niedziela, 22 stycznia 2023

Oxygenetic- rewitalizujące serum pod oczy z witaminą C

Oxygenetic- rewitalizujące serum pod oczy z witaminą C

Odkąd przekroczyłam 30stkę, staram się jak najlepiej pielęgnować skórę wokół oczu o to ona mówi bardzo wiele o nas samych. By dać zwieść się pozorom... używam rano i wieczorem kremu pod oczy. Jednak jak się okazał  niedawno , że tak mocno się skupiłam na kremach, że całkowicie zapomniałam , że prócz kremu warto dołączyć też serum. By działanie składników kremu było lepsze i intensywniejsze to serum pod oczy wręcz wskazane jest. Odkąd poznałam serum marki Oxygenetic, biję się w pierś co mną pokierowało...jakaż to amnezja mnie przykryła, że nie uwzględniłam tego rodzaju kosmetyku? Dlatego też dziś recenzja świetnego kosmetyku, który poznałam dzięki ostatniej edycji boxa Pure Beauty.


Oxygenetic- rewitalizujące serum pod oczy z witaminą C- natychmiast dotlenia delikatną skórę okolic oczu stymulując procesy produkcji nowych komórek oraz wzmacnia jej naturalną warstwę ochronną. Rewitalizuje i poprawia elastyczność, nadaje promienny wygląd cery, utrzymuje optymalny poziom nawilżenia i działa przeciwzmarszczkowo. Dodatkowo serum zmniejsza widoczność cieni i opuchnięć pod oczami. Efekt to głęboko nawilżona, pełna witalności i blasku skóra wokół oczu, która nadaje świeże spojrzenie. Podstawą linii Energyze jest witamina C. To silny antyoksydant, który neutralizuje wolne rodniki uszkadzające komórki skóry, spowalnia procesy starzenia i chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Dodatkowo przyspiesza odnowę komórkową skóry poprzez zwiększanie produkcji kolagenu i elastyny. Dzięki witaminie C skóra staje się promienna, odzyskuje zdrowy koloryt i młodzieńczy blask. Kompleks dotleniających minerałów wapnia, cynku i magnezu wiąże cząsteczki tlenu zwiększając ich dostępność w skórze oraz stymuluje metabolizm komórkowy. Dzięki czemu komórki skóry otrzymują niezbędną energię, zaczynają prawidłowo funkcjonować i regenerować się. W efekcie znacznie poprawia się wygląd skóry, staje się ona zdrowa i promienna. Synbiotyk, czyli kompleks wzajemnie uzupełniającego się probiotyku i prebiotyku, wzmacnia naturalną warstwę ochronną skóry - mikrobiom, który chroni przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Składnik wykazuje dodatkowo działanie nawilżające, odżywcze i wygładzające. Stabilny polifenol pobudza mikrocyrkulację w naczyniach krwionośnych.


Jest to pierwsze serum pod oczy więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Produkt mamy zapakowany w kartonik a w nim tubka mieszcząca 15 ml kosmetyku. Jego konsystencja jest o dziwo dość solidna i aksamitna. Bardzo szybko się wchłania poprawiając uczucie komfortu skóry wokół oczu. Stosowany regularnie przywraca świeżość i blask spojrzenia. Dodatkowo serum bardzo ładnie nawilża, odżywia i wzmacnia skórę pod oczami, daje poczucie wygładzenia i miękkości. W duecie z kremem daje jeszcze lepsze i trwalsze efekty. Do tego produkt posiada bardzo fajny skład zawierający mnóstwo ekstraktów, witaminę C, synbiotyk oraz kompleks dotleniających minerałów, które wszystkie razem świetnie działają na skórę czyniąc ją promienną i zregenerowaną.


Jest to kolejny produkt marki Oxygenetic, który miło mnie zaskoczył. Tutaj serum wręcz idealnie wpasowuje się w moje potrzeby pielęgnacji skóry wokół oczu. Teraz odkąd wypróbowałam to już wiem, że nie wyobrażam sobie dalszej pielęgnacji bez tego rodzaju kosmetyku. Bardzo się cieszę, że dzięki Pure Beauty mogłam go poznać jak i całą markę, którą warto wypróbować, bo kosmetyki Oxygenetic i ich działanie naprawdę polecam!


