poniedziałek, 20 listopada 2017

Żel do mycia ciała OnlyBio od Laboratorium Naturella

Kosmetyki serii OnlyBio od Laboratorium Naturella mogliście już zobaczyć we wcześniejszym wpisie. Co prawda był to produkt przeznaczony do pielęgnacji dzieci a dziś mam już serię dla dorosłych. Tym razem jest to żel do mycia ciała, który ostatnio umila mi czas podczas kąpieli i nie tylko.


Laboratorium Naturella to na polskim rynku nowa marka kosmetyków naturalnych, która posiada w swojej ofercie produkty  przyjazne środowisku, które są bezpieczne dla skóry. Oczywiście stworzone są naturalnych składników gdzie jest ich aż 99% i dodatkowo są biodegradowalne. Kosmetyki OnlyBio skutecznie i delikatnie myją dzięki naturalnie wytwarzanej biosurfaktynie z rzepaku, który w kosmetyce działa nawilżająco, kojąco, zawiera duże ilości witaminy E oraz dodaje blaski nie tylko skórze ale i włosom.



 Żel mamy w bardzo fajnej wizualnie butelce ale szklanej. Trzeba uważać by niechcący nie spadła z szafki, półki, lub żeby jej nie obić o wannę, co u mnie często bywa podczas sięgania po produkt. Dodatkowo butelka ma wygodny dozownik. Wystarczy jedna, góra dwie pompki. Żel jest delikatnie zabarwiony o średniej konsystencji i o przyjemnym i delikatnym jak na żel zapachu.



Jest to chyba pierwszy żel w mojej karierze, po którym czuję  się lekka, jakbym miała"nową skórę". 
Żel do mycia OnlyBio jest bardzo delikatnym kosmetykiem.  Kosmetyk subtelnie i skutecznie oczyszcza skórę, pielęgnując ją jednocześnie. Za sprawą oleju z sezamu, który zatrzymuje wilgoć, fitosteroli oraz wytwarzaną przez mikroorganizmy naturalną biosurfaktyną skóra jest nawilżona, odżywiona i bardziej elastyczna.  Kosmetyk jest wegański, nie zawiera olejów mineralnych, silikonów, parabenów, SLS, SLES, PEG-ów, parafiny, fosforanu ani żadnych innych składników ropopochodnych co czyni go kosmetykiem bezpiecznym nawet dla skóry wrażliwej i alergicznej. 


Znacie kosmetyki OnlyBio? Jakie są Wasze ulubione produkty naturalne do mycia ciała?



Pozdrawiam,





sobota, 18 listopada 2017

Zachcianki kosmetyczne i nie tylko, czyli o czym marzy Madlen

Wiem, że tego typu posty często ukazują się z początkiem nowego roku, by przez całe kolejne miesiące móc skreślać poczynione zakupy ze swojej wish listy. U mnie jednak ona pojawi się dzisiaj. Chciałam Wam pokazać, podzielić się z moimi pragnieniami posiadania zarówno kosmetyków, no bo nie inaczej, ale również innych dodatków.
 Także kto ciekawy moich zachcianek, zapraszam na post.

Moją miłością a raczej wzdychaniem jest Tom Ford i jego nieziemska Black Orchid. Są to perfumy bardzo wyraziste, bardzo mocne, intrygujące i mega sexowne.  Niestety półka cenowa to ponad 300 zł, więc czekam, może Mikołaj mi przyniesie albo wygram w totka??




Kolejna sprawa to słynny aloes od Holika Holika. Na instagramie pokazywałam Wam mój swój własny, doniczkowy, wypieszczony przez moje rączki, jednak chęć tej pięknej i zielonej buteleczki jest większa. Latem aloes uratował moją skórę przed poparzeniami słonecznymi i to dzięki temu pokochałam go za to.



Bardzo dobrze znane kosmetyki BIOLOVE. Często i gęsto goszczą u koleżanek na Instagramie i wysyp tych naturalnych kosmetyków sprawił, że również marzę , stać się posiadaczką tych pachnących cudaków. Wiem, że kupić można je na kontigo.pl.




Lubię nie tylko sama ładnie pachnieć ale uwielbiam jak pachnie mój dom i pomieszczenia, w których przebywam. Dlatego wszystkie świece od Kringle Candle jarają mnie na maxa! Są o niebo piękniejsze od Yankee. Zapachy Kringle są bardziej wyraziste, inne, niespotykane i często zaskakujące. No i ostatnio również Country Candle również kuszą oj kuszą bardzo.





