piątek, 22 stycznia 2021

KANN- bioestrowy eliksir do dłoni i paznokci

KANN- bioestrowy eliksir do dłoni i paznokci

 


Każda z Nas zna ten problem...Są łamliwe, rozdwajające się, osłabione od prac domowych, częstego wykonywania manicure hybrydowego  i usuwania go acetonem. Paznokcie, bo o nich mowa, często zamiast zdobić, mogą szpecić. Jak zatem zadbać o nie, by były mocne, piękne i wyglądały zdrowo? Na pomoc przychodzi Nam nowość Bioestrowy eliksir do dłoni i paznokci.


Ogólnie z natury mam dość mocne paznokcie ale okres zimowy daje o sobie znać. Co zapuszczę za chwile musi z jeden zaprotestować owej długości.  Eliksir od KANN dostajemy w małej szklanej buteleczce z pipetą o pojemności 10 ml. Buteleczka dodatkowo umieszczona jest w ochronnym kartoniku. Jego konsystencja jest oleista ale bez tłustej faktury. Zapach jak nazwa wskazuje ma malinowy. Delikatna woń malinowej rozpusty na Twoich pazurkach... czyż nie brzmi cudownie?

Skład eliksiru jest w 99,3% naturalny. Znajdziemy w nim między innymi mieszankę olei takich jak olej z oliwek, kiełków pszenicy, jojoba, migdałowy, arganowy, rycynowy oraz malinowy. Wystarczy rozprowadzić niewielką ilość preparatu na skórę dłoni oraz paznokci (wcześniej zmytych z lakieru)
delikatnie masując. Produkt szybko się wchłania, nie tłuści a regularne jego stosowanie przynosi widoczne efekty. Eliksir regeneruje, skutecznie odżywia i sprawia , że dłonie są miękkie a skórki nawilżone. Nadmiar dobroczynnych składników sprawia, że szybciej rosną, są twardsze i nie rozdwajają się.
Warto go wypróbować, bo dobroczynne działanie olejów, które przenikają przez warstwy paznokcia, sprawia, że są one zregenerowane, odżywione od wewnątrz i rosną szybciej. Warto zatem znaleźć kilka chwil wieczorem, by odżywić paznokcie, które w ciągu dnia narażone są na nieustanne i niekorzystne działanie czynników zewnętrznych i nie tylko. Ten cudotwórczy eliksir  kupicie za 39,99 na tronie producenta klik

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na piękne i zdrowe paznokcie?


                                                                        Pozdrawiam,




sobota, 16 stycznia 2021

Solo bądź w duecie, róże od Lily LOLO!

Solo bądź w duecie, róże od Lily LOLO!

 


Kosmetyki Lily Lolo z czym Wam się kojarzą ? Mi właśnie z tą cudowną kolorówką, którą chciałam Wam dzisiaj przedstawić. Uwielbiam ich podkłady i pudry mineralne, nie wspominając o bronzerach i rozświetlaczach, które kocham i wielbię. Jednak przyszedł czas na kosmetyk, który zawsze nie do końca wiem kiedy go użyć a jak już wiem to zapomnę. Nie zmienia to faktu, że coraz bardziej się do nich przekonuję, że dzięki Nim makijaż wygląda zdrowiej i promienniej. Mowa oczywiście o różu do policzków.


Pierwszy na tapetę wjeżdża naturalny, prasowany róż w kolorze Tickled Pink.  Jest to piękny odcień połyskującej brzoskwini wpadającej w różowe tony. Jak dla mnie kolor fantastyczny, jakby połączenie normalnego różu z rozświetlaczem. Pięknie się mieni, dodaje skórze blasku i dziewczęcego uroku. Kosmetyk posiada delikatną formułę, bardzo przyjemną w aplikacji, doskonale się nim pracuje, nie sypie się, nie pyli i jest bezzapachowy.
Każdy no prawie każdy kosmetyk marki zapakowany jest w subtelne opakowanie z lusterkiem, które ułatwia robotę w podróży, w pracy w ogóle poza domem. W składzie  różu znajdziemy mikę, dzięki której  kosmetyk jest lekki oraz naturalne oleje, które pielęgnują i jedocześnie odżywiają skórę. Jest ,to kosmetyk wegański, nie zawiera sztucznych aromatów, parabenów, substancji konserwujących i posiada świetny i naturalny skład.


