poniedziałek, 16 stycznia 2017

Masełko do brzucha dla kobiet w ciąży od Palmers

Dziś wkraczam w swój pierwszy 38 tydzień ciąży. Coraz bliżej końca, więcej obaw strachu no i przede wszystkim brzusio rośnie w ekspresowy tempie. Do 4 miesiąca ciąży smarowałam skórę zwykłą oliwką Bambino, wiadomo, żeby ustrzec się przed rozstępami. Potem jak już zaczęła pojawiać się piłeczka sięgnęłam bo bardziej specjalistyczne preparaty stworzone właśnie z myślą o przyszłych mamusiach. Jednym z nich, który towarzyszył mi ostatnio było masełko do pielęgnacji brzucha dla kobiet w ciąży od Palmers.


Stworzone do walki z rozstępami maesłko zawiera Bio C-Elaste, czyli specjalną formułę składników o działaniu przeciwrozstępowym, takich jak; kolagen, elastyna, olejek arganowy, olejek ze słodkich migdałów i wąkrotka azjatycka. Dodatek z ekstraktu z lawendy zapewnia relaksującą aromaterapię przed snem. To skoncentrowany produkt, który przed użyciem należy lekko rozetrzeć w ciepłych dłoniach by stał się miękki i łatwiej się rozprowadzał.


 Co mi się podoba to forma opakowania masełka. Cieszę się, że nie jest on w formie żadnej butelki tylko mamy  standardowe opakowanie z odkręcanym wieczkiem. Spokojnie i łatwo można nabrać na dłonie produkt i widzieć ile jeszcze nam go zostało i dokładnie wybrać "resztki" produktu.


  Konsystencja jest zbita, twarda, jednak pod wpływem temperatury podczas rozcierania w dłoniach się roztapia i wtedy mamy ułatwioną aplikację. Zapach masełka jest przyjemny, delikatnie pachnie lawendą, przez co producenta radzi smarować brzusio na wieczór, wtedy podobno mamy zapaść w  lepszy sen. Niestety ja w końcówce ciąży na pewno go nie miałam i chyb żadna lawenda tego nie zdziała  .


Skład dla ciekawskich :)


 Sam kosmetyk jest bardzo dobrym natłuszczaczem. Kosmetyk jest do brzucha ale nie omieszkałam posmarować też nim innych partii ciała, które miałam przesuszone.  Duża zawartość olejków sprawia, że skóra jest porządnie nawilżona i odżywiona przez długi czas.


Masełko od Palmers stosowałam w okresie 7 i 8 miesiąca ciąży. Do tego czasu było wszystko pięknie, brzusio rosło a rozstępów nie widać i nie słychać. Jednak czar prysł w momencie kiedy brzuch mi opadł. Na dole brzucha tuż poniżej pępka zaczęły pojawiać się małe kreseczki, które niestety masełko nie uchroniło ich przed pojawieniem się. Niby są jeszcze delikatne, bo dopiero się pojawiają, więc jest szansa, że się ich pozbędę, ale mam jedną na bliznie, która jest mega mocno czerwona i dość widoczna. Na szczęście w poczekalni mam serum na blizny, które mam nadzieję, mi pomoże je delikatnie wybielić.
Nie jest to dla mnie uporczywe zjawisko, jednak spodziewałam się, że po masełku od Palmers'a uniknę tego zjawiska. Widocznie moja skóra lubi "paseczkowe tatuaże".
Mam lekki niesmak, bo spodziewałam się naprawdę czystego brzusia, widocznie moje geny są silniejsze i żaden kosmetyk im nie straszny ;) Plusem takich rozstępów jest fakt, że kiedy się na nie spojrzę, to przypomni się dzięki komu je mam, dzięki malutkiej istotce, która niedługo przewróci mi świat do góry nogami!! I to jest najpiękniejsze!

Cena: 35zł/ 125g
Do kupienia: http://palmers.com.pl/gdzie-kupic




Pozdrawiam,



piątek, 13 stycznia 2017

Mollon Pro Hybrid Care nr 68

Czy u Was też tak zawiało śniegiem??? Mrozy się skończyły to teraz czas na lepienie bałwana ;( Oj mam już czasem dość tej zimy, na szczęście już połowa stycznia za nami, więc niedługo będzie z górki.
Tym czasem dzisiaj przedstawiam lakier hybrydowy od Mollon Pro z serii Hybrid Care.