                                                          Pozdrawiam,




środa, 18 stycznia 2023

Tiziana Terenzi Kirke Extrait de Parfum

Tiziana Terenzi Kirke Extrait de Parfum

 

Kto mnie zna to wie, że jestem uzależniona od perfum, od pięknych zapachów. Uwielbiam nosić je na sobie, poznawać, no po prostu lubię, wręcz uwielbiam. To chyba a raczej jest moje prawdziwe i jedyne uzależnienie kosmetyczne, bez którego nie wyobrażam sobie dnia. Prócz pięknych zapachów uwielbiam te buteleczki, które cudownie ozdabiają każde pomieszczenie mojego mieszkania. Przez swoje lata przewinęło się u mnie mnóstwo perfum, wód toaletowych...Jedne zapamiętane mniej drugie bardziej a inne do dziś są ze mną. Dziś chciałabym Wam pokazać zapach, który może nosić zarówno kobieta jak mężczyzna. Zapraszam na recenzję perfum Unisex od Tiziano Terenzi Kirke! Swoją buteleczkę nabyłam w odkrytej przeze mnie perfumerii, która ceny ma zaskakująco niskie a perfumy fantastycznej jakości. Jeśli macie ochotę na zakup nowego zapachu na wiosnę to zapraszam Was do Plug Perfumerii ;)

Włoska marka perfum Tiziana Terenzi w 2015 roku wypuściła wielopłaszczyznowe, charyzmatyczne, nieodparcie zniewalające perfumy - Kirke, których autorem jest słynny perfumiarz Paolo Terenzi. Ten magiczny eliksir potrafi obudzić, namiętność niczym jeden z najpotężniejszych eliksirów starożytnej bogini czarów i magii w poszukiwaniu niesamowitych cudów. Inspiruje, tworząc aurę wyrafinowanej zmysłowości. Perfumy zamknięte są w kultowym, imponującym flakonie ze złotego szkła zwieńczonym drewnianą nakrętką a do tego wszystko zabezpieczone pięknym, solidnym kartonikiem.

Głowa: passiflora, brzoskwinia, malina, gruszka, piasek, czarna porzeczka

Serce: konwalia

Podstawa: heliotrop, drzewo sandałowe, paczuli, piżmo, wanilia

Kirke to zapach dość intrygujący choć na dzień dobry woła delikatnością i mocą owoców. Soczysta miękkość brzoskwini, marakui, gruszki, maliny, czarnej porzeczki przeplata się z mieniącą się bielą konwalii. Niezwykle pachnącą przygodę w ogrodzie rozkoszy, bujnego kwiatami i owocami przełamuje szyprowy akcent. Dziwnie otulająca słodycz, symfonia zmysłowego piżma, wanilii, drzewa sandałowego, paczuli oraz heliotropu tworzą niezwykle pachnącą przygodę, która dla mnie mogłaby trwać wiecznie...ale niestety. Kilka razy podchodziłam do niego i na mnie zapach utrzymuje się o dziwo krótko, 4 godziny to max. Jestem z lekka zaskoczona bo rzadko kiedy perfumy mnie się nie trzymają. Dla ciekawości, poprosiłam mamę by sprawdziła na sobie. No i tu brawo dla Kirke! Mamuśka zachwycona nie tylko bukietem zapachowym ale i trwałością. Cały dzień je czuła.... mało tego i ja na Niej je wyczuwałam. Kirke to perfumy eleganckie, luksusowe, blisko skórne, świetnie nadają się zarówno na dzień jak i na wieczór, zdecydowanie całoroczne. Jest spokojnie, miękko i bezpiecznie!

No i tak wygląda podróż w odnajdowaniu wysp greckiego archipelagu! Sama kompozycja Kirke jest godna uwagi i warto chociażby powąchać ją w perfumerii po czym prysnąć na nadgarstku w celu sprawdzenia trwałości. Dość dziwna mieszanka, która do dziś mnie kręci i z lekka nie mogę jej rozwikłać. W każdym razie projekcja udana i cieszę się, że mogłam gościć Kirke w swoich skromnych progach! 

A Was Kochani odsyłam do Perfumerii Plug gdzie czeka na Was profesjonalna obsługa, która pomoże dobrać Wam zapach jak też szeroki wybór perfum w bardzo dobrej cenie!!! 

                                             

                                                    Pozdrawiam,




czwartek, 12 stycznia 2023

Canabo, Emulsja do higieny intymnej `Czarnuszka`

 Canabo, Emulsja do higieny intymnej `Czarnuszka`

 

Higiena Intymna to poczucie czystości i świeżości. Dbanie o miejsca intymne jest bardzo ważne i warto o tym pamiętać. Istnieje wśród lekarzy "mądrość,  że powinno się używać do tego celu tylko wody jednak ja wolę zdecydowanie używać płynów lub żeli do hieny intymnej. Ostatnim moim odkryciem jest fajna emulsja Canabo Czarnuszka, która znalazła się w ostatniej edycji pudełka Pure Beauty.


85% składników roślinnych pochodzenia naturalnego.
Polecany dla osób o skórze wrażliwej i skłonnej do alergii. Delikatnie myje i łagodzi podrażnienia, niweluje uczucie napięcia błon śluzowych.

Składniki aktywne:
Czarnuszka (Nigella sativa L.) usprawnia działanie naturalnych funkcji obronnych naskórka, działa detoksykujaco, pozytywnie wpływa na mikroflorę skóry.
Konopie siewne (Canabis sativa L.) to źródło kannabinoidów, witamin, minerałów, protein i fitosteroli – łagodzą uczucie suchości i podrażnienia, działają ściągająco i antyoksydacyjnie.
Delikatne substancje, myjące naturalnego pochodzenia – bardzo łagodnie, najczęściej stosowane w produktach dla dzieci,bezpieczne dla kobiet w ciąży.
Kwas mlekowy – reguluje naturalne pH miejsc intymnych.


Płyn Canabo z czarnuszką mamy w plastikowej butelce z dozownikiem o przepięknie nasyconym niebieskim kolorze. Bardzo podoba mi się ta pigmentacja i szczerze to gdybym nie wiedziała, to pomyślałabym że to albo żel pod prysznic albo mydło do rąk. 
W kwestii działania, to nie mam mu nic do zarzucenia. Płyn nie podrażnia, dobrze myje i odświeża również podczas okresu. Nie powoduje pieczenia, swędzenia ani żadnych innych nieprzyjemności. Do tego ma bardzo fajną, kremową konsystencję o równie przyjemnym, delikatnym zapachu, która nie spływa z dłoni. za to niweluje i łagodzi podrażnienia powstałe np. po depilacji. Świetny do codziennej higieny o naturalnym składzie. 


Canabo Czarnuszka to produkt odpowiedni dla wszystkich kobiet. Został on stworzony z myślą o codziennej pielęgnacji miejsc intymnych, by wspomagać odpowiednie nawilżenie i komfort. Zawiera naturalne, wyciągi roślinne i oleje. Nie podrażnia. Nawilża i chroni delikatne miejsca oraz zapobiega infekcjom i podrażnieniom. Dostępne różne wersje zarówno stacjonarnie jak i on - line.


                                                          Pozdrawiam,




środa, 11 stycznia 2023

MEDISEPT - SKUTECZNE ŚRODKI DO DEZYNFEKCJI RĄK I nie tylko

MEDISEPT - SKUTECZNE ŚRODKI DO DEZYNFEKCJI RĄK I nie tylko

 


Od momentu pandemii, mycie rąk oraz ich dezynfekcja chyba już każdemu weszła w krew. Nawet już nie tylko dłonie człowiek odkaża ale stara się by zarówno powierzchnie w domu, samochodzie czy inne miejsca były regularnie odkażane. Chroni Nas to przed wszelkimi zakażeniami. Na rynku mamy teraz wysyp produktów, które mają Nam w tym pomóc. Dziś przedstawiam Wam markę Medisept specjalizującą się w produkcji kosmetyków do dezynfekcji rąk, powierzchni a nawet stóp.




Niezbędne w codziennym zastosowaniu, zapewnia natychmiastową dezynfekcję rąk i ochronę przed zarazkami w każdych warunkach. Posiada działanie bójcze wobec bakterii, drożdżaków, prątków gruźlicy oraz wirusów opryszczki, żółtaczki, HIV, Korona. Zapobiega grypie i biegunkom. Klasyczna wersja żelu bądź spray, która idealnie sprawdza się w warunkach domowych jak i podróżnych. Świetna buteleczka do torebki a nawet do plecaka. Dostępne w kilku wersjach zapachowych co bardzo mi się podoba no i ma wygodny dozownik co jeszcze bardziej umila aplikację.



