wtorek, 18 września 2018

Aloesowy tonik Equilibra

Aloesowy tonik Equilibra


Uwielbiam kosmetyki z aloesem, na aloesie i uwielbiam wpływ jego na moją skórę. Jeśli chodzi o toniki unikam ich w swojej pielęgnacji z racji pieczenia skóry po jego użyciu. Wiem, że od czasu do czasu powinno się cerę"przejechać" porządnie płatkiem nasączonym tonikiem, ale osobiście nie mogłam się do nich przełamać. No ale jako że kocham aloes to postanowiłam zaryzykować i sprawdzić, czy w tym przypadku działanie jego da mi ukojenie czy na zawsze pożegnam się tonizacją.


Bezalkoholowy tonik od Equilibra bazuje na czystym aloesie (20%) z zawartością pro-witaminy B5. Jest delikatnie perfumowany i nie zostawia na skórze lepkiej ani jakiejkolwiek innej warstwy. Nawet dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, przyjemnie ją odświeża i w pewnym stopniu nawilża. Po jego użyciu nie czuję wysuszenia skóry, wręcz odżywia ją i wyrównuje jej koloryt. Stosowany codziennie u mnie tylko wieczorem pozostawia skórę gładką i jędrną. No i tu kończą się jego plusy. Bowiem chyba jestem skazana na dożywotni zakaz używania toników bo i po aloesowym piekła mnie skóra, zwłaszcza w okolicy skrzydełek nosa. Może nie tak bardzo jak przy drogeryjnych tonikach no fakt faktem, dyskomfort się pojawia. Nie wiem czym jest to spowodowane, tym bardziej, że Equilibra nie posiada w składzie ani alkoholu ani parafiny, parabenów czy jakichkolwiek alergenów a pieczenie mimo tego wystąpiło. Jestem trochę zawiedziona, bo miałam nadzieję, że tu aloes okaże się cudotwórczy i sprawi, że powrócę do używania toników. Wychodzi na to, że labo moja cera ich nie przyswaja albo zawierają coś jeszcze, co nie akceptujemy!


INGREDIENTS: Aqua (Water), Aloe Barbandensis Leaf Juice, Methyl Propanediol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, Methyl Lactate, PEG-14 Dimethicone, Parfum (Fragnance), Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, , Simethicone, Sodium Dehydroacetate, Sodium Metabisulfite, Disodium EDTA, Cl 42090 (FD&C Blue No 1), Cl 19140 (FD&C Yellow No5).


No i jakby tu podsumować??  Mimo wysokiego stężenia aloesu, mimo bogatej formuły w składniki roślinne i mimo mojej miłości do aloesu, niestety tonik jednak musi opuścić moje skromne progi. Widocznie nie jest mi dane ich używanie i muszę z tym faktem się pogodzić. Na szczęście zostają mi hydrolaty i micele, które są niezawodne! 




Pozdrawiam


sobota, 15 września 2018

PERFUMY PROUVE -zamknij oczy i pozwól działać zmysłom!

PERFUMY PROUVE -zamknij oczy i pozwól działać zmysłom!


Uwielbiam perfumy i uwielbiam pięknie pachnieć. Od najmłodszych lat to właśnie dzięki Nim poznawałam czym jest świat zapachów, tak różnych od siebie a jak potrafiących uwieść i omamić. Dziś chciałam Wam przedstawić 2 zapachy marki Prouve, polskiej firmy, która sprowadza olejki zapachowe prosto z francuskiego Grasse. Perfumy Prouve tworzone są z 20% francuskich, oryginalnych olejków zapachowych, dzięki czemu są wyjątkowe i niepowtarzalne. 


Zacznę porządnego kopnięcia jakim jest zapach nr.55, który również jest odpowienikiem Toma Forda Black Orchid. Uwielbiam ciężkie a raczej mocne i specyficzne zapachy. Lubię się wyróżniać z tłumu, pachnąc inaczej, wyniośle i z porządnym, kobiecym pazurem. Takie są własnie perfumy nr. 55. Są orientalno - kwiatowe, gdzie główną rolę gra orchidea, czekolada i trufla. Dość specyficzna kombinacja a raczej nazwałabym ekskluzywna. Dzięki nim zapach jest bardzo mocny i wyrazisty. Na początku wyczuwalna jest słodka czekolada, która może delikatnie odpychać swoją intensywnością. Na szczęście zapach jest jak kameleon, pięknie i falowo się rozwija nadając charakteru. Uwolniona orchidea z pod czekoladowych skrzydeł otula skórę, ciało rozbudzając zmysły i powodując, że chce się więcej. Przepiękny, tajemniczy i z lekka mroczny a jednocześnie mocno kobiecy i elegancki. Jest to zapach na chłodne wieczory, kiedy chcemy nie tylko pięknie pachnieć ale również rozbudzić zmysły, emocje jak i fantazje zarówno u siebie jak i u mężczyzny, z którym chcemy spędzić daną chwilę, noc, życie!