Jest to lakier hybrydowy stworzony specjalnie do stosowania systemie w Hybrid Care UV/LED.  Utwardza się w lampie UV/LED pozostawiając długotrwały efekt. Bardzo dobrze i równomiernie rozprowadza się na paznokciach nie pozostawiając smug. Dwie cienkie warstwy lakieru zapewniają idealne krycie oraz głębię koloru. Wysoka jakość zastosowanych pigmentów kolorystycznych zapewnia nasycony, lśniący kolor z połyskiem.



Mój kolor to nr.68 o nazwie SAUMON. To taka skromna pastelowa brzoskwinka. Delikatny, naturalny odcień, który zawsze znajdzie swoje miejsce. Konsystencja lakieru jest dość rzadka, trzeba umieć operować pędzelkiem bo inaczej skórki pozalewane.





Jest to typowy pielęgnacyjny lakier hybrydowy o standardowym nakładaniu. Czyli używamy tu normalnie wszystkie produkty, typu baza, lakier i top.  Jego trwałość równie zaliczam do standardowych. Kolor piękny jedyne co bym się pokusiła to nie 2 warstwy a 3 cienkie, wtedy efekt jest o niebo lepszy. Jednak mając porównanie do ostatnich lakierów od Mollon Pro, to wolę właśnie chyba wersję monofazową. Co jak co ale ta łatwa i szybka aplikacja i równie dobra trwałość po prostu bardziej do mnie przemawia!


Cena: 55zł/ 12 ml
Do kupienia: https://mollonsklep.pl/




Pozdrawiam,




wtorek, 10 stycznia 2017

Organiczny certyfikowany krem pod oczy o potrójnym działaniu id Iva Natura

Krem pod oczy to u mnie kosmetyk nr.1.  Człowiek kiedyś stosował jeden krem na wszystko i było cacy. Niestety wiek robi swoje i teraz zamiast jednego toaletkę zastępuje minimum 3 kosmetyki. Czasami żałuję, że nie stosuję kosmetyków jednej marki ale na rynku jest tyle nowości, które kuszą, że ciężko się im oprzeć. Tak właśnie było z kremem, który stosuję pod oczy od Iva Natura.


Certyfikowane, organiczne kosmetyki Iva Natura powstają na bazie esencji ziołowych i olejków roślin uprawianych w naturalnych ekosystemach Anatolii. Większość z nich jest uprawiana na dużych wysokościach i nawadniana najczystszą źródlaną wodą, płynącą z odludnych górskich źródeł. To właśnie tam, w górskim ekosystemie, rozwijają się w bogatej w tlen atmosferze. Dzięki wyjątkowym cechom regionu Anatolii, wykorzystywane w kosmetykach Iva Natura rośliny dostarczają naszym produktom unikalnych i wyjątkowych cech.


 Organiczny certyfikowany krem pod oczy o potrójnym działaniu. Wytwarzany z wykorzystaniem ekstraktów z papryki z okolic Samandagu.. Papryczki zbietane z Samandagu w prowincji Hatay są bogate w kapsaicynę, witaminę  A, B, B1, B2,B3,B5, B6, B9, oraz C. Dzięki temu okolice oczu wydają się promienne i wypoczęte. Krem zalecany dla osób pragnących pozbyć się cieni pod oczami, worków oraz zmarszczek.


