wtorek, 13 listopada 2018

Daniel Wellington, Twój pomysł na prezent świąteczny!

Daniel Wellington, Twój pomysł na prezent świąteczny!



Czas goni jak szalony, nie będę smęcić i od razu przechodzę do konkretów. Czy myślicie już jaki by tu sprawić prezent na święta dla swoich bliskich? Ja co roku mam z tym problem i wiecznie dylemat co i komu i co najważniejsze dany podarunek trafi w gust obdarowanemu. Dlatego też chyba w tym roku postawię na klasykę i przede wszystkim pewniaka jeśli chodzi o damską stronę. Choć myślę, że i Panowie również gustują w zegarkach, bo o nim będzie dzisiaj mowa.


Myślę, że zegarki Daniel Wellington swoją wygodą, minimalistycznym a zarazem eleganckim wyglądem skradną nie jedno serce. Wybór tarcz czy pasków na stronie producenta jest tak szeroki, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dzisiaj pokażę Wam mój prezent dla mamy, to właśnie Ona będzie  na posiadaczką tejże "biżuterii". We wcześniejszym wpisie możecie zobaczyć mój pierwszy zegarek Daniel Wellington, w którym jestem zakochana i do dziś go noszę i dodaje mi a raczej całości szyku i tej kobiecości, której mi wcześniej z lekka brakowało. Tym razem padło na zegarek Daniel Wellington Classic Petite Sterling. 


Mamy tu już bardziej stonowaną kolorystykę, wydaje mi się, że wręcz neutralną i dopasuje się ona do każdej stylizacji a nawet i okazji. Tarcza w odcieniu bieli z eleganckim paskiem mesh ze stali nierdzewnej. Do tego nowa bransoletka Classic Bracelet , z którą tworzą bardzo modny i wygodny design. Mama zdecydowanie woli białe złoto i srebro, więc taki zestaw będzie dla niej idealnym! Sama jestem w niego wpatrzona i chyba będę musiała napisać do Mikołaja o taki sam, no bo jak inaczej. Mamcia ma a córka nie?



Zegarek Daniel Wellington to idealny pomysł na prezent pod choinkę. Wszystko jest pięknie i elegancko zapakowane, że już nie musimy martwić się o nic. Marka zadbała o wszystko, by podarunek od Nas wyglądał okazale a jego zawartość rozgrzała nawet te najbardziej wybredne serducha. Nie pozostaje mi nic innego jak odesłać Was do strony sklepu, który pomoże Wam rozwiązać Wasz dylemat na prezent dla mamy a może prezent dla taty?


Żeby Was bardziej zachęcić mam dla Was 10% zniżki na Zestawy Upominkowe + świąteczne opakowanie gratis! Oferta ważna jest do 8 stycznia, na stronie sklepu , lub możecie skorzystać z mojego kodu rabatowego, który upoważnia Was do zniżki 15% na cały asortyment w sklepie internetowym  https://www.danielwellington.com/pl/  Wystarczy, że przy złożeniu zamówienia wpiszecie womens.world  Kod ważny jest do końca tego roku czyli 31.12.2018. więc spieszcie się Kochani i bawmy się w Mikołaja!




Pozdrawiam





poniedziałek, 5 listopada 2018

Kolejna porcja zapachowa od Lazell

Kolejna porcja zapachowa od Lazell



Kolejna porcja wód toaletowych od Lazell. We wcześniejszym wpisie (klik) możecie zobaczyć moje pierwsze spotkanie z zapachami tej marki. Miła niespodzianka, tym bardziej, że za tak niską ceny są to naprawdę dobre wody, więc zapragnęłam mieć ich więcej. Tak tym sposobem mam kolejne ich 3 zapachy o których będzie dzisiejszy post.


Kati Cherry to zapach, którego w ogóle się nie spodziewałam. Brałam go w ciemno, z czystej ciekawości. Na "sucho" pachnie słodko, lekko wytrawnie i do złudzenia przypomina Versace Bright Crystal, choć  na internecie znalazłam informację, że jest to odpowiednik perfum Nina Rici. W każdym razie perfumy są lekkie, bardziej dziewczęce i niestety z trwałością są kiepskie. Po spryskaniu ciuchów czy skóry dosłownie pół godziny i czar pryska, znika wszystko w eter. Szkoda, bo poprzednie koleżanki swoją trwałością mnie powaliły na kolana. Widać nie wszystko musi być tak samo piękne.


Kolejna woda to Elite P.I.N.inspirowana zapachem Giorgio Armani, które miałam i uwielbiałam. Dlatego też i ciekawość mnie zżerała i chęć ponownego spotkania z tym zapachem. Elite faktycznie przypomina wersję oryginalną, choć jest bardziej delikatniejszy. Jest to zdecydowanie zapach zmysłowy, lekko pudrowy i przyjemnie elegancki. Bardzo fajne w tym zapachu jest to, że po rozpyleniu nuty mieszają się ze sobą tworząc bardzo klimatyczny aromat. Połączenie cytrusów, które są przyćmione wanilią i miodem sprawiają, że chce się więcej. Jest to bardzo bezpieczny zapach, mega kobiecy, sexowny idealny na wieczorową porę. Jego trwałość w skali 1:5 oceniam na 4.


