poniedziałek, 20 listopada 2017

Żel do mycia ciała OnlyBio od Laboratorium Naturella

Kosmetyki serii OnlyBio od Laboratorium Naturella mogliście już zobaczyć we wcześniejszym wpisie. Co prawda był to produkt przeznaczony do pielęgnacji dzieci a dziś mam już serię dla dorosłych. Tym razem jest to żel do mycia ciała, który ostatnio umila mi czas podczas kąpieli i nie tylko.


Laboratorium Naturella to na polskim rynku nowa marka kosmetyków naturalnych, która posiada w swojej ofercie produkty  przyjazne środowisku, które są bezpieczne dla skóry. Oczywiście stworzone są naturalnych składników gdzie jest ich aż 99% i dodatkowo są biodegradowalne. Kosmetyki OnlyBio skutecznie i delikatnie myją dzięki naturalnie wytwarzanej biosurfaktynie z rzepaku, który w kosmetyce działa nawilżająco, kojąco, zawiera duże ilości witaminy E oraz dodaje blaski nie tylko skórze ale i włosom.



 Żel mamy w bardzo fajnej wizualnie butelce ale szklanej. Trzeba uważać by niechcący nie spadła z szafki, półki, lub żeby jej nie obić o wannę, co u mnie często bywa podczas sięgania po produkt. Dodatkowo butelka ma wygodny dozownik. Wystarczy jedna, góra dwie pompki. Żel jest delikatnie zabarwiony o średniej konsystencji i o przyjemnym i delikatnym jak na żel zapachu.



Jest to chyba pierwszy żel w mojej karierze, po którym czuję  się lekka, jakbym miała"nową skórę". 
Żel do mycia OnlyBio jest bardzo delikatnym kosmetykiem.  Kosmetyk subtelnie i skutecznie oczyszcza skórę, pielęgnując ją jednocześnie. Za sprawą oleju z sezamu, który zatrzymuje wilgoć, fitosteroli oraz wytwarzaną przez mikroorganizmy naturalną biosurfaktyną skóra jest nawilżona, odżywiona i bardziej elastyczna.  Kosmetyk jest wegański, nie zawiera olejów mineralnych, silikonów, parabenów, SLS, SLES, PEG-ów, parafiny, fosforanu ani żadnych innych składników ropopochodnych co czyni go kosmetykiem bezpiecznym nawet dla skóry wrażliwej i alergicznej. 


Znacie kosmetyki OnlyBio? Jakie są Wasze ulubione produkty naturalne do mycia ciała?



Pozdrawiam,





sobota, 18 listopada 2017

Zachcianki kosmetyczne i nie tylko, czyli o czym marzy Madlen

Wiem, że tego typu posty często ukazują się z początkiem nowego roku, by przez całe kolejne miesiące móc skreślać poczynione zakupy ze swojej wish listy. U mnie jednak ona pojawi się dzisiaj. Chciałam Wam pokazać, podzielić się z moimi pragnieniami posiadania zarówno kosmetyków, no bo nie inaczej, ale również innych dodatków.
 Także kto ciekawy moich zachcianek, zapraszam na post.

Moją miłością a raczej wzdychaniem jest Tom Ford i jego nieziemska Black Orchid. Są to perfumy bardzo wyraziste, bardzo mocne, intrygujące i mega sexowne.  Niestety półka cenowa to ponad 300 zł, więc czekam, może Mikołaj mi przyniesie albo wygram w totka??




Kolejna sprawa to słynny aloes od Holika Holika. Na instagramie pokazywałam Wam mój swój własny, doniczkowy, wypieszczony przez moje rączki, jednak chęć tej pięknej i zielonej buteleczki jest większa. Latem aloes uratował moją skórę przed poparzeniami słonecznymi i to dzięki temu pokochałam go za to.



Bardzo dobrze znane kosmetyki BIOLOVE. Często i gęsto goszczą u koleżanek na Instagramie i wysyp tych naturalnych kosmetyków sprawił, że również marzę , stać się posiadaczką tych pachnących cudaków. Wiem, że kupić można je na kontigo.pl.