Dla ochłonięcia i zejścia troszkę na ziemię przychodzi Nam zapach nr. 49.  czyli coś w stylu Gucci-Bamboo. Mamy tu bergamotkę, ylang-ylang oraz drzewo sandałowe. Można byłoby rzec , że po tej "trójce" ponownie możemy się spodziewać czegoś mocnego. Otóż zdziwię Was i mówię stanowczo NIE! Bardzo sympatyczny, spokojny, świeży i delikatnie słodki zapach. Bardzo zaskakujący, subtelny, zwiewny i myślę, że to zapach dla każdej kobiety. Jak na mój nos rządzi tu bergamotka nadając całości wdzięku kobiety i uroku nastolatki. Sandałowiec jak i ylang-ylang to miły dodatek, którego nie wyczuwam, choć domyślam się, że dzięki Nim zapach jest bardziej elegancki, bezpieczny i przyjemnie zmysłowy. Całość jest na tyle bezpieczna, że po tą wersję zapachową mogą sięgnąć dosłownie wszyscy.


Jestem bardzo miło zaskoczona jakością, wyważeniem zapachu jak i wyglądem buteleczek perfum PROUVE. Prócz tego, że każdy flakonik zapakowany jest w kartonik, to również zawiera certyfikat potwierdzający,że zostały one wykonane zgodnie z najlepszą sztuką komponowania zapachów wyłącznie z najdoskonalszych francuskich olejków. Co do trwałości. Nie ma co ukrywać i nie spodziewajmy się tu 24 godzinnej euforii. Nie mniej jednak nr.55 jest bardzo mocny i intensywny i o wiele dłużej się go "nosi" niż nr.49. Kwestia też czy pryskamy nimi skórę czy ciuchy. Na skórze perfumy trzymają do ok. 5 godzin a na "szmatkach" nr. 55 nawet na drugi dzień jeszcze potrafi o sobie przypomnieć. Jak dla mnie za cenę 38 zł./ 50 ml jest to zadowalający efekt i zchęcią poznam inne warianty zapachowe!



Pozdrawiam,


poniedziałek, 10 września 2018

Daniel Wellington Classic Petite Melrose

Daniel Wellington Classic Petite Melrose

Każda z Nas zapewne wie, że zegarek poza swoim praktycznym zastosowaniem doskonale sprawdza się jako biżuteria. Jak to kobiety, lubimy się zmieniać i lubimy jak Nasze stylizacje dostają nowego życia, dzięki właśnie takim dodatkom jak zegarek. Jestem kobietą, która w swoim stylu lubi podkreślać minimalizm ale nie unikam też bardziej wyjściowych stylizacji. Zegarek pasuje każdej z Nas, niezależnie od wieku czy stylu ubierania się. Szukając tego idealnego, warto pamiętać, by był on proporcjonalny do Naszej sylwetki.


W dzisiejszych czasach mamy zatrzęsienie na runku zegarowym. To nie te czasy, że dostawało się zegarek po babci w spadku i służył Nam aż sam dokonał żywotu. Teraz niezliczona ilość wzorów i fasonów, nie tylko tych damskich, sprawia, że bez trudu można mieć zegarek na każdą okazję. Dla osób mniej wymagających są też uniwersalne, które będą pasowały każdemu i na każdą okazję. Dziś chciałam Wam pokazać zegarek damski  Daniel Wellington. Na pewno większość z Was już je i widziała i słyszała, siłą rzeczy od jakiegoś czasu są najchętniej wybieranymi czasomierzami, które rozkochały w sobie miliony fanek. Nie dziwię się, bo sama jestem nimi zauroczona, dlatego mój wpis przybliży Wam, w czym tkwi Ta nasza miłość do zegarków  Daniel Wellington.


Zegarki damskie Daniel Wellington wyróżniają się od innych swoją elegancją i stylem. Są piękne w swojej prostocie, wykonane dokładnie dbając o każdy jego detal. Model,który Wam przedstawiam to  Classic Petite Melrose w odcieniu Rose Gold. Śliczna i subtelna, biała tarcza, której towarzyszy, pleciona bransoletka zamykana na trzask. Bardzo fajną opcją jest możliwość wymiany paska, dzięki czemu można zmieniać nie tylko jego kolorystykę ale i tworzywo. Paski Daniel Wellington znajdziecie od skórzanych, nylonowych a nawet takich jak moje w dwóch dostępnych kolorach.


Stylowym dodatkiem do zegarka jest również grawerowana bransoletka, dzięki czemu cały zestaw jest bardziej wyjątkowy. Bransoletka Classic Cuf jest również w tym samym odcieniu co zegarek i dostępna jest w dwóch rozmiarach. Jej minimalistyczna, prosta a jednocześnie bardzo elegancka, delikatna i kobieca. Idealnie współgra z zegarkiem tworząc wyjątkową całość.