Kolejnym zjawiskowym cudakiem jest paletka Coralista. Składa się ona z dwóch części- rozświetlacza i koralowego różu. Oczywiście obydwa zamknięte w palecie z lusterkiem.  Odcień różu wpada w typową brzoskwinię o satynowym wykończeniu. Kolor nie do końca mój ale rozświetlacz na szczęście nadrabia wszystkie niedogody. Jest on bardziej uniwersalny, taki do wszystkiego o złotych i ciepłych barwach. Jak fanka błysku muszę przyznać, że produkt rozkocha każde serce. Ma średnie nasycenie i natychmiastowo dopasowuje się do każdej cery, karnacji. Jego subtelny błysk sprawi, że Wasza buzia stanie się natychmiastowo żwawsza i wygląda bardziej świeżo i wciąż naturalnie.


Oba kosmetyki zarówno pojedyńczy róż jak i duo Coralista  charakteryzują się zarówno świetną jakością jak i długotrwałym efektem. Praca z nimi to czysta przyjemność. Łatwo i szybko nanoszą się na pędzel, przy czym na skórze idealnie odnajdują swoje miejsce. Efekt nasycenia można budować jak tylko się chce, nie tworząc plam ani innych niedociągnięć. Cóż mam jeszcze napisać? Są to kolejne moje perełki od Lily Lolo i tak się zastanawiam, czy w ogóle jest jakiś kosmetyk w ich asortymencie, który zalazłby mi za skórę???Który by nie podołał wyzwaniu i kaprysom mojej skóry? Hmhm jesli takowy znajdę na bank dam Wam znać!

Aktualnie z okazji 10-tych urodzin marki Costasy trwa promocja, gdzie możecie kupić kosmetyki z rabatem -15%! Was odsyłam na stronę sklepu a marce życzę kolejnych 1-0ciu jak i 15-stu owocnych i naturalnych lat na rynku i u każdego odbiorcy wielbiących dobre i bezpieczne kosmetyki!


Pozdrawiam,




czwartek, 7 stycznia 2021

PURE Beauty - pudełko inne niż wszystkie!

PURE Beauty -  pudełko inne niż wszystkie!



Lubicie boxy niespodzianki? Jeśli tak, to mam dla Was propozycję od Pure Beauty. Kolejna firma, która sprawiła, że z miesiąca na miesiąc człowiek przebiera nóżkami z niecierpliwości, cóż przyniesie mi kolejny box? Przyznam, szczerze, że jest to jeden z najbardziej trafionych pudełek pod względem zawartości, jakie dotąd widziałam. Jakość do ceny nie ulega dyskusji, po prostu brać w ciemno bo wiadomo, że będzie to ogień!

W pierwszej, listopadowej edycji znalazłam 10 produktów, które prezentują się następująco:


Orientana nawilżająca Bio pianka do mycia twarzy gurdlina japońska. Bardzo się ucieszyłam na jej widok, bo wielbię markę Orientana i jej asortyment. Owej pianki nie znam ale jak tylko skończą mi się zapasy od razu idzie w ruch. Jest to kosmetyk do mycia twarzy w formie pianki, nie zawierająca mydła, SLS, SLES, ALS, dzięki czemu nie zakłóca równowagi hydrolipidowej skóry. Wiadomo kosmetyk jest naturalny, łagodny o sporej pojemności 150 ml.

Kolejnym produktem pełnowymiarowym jest krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami od Bandi. Kosmetyk złuszczający, wyrównywający kolory skóry, rozjaśniający i redukujący zaskórniki i niedoskonałości. Jego zadaniem jest również spłycenie zmarszczek oraz przywrócić jej gładkość i nawilżenie. Nigdy wcześniej nie stosowałam kremów z kwasami, więc będzie tu ponownie pierwsze spotkanie z tego rodzaju kremem. Fajnie, że jest on na noc, będę mogła bardziej i spokojnie przyjrzeć się efektom działania kremu.

Melli Care, pięknie pachnący, naturalny i wegański krem do stóp na bazie olejków z awokado, migdała i orzecha makadamia, zawierający 10% mocznika. Nowa marka na rynku ale już mi się obiła o uszy i wiem, że posiadają jeszcze krem do rąk. Moje stopy wołają o pomoc bo są wiecznie pominięte w pielęgnacji, więc teraz nie ma wymówek i czas na testowanie nowości!


