poniedziałek, 21 marca 2016

Ciapki, ciapeczki czyli leopardowy manicure

Dzisiaj post paznokciowy. Moje pazury przechodzą małą metamorfozę, dlatego też są troszkę nierówne, jednka da się z tym żyć no i cierpliwe czekam aż porządnie odrosną.  Poniżej w poście pokażę Wam ciapki, które przypominają mi leopardzią skórę. Fajny motyw, który ciekawie prezentuje się na pazurkach. Zapraszam do oglądania.







Dodam tylko, że zdjęcia robiłam 5-tego dnia po pomalowaniu lakierem Inglot  nr.382. Jak widać, końcówki delikatnie starte ale zero odprysków!! Piękna brzoskwinia z maluśkimi drobinkami, mega trwałość i szybkie schnięcie. Na to poszły stemple z blaszki no name i standardowo top coat.

Co sądzicie o takim leopardzim manicure???


Pozdrawiam



18 komentarzy:

  1. Genialne ! ślicznie to razem wygląda

    OdpowiedzUsuń
  2. genialne paznokcie :)
    ten kolorek taki wiosenny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, 5 dni to świetny wynik! Wzór bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają naprawdę świetnie. Idealnie trafiłaś w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny kolor i zdobienie. Pazurki robią wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Madziu! zazdroszczę Ci tych paznokci! ja mam takie krótkie okruszki :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolor lakieru bardzo fajny i te ciapki na nim fajnie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe zdobienie na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super ciapki, są prześliczne, uwielbiam takie zdobienia ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyszło uroczo! Bardzo mi się podoba bazowy odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda bardzo ciekawie,no i jestem pod wrażeniem trwałości lakieru ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam zwierzęce motywy. U mnie inglot niestety się nie sprawdza, po 5 dniach już dawno zapomniałabym o kolorze, który nałożyłam. Max 2 dni i do zmycia;/

    OdpowiedzUsuń