Osobiście jestem bardzo zadowolona z posiadania zegarka Daniel Wellington. Jest on bardzo wygodny a przede wszystkim wizualnie prezentuje się fenomenalnie! Na początku myślałam, że bransoletka będzie z czasem zmieniać kolor, na szczęście nic takiego się nie stało. Jest nadal piękna, złota i dalej mieni się na moim ręku, przy tym ożywiając każdą moją stylizację.




Na koniec chciałabym  podzielić się z Wami kodem rabatowym, który upoważnia Was do zniżki 15% na cały asortyment w sklepie internetowym  https://www.danielwellington.com/pl/  Wystarczy, że przy złożeniu zamówienia wpiszecie womens.world  Kod ważny jest do końca tego roku czyli 31.12.2018.  Myślę, że czas pomyśleć o prezentach dla najbliższych i nie czekać na ostatnią chwilę;)



Pozdrawiam,


niedziela, 9 września 2018

FLO czyli niemiecka jakość w polskim sklepie

FLO czyli niemiecka jakość w polskim sklepie


Dzisiaj post może nie do końca kosmetyczny ale niedaleko sięgający. Bowiem chodzi o produkty do prania i płukania. Od ponad 1.5 roku jestem szczęśliwą mamą i staram dobierać się bezpieczne i nie podrażniające środki do prania. Przez ponad rok namiętnie sięgałam po Lovela, którą miło wspominam i polecam każdej mamie. Jednak synek rośnie i nie chciałabym by jego skóra przyzwyczaiła się do jednego i przy zmianie na kolejny chciałabym uniknąć niespodzianek. Dlatego pomalutku zaczynam eksperymentować i sprawdzać, co jest dobre i co warte zakupu.


Od dwóch miesięcy stosuję płyny do prania jak i płukania marki FLO. Zapewne dla Was jest nowość, tak jak i dla mnie kiedy o niej usłyszałam.Jest to marka, która proponuje chemię, która jakością przypomina tę niemiecką, łącząca w sobie nowoczesność, troskę o czystość domu i ochronę środowiska. Są to uniwersalne produkty, tworzone przy użyciu naturalnych olejków oraz ekstraktów z owoców i kwiatów.W produkcji wykorzystywane są łatwo biodegradowalne, skuteczne związki powierzchniowo czynne. Produkty marki FLO są delikatne dla skóry rąk oraz zawierają konserwanty o niskim potencjale alergizującym, nie zawierają fosforanów ani parabenów.


Płyn do prania tkanin z ekstraktem z bawełny przeznaczony jest do prania ubrań kolorowych. Piorąca formuła płynu bardzo dobrze radzi sobie z plamami o standardowym zabrudzeniu. Faktycznie jest delikatny, skuteczny, chroni tkaniny przed utratą koloru i nadaje ubraniom bardzo subtelnego, rześkiego zapachu, w którym przeważa róża. Dość niespotykany akcent zapachowy jeśli chodzi o tego typu produkty ale jak dla mnie na plus. Coś innego, coś przyjemnie świeżego jak i owocowego! Do tego fajnie poręczna butelka, w której mieści się 1l produktu, idealna propozycja dla osób chcących sprawdzić czy produkt się sprawdzi. Płyn jest zarówno odpowiedni do prania ręcznego jak i automatycznego.


Płyn do płukania tkanin Pure Breeze jest troszkę rzadszy od płynów, które stosowałam do tej pory, przez co jego wydajność jest już o wiele gorsza niż u poprzednika. Zapach... bardzo przyjemny i świeży. Niby też zawiera akcenty róży ale tutaj ich już nie wyczuwam. Zapach jest przybliżony do niebieskiego Lenora ale Flo Pure Breeze ma w sobie odrobinę lekkości. Ubrania po nim pachną przyjemnie i delikatnie i naprawdę długo. Ciekawostką jest też, że płyn zawiera składniki ułatwiające pranie Easy Iron oraz skutecznie skutecznie zapobiega elektryzowaniu się tkanin. Cena to ok. 10 zł./ za 1l. 


No cóż mogę więcej napisać. Produkty FLO są nowe na rynku. Jakością i działaniem mają przypominać te niemieckie, czy tak jest? Nie wiem, bo mam te głupawe szczęście, że niemieckiej chemii jeszcze nie miałam okazji używać, więc i nie porównam. Nie mniej jednak produkty FLO sprawdziły się u mnie, jestem zadowolona z efektu, jedyny minus to rzadka konsystencja w płynie do płukania. Poza tym ubrania pięknie pachną, są dokładnie doprane i przede wszystkim nie uczula.


Pozdrawiam,



Copyright © 2016 My women's world , Blogger