Mediheal nawilżające serum w ampułkach Hydra Shot. Jest to skoncentrowana esencja dostarczająca głębokiego nawilżenia suchej i szorstkiej skórze. Po trzykrotnej aplikacji skóra jest nawilżona, odżywiona, rozświetlona i perfekcyjnie gładka. Obietnice są konkretne i zawartość ampułek myślę, że będzie wybawieniem dla mojej przesuszonej cery. 


Vita Liberata Beauty Blur Skin Tone Optimizer- rozświetlający krem tonujący. Markę znam z produktów brązujących cała ciało, samoopalaczy. Tutaj mamy ciekawą wersję do twarzy w formie lekkiego podkładu nawilżającego dający również efekt wykończenia. Produkt ma odżywić skórę, poprawić jej koloryt, nadać piękny odcień opalenizny z efektem glow jak również wygładzić optycznie. Niby mała tubeczka za to zadań do wykonania ma całkiem sporo!


Mediheal Brightclay oczyszczająca maska w płachcie z białą glinką. Kolejny produkt tej marki, tym razem w formie maski. Jest to oryginalny, koreański produkt służący do oczyszczania skóry raz w tygodniu. Regularna aplikacja maski zapewni skórze zdrowy, matowy wygląd i odpowiednie nawilżenie.


L'occitane krem do rąk z wysoką zawartością masła shea (20%). Krem bardzo szybko się wchłania, pomaga odżywić skórę, chroniąc i zmiękczając skórę dłoni. Krem łączy wyciągi z miodu i migdała oraz olejek kokosowy z organicznym masłem shea, by zapewnić niezwykle skuteczną pielęgnację. Mała tubeczka w formie travel size idealnie sprawdzi się w aucie ;)

Biolage Colorlast, szampon i odżywka do włosów farbowanych. Szampon delikatnie oczyszcza włosy, pomaga przedłużyć trwałość koloru. Formuła szamponu inspirowana jest kwiatami orchidei. Natomiast odżywka chroni włosy przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych jak również kolor włosów będzie bardziej trwały i głęboki a same włosy miękkie, gładkie oraz błyszczące. 


Uriage Eau Thermale rozświetlająca esencja do twarzy. Dwie ampułki skrywające cenną zawartość, która ma nawilżyć i przywrócić równowagę skóry i dodać jej blasku. Prawdziwie skoncentrowana woda termalna Uriage, wzbogacona o kwas hialuronowy, minerały i pierwiastki śladowe oraz priebiotyki. Jej wyjątkowa formuła nawadnia skórę oraz wygładza drobne zmarszczki spowodowane przesuszeniem. 


I coś co tygryski lubią najbardziej... czyli w moim przypadku są to perfumy. Totalna nowość dla mojego nosa jakim jest Kilian My Kind of Love Princess. Woda perfumowana, bardzo słodka, otulająca, lekko pudrowa z nutką korzennej kompozycji. Ciekawy zapach na zimowe wieczory..latem może być go lekko za too much :)


Na koniec kilka próbek kremu z jadem pszczelim od Beeyes . Jest to krem wygładzający zmarszczki, odmładzający , nadający elastyczności i jędrności przy tym łagodząc podrażnienia.  Doskonale odżywia skórę dojrzałą i delikatną a zawarta w kremie witamina E, opóźnia proces starzenia się skóry. Fajna alternatywa dla mojej mamy by mogła wypróbować sobie kremik, choć wydaje mi się ze zapowiedzi są naprawdę obiecujące.


Tak właśnie przedstawia się box od PureBeauty. Sami widzicie sporo produktów w tym kilka pełnowymiarowych i kilka w formie  travel size. Jest to edycja listopadowa, więc jeśli spodobała Wam się zawartość to dobra wiadomość dla Was - jest wciąż dostępna na stronie. Dla mnie praktycznie wszystkie produkty są owością i będzie mi szalenie miło móc je poznawać. Widziałam już kolejny, grudniowy i muszę przyznać, że też robi wrażenie!! Czy zaszczepiłam w Was nutkę posiadania takiego pudełeczka? Ja sama zostałam kupiona i chcę więcej!


Pozdrawiam








wtorek, 5 stycznia 2021

Kosmetyki prosto z Siberii... Natura Siberica i ich moc działania!

Kosmetyki prosto z Siberii... Natura Siberica i ich moc działania!