Idąc dalej czas na porządek na głowie. Pomóc ma mi w tym szczotka Tangle Angle. Piękne, kolorowe skrzydła, które nie dość, że wizualnie zachwycają to i wspaniale radzą sobie z poplątanymi włosami. No ale nie będę taka i przyznaję, że jestem gadżeciarą i ze względu na wygląd, chciałabym ją posiadać w swej torebce.

Jak już jesteśmy przy temacie szczotek, to marzą mi się mega piękne, proste włosy. Niestety moje mają tendencję do własnego życia i fajnie byłoby ujarzmić je szczotką prostującą BaByliss bądz Remington. Takie  2w1, rozczesze i przy okazji wyprostuje, dzięki czemu " głowa" w końcu będzie wyglądać nienagannie i tak jak chcę.

Kolejna sprawa to szczoteczka soniczna.  Fajne urządzenie, które doskonale oczyszcza skórę, przynosi widoczne efekty pielęgnacyjne. Delikatnie peelinguje martwy naskórek, odblokowuje pory, ulepsza wchłanianie ulubionych produktów do pielęgnacji twarzy, pozostawiając cerę jędrniejszą, gładszą. Niestety cena powala na kolana i wyrywa ze skarpetek ale może....się uda.



Na koniec pożyczyłabym sobie ekspresu do kawy. Kocham kawę i wszystko co z nią związane. Teraz przy małym bąblu nie mam czasu bawić w parzenie kawki w zaparzaczu, dlatego świetną formą na szybką kawkę jest ekspres na kapsułki. Wybór padł na Cafissimo Compact od Tchibo. Piękny, elegancki, zgrabny ekspres i do tego ciekawy wybór kapsułek.




No i to tyle jak na razie, Mam nadzieję, że choć część ukoi moje pragnienie i zostanę ich posiadaczką.  W tym zestawie brakuje jeszcze torebki, dużej, mieszczącej A4 i butów, ale w tym przypadku, jestem mega wybredna i sama dokładnie nie wiem jaki model chcę. Dajcie znać czy wpadło Wam coś w oko? A może znacie już moje propozycje to podzielcie się opinią. 



Pozdrawiam,


środa, 15 listopada 2017

Lakier hybrydowy Amore Mio, base Repair oraz top coat Glass od NC Nails Company

Dziś kolejny post hybrydowy. Tym razem przedstawiam kolejny lakier od NC Nails Company. Mimo jesieni a za nią nadchodzącej zimy skusiłam się na totalnie różowy manicure. Osobiście nie przywiązuję wagi kolorystyki lakierów do pogody, pory roku czy czegoś tam jeszcze. Po prostu maluję takim kolorem jaki w danej chili mi się podoba. No i padło na Amore Mio.


Pazurki pokryte zostały bazą Repair, która jest świetna nie tylko z lakierami tej marki. Jest gęsta, nie spływa w trakcie utwardzania i tworzy delikatną  powłoczkę, która fantastycznie "przytrzymuje lakier" z paznokciem. Dodatkowo baza Repair również służy do przedłużania naturalnej płytki i nie tylko. Na pochwałę zasługuje również top coat Glass. Pięknie nabłyszcza pozostawiając pazurki lśniące i gładkie.



 Amore Mio to bardzo soczysty róż z kolekcji Weneckiej, którą promuje Michał Szpak. Jest to dość odważny i żywy kolor ale nie przeszkadza mi to. Ostatnio moje paznokcie się szybko łamią ale na szczęście udało mi się coś zmalować by pokazać Wam jak wygląda lakier  oraz jego trwałość.


Konsystencja lakieru jest odpowiednia, czyli nie za gęsta nie za rzadka. Lakier nie spływa, nie zalewa skórek, nie marszczy się podczas utwardzania. Dwie warstwy zupełnie wystarczą by doskonale pokryć płytkę paznokcia bez żadnych smug i prześwitów.