Lubię nie tylko sama ładnie pachnieć ale uwielbiam jak pachnie mój dom i pomieszczenia, w których przebywam. Dlatego wszystkie świece od Kringle Candle jarają mnie na maxa! Są o niebo piękniejsze od Yankee. Zapachy Kringle są bardziej wyraziste, inne, niespotykane i często zaskakujące. No i ostatnio również Country Candle również kuszą oj kuszą bardzo.





Idąc dalej czas na porządek na głowie. Pomóc ma mi w tym szczotka Tangle Angle. Piękne, kolorowe skrzydła, które nie dość, że wizualnie zachwycają to i wspaniale radzą sobie z poplątanymi włosami. No ale nie będę taka i przyznaję, że jestem gadżeciarą i ze względu na wygląd, chciałabym ją posiadać w swej torebce.

Jak już jesteśmy przy temacie szczotek, to marzą mi się mega piękne, proste włosy. Niestety moje mają tendencję do własnego życia i fajnie byłoby ujarzmić je szczotką prostującą BaByliss bądz Remington. Takie  2w1, rozczesze i przy okazji wyprostuje, dzięki czemu " głowa" w końcu będzie wyglądać nienagannie i tak jak chcę.

Kolejna sprawa to szczoteczka soniczna.  Fajne urządzenie, które doskonale oczyszcza skórę, przynosi widoczne efekty pielęgnacyjne. Delikatnie peelinguje martwy naskórek, odblokowuje pory, ulepsza wchłanianie ulubionych produktów do pielęgnacji twarzy, pozostawiając cerę jędrniejszą, gładszą. Niestety cena powala na kolana i wyrywa ze skarpetek ale może....się uda.



Na koniec pożyczyłabym sobie ekspresu do kawy. Kocham kawę i wszystko co z nią związane. Teraz przy małym bąblu nie mam czasu bawić w parzenie kawki w zaparzaczu, dlatego świetną formą na szybką kawkę jest ekspres na kapsułki. Wybór padł na Cafissimo Compact od Tchibo. Piękny, elegancki, zgrabny ekspres i do tego ciekawy wybór kapsułek.




No i to tyle jak na razie, Mam nadzieję, że choć część ukoi moje pragnienie i zostanę ich posiadaczką.  W tym zestawie brakuje jeszcze torebki, dużej, mieszczącej A4 i butów, ale w tym przypadku, jestem mega wybredna i sama dokładnie nie wiem jaki model chcę. Dajcie znać czy wpadło Wam coś w oko? A może znacie już moje propozycje to podzielcie się opinią. 



Pozdrawiam,


środa, 15 listopada 2017

Lakier hybrydowy Amore Mio, base Repair oraz top coat Glass od NC Nails Company

Dziś kolejny post hybrydowy. Tym razem przedstawiam kolejny lakier od NC Nails Company. Mimo jesieni a za nią nadchodzącej zimy skusiłam się na totalnie różowy manicure. Osobiście nie przywiązuję wagi kolorystyki lakierów do pogody, pory roku czy czegoś tam jeszcze. Po prostu maluję takim kolorem jaki w danej chili mi się podoba. No i padło na Amore Mio.


Pazurki pokryte zostały bazą Repair, która jest świetna nie tylko z lakierami tej marki. Jest gęsta, nie spływa w trakcie utwardzania i tworzy delikatną  powłoczkę, która fantastycznie "przytrzymuje lakier" z paznokciem. Dodatkowo baza Repair również służy do przedłużania naturalnej płytki i nie tylko. Na pochwałę zasługuje również top coat Glass. Pięknie nabłyszcza pozostawiając pazurki lśniące i gładkie.



 Amore Mio to bardzo soczysty róż z kolekcji Weneckiej, którą promuje Michał Szpak. Jest to dość odważny i żywy kolor ale nie przeszkadza mi to. Ostatnio moje paznokcie się szybko łamią ale na szczęście udało mi się coś zmalować by pokazać Wam jak wygląda lakier  oraz jego trwałość.


Konsystencja lakieru jest odpowiednia, czyli nie za gęsta nie za rzadka. Lakier nie spływa, nie zalewa skórek, nie marszczy się podczas utwardzania. Dwie warstwy zupełnie wystarczą by doskonale pokryć płytkę paznokcia bez żadnych smug i prześwitów.


