wtorek, 24 kwietnia 2018

Flow Perfumes i jego Tom Ford Black Orchid

Przybita codziennością i natłokiem obowiązków w pracy, znudzona i zmęczona. Czekając aż ten dzień się skończy. W jednej sekundzie wszystko się zmieniło, cały świat zamarł, ja przestałam oddychać a nawet może i żyć? Wystarczył jeden wdech do płuc by moje zrenice poszerzyły się, bym zapomniała co mam zrobić a może czy już zrobiłam, wszystko przestało mieć sens. Liczył się tylko ON-ten zapach....
To był dzień kiedy poznałam się z Tomem Fordem i jego Black Orchid.


Niestety na oryginalną flaszkę mnie nie stać, bo to koszt około 400 zł ale i problem nie lada miałam ze znalezieniem dla Toma Forda odpowiednika. Długie poszukiwania, wręcz bolesne w pewnym momencie bo myślałam, że będę musiała żebrać paniom w perfumerii o próbkę perfum. W końcu znalazłam, zamówiłam i mam! Nie czekałam i nie zastanawiałam się a po dwóch dniach dostałam ponownego wstrząsu, może nie tak jak wtedy, pamiętnego dnia, ale  euforia była!
Flow Perfumes to tam odnalazłam swoje szczęście, które mam już przy sobie i nie rozstaję się z nim nawet na chwilę. Jako jedyni usłyszeli moje wycie do księżyca i dzięki Nim, znowu mogę oddychać pełną piersią!



No ale jak pachnie mój Pan/Pani o numerze 21? No więc jest to odpowiednik Tom Ford Black Orchid! Piękny, niebezpieczny, mega sexy, mega rażący i przeszywający aż do szpiku kości! Nie wiem jak " nosi się" oryginał, domyślam się , że jest bardziej namacalny, bardziej osobliwy i wywołujące dość sprzeczne emocje. No. 21 jest delikatniejszym od niego echem i odbiciem ale równie mocnym i charakternym. Są tak inne, są tak zmienne, że nie nadążam za nimi. Na pewno nie jest to zapach dla każdego. Za mocny, za głęboki, za niebezpieczny i za bardzo uzależniający. Po kontakcie z tym zapachem jesteście tylko Wy. Nie ma nic dookoła. Skóra płonie pod ciężarem mieszanki kadzidła z gorzką czekoladą i słodkimi truflami.  Zapach, który mieści w sobie wszystko co kochają niebezpieczne kobiety. Piżmo, paczula, bursztyn, drzewo sandałowe, bergamotka, czarna porzeczka, ylang-ylang. Luksus, który fantastycznie się rozwija nadając zapachowi drugiego jak nie trzeciego wymiaru. 


Cóż więcej napiszę. Kosmos! Totalna otchłań, ciemna, mroczna, pełna niewiadomej co będzie dalej. Odpowiednik jest zapachem kremowym, ciepłym, bardzo szlachetnym i eleganckim w każdym jego aspekcie rozwijania się na skórze. Mistrzostwo świata i ja  daję mu medal za bycie tak wyjątkowym, tak nie banalnym i tak bardzo moim!



Pozdrawiam,


16 komentarzy:

  1. Myślę, że zapach by mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile wcześniej zupełnie go nie znałam, to po takim opisie chciałabym powąchać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie znam jeszcze tego zapachu, ale chętnie bym sprawdziła :) szkoda tylko, że jest taki drogi :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobają mi się flakony tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. fanatycznie, że masz swój ukochany zapach, moim nr 1 jest alien, ale kocham zapachy kwiatowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba i moim by mogl byc zapchem :) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapach nie znam, ale śliczny ma flakon :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a weź... po pierwszym akapicie myślałam, ze Miłości wróciły! a tu tylko zapach :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż tak? To w takim razie muszę poznać ten zapach!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. O, chętnie bym powąchała. Zapach mógłby być fajny ☺

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo zaciekawiły mnie te kompozycje zapachowe. Koniecznie muszę poznać te perfumy.
    ;*

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 My women's world , Blogger