Skutecznie zapobiega rozprzestrzenianiu się bakterii i wirusów. Dezynfekuje powierzchnie zabijając w 60 sekund bakterie, grzyby, prątki gruźlicy w tym wirusy grypy, żółtaczki typu B i C, Ebola, Rotawirus, Koronawirus. Odpowiedni także do dezynfekcji powierzchni mających kontakt z żywnością. Fajny, uniwersalny spray, którym odkazimy dosłownie wszystko. Od blatów po umywalki, brodziki, stoliki do karmienia, klamki, piloty, zabawki....



Zapewnia codzienną ochronę stóp przed grzybami i bakteriami oraz pozostawia uczucie świeżości i komfortu. Zalecany szczególnie w miejscach takich jak basen, sauna, w celu uniknięcia zakażenia grzybicą stóp. Sprawdza się również po całodniowym noszeniu butów. Produkt nie wysusza, nie podrażnia skóry a wręcz zostawia na niej delikatny, przyjemny mentolowy zapach.


Medisept Everyday Mydło antybakteryjne w piance

Wyróżniające się delikatną formułą i doskonałymi właściwościami antybakteryjnymi mydło idealne do codziennego stosowania. Forma delikatnej pianki o przyjemnym zapachu. Zawiera wyłącznie bezpieczne dla skóry, naturalne składniki, co sprawia, że mogą po nie sięgać osoby nawet z wrażliwą skórą jak i nietolerancją na produkty na bazie tradycyjnego mydła. 


Medisept Chusteczki do dezynfekcji rąk i powierzchni

Wydajne i niezbędne w codziennym zastosowaniu. Posiadają działanie bójcze wobec bakterii, drożdżaków, prątków gruźlicy oraz wirusów opryszczki, żółtaczki, HIV. Bezpieczna dezynfekcja w 30 sekund, wygodne i higieniczne opakowanie. Kartonik zawiera saszetki, które można śmiało spakować dziecku do plecaka, kieszeni. Niezastąpione na spacerach, wycieczkach. Skutecznie pozbywają się zabrudzeń rąk przy tym je odkażając. Chusteczki przebadane są dermatologicznie, nie podrażniają, gwarantują higieniczną czystość i odpowiednie nawilżenie skóry.

W dzisiejszych czasach trzeba chuchać na zimne. Dlatego produkty do dezynfekcji rąk czy powierzchni są z nami wszędzie. Staram się wpoić synkowi, że higiena rąk to podstawa...i jak na razie dobrze to Nam idzie. Synek sam już sięga po żel lub chusteczki i wie, co ma z nimi zrobić. Produkty Medisept o tyle mi pasują, że mają wygodne opakowania i bardzo przyjemne zapachy, dzięki czemu nie czuć alkoholu i użycie ich jest czystą przyjemnością DOSŁOWNIE ! Jeśli jesteście zainteresowani produktami do dezynfekcji Medispet, to dostaniecie je już w Rossmanie bądź na stronie www.dezynfekcja.pl

Z kodem Insta10 dostanie rabat ;)


                                                  Pozdrawiam,





wtorek, 10 stycznia 2023

ANWEN PEACE OF MINT SZAMPON W KOSTCE

ANWEN PEACE OF MINT SZAMPON W KOSTCE



Witajcie Kochani. Jak Wam mija dzień. Mnie coś ostatnio ogarnia niemoc! Nie wiem czemu...czy to przez tą pogodę czy jak? Na szczęście by całkowicie nie dać się "leniowi" mam dziś dla Was recenzję bardzo fajnego produktu, który zostanie ze mną na pewno na dłużej! Mianowicie jest to nietypowy szampon do włosów od ANWEN, bowiem jest on w kostce o naprawdę zadziwiająco fajnym działaniu. Po więcej szczegółów zapraszam poniżej ;)


"Skutecznie oczyszczona skóra głowy i odświeżone włosy, delikatność i pielęgnacja w jednym ? To wszystko skrywa w sobie Peace of Mint. Szampon w kostce o zapachu słodkiej mięty przeznaczony jest do skóry normalnej lub skłonnej do nadmiernego wydzielania sebum. Detergenty pochodzenia naturalnego skutecznie usuwają zanieczyszczenia ze skalpu oraz włosów, równocześnie formuła szamponu pozostaje łagodna dla skóry i błon śluzowych. Ekstrakt z fiołka trójbarwnego działa przeciwzapalnie oraz seboregulująco, a ekstrakt z ogórka koi i łagodzi swędzenie. Dzięki dodatkowi glinki włosy dłużej pozostają świeże. Skrobia oraz oleje: makowy i Pracaxi pomagają zachować włosy w dobrej kondycji, zmniejszają plątanie i nadają połysk. A co zawiera jeszcze szampon?

