Miało dzisiaj nie być notki, a to dlatego, że złapało mnie choróbsko. Niby tylko ból gardła i lekki bół w kościach, ale wolę przeleżeć i wygrzać "zarazka" niż potem tydzień się smarczyć . No ale ileż można leżeć??
Balsam jak balsam, opakowanie ma "tubkowe" w krzykliwym, ciemno - różowym kolorze. Jego zapach, hmhmh chyba najważniejszy, bo jest piękny!!! Poprzednio pisałam Wam o żelu pod prysznic KM Pink Sparkle, i porównując ten balsam, pod względem zapachu, ten wymiata jak nic. Mocny, intensywny, bardzo luksusowy, owocowy i dość słodki. Bardzo kobiecy, zmysłowy, dla kobiet odważnych, pewnych siebie i kusicielek.
Balsam sam w sobie nie tylko nawilża ale również nadaje lekkiego glow. Posiada on w sobie malutkie i bardzo subtelne "migotki", które sprawiają, że skóra wygląda na muśniętą słońcem. Pod tym względem jest dobry kosmetyk na lato, bo inną porą roku już nie koniecznie ten efekt jest pożądany. Kolejna rzecz, to balsam bardzo szybko się wchłania i pozostawia ten zapach na skórze na bardzo długie godziny. Tu Wam powiem, że po użyciu Showtime, nie potrzeba już perfum na ciało, by pięknie pachnieć. Zaskoczeniem dla mnie totalnym jest jego intensywność zapachowa a to bardzo lubię w kosmetykach.
Dlatego dzisiaj lekki post o balsamie, pięknie pachnącym i pięknie rozświetlającym.
Kylie Minogue Showtime
Jest to kolejny balsam pięknej, filigranowej piosenkarki w moim posiadaniu. Perfum jej nie mam żadnych, niesttey, ale może kiedyś się skuszę, przynajmniej na ten wariant zapachowy. Bo warto wspomnieć o tych zniewalających nutach jak i o samym balsamie.
Balsam jak balsam, opakowanie ma "tubkowe" w krzykliwym, ciemno - różowym kolorze. Jego zapach, hmhmh chyba najważniejszy, bo jest piękny!!! Poprzednio pisałam Wam o żelu pod prysznic KM Pink Sparkle, i porównując ten balsam, pod względem zapachu, ten wymiata jak nic. Mocny, intensywny, bardzo luksusowy, owocowy i dość słodki. Bardzo kobiecy, zmysłowy, dla kobiet odważnych, pewnych siebie i kusicielek.
Balsam sam w sobie nie tylko nawilża ale również nadaje lekkiego glow. Posiada on w sobie malutkie i bardzo subtelne "migotki", które sprawiają, że skóra wygląda na muśniętą słońcem. Pod tym względem jest dobry kosmetyk na lato, bo inną porą roku już nie koniecznie ten efekt jest pożądany. Kolejna rzecz, to balsam bardzo szybko się wchłania i pozostawia ten zapach na skórze na bardzo długie godziny. Tu Wam powiem, że po użyciu Showtime, nie potrzeba już perfum na ciało, by pięknie pachnieć. Zaskoczeniem dla mnie totalnym jest jego intensywność zapachowa a to bardzo lubię w kosmetykach.
Podsumowując, jest to świetn ybalsma np. na wieczorne wyjścia, ewentualnie dzienne, kiedy to skóra jest fajnie nawilżona a przy tym pięknie i zmysłowo pachnąca. Ale mam dla niego też inną opcję. Jako, ze mamy jesień i chłodne wieczory, to lubię sobie po kąpieli wmasować dawkę Showtime i relaksować się nim przy ulubionej książce. Taki mój wieczorny umilacz .
Lubicie takie perfumowane umilacze, czy wolicie standardowe balsamy?
Pozdrawiam,
MAGDA