Na koniec męska wersja w postaci Dragon. Jest to świeży zapach a czasem zmieniający się w ciepłe i słodkie akcenty. Dość nietypowa mieszanka jeśli chodzi o męską wodę toaletową. Głownie wyczuwalne są cytrusy ale i drzewne nuty są tu również dominujące. Dodatkiem jest pieprzny ogon, który sprawia, że całość może zawrócić głowie KOBIECIE, tym bardziej, jeśli zapach "ubrany" jest już na mężczyznie. Całość przypomina trochę atmosferę świąt, takie strojenie przed lustrem wśród całego natłoku jedzenia, gości i pomieszanych zapachów. Męski i hipnotyzujący! Inspirowany Paco Rabanne XS Him.


W kolejnej trójce wód toaletowych znalazłam tylko 2 ulubieńców. Są nimi Elite oraz Dragon. Zarówno zapachem jak i trwałością nie zawiodły mnie. Niestety Kati Cherry choć zapachowo jest dobrze, to jej trwałość niestety pali na panewce. Jednak za cenę , które są w granicach 20 zł, warto posiadać kilka zapachów marki Lazell i codziennie ucztować się inną przygodą. 


Pozdrawiam,


niedziela, 4 listopada 2018

Zgarnij prezent dla siebie lub bliskiej Ci osoby!!!

Zgarnij prezent dla siebie lub bliskiej Ci osoby!!!



Kochani niedługo Mikołajki więc nadchodzi czas kiedy to zastanawiamy się co podarować bliskim. A więc ja przychodzę Wam z pomocą i na moim blogu macie okazję wygrać wspaniały prezent dla siebie lub bliskiej Wam osoby.  Do wygrania są przepiękne i jakże stylowe zestawy z zegarkami i bransoletkami marki Daniel Wellington! Myślę, że taki podarunek nie jedna z Nas chciałaby otrzymać!!!





A co trzeba zrobić by zgarnąć jeden z tych dwóch zestawów???? Otóż wystarczy zaobserwować mojego bloga i profil na Instagramie KLIK .  Miło będzie jak puścisz tą informację w świat ;) Poniżej przedstawiam Wam schemat zgłoszenia, który ułatwi i Wam i mi całą zabawę.

1. Obserwuję bloga....
2. Obserwuję IG....
3. E-mail....
4. Wybieram zestaw nr. ......

Zabawa trwa do 1 grudnia,  by laureat/laureatka otrzymała na czas prezent od Świętego Mikołaja!!! Oczywiście wygrywają 2 osoby!!! 


Pozdrawiam razem z Mikołajem,




środa, 31 października 2018

Majru- peeling naturalny-trawa cytrynowa oraz hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej

Majru- peeling naturalny-trawa cytrynowa oraz hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej


 Majru to polska marka, która zrodziła się małym drewnianym domku w Beskidzie Wyspowym z troski o zdrowszy styl życia. Ich kosmetyki bazują na składnikach pochodzenia roślinnego, naturalnego a wszystkie receptury wymyślają i opracowują sami. Bardzo się cieszę, że w moje ręce trafił duet, który od jakiegoś czasu intensywnie testuję. Zapraszam Was na recenzję naturalnego peelingu oraz hydrolatu do twarzy marki Majru.


Pierwszy w użycie poszedł naturalny peeling trawa cytrynowa. Jest to scrub, który zawiera w sobie cukier trzcinowy, naturalne oleje i masła kosmetyczne, witaminę E oraz olejek eteryczny z trawy cytrynowej. Dzięki tej całej kombinacji otrzymuje produkt, który ma dość mocne złuszczanie , porządnie usuwa martwy naskórek i przy tym fajnie i przyjemnie natłuszcza. Skóra jest widocznie odżywiona, odświeżona i bardziej jędrna. Co mi się spodobało to fakt, że po jego zastosowaniu nie muszę sięgać już po balsam. Zapach ciekawy, lekko egzotyczny, rześki a jednocześnie ciepły i otulający.


Po złuszczaniu czas na ukojenie w formie hydrolatu z kwiatów róży damasceńskiej.  Szklana buteleczka o pojemności 50 ml. z wygodnym i sprawnym atomizerem. Zapach różany ale jest nie co inny od tych, które miałam już w swoim posiadaniu. Tutaj jest on delikatniejszy i dobrze wyważony. Sam hydrolat używałam na kilka sposobów. Spryskiwałam nim czystą skórę, dodawałam go do maseczek, no i spryskiwałam nim wcześniej nałożoną glinkę. Strasznie uwielbiam działanie hydrolatów. Jest to delikatny tonik, który może wspaniale odświeżyć i ukoić zmęczoną skórę. Dodatkowo ją nawilża, oczyszcza oraz sprawia, że jest gładka i przyjemna w dotyku. Gdyby zapach był bardziej rześki byłoby fantastycznie!


Duet od Majru jest  a raczej był nowością w mojej pielęgnacji. Był bo się skończył ale nie znaczy, że nie powrócę do nich. Mam zamiar poczynić zapasy, które na zimę będę jak znalazł. Zarówno peeling jak i hydrolat sprawdziły się na mojej skórze. Sprawiły, że poczułam się w niej znowu doskonale. Cera jest zdrowsza, bardziej promienna i przede wszystkim odżywiona a tego mi brakowało.



Pozdrawiam,


Copyright © 2016 My women's world , Blogger