  • olej z nasion maku,
  • olej Pracaxi,
  • ekstrakt z fiołka, ogórka, shikakai, kolibła egipskiego i gipsówki wiechowatej
  • glikol roślinny, który jest naturalnym humektantem."

Jak sami widzicie szampon ma bardzo ciekawą formę okrągłej "kostki", która umieszczona jest w metalowym pojemniczku, dla wygodniejszego przechowywania produktu jak i samego jego użycia. W dotyku mam wrażenie jakbym dotykała lekko chropowate, tępe mydełko. Jego zapach, cudowny, delikatny, odświeżającej mięty. Szampon całkiem dobrze się pieni, wystarczy potrzeć nim skalp, bądź umieścić kostkę w puszce, dolać trochę wody, potrząsnąć by wytworzyć pianę, która ląduje na włosach. Po umyciu czuć , że są odświeżone, porządnie oczyszczone bo aż skrzypią w dłoni. Szampon nie obciąża, wręcz unosi je delikatnie u nasady. Co fajne to na moje włosy działa wręcz też jak i odzywka, bo nie muszę już nic nakładać. Grzywa nie plącze mi się po karku, za to jest mięciutka, delikatna i bardzo błyszcząca i gdzieś jeszcze daleko w tle pozostaje fajny rześki akcent mięty.

Za co lubię kostkę Peace of Mint od ANWEN? A no za to, że jest w niej coś co po prostu działa na moje włosy. Na początku myślałam, że będzie to przelotny romans ale już wiem, że będzie związek na dłużej! Podoba mi się sama forma szamponu, lubię "inność" w kosmetykach tym bardziej jeśli dają świetne efekty. Szybka akcja rach ciach i głowa umyta. Plus też za to , że przy okazji wspieramy środowisko. Kostka od Anwen to gwarancja, na zużycie wody przy produkcji, opakowania nie zawierają plastiku, wielorazowa puszka do której wystarczy dokupić sam wkład no i oszczędność!! Jedna kostka Peace of Mint to aż 3 butelki klasycznego szamponu! Cieszę, się , że poznałam ten świetny szampon a to zasługa kalendarza adwentowego Pure Beauty. Żeby nie jego zacna zawartość do dziś nie znałabym moich ulubieńców!


Znacie kosmetyki Anwen?


                                                        Pozdrawiam,




niedziela, 8 stycznia 2023

SUCHY OLEJEK DO CIAŁA NUXE HUILE PRODIGIEUSE

SUCHY OLEJEK DO CIAŁA NUXE HUILE PRODIGIEUSE

 

Markę Nuxe i jej słynny, kultowy olejek to chyba wszyscy znają albo kojarzą. Osobiście od dawna był na mojej liście i dzięki kalendarzowi adwentowemu od Pure Beauty  mogłam cieszyć się jego obecnością w moim domu. Prócz olejku znalazłam śliczną kosmetyczką wykonaną z lnu, która przyda się na wyjazdy ale dziś chciałabym skupić się właśnie tylko i wyłącznie na olejku i czy warto było czekać na niego tyle. Zapraszam więc na recenzję suchego olejku Nuxe Huile Prodigieuse.