Na koniec prezentuję całość zestawu i dwa kolory, które już wcześniej mogliście zobaczyć. Jeśli ktoś przegapił owe posty  to zapraszam tu klik


Efekt jaki uzyskałam z używania lakierów NC Nails Company pozytywnie mnie zaskoczył. Szczególnie zachwycona jestem bazą, które w ostatnim czasie posłużyła mi w przedłużeniu paznokci, które niestety ostatnio dość często mi się łamią. Wracając do produktów NC Nails Comapny, od wizualnie pięknych buteleczek, po fajną konsystencję, dobrą pigmentację, świetną przyczepność bazy z lakierem oraz mega błyszczący top zdecydowanie mówię im TAK. Kolory, które mam to nie tylko propozycje na wiosna-lato. Jesienią i zimą również można z nimi szaleć, chociażby by polepszyć sobie humor. Cena za 6 ml. produktu to 29.99 zł do kupienia stronie producenta klik



Pozdrawiam,



poniedziałek, 13 listopada 2017

Rosalind - lakiery hybrydowe z AliExpress

Każdy już chyba zna stronę AliExspress jak nie z widzenia to ze słyszenia a nawet z robienia zakupów. Coraz częściej śmiało sięgamy po koszyk" w tym sklepie on-line, który ma mega szeroki asortyment, niskie ceny ( choć w innej walucie) a jakościowo mhmhhm bywa różnie. Osobiście dokonuję tam zakupów jedynie z części Beauty, choć były też pokrowce do telefonu, które okazały się bardzo dobre i zgodne ze zdjęciem.
Dziś jednak chciałam pokazać Wam moje pierwsze hybrydy z AliExpress, którym przyglądałam się od dawna na blogach a od niedawna są u mnie.


Dziś będzie post typowo swatch-owy. Chciałam pokazać i podzielić się moim pierwszym wrażeniem dotyczący tych lakierów. Na manicure oraz trwałość na pazurkach przyjdzie czas i na pewno przedstawię je w odrębnym poście. 
Na AliExpress wybór hybryd jest tak ogromny, że człowiek gubi się w tym wszystkim i po przejrzeniu całości, sam już nie wie co chciał kupić. Zarówno mimo niskiej ceny zdecydowałam się  tym razem tylko na 3 kolory marki Rosalind.


Rosalind cieszą cię sporą popularnością w sieci dlatego też skupiłam się na kolorach tylko tej marki.  Padło na dwa brokaty, które u mnie rzadko goszczą oraz klasyczna biel. Rosalind posiada wspaniałą gamę kolorystyczną. Począwszy od zwykłych kolorów, kończąc na kameleonach, brokatach, z efektem cat eye, czy też o wykończeniu kaszmirowym. Wybór jest naprawdę ogromny i zeszły długie godziny zanim wybrałam  te trzy kolorki, choć zamiar był całkiem inny.


Kolekcja Rainbow to dwadzieścia dziewięć pogodnych, błyszczących kolorów. Mój odcień to R24. Piękne połączenie błękitnych i ciemnoniebieskich drobinek, które mienią się pośród innych kolorów. Jest bardzo gęsty a jego pigmentacja fenomenalna! Mnóstwo drobinek, które już przy pierwszej warstwie fajnie pokrywają płytkę (wzornik). Nie ściąga się i nie marszczy w lampie. Będzie to fajna opcja na manicure nie tylko w okresie letnim ale również jesienią lub zimą jako mieniący się dodatek, a co tam.


Butelka Rosalind Rainbow jest o pojemności 10 ml. Pędzelek ma dość długi i szeroki co może być lekkim utrudnieniem w aplikacji lakieru ze względu na jego gęstą konsystencję. Zapach typowo hybrydowy. Cena:  6-8 zł ( w zależności jaki jest aktualny kurs waluty)




Kolejne hybrydy to klasyczne wersja Rosalind. Ponownie gości brokat R07 oraz biel 02.  R07 podobnie jak kolega wyżej konsystencją i pigmentacją szaleje. Jest mocno iście różowy z mnóstwem kolorowych drobinek, które niestety aparat nie uchwycił. Nie jestem zwolenniczką takiego blinga ale ten kolor przemówił do mnie. Chyba czuję już święta, bo inaczej bym się na niego nie skusiła. No i na koniec został Nam 02 czyli biała hybryda o równie dobrej pigmentacji, krycie ma równie zaskakująco dobre. Tutaj buteleczki są już mniejsze bo mają tylko po 7 ml. Pędzelek też krótszy ale sprytny i wygodny. Utwardzają się zarówno w LED jak i w UV. Cena: 5-7 zł