Na koniec prezentuję całość zestawu i dwa kolory, które już wcześniej mogliście zobaczyć. Jeśli ktoś przegapił owe posty  to zapraszam tu klik


Efekt jaki uzyskałam z używania lakierów NC Nails Company pozytywnie mnie zaskoczył. Szczególnie zachwycona jestem bazą, które w ostatnim czasie posłużyła mi w przedłużeniu paznokci, które niestety ostatnio dość często mi się łamią. Wracając do produktów NC Nails Comapny, od wizualnie pięknych buteleczek, po fajną konsystencję, dobrą pigmentację, świetną przyczepność bazy z lakierem oraz mega błyszczący top zdecydowanie mówię im TAK. Kolory, które mam to nie tylko propozycje na wiosna-lato. Jesienią i zimą również można z nimi szaleć, chociażby by polepszyć sobie humor. Cena za 6 ml. produktu to 29.99 zł do kupienia stronie producenta klik



Pozdrawiam,



poniedziałek, 13 listopada 2017

Rosalind - lakiery hybrydowe z AliExpress

Każdy już chyba zna stronę AliExspress jak nie z widzenia to ze słyszenia a nawet z robienia zakupów. Coraz częściej śmiało sięgamy po koszyk" w tym sklepie on-line, który ma mega szeroki asortyment, niskie ceny ( choć w innej walucie) a jakościowo mhmhhm bywa różnie. Osobiście dokonuję tam zakupów jedynie z części Beauty, choć były też pokrowce do telefonu, które okazały się bardzo dobre i zgodne ze zdjęciem.
Dziś jednak chciałam pokazać Wam moje pierwsze hybrydy z AliExpress, którym przyglądałam się od dawna na blogach a od niedawna są u mnie.


Dziś będzie post typowo swatch-owy. Chciałam pokazać i podzielić się moim pierwszym wrażeniem dotyczący tych lakierów. Na manicure oraz trwałość na pazurkach przyjdzie czas i na pewno przedstawię je w odrębnym poście. 
Na AliExpress wybór hybryd jest tak ogromny, że człowiek gubi się w tym wszystkim i po przejrzeniu całości, sam już nie wie co chciał kupić. Zarówno mimo niskiej ceny zdecydowałam się  tym razem tylko na 3 kolory marki Rosalind.


Rosalind cieszą cię sporą popularnością w sieci dlatego też skupiłam się na kolorach tylko tej marki.  Padło na dwa brokaty, które u mnie rzadko goszczą oraz klasyczna biel. Rosalind posiada wspaniałą gamę kolorystyczną. Począwszy od zwykłych kolorów, kończąc na kameleonach, brokatach, z efektem cat eye, czy też o wykończeniu kaszmirowym. Wybór jest naprawdę ogromny i zeszły długie godziny zanim wybrałam  te trzy kolorki, choć zamiar był całkiem inny.


Kolekcja Rainbow to dwadzieścia dziewięć pogodnych, błyszczących kolorów. Mój odcień to R24. Piękne połączenie błękitnych i ciemnoniebieskich drobinek, które mienią się pośród innych kolorów. Jest bardzo gęsty a jego pigmentacja fenomenalna! Mnóstwo drobinek, które już przy pierwszej warstwie fajnie pokrywają płytkę (wzornik). Nie ściąga się i nie marszczy w lampie. Będzie to fajna opcja na manicure nie tylko w okresie letnim ale również jesienią lub zimą jako mieniący się dodatek, a co tam.


Butelka Rosalind Rainbow jest o pojemności 10 ml. Pędzelek ma dość długi i szeroki co może być lekkim utrudnieniem w aplikacji lakieru ze względu na jego gęstą konsystencję. Zapach typowo hybrydowy. Cena:  6-8 zł ( w zależności jaki jest aktualny kurs waluty)




Kolejne hybrydy to klasyczne wersja Rosalind. Ponownie gości brokat R07 oraz biel 02.  R07 podobnie jak kolega wyżej konsystencją i pigmentacją szaleje. Jest mocno iście różowy z mnóstwem kolorowych drobinek, które niestety aparat nie uchwycił. Nie jestem zwolenniczką takiego blinga ale ten kolor przemówił do mnie. Chyba czuję już święta, bo inaczej bym się na niego nie skusiła. No i na koniec został Nam 02 czyli biała hybryda o równie dobrej pigmentacji, krycie ma równie zaskakująco dobre. Tutaj buteleczki są już mniejsze bo mają tylko po 7 ml. Pędzelek też krótszy ale sprytny i wygodny. Utwardzają się zarówno w LED jak i w UV. Cena: 5-7 zł

 



To moje pierwsze hybrydy z AliExpress i jestem również zadowolona i zachwycona jak inne koleżanki z blogosfery. Stosunek ceny do jakości lakierów jak dla mnie jest świetny. Warto nawet dla czystej ciekawości samemu kupić i sprawdzić a naprawdę jest w czym wybierać. Męczący jest tylko czas na jaki czeka się na przesyłkę, no ale nie ma nic za darmo. Coś za coś. 

 Zamawiacie na AliExpress? Chętnie poznam Wasze zdanie a ja zabieram się za testowanie! 



Pozdrawiam,