Tutaj wklejam Wam skład i działanie składników zawartych w kremie, myślę, że warto wiedzieć,jak wpływa na skórę np. ekstrakt z papryczki rocznej bądz wciokrzew.  Oczywiście informacje zaczerpnięte ze strony producenta.
Capsicum annuum (Pepper) Extract (AP) – ekstrakt z papryki rocznej – zawarta w papryce chilli kapsaicyna poprawia cyrkulację krwi i wpływa na odżywienie i dotlenienie skóry. Sprzyja wytwarzaniu endorfin, które stymulują układ odpornościowy, poprawiają krwiobieg, zmniejszają ból i redukują stres. Ekstrakt z papryki chili sprzyja  wyprowadzeniu toksyn i nadmiaru płynu, skutecznie rozbija zalegające pokłady tłuszczowe. Posiada silne działanie bakteriobójcze i przeciwbólowe; działa jako antyoksydant
Pinus pinea Kernel Oil – olejek z pinii – bogaty w witaminę K, magnez i cynk, który doskonale wpływa na kondycję skóry. Bogate źródło antyoksydantów. Zawiera również b-karoten i luteinę
Lonicera caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract  - wiciokrzew – stosowany w kremach chroni skórę przed agresywnym działaniem promieniowania UV, neutralizuje wolne rodniki, łagodzi podrażnienia posłoneczne, posiada działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne i przeciwwirusowe
Triticum vulgare (Wheat) Germ Extract - pszenica zwyczajna - pochodzący z jądra zarodków pszenicy środek przeciwzapalny i odżywczy, który działa również jako naturalny środek konserwujący ze względu na wysoką zawartość witaminy E
Ole europaea Fruit Oil - oliwa z oliwek - odżywia skórę i pozostawia na niej filtr ochronny, poprawia ukrwienie i wzmacnia barierę naskórka
Shea Butter – olej z afrykańskiego drzewa masłowego - szybko się wchłania, odżywiając i regenerując skórę pozostawiając na niej ochronny płaszcz lipidowy. Poprawia elastyczność warstwy rogowej skóry, dzięki zawartym w nim substancjom chroniąc i wzmacniając cement międzykomórkowy. Zawarta w nim witamina A i E pomaga redukować zmarszczki wywołane m. in. przesuszeniem naskórka. Jest naturalnym filtrem UV . Nie uczula i dodatkowo łagodzi zmiany alergiczne (wysypki, świąd, pieczenie)
Argania spinosa Kernel Oil – olej arganowy - jest szczególnie zalecany dla skóry dojrzałej i odwodnionej. Jest bardzo bogaty w witaminę E i prowitaminę A, dzięki którym ma on niezwykłą moc przeciwutleniacza. Olej arganowy głęboko i skutecznie nawilża skórę, posiada silne działanie regenerujące, chroni przed silnym działaniem słońca oraz wiatru, chroni przed procesem starzenia się skóry
Rosa damascena Flower Distillate - wodny roztwór z destylacji kwiatów róży damasceńskiej, wykazuje działanie przeciwzapalne, wygładza, matuje
Thymus vulgaris  - tymianek - działa odkażająco, przeciwzapalnie i oczyszczająco
Myrtus communis - mirt zwyczajny - zalecany jest dla skóry zanieczyszczonej, działa odświeżająco i odkażająco

Większość moich kremów pod oczy były w postaci tubki, tutaj akurat mamy wersję w szklanym słoiczku. Miła, wygodna zamiana, można spokojnie paluszkiem wydobyć produkt i przede wszystkim widzimy ile jeszcze nam go zostało. Konsystencja jest taka jaką lubię w kosmetykach do pielęgnacji oczu. Gęsta, nie lejąca, biała i bezzapachowa.


 Aplikacja jest równie przyjemna, nakładam krem punktowo w okolicach oczu unikając kontaktu z oczami i rzęsami. Delikatnie go wklepuję do momentu aż sam całkowicie wchłonie. Krem szybciutko niknie w głąb skóry i na szczęście się nie roluje, czego się bałam, bo ostatnio miałam taką przygodę z innym kremem, który wylądował w koszu.


Organiczny krem pod oczy od Iva Natura idealnie nadaje się do wszystkich rodzajów skóry. Wyjątkowa formuła oraz bardzo bogaty skład sprawia, że kosmetyk świetnie spełnia swoją rolę. Skóra staje się wyraznie bardziej odżywiona, elastyczna i jędrna. Worków i cienie nie posiadam, więc się nie wypowiem na ten temat. Jednak zmarszczki, które niestety pojawiły się w wewnętrznych kącikach oczu stały się mniej widoczne
Krem doskonale regeneruje skórę koi ją i chroni. Dodatkowo mamy fantastyczne i głębokie nawilżanie oraz poprawia ogólny stan skóry wokół oczu.


Jak dla mnie jest to jeden z lepszych kremów pod oczy jaki miałam do tej pory. Moja sucha skóra właśnie w tych partiach dosłownie go pije. Codziennie z chęcią po niego sięgam, bo jest naprawdę przyjemny i skuteczny i do tego tak naturalny i bogaty w skład ! Aktualnie na stronie producenta jest na niego promocja, więc  jeśli chcecie wypróbować, to warto skorzystać. Myślę, że będziecie równie zachwycone jak ja!

Cena: 65zł/ 30 ml.
Do kupienia: https://sklep.ivanatura.pl/

A Wy jakich kremów pod oczy używacie?? Może też macie jakieś swoje perełki??



Pozdrawiam



sobota, 7 stycznia 2017

Lakiery jednofazowe od Mollon Pro

Hybrydy ogarnęły już chyba większość z Nas. Coraz więcej jest nowych marek, które wprowadzają swoje lakiery i swój asortyment. Dzisiaj mam dla Was recenzję lakierów jednofazowych od Mollon Pro. Są to lakiery, które dadzą Ci trwały manicure dosłownie w niecałe 30 minut!