 



To moje pierwsze hybrydy z AliExpress i jestem również zadowolona i zachwycona jak inne koleżanki z blogosfery. Stosunek ceny do jakości lakierów jak dla mnie jest świetny. Warto nawet dla czystej ciekawości samemu kupić i sprawdzić a naprawdę jest w czym wybierać. Męczący jest tylko czas na jaki czeka się na przesyłkę, no ale nie ma nic za darmo. Coś za coś. 

 Zamawiacie na AliExpress? Chętnie poznam Wasze zdanie a ja zabieram się za testowanie! 



Pozdrawiam,


czwartek, 9 listopada 2017

Lip Lacquer Rock With Me nr 2 od Wibo

Dziś przedstawię Wam produkt, którego forma od dawna mnie kusiła. Mowa o lakierze do ust. Długo długo używałam błyszczyków, potem przerzuciłam się na pomadki, które do dziś wielbię. Ostatnio na promocji w Rossmanie zachciało mi się coś nowego więc skusiłam się na Lip Lacquer Rock With Me. Czy będzie to powrót do błyszczyków? 


Moja dzisiejsza propozycja jest w odcieniu nr.2. Na opakowaniu jak i na gąbeczce kolor wydaje się być przyjemny. Przybrudzony róż z pastelowym akcentem. Faktycznie tak wygląda ale tylko i wyłącznie "w całości". Pokrywając nim usta kolor troszkę się zmienia i uwydatnia bardziej naturalną czerwień warg. Nie wiem jakim cudem ale na ustach mam już odcień różu z przebłyskiem delikatnej czerwieni w zależności pod jakim kątem stoję i w jakim świetle. Na szczęście przeważa ton brudnego różu bo inaczej wylądowałby w koszu. Pigmentacja lakieru do ust jest całkiem zadowalająca. Wystarczy raz góra dwa by kolor pięknie mienił się na ustach. Kosmetyk nie skupia się w jednym miejscu, nie wchodzi w załamania, dając za to efekt lśniących ust.


Opakowanie jest eleganckie i kuszące, bo to między innymi przez wygląd lakieru skusiłam się na jego zakup. Pędzelek wygodny dobrze wyprofilowany, łatwo się nim operuje i dokładnie pokrywa usta lakierem. Konsystencja jest dość gęsta i lepiąca ale nie tak bardzo jak w klasycznych błyszczykach. Produkt po nałożeniu "wżera " się w usta, tworząc jego przyczepność do ust. Zapach ma delikatny i taki nijaki.  



Producenta obiecuje Nam 8 godzin pięknego koloru. Dzięki swojej dość zbitej konsystencji raczej stawiam na max 3-4. Oczywiście pijąc i jedząc w między czasie. Myślę, że nie jest to zły wynik, patrząc na cenę kosmetyku, choć wiadomo, że też są i killery w tej dziedzinie ale nie o nich dziś mowa.


Lip Lacquer to bardzo fajna alternatywa dla standardowych błyszczyków. Rock With Me daje efekt mokrych i soczystych ust. Fajnie nawilża, maskuje suche skórki i równomiernie się ściera. Niestety jak bywa w błyszczykach, nie polecam go przy wietrznych pogodach. Choć jego kleistość jest mniejsza od "zwyklaków" to i tak nieuniknione jest upaćkanie kosmków włosa na twarzy. Poza tym cieszę się, że go mam. Tani, dobry, efekt całkiem przyzwoity. Jestem na TAK! Cena ok. 13 zł.



Pozdrawiam,



środa, 8 listopada 2017

Zgarnij swój Beauty Blender

Kochani zapraszam Was na MAŁE ROZDANIE.  Otóż dla jednej z Was jest do zgarnięcia oryginalny Beauty Blender. Niestety jestem leniem i tego typu gadżety mnie nie kręcą. Dlatego wolę by wpadło jajeczko w bardziej przyjazne łapki. Dodatkowo dorzucam kilka nowych kosmetyków, które mam nadzieję przypadną Wam do gustu.