"Huile Prodigieuse® od Nuxe to nie tylko uwodzicielska przyjemność stosowania ale także efektywność i innowacja potwierdzone nowymi testami. Stosowany na:

- twarz, działa jak antyoksydacyjna tarcza, chroni skórę przez szkodliwym działaniem wolnych rodników i czynników zewnętrznych,
- ciało, ujędrnia i redukuje widoczność rozstępów,
- włosy, poprawia ogólną kondycję włosów, co zostało potwierdzone przez profesjonalistów - fryzjerów i stylistów.
 Formułę olejku uzupełniono o nowy składnik: olejek Tsubakio wyjątkowych właściwościach odżywczych i przeciwstarzeniowych. Jednak pewne cechy i właściwości ukochanego przez kobiety na całym świecie produktu na zawsze pozostaną niezmienne:
- ta sama naturalność - 98.1% składników pochodzenia naturalnego – bez parabenów, olejów mineralnych, składników pochodzenia zwierzęcego (poza składnikami pochodzącymi od pszczół)
- wciąż ta sama zmysłowość - dzięki unikalnej formule suchego olejku,
- te same emocje - ponieważ zapach to najsilniejszy nośnik wspomnień, cudowna i charakterystyczna nuta zapachowa pozostała"


Olejek Nuxe mieści się w małej ale za to zgrabnej i eleganckiej buteleczce o pojemności 10 ml. Konsystencja lekka i wodnista, jednak zwarta i nie przelewa się przez palce. No i faktycznie nie przypomina klasycznej formy "tłustego" olejku, faktycznie jest "suchy" dzięki czemu świetnie się go aplikuje zarówno na skórę jak i na włosy przy czym bardzo szybko się wchłania. Stosowany na skórę, pozostawia ją miękką i niesamowicie przyjemną w dotyku. Ja swoją buteleczkę używałam na okolice oczu jak i całą twarz wraz z dekoltem, zostawiając ten eliksir na noc. Po czym rano nie ma mowy o opuchliźnie, workach, cera za to jest rozświetlona i promienna. Do tego zapach.... delikatny, romantyczny, uwodzicielski, z kremowymi akordami, która pochłaniają do reszty!


Olejek Nuxe Huile Prodigieuse to kosmetyk multifunkcyjny. Idealnie współgra z cerą, nie zapychając jej ani nie podrażniając, świetnie nawilża i odżywia ciało a dzięki niemu włosy dostają dawkę pięknej błyszczącej tafli. Jak dla mnie olejek ma coś w sobie przez co wyróżnia się na tle innych. Czuć od niego wyjątkowość, luksus i przepych...dosłownie. Nie wiem czym to jest spowodowane ale jego działanie faktycznie jest rewelacyjne! Myślę, że latem będą jeszcze bardziej spektakularne efekty na opalonej skórze! Już wyczekuję fajnej promki by kupić sobie pełnowymiarową wersję!

Znacie kosmetyki Nuxe? Macie swoich ulubieńców?

                                                     Pozdrawiam,




NATU.CARE RISE&SHINE NATURALNY KOLAGEN O SMAKU MANGO-MARAKUJA

NATU.CARE RISE&SHINE NATURALNY KOLAGEN O SMAKU MANGO-MARAKUJA

 

W ostatnim czasie bardzo modny stał się kolagen ale w wersji do picia. Sama przyznam, że też nabrałam ochoty i nie czekając długo zaczęłam go właśnie stosować. Kolagen to bardzo ważny składnik w ludzkiej skórze, który odpowiada między innymi za jędrność oraz jej młody wygląd. Na co dzień możemy go znaleźć np. w galaretkach owocowych, żelatynie czy wywarach z kurzych łapek, jednak jego przyswajalność jest słaba i dlatego warto wspomóc się właśnie w formie pitnej. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się o wiele więcej na temat kolagenu to zapraszam na bardzo ciekawy artykuł klik Ja tym czasem zapraszam Was na recenzję wegańskiego kolagenu Natu Care!


Kolagen zapakowany jest kartonik, w którym znajdziemy 30 szt saszetek. Każda z nich ma wygodną formę, która może być spokojnie zabrana do pracy, trening czy gdziekolwiek. Saszetka Rise & Shine to aż 5000 mg najwyższej jakości kolagenu pozyskiwanego z dziko żyjącego dorsza poławianego w czystych wodach północnego Atlantyku. Zapytacie się pewnie jak smakuje i czy pachnie rybą??Otóż nie! Kolagen ma bardzo egzotyczny smak... Połączenie marakuji i mango to istna uczta dla podniebienia. Lekko słodki, delikatnie rześki, smakuje niczym sok i doskonale się rozpuszcza. Idealny z rana na pobudkę!



