





CREAMY  FB   INSTAGRAM 



Creamy  podarowało Nam przepiękne i jakże designerskie buteleczki, w których już się zakochałam. A w nich mieści się serum do twarzy! Już zaczęłam go używać i powiem Wam, że zapach ma..... obłędny i taki wspaniały....!




BASICLAB  FB INSTAGRAM 




Moje trio od BASICLAB mam nadzieję, że powstrzyma moje wypadanie włosów i dzięki kosmetykom moja grzywa w końcu się zwiększy. Dodatkowo nowość w postaci antyperspirantu, który ma działać aż do 72 godzin!! No zobaczymy jak to z tym będzie!

NC NAILS COMPANY   FB  ISTAGRAM 



Tutaj zostałyśmy porządnie rozpieszczone. Przepiękna rybka, którą dostaniecie robiąc zakupy w NC Nails Company. Dodatkowo pyłek, baza oraz lakier hybrydowy w limitkowym kolorze!!! Na koniec pięknie, perfumowane masło shea do dłoni a jak kto woli do całego ciała!




RAPID WHITE  INSTAGRAM  




Marka Rapid White zadbała o nasz uśmiech. Dzięki tym produktom mamy mieć ząbki niczym z Hollywood. Pastę już używam, czy widzę efekt? Na pewno się o tym dowiecie!
VASCO  INSTAGRAM 




Od Vasco otrzymałyśmy piękne zestawy, w których znajdowały się baza, top oraz dwa kolory. Dodatkowo bloczek, pilniki i markowy długopis, by co nie co zapisać sobie. Przyznam, że lakiery hybrydowe Vasco ciekawiły mnie bardzo, bo jeszcze nie było okazji by nimi zmalować paznokci!
AA  INSTAGRAM 



Tym razem seria vegańska od AA. Wspaniałe i kojące mleczko roślinne, to nowość dla mojej skóry. Jak również podkład kryjąco-witalizujący. Odcień jego jest dość ciemny ale przy mojej karnacji mam nadzieję, że da radę.



BIELENDA   INSTAGRAM 





Bielenda jak zawsze rozpieszcza. Podarowała Nam masę dobroci w postaci mleczka kokosowego a ja uwielbiam wszystko co kokosowe. Dodatkowo pięknie mieniący się złoty dwufazowy eliksir, serum z zieloną herbatą, balsam do ust i maseczki zarówno dla mnie jak i dla mojego mężczyzny!


COLYFINE   INSTAGRAM 



Colyfine oferuje bardzo ciekawe serie kosmetyków, które naprawdę warto spróbować. Ostatnio miałam serię CURATIO, która wydawałaby się być idealna dla mojej cery. Tym razem będzie to krem rewitalizujący Redox, balsam do ust oraz dawka suplementu diety.



SHEFOOT  INSTAGRAM 




SheFoot dba o Nasze stopy. Otrzymałyśmy zestaw, który ma poprawić kondycję Naszych stópek. Kuracja stóp w formie skarpetek, krem na suche i pękające pięty a najbardziej cieszy mnie kojący żel na zmęczone nogi!

REGENERUM  INSTAGRAM 




Marki chyba nie muszę przedstawiać. Słynne serum do paznokci chyba już każda z Nas zna. Dodatkowo będziemy testować serum do brwi i rzęs. U mnie znajdzie ono zastosowanie bardziej przy rzęsach bo brwi mam ok. No i kolejny balsam do ust, który jesienią będzie jak znalazł.

PROUVE  INSTAGRAM 



Jako perfumoholiczka na widok buteleczki od PROUVE aż ręce mi się same zacisnęły. Dużo czytam o nich na blogu i zbierają same dobre opinie. Czas bym swoim nosem wywąchała co w trawie piszczy! Pierwsze testy już za mną!



MARION INSTAGRAM



Marion powiększył swój asortyment o dwie nowości. Mowa o serii miodowej, w której wchodzi żel do mycia twarzy, maseczka oraz peeling. No i drugi zestaw tym razem do włosów, czyli Final Control, kosmetyki do stylizacji, mające nadać efekt prostych włosów.
ONLYBIO  INSTAGRAM



OnlyBIo miałam okazje już testować. Znam serię dla dorosłych i dla dzieci i obydwie fantastycznie się spisały. Dodatkowo ich szklane butelki, dość ciężkie i rzadko spotykane ale ostatnio widziała ich całą szafę w LIDL'U.




MEDIHEAL  INSTAGRAM 




Maseczki MEDIHEAL to kolejna nowość i moje odkrycie. Nie jestem zwolenniczką masek w płatach ale wiele fajnych i pozytywnych opinii słyszałam i to one skusiły mnie na ich posiadanie! Na pewno dowiecie się o nich więcej już na blogu.

BLISTEX  FB




Porządna dawka balsamów do ust od BLISTEX. Zarówno sztyft jak i odżywczy balsam znajdą u mnie zastosowanie. Uwielbiam wszelkie mazidła, tym bardziej te, które wiem, że radzą sobie z moimi ustami!




Także Kochani, tak minęła mi sobota. Pełna emocji i wrażeń no ale przede wszystkim nowych znajomości, bo kilku dziewcząt nie znałam. Zdrowa i przyjemna atmosfera o której każda z Nas marzy. Oby tak częściej!!! Na koniec Nasze wspólne zdjęcie, do wspólnego albumu!


Od lewej:
1. Agnieszka  http://www.agnieszka-jozwowska.pl/
2. Emilka http://kobiecosci.blogspot.com/
3. Natalia http://www.elfnaczi.pl/
4. Martyna https://maartysia.blogspot.com/
5. Kasia http://double-identity.blogspot.com/
6. Karolina https://mylovelyfuschia.blogspot.com/
7. Iwona https://www.siejeteje.pl/
8. Zuza https://www.zuzkapisze.pl/
9. Patrycja http://www.gabrysiowamama.pl/
10. I ja ;)


Jeszcze raz bardzo dziękuję dziewczynom za przybycie a firmom za przekazanie upominków! Ten dzień był wyjątkowy!



Pozdrawiam,





Copyright © 2016 My women's world , Blogger