 Czym różni się zwykły lakier hybrydowy od lakieru jednofazowego??? Otóż lakier jednofazowy/ monofazowy posiada formułę lakieru do paznokci, który utwardzany jest w lampie UV/ LED. Nie potrzebujemy tu żadnej bazy, topu wystarczy sam kolor oraz nie ma potrzeby przemywania  płytki po utwardzaniu w lampie. Natychmiastowy efekt suchych paznokci, intensywny, trwały kolor po dwóch warstwach, nie barwi naturalnej płytki, ekspresowe, bezinwazyjne usuwanie w 3 minuty.


Moje kolorki troszkę odbiegają się od siebie kolorystycznie. Jednak zarówno solo jak i w duecie wyglądają świetnie. Pierwszym z nich jest 40 MONICA. To ciemny granat, prosty, klasyczny bez żadnych drobinek. Kolejny odcień to 01 GISELE - piękny, mleczny róż. Zawsze chciałam mieć w swojej kolekcji lakierów taki kolor,subtelny, delikatny, pastelowy i tak bardzo kobiecy i pasujący wręcz do wszystkiego.





Sama konsystencja jak dla mnie jest standardowa. Nie za rzadka nie za gęsta, wręcz idealna. Przy aplikacji nie spływa po skórkach no i posiada wygodny pędzelek.


 Jak przygotować manicure za pomocą lakierów Monophase od Mollon Pro???  Początek mamy taki sam jak przy każdym manicure hybrydowym. Opiłowanie płytki paznokcia  by nadać im pożądany kształt, następnie odsuwamy skórki kopytkiem, matujemy płytkę paznokcia za pomocą bloczka polerskiego i na koniec ją odtłuszczamy.


Na tak przygotowane pazurki możemy przejść do nakładania lakieru mmonofazowego. Czyli nakładamy pierwszą cienką warstwę lakieru i utwardzamy w lampie UV - 2 min /LED- 1,5 min. Po wyjęciu pazurek ponownie malujemy drugą warstwę i ponownie wkładamy do lampy UV- 4 min/ LED -3 min. Po wyjęciu dłoni nanieś oliwkę i manicure gotowy!!! Nie musimy przemywać cleanerem ponieważ nie posiadają one warstwy dyspersyjnej - co znaczy, że nie kleją się po utwardzeniu.


Dodam jeszcze od siebie abyście uważały przy nakładaniu pierwszej warstwy. Musi być ona bardzo cienka bo inaczej lakier się marszczy.  Robiłam osobiście ze 3 podejścia i zastanawiałam się co zle robię. Dopiero kiedy naprawdę mega cieniutko warstewkę nałożyłam, lakiery wyglądał tak jak trzeba.



Usuwanie tego rodzaju lakierów jest również banalnie proste. Można zrobić to na dwa sposoby. Pierwszy klasyczny, czyli nasączamy wacik acetonem i przykładamy do płytki, obwijamy folią aluminiowa i czekamy do 3-4 minut.  Sposób drugi, troszkę dłuższy bo pocieramy płytkę wacikiem namoczonym zmywaczem z acetonem aż całkowicie zejdzie lakier.



Co mogę napisać o samym działaniu lakierów Mollon Pro Monophase. Świetna opcja dla kobiet zabieganych i nie mających zbytnio czasu na poświęcanie się manicure. Tutaj naprawdę wystarczy spokojnie 30 minut by nasze pazurki wyglądały jak z salonu. Zaoszczędzamy na czasie ale również nie musimy posiadać ani bazy ani topu, dziwnie brzmi a jednak to są fakty. Wystarczy sam lakier!
Efekt końcowy nie różni się niczym od standardowych lakierów hybrydowych. Świetnie napigmentowane kolory, długotrwały połysk, efekt utrzymuje się dość długo ( w moim przypadku było to 11 dni) jak dla mnie i tak długo, bo lubię zmieniać kolorki. Po tym czasie zauważyłam, że lakier zaczyna ścierać się na końcówkach i delikatnie odpryskiwać. Nie jest to dla mnie minusem bo nawet przy hybrydach nie noszę koloru dłużej niż max 3 tygodnie, bo najzwyczajniej mi się nudzi i chcę czegoś nowego. Do tego naprawdę bardzo szybkie usuwanie. Nie ma nic lepszego jak natychmiastowe pozbycie się starego lakieru i możliwość nałożenia kolejnego ;)
Jedyne do czego mogę się przyczepić to cena. Koszt buteleczki to 44 zł / 10ml do kupienia tu https://mollonsklep.pl/  

Znacie lakiery jednofazowe??  Czy wolicie sławne już Nam hybrydy??




Pozdrawiam