Przejdźmy teraz do składu, który zasługuje na lekką lekturę. Otóż w środku znajdziemy wcześniej wspomniany kolagen z dorsza atlantyckiego, witaminę C która jest niezbędna w procesie syntezy kolagenu, ekstrakt z pąków dzikiej róży o właściwościach przeciwutleniających, przeciwzapalnych, do tego rozjaśnia, tonizuje i odżywia zmęczoną skórę. Obecność kwasu hialuronowego odpowiada za nawilżenie, sprężystość oraz elastyczność skóry jak również opóźnienie procesów starzenia się. Witamina E i A , które wyrównują koloryt, oraz działają wszechstronnie zarówno na włosy jak i paznokcie. Przygodę zakańczamy beta-karotenem, który nadaje pięknego pomarańczowego koloru oraz stewia, odpowiedzialna za łagodny słodkawy smak.


Kolagen Natu Care Rise & Shine zapewnia lepszy wygląd skóry, większą jędrność, nawilżenie i ogólnie lepsze samopoczucie. Suplementacja poprawia również kondycję włosów i paznokci. Warto sięgnąć po naturalny kolagen zwłaszcza wtedy, gdy stają się cienkie, suche i łamliwe. Przy regularnym przyjmowaniu szybko zauważymy, że staną się pełne blasku, mocne i zdrowe. Dla mnie to ważny punkt, gdyż ostatnio miałam problem z nadmiernym wypadaniem a dzięki kolagenowi w końcu je wzmocniłam i mam nadzieję, że dalsza suplementacja jeszcze bardziej mi w tym pomoże. 


                                             Pozdrawiam,




sobota, 7 stycznia 2023

Piękne wspomnienia z kalendarzem adwentowym Pure Beauty

Piękne wspomnienia z kalendarzem adwentowym Pure Beauty


Kochani  niedawno pokazywałam Wam zawartość kalendarza adwentowego Pure Beauty a dziś chciałabym skupić się na jego wyglądzie wizualnym oraz detalach. Niby nic, niby zwykły box mieszczący kosmetyki niespodzianki ale to nie tylko one grają tu role. Myślę, że sam wygląd pudełka robi już na dzień dobry cudowne wrażenie i jeszcze bardziej podkręca atmosferę świąt Bożego Narodzenia! Co miesięczna subskrypcja Pure Beauty daje mnóstwo pozytywnej adrenaliny a co dopiero wielki karton, w którym dostajesz jeszcze więcej i ta niewiadoma jeszcze bardziej Cię nakręca!

 

No ale zacznijmy od grafiki. No nie może być inaczej kiedy zbliża się gwiazdka a motyw miałby być inny niż właśnie cudowne kwiaty w stylu gwiazdy betlejemskiej, jarzębiny, śnieżek czy lizaków świątecznych i to wszystko w barwach mikołajowych. Świetny pomysł, bo nie przesadzony a za to z gustem. Karton jest dość sporych gabarytów bo spokojnie pomieściłby w sobie dwa klasyczne boxy PB i to zostawiając jeszcze wolną przestrzeń. Prócz wcześniej wspomnianej zawartości kosmetyków otrzymujemy w tej samej grafice zakładkę, która śmiało może posłużyć nam jako podkładka na stół podczas śniadania, obiadu czy kolacji. U mnie synek ma ją na biurku i dopóki jeszcze ozdoby świąteczne w domu stoją to napajamy się jeszcze jej widokiem. 


Kolejna fajna rzecz to książeczka, która przedstawia wszystkie produkty jakie mamy w kalendarzu adwentowym. Dokładnie opisuje każdy dzień i każdy kosmetyk oraz jego przeznaczenie, skład a nawet cenę której możemy się spodziewać w sklepach, jeśli najdzie Nas ochota na ponowne kupno danego kosmetyku. To też jest taka mała ściąga dla osób, którym ciężko się powstrzymać przed otwarciem całego kalendarza... aby tego nie zrobić i iść codziennie z okienkiem to ta książeczka świetnie przyda się by móc podpatrzeć co czeka Nas w kolejnym dniu.


Idąc dalej, każdy dzień a raczej niespodzianka, która skrywa się w danym dniu adwentu mieści się w iście czerwonej papierowej torebce, która podkreślona jest detalem świątecznym w postaci naklejki z numerkiem. Muszę Wam się przyznać, że pakunki były solidnie zabezpieczone, bo nawet czasem miałam problem z "ładnym" otwarciem i po prostu musiałam iść za ciosem i niestety dobrać się do środka już tak jak szło ;) W każdym razie miłe, że wszystko zostało tak fajnie dograne z myślą właśnie o Świętach Bożego Narodzenia.



