Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inglot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inglot. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 marca 2016

Ciapki, ciapeczki czyli leopardowy manicure

Ciapki, ciapeczki czyli leopardowy manicure
Dzisiaj post paznokciowy. Moje pazury przechodzą małą metamorfozę, dlatego też są troszkę nierówne, jednka da się z tym żyć no i cierpliwe czekam aż porządnie odrosną.  Poniżej w poście pokażę Wam ciapki, które przypominają mi leopardzią skórę. Fajny motyw, który ciekawie prezentuje się na pazurkach. Zapraszam do oglądania.







Dodam tylko, że zdjęcia robiłam 5-tego dnia po pomalowaniu lakierem Inglot  nr.382. Jak widać, końcówki delikatnie starte ale zero odprysków!! Piękna brzoskwinia z maluśkimi drobinkami, mega trwałość i szybkie schnięcie. Na to poszły stemple z blaszki no name i standardowo top coat.

Co sądzicie o takim leopardzim manicure???


Pozdrawiam



środa, 3 czerwca 2015

Troszkę elegancji na paznockiu.

Troszkę elegancji na paznockiu.
W tym poście mam dla Was do pokazania mój mani, zwykły, prosty, ale mnie jakoś dziwnie urzekł. Niby nic w nim nadzwyczajnego nie ma, kolory standardowe, ale jak mu się przyjrzeć, jest w nim jakaś kwintesencja elegancji. Zgadzacie się ze mną??



 W starciu z kolorystyką mamy tu do czynienia z czystą bielą od Lemax, pastelowo - łososiowym Inglotem 382, oraz na deser Golden Rose Jolly Jewels 103.  Na początku zamiarem było tylko pomalowanie paznocki w duecie, jednak na koniec stwierdziłam, że czegoś w nich brakuje, więc pacnęłam złotkiem tu i ówdzie i wyszedł całkiem inny efekt, który osobiście mi się podoba.


Jakość i trwałość lakierów kolorowych to dla mnie sprawa dyskusyjna. Bowiem Lemaxy marmurkowe są dla mnie świetne, natomiast tutejsza biel, poprostu mnie zawiodła, zresztą jak i sam Inglot czego się nie spodziewałam. Oba kolory bardzo szybką odpryskują, ścierają się i maxymalna ich żywotność w stanie idealnym to tylko 2 dni. To tak chyba średnio prawda, tym bardziej, że Inglot ma swoją cenę.


W tym wszystkim jest jeszcze jeden mankament. Otóż zarówno Lemax jak i Inglot mają marne krycie, tutaj dwie warstwy, po których widać prześwity na paznokciu. Nie jest to dość bolesny efekt, ale dla kogoś, któ lubi perfekcyjne manicure, na pewno będzie się rzucało w oczy. Dlatego tutaj, przy tym doborze kolorów proponuję trzy warstwy, czego ja niestety nie zrobiłam, dlaczego?? Z czystego lenistwa ( wieczorne malowanie). Plusa dam za bardzo szybkie schnięcia, cała trójka nie spowodowała, że musiałam czekać do północy aż będę mogła położyć się spać. Szybko, sprawnie, bez efektów odbicia pościeli - i to rozumiem.


Nie będę tutaj podsumowywała lakierów i ich jakości, bo opisałam wyżej. Najbardziej chodziło mi o pokazanie Wam mojego wymysłu, który sprawił, że z codziennych pazurków można też coś wyczarować magicznego a raczej wytwornego??? Zgadzacie się ze mną?? A może wolicie inne łączenia, to podzielcie się opinią i pomysłami z chęcią je wykorzystam ;)


Pozdrawiam,

MAGDA



poniedziałek, 29 września 2014

INGLOT 809 czyli buraczany lakier.

INGLOT 809 czyli buraczany lakier.
Kochani czy Wy już też odczuwacie te zimno, wczesne zachody słońca, i pózne ranki??? Mnie dobijać to zaczyna. Dlaczego? Otóż idę do pracy, światła brak, zdjęcia nie ma jak zrobić, wracam z pracy, światła brak i też nie mam jak foty strzelić, no idzie idzię wykończyć!!! Chyba wezmę urlop na rządanie , żeby porobić zdjęc na zapas ;)

Dzisiaj udało mi się przed zachodem uchwycić kolor na pazurkach, choć do końca nie jest tak idealnie jak wygląda w rzeczywistości.

INGLOT 809


Owy lakier trafił do mnie dzięki wymiance kosmetycznej na spotkaniu Blogerek w Białymstoku, które odbyło się w wakacje. Nie wiem od kogo, czyje to cacko było, bo każda babka wysypała wszytsko co zalegało jej w kosmetyczce i było " kto pierwszy ten lepszy. Tak i tym sposobem lakier zdobyłam ja ;)


 Inglot 809 to piękny " buraczany" kolorek, który cudownie się mieni. Już po pomalowaniu pazurków widać jego połysk i  wygląda jakby pokryty był dodatkową wartwą bezbarwnego topu. Jest to świetny efekt, bo większość lakierów " mieni" się ale tylko w fazie schnięcia. Potem "magia" znika.


 Lakier posiada wygodny pędzelek, bardzo dobre krycie i szybkie schnięcie, nawet mimo dwóch warstw. Nie zostawia smug i nie bąbluje.


 Lakier utrzymujsię na paznokciach przez ok 5-6 dni, przy czym nie pracujemy nagminnie przy garach, czy gdziekolwiek. Akurat u mnie w pracy nie ma opcji " stać i pachnieć", więc nawet mimo to, że używam pazurków "dosłownie" to i tak jego "żywotność" jest długa bo do 2-3 dni.


Na koniec dodałam jeszcze jako dodatek topper od Essence 101 Dalmations.  Efekt całkiem fajny, inny i miły dla oka.



Podsumowując jestem zadowolona z lakieru od INGLOT, jest to mój kolejny lakier i mam nadzieję, że jeszcze " kolejne" przede mną" bo naprawdę warto. Ostatnio byłam na stoisku Inglota no i ceny za lakier nie należą do najtańszych, ale jego jakośc jak widać się ceni i wcale się nie dziwię.

Cena: ok 17-20 zł

Posiadacie lakiery marki INGLOT?? Co o nich sądzicie?
Copyright © 2016 My women's world , Blogger