Do zgarnięcia są:

- jajeczko Beauty Blender
-  puder sypki ryżowy Smart Girls Get More
- puder rozświetlająco-brązujący Eveline Cosmetics,
- tusz do rzęs Smart Girls Get More,
-  żel do brwi Ingrid,
- długotrwała pomadka do ust Eveline Cosmetics,
-  kredka do ust Smart Girls Get More
- eyeliner w kredce Bell


Jedyne co musisz zrobić to obserwować mojego bloga i w komentarzu podać swojego e-maila.  
Konkurs trwa od dziś do 30.11. 2017.



REGULAMIN:

1. Organizatorem  rozdania jestem ja: mm-world-of-women.blogspot.com
2.Sponsorem nagrody jestem ja.
3. Wyniki ogłoszę w przeciągu 1-3 dni od zakończenia rozdania (w zależności od tego ile będzie zgłoszeń)
4. Osoba, która wygra, proszona jest o wysłanie swojego adresu w terminie do 3 dni od losowania. W przypadku braku adresu, losuję kolejną osobę.
5.  Nagrody zostaną wysłane najszybciej jak tylko to będzie możliwe (myślę, że w granicach tygodnia).
6. W rozdaniu udział mogą brać zarówno osoby z Polski jak i z zagranicy, jednak wysyłka jedynie na terenie Polski
7. Rozdanie zostanie anulowane gdy nie przystąpi do udziału minimum 30 osób.
 8. Zastrzegam sobie prawo do zmiany w regulaminie.
9. Do rozdania nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
10. Zgłaszając chęć udziału w rozdaniu przyjmujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 883).



Życzę powodzenia!!!


Pozdrawiam,







poniedziałek, 6 listopada 2017

Odżywczy peeling cukrowy do ciała Equilibra

Długo długo wzbraniałam się przed peelingami. Jakoś nie po drodze mi z nimi było i bardzo rzadko po nie sięgałam. Jednak przyszedł czas kiedy to się zmieniło. Lubię testować scrubki i szukać tego jedynego, tego najlepszego. W ostatnim czasie podbija moje serce odżywczy peeling cukrowy od Equilibra. Jest dość nietypowy w porównaniu od innych, które miałam w swoim posiadaniu.


Obietnice producenta:
Peeling zawiera unikalną kompozycję soli morskiej, cukru trzcinowego  i naturalnych olejków roślinnych, która złuszcza, wygładza i odżywia skórę. Sól morska zapobiega zatrzymywaniu się wody. Cukier trzcinowy delikatnie złuszcza i nawilża. Naturalne olejki odżywiają skórę, nadają jej miękkość i jędrność. Aloes modeluje oraz zapewnia ulgę i nawilżenie. Witamina E uzupełnia produkt o działanie antyoksydacyjne.


Peeling mieści się w dość sporym słoju o pojemności aż 550 gr. Jego konsystencja jest dość dziwna. Otóż na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że jest to sama "pusta"  budyniowa formuła. Dopiero po nabraniu odpowiedniej ilości na skórę czuć w środku ogrom malutkich drobinek. Przed użyciem trzeba porządnie go wymieszać, bo podczas "stania" odłącza się od niego oleista warstwa. Drobinki cukru i soli morskiej, które zawarte są w oleistej konsystencji potrafią porządnie zaskoczyć. Niepozorne, malusie i bardzo drobne a zdzierają mega porządnie i o dziwo delikatnie, nie podrażniając przy tym skóry.



Odżywczy peeling cukrowy Equilibra jak już wspomniałam jest nietypowym kosmetykiem. Otóż podczas  złuszczania naskórka tworzy się dość dziwna tafla, tłusta i bardzo ciężko schodzi pod bieżącą wodą. Potrzeba wtedy gąbki, sporej ilości żelu by pozbyć się nalotu. Nie mniej jednak efekt jaki daje kosmetyk jest fantastyczny. Mam suchą skórę i po każdej kąpieli muszę się "balsamować" tu po użyciu peelingu, zdecydowanie ta opcja odpada. Nadmiar oleju rewelacyjnie natłuszcza moje ciało, pozostawiając ją przy tym miękką, jedwabistą i odżywioną.