No i niestety czas zakończyć przygodę z kalendarzem adwentowym Pure Beauty, który był moim pierwszym kalendarzem i jestem Nim wręcz zachwycona! Mam nadzieję, że kolejny za rok będzie równie piękny, równie magiczny i będzie mi ponownie umilał czas adwentu. Nie chce mi się wierzyć, że już po świętach...to był cudowny czas nie tylko ze względu kalendarza ale za to , że mogłam cieszyć się z bliskimi Naszą obecnością i całą tą otoczką świąteczną. Co jak co ale Boże Narodzenie to najpiękniejsze święta, które faktycznie mają w sobie magię!


                                                      Pozdrawiam,




piątek, 6 stycznia 2023

Kosmetyki Treaclemoon idealne do długich kąpieli!

Kosmetyki Treaclemoon idealne do długich kąpieli!

 

Uwielbiam kąpiele, długie i pachnące! Nie wyobrażam sobie nie mieć wanny, dla mnie byłaby to kara! Nie ma nic bardziej relaksującego i odprężającego niż kąpiel pełna bąbelków, piany, cudownego zapachu, gdzie wszystko jeszcze bardziej potęguje i ta magiczna chwila mogłaby trwać wiecznie! Takie doznania dają właśnie kosmetyki o których będzie dzisiejszy post!!


Żel do kąpieli i pod prysznic Treacle Moon Warm Cinnamon Nights pachnie dla mnie jak Boże Narodzenie w butelce. Po otworzeniu dostajemy cynamon ale nie ten, który znamy w kuchni! Mamy fantastyczną mieszankę rozgrzewających przypraw, połączonych ze świeżością i soczystością. Słodki, korzenny, wyrazisty i ciepły zapach cynamonu, połączony ze słodyczą tworzą nietuzinkowy bukiet zapachowy, pieszczą zmysły, uwodzą i czarują. Jak dla mnie jest to dosłownie inny wymiar i jest to po prostu magia! Do tego cudowna kremowa konsystencja i czerwonej barwie, która daje mnóstwo piany i jeszcze więcej przyjemności. Przy takich akcentach zapachowych nie sposób wyobrazić sobie długich zimowych wieczorów bez pachnącej cynamonem kąpieli, która wprawia w dobry nastrój, podnosi na duchu, przywołuje ciepłe, rodzinne wspomnienia. Kosmetyk równie dobrze sprawdza się nie tylko w wannie ale też i pod prysznicem, pieniąc się, do tego świetnie oczyszczając skórę i otulając ją swoim zapachem.

Peeling do ciała My Coconut Island to również dawka pięknego zapachu ale tym razem w obecności kokosa. Mamy tu kokosowe uniesienie, bardzo słodkie, ciepłe, otulające i wręcz lekko ciasteczkowe. Osobiście troszkę za ciężki dla mnie klimat i raczej wolałabym tu troszkę dołożyć coś lżejszego, wtedy byłoby idealnie i bardziej tropikalnie!  Mamy za to ponownie fantastyczną, lekką formułę przypominającą sorbet z małymi drobinkami, które przyjemnie masują ciało. Produkt nie podrażnia, pozostawia skórę wygładzoną, miękką i pachnącą. Peeling zawiera też naturalne wiórki z łupin orzecha kokosowego. 


Jak dla mnie przygoda z kosmetykami Treaclemoon zaczęła się fantastycznie, bardzo pachnąco i błogo i chcę poznać wręcz cały asortyment. Chcę zobaczyć czy reszta produktów też tak zachwyca i sprawia, że dosłownie nie chce wychodzić się z łazienki! Dodam, że kosmetyki są wegańskie, wolne od chemii i parabenów oraz są testowane dermatologicznie a opakowania kosmetyków pozyskiwane są z odzyskanego  z mórz i oceanów plastiku! Jeśli tak jak ja uwielbiacie randki z wanną to kosmetyki Treaclemoon są wręcz wskazane by koniecznie sięgnąć po nie podczas tego magicznego "eventu"! Te pachnące cacka dostanie np. w Rossmanie:)



                                                         Pozdrawiam,






Copyright © 2016 My women's world , Blogger