 


Natura Siberica to marka kosmetyczna, którą znam z widzenia i słyszenia. Długo długo nie było mi z nią po drodze by móc chociaż jeden produkt owej marki przetestować. Po prostu za dużo nowości na rynku kosmetycznym i człowiek sam już czasem nie wie po co ma sięgać.  Na moje szczęście w grudniu trafiła do mnie cudowna przesyłka, w której znalazłam właśnie oto te 3 produkty marki NATURA SIBERICA! Znalazła się w niej mieszanka kosmetyków zarówno do twarzy, włosów a nawet znalazło się coś dla płci męskiej. W dalszej części zapraszam na moje odczucia dotyczące wyżej wymienionych kosmetyków.



Pierwszym z nich jest organiczny certyfikowany nawilżający tonik do twarzy z organicznym hydrolatem z herbaty kurylskiej. Mam trochę dystans do toników, bo bardzo rzadko ich używam. Jakoś nie znalazłam tego jedynego, który nie powoduje pieczenia. Tonik  od Natura Siberica posiada specyficzny zapach... wyczuwam w nim gdzie hen daleko nuty cynamonu....Poza tym jego konsystencja jest bardzo wodnista co zdziwiło mnie z lekka. Po przetarciu wacikiem skóry...leki wdech...skupienie.... i ulga! Nic nie piecze, nic nie ściąga! Czyżby w końcu po 20-stu latach szukania znalazł się On? Bardzo przyjemny, wygodny w użytkowaniu o wspaniałym działaniu. Skóra po nim jest nawilżona, odświeżona i porządnie stonizowana. Tonik zawiera wysoko skoncentrowaną witaminę C, organiczny olej z z syberyjskiej sosny, który jest naturalnym źródłem wielonienasyconych kwasów oraz witamin E i F, dzięki czemu odżywia i zmiękcza skórę. Naprawdę bardzo fajny, delikatny i łagodny w działaniu tonik, który po wielu latach szukania w końcu spełnił swoje zadanie!



Kolejnym produktem jest  naturalny pobudzający żel do mycia twarzy dla mężczyzn. Jest to naturalny żel, który usuwa ze skóry wszelkie zanieczyszczenia. Zawiera dziki syberyjski żeń-szeń i mącznicę lekarską, które wyrównują koloryt cery oraz cytryńca chińskiego i 100% witaminę C, dzięki czemu skóra jest cudownie odświeżona. Kosmetyk ma formę klasycznego dość gęstego i treściwego żelu o zapachu lekko męskim z akcentem "gabinetu lekarskiego" ;) Żel jest bardzo łagodny w działaniu, przyjemnie się pieni i fajnie przygotowuje skórę do "usunięcia zarostu". Twarz jest dobrze oczyszczona, odświeżona, przyjemna w dotyku i najważniejsze nie podrażniona. Plusem jest jego wydajność, dobry, naturalny skład i zapach... dość dziwny i specyficzny ale bardzo długo utrzymujący się na skórze.



Na koniec przedstawiam Wam odżywkę do włosów anti-stress. Jest to odżywka przeznaczona do każdego rodzaju włosów i mająca za zadanie nadać im objętości. Została ona wzbogacona  o ekstrakt z róży arktycznej, borówek wulkanicznych i rumianku oraz L-argininę. Odżywka ma konsystencję klasyczną o budyniowatym kolorze i dziwnym zapachu rzekłabym - nijakim. Ciekawa byłam bardzo działania odżywki, która zapowiada się obiecująco zwłaszcza na  efekt "push-upu" na czuprynie. Włosy faktycznie są mięciutkie, błyszczące i rewelacyjnie się rozczesują. Zauważyłam dobre nawilżenie końcówek jak i odżywienie samych włosów. Nie plączą się nie kołtunią ale niestety nie zauważyłam by objętościowo coś zadziałało. Mam z natury bardzo ciężkie włosy i chcąc je unieść trzeba konkretnego cuda! Nie mniej jednak odżywka pozytywnie wpłynęła na stan moich włosów. Są zdecydowanie  w lepszej kondycji niż były zanim sięgnęłam po produkty Natura Siberica.


Podsumowując produkty Natura Siberica, myślę, że warto poznać ich asortyment, który wyróżnia się dobrym i naturalnym składem ale i nie tylko. Mają bardzo bogatą ofertę dedykowaną nie tylko Paniom ale też i Panom. Cenowo też warto, tym bardziej, że często i gęsto są promki. Myślę, że moja przygoda z kosmetykami prosto z Syberii dopiero się zaczyna...



Pozdrawiam,






Copyright © 2016 My women's world , Blogger