W peelingu nie znajdziemy alkoholu, parabenów, alergenów czy innych barwników. Kosmetyk posiada zacną sól morską oraz cukier trzcinowy. To oni odpowiedzialni są za złuszczanie i usuwanie starego, martwego naskórka, wygładzając przy tym Naszą skórę. Dodatkowo peeling wzbogacony jest o ekstrakt z aloesu, olej ze słodkich migdałów czy witaminę E,  która spowalnia proces starzenia się skóry. Bardzo fajny scrub, bogaty w naturalny skład, fantastycznie robi to co powinien. Po masażu całego ciała, czuję totalną lekkość. Ciało w dotyku jest zachwycająco aksamitne i doskonale nawilżone.


Dla lepszych efektów możecie również sięgnąć po antycellulitowe błoto termalne. Nakłada się go na peeling, przed zmyciem, wmasowując dwa produkty razem, pozostawiając go na kilka minut, następnie spłukując. To unikalna kompozycja szarej glinki bogatej w sól i mikroelementy o działaniu remineralizującym i drenującym. Wyciągi z wąkrotki azjatyckiej, bluszczu i kasztanowca pomagają w walce z cellulitem, przywracając skórze zdrowy odcień i piękniejszy wygląd. Błotko ma formę i wygląd błotka o mentolowym zapachu, który chłodzi podczas aplikacji. Moja saszetka 104 gr. wystarczyła mi na dwa razy pokrywając uda i brzuch. Jednak efektów nie zauważyłam, bo przy moim cellulicie po ciąży raczej wiaderko tego produktu jest potrzebne. Trzeba uważać, żeby nie zachlapać wszystkiego dookoła, bo błotko lubi uciekać tu i ówdzie. 
Kończąc, z czystym sumieniem polecam Wam odżywczy peeling Equilibra. Porządny, naturalny, bezpieczny dla skóry i cudownie  słodko pachnący. Cena za opakowanie peelingu 34.99 zł  a błotko 7.99 zł





Pozdrawiam,


piątek, 3 listopada 2017

A może by tak espresso?

Kawa. Większość z Nas lubi smak i zapach świeżo zaparzonej kawki o poranku czy w ciągu dnia. Choć na pewno znajdą się też osoby, które unikają tego trunku i zdecydowanie są na nie. Ja na szczęście do nich nie należę. Uwielbiam kawę, kocham ją, wręcz przepadłam za jej smakiem i aromatem do tego stopnia, że zrobiłam sobie kurs baristy. Poznałam tam tajniki parzenia oraz rodzaje kaw a przede wszystkim smaki. No ale dziś nie o smaku kawy tylko o jej aromacie a dokładniej mówiąc o wosku  Kringle Candle Espresso Crema od goodies.pl


Espresso Crema to przepięknie pachnąca kawa w połączeniu ze słodkim karmelem z czekoladą w tle. Nie jest to zapach mocnego i ostrego espresso co bardzo żałuję ale i tak jestem zadowolona, że nie wyczuwam tu żadnej sztucznej nutki zapachowej. Jest słodko gorzko, lekko kwaskowato no i przede wszystkim kawowo. Zapach porównałabym do cafe Mocha z podwójnym espresso.


Zapach sam w sobie jest cudowny. Bardzo intensywny ale wyrafinowany, przyjemnie kawowy i bardzo kremowy. Espresso Crema to wosk dla kawoszy i lubiących słodkie aromaty. Szkoda tylko, że nie dostałam typowego espresso, który postawiłby mnie na nogi. Mamy tu filiżankę kawy ze słodko -słonym dodatkiem w postaci karmelu i roztopionej czekolady. Całość otula, pobudza zmysły i umila chłodne wieczory.


Espresso Crema niestety nie jest  mocnym, otwierającym oczy i mega aromatycznym tylko i wyłącznie espresso. Nie czuć tu mocy samego ziarna, które  muska podniebienie. Espresso Crema to wosk dla osób lubiących kawę ale o dość słodkich i krzykliwych akcentach z mieszanką mleka a nawet bitej śmietany. Polubiłam go i to bardzo, bo kawa jest fajnie i mocno wyczuwalna ale nie tak jak się spodziewałam.  Mam nadzieję, że kiedyś ktoś stworzy dla mnie taki zapach pachnący tylko i wyłącznie samą kawą.

Cena: 12 zł.
Dostępność: Goodies.pl




Pozdrawiam,