środa, 26 kwietnia 2017

Perfumy Nicole

Czy są tu perfumoholicy?? Czy też uwielbiacie perfumy tak samo jak ja? W moim przypadku, gdybym miała kasy jak lodu prawdopodobnie wydałabym je właśnie na perfumy! Nic tak nie poprawia mi humoru jak buteleczka pięknego zapachu! Niestety nie każdego stać na zakup za ponad 100 zł czy nawet więcej. Na szczęście mamy teraz na rynku marki, które oferują Nam tańsze odpowiedniki perfum, które Nam się marzą.


Jedną z nich jest Eurokotra, międzynarodowa firma, która pod nazwą Nicole produkuje niezwykłą linię perfum, obecnych na rynku od 1996 roku. Perfumy Nicole to odpowiedniki znanych zapachów. Stworzone są na bazie  oryginalnych francuskich esencji. Oferowane są obecnie w 14-stu różnych buteleczkach od 9 do 120 mililitrów. Butelki jak lakier do paznokci czy pomadka do ust a może większa butelka dla perfumoholiczki jak ja? Czemu nie, poręczne, nowoczesne i dyskretne no i pachnące, takie są opakowania refill, z którymi możesz się zapoznać tu klik.


Moje dzisiejsza propozycja to perfumy w formie 9 mililitrowej buteleczki i napełniacza, który nazywa się SMART FILLER NICOLE. W tej małej buteleczce znajduje się 9 ml perfum, które mieszczą w sobie aż 200 aplikacji ( pśiknięć). Idealna wersja do torebki, kosmetyczki czy portfela. Wygodna, malutka i wyjątkowa z odkręcaną górą dzięki, której możemy ją ponownie napełnić ulubionymi lub nowymi perfumami.


Mój zapach to nr. 132 czyli odpowiednik Victor & Rolf Flowerbomb. Piękny kwiatowo-pudrowy zapach z leciutką nuty orientu. Bardzo elegancki, wytworny i bardzo zmysłowy. Zapach jest słodki ale wyrafinowany. Elegancja i kunszt aromatu sprawia, że przez cały dzień czuję się kobieco i pewnie. Flowerbomb od Nicole są bardzo trwałe. Po dwóch pśiknięciach czuję intensywne akcenty bergamotki, róży, frezji zamkniętych w objęciach piżma i paczuli. Całość jest wyrazista i słodko świeża. Dużo osób porównuje Flowerbomb do zapachu La Vie Est Bell od Lancome. No i choć nie mam przed sobą oryginału to i tak stwierdzam, że jest w tym troszkę prawdy. Oba zapachy są dziwnie podobne do siebie i to za sprawą tej uroczej słodyczy ale tylko na początku swojej przygody, potem każde z nich idzie już w swoją stronę.


Kolejna propozycja to nr.130 czyli Versace Bright Crystal. Tutaj mamy już troszkę inną buteleczką i delikatnie większą bo 30 ml. Jednak jest ona na tyle zgrabna, że również spokojnie zmieści się w naszej ulubionej torebce i tej większej i tej mniejszej. Jeśli chodzi o zapach. Bright Crystal miałam okazję poznać już w oryginale, więc wersja od Nicole jest świetną okazją by porównać jak bardzo różnią się zapachy od siebie.


Chyba większość z Was zna lub kojarzy różową butelkę z wielkim kryształem na górze. To właśnie Bright Crystal czyli kwiatowe, świeże z cytrusowym ogonem perfumy prosto od Versace. Tutaj był dla mnie pewniak. Już z pudełeczka czułam ten rześki i dziewczęcy zapach. Idealnie Nicole odzwierciedliła oryginalny klimat Bright Crystal. Lekkie, orzezwiające, kwiatowo - owocowe. Zdecydowanie piwonia jest tu gwozdziem programu. Intensywna i wyrazista na początku, zmienia się w owoc granatu muśnięty piżmem i ambrą. Dziwne połączenie a jakże subtelne i nienachalne. Zapach nr.130 jak dla mnie jest troszkę za delikatny, wolę cięższe klimaty. Jednak miłośniczkom o wrażliwych noskach polecam właśnie ten wariant. Będzie idealny porą wiosenną jak i ciepłą jesienią. Czy zamiennik od Nicole różni się od oryginalnych Versace?? Mówię NIE. Gdyby ktoś kazał mi powąchać obie wersje z zamkniętymi oczami, na bank nie poczułabym różnicy. Jak dla mnie są identyczne!


 Jako perfumoholiczka cóż mogę napisać. Uwielbiam perfumy, uwielbiam poznawać nowe zapachy i dzielić się swoją opinią na ich temat. Perfumy jako jedyne mają swoją duszę, swoje odzwierciedlenie czegoś, co lubię w nich odnajdywać. To one skrywają w sobie tajemnicę, jedne są słodkie, drugie duszące a jeszcze inne przypominające kwiatki skąpane w poranne rosie tuż po wschodzie słońca. To wszystko trzeba odkryć i poczuć, wtopić się w ten zapach i dać się pociągnąć do samego końca. Do wyboru jest masa zapachów, z którymi możecie zapoznać się na blogu u koleżanki po fachu http://perfumy-nicole.blog.pl/


Natomiast perfumy Nicole sprawdziły się u mnie fenomenalnie. Będąc mamą zamieniłam swoją ulubioną torebkę formatu A4 na mniejszą typu listonoszkę. Buteleczka typu refill  świetnie się w niej mieści w przegródce na telefon. Szybko i sprawnie mogę po nią sięgnąć a nie szperać w pośpiechu, myśląc gdzie ona jest. Dużym też plusem jest, że mamy fajny wybór pojemności butelek bo począwszy od 9 mililitrów kończąc na 120. Także kto ile woli, ja z chęcią sięgnęłabym po te 120, a co tam ;) Jak pachnieć to pachnieć ;) A taką szansę dają Nam zapachy od Nicole i to w bardzo niskich cenach! Warto wspomnieć, że eurokotra jest jedynym producentem perfum Nicole, czyli jakby nie było w jakimś stopniu też mamy styczność z oryginalnością perfum jaką daje Nicole.
Na koniec mam dla nudzących się w domku. Jeśli nie macie co ze sobą zrobić i szukacie dodatkowego zajęcia możecie zapisać się do Klubu Nicole, dającego upusty aż do 35%. Chętnych odsyłam do strony producenta klik




Pozdrawiam


sobota, 22 kwietnia 2017

Pielęgnacja stóp z kremami od Fitocosmetic

Nie wiem czemu ale moje stopy są wiecznie poszkodowane. Zawsze obiecuję sobie , że wezmę się w końcu za nie no i koniec końców wychodzi zawsze to samo, czyli nic. Zapominam o ich pielęgnacji, choć pod nosem stoją kosmetyki przeznaczone tylko i wyłącznie dla nich. Nadszedł chyba już ten czas i mam nadzieję, że będzie on trwał a pomagają mi w tym kosmetyki do pielęgnacji stóp od Fitocosmetic.


 Fikuśne wiaderka, każde z nich o pojemności 155 gr. Konsystencja obu kosmetyków jest dość gęsta, dobrze rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Przyjemne zapachy obu kremów  no i ich działanie i zastosowanie ma Nam dać piękne i zadbane stopy.


100% Naturalny Chłodzący krem żel do Stóp FIT


Naturalny Żel - krem odżywczo- chłodzący do stóp. Stworzony na bazie ekstraktu końskiego kasztana, olejku mięty oraz lawendy. Żel - krem skutecznie pomaga zlikwidować zmęczenie nóg. Delikatna struktura kremu natychmiast wchłania się i neutralizuje uczucie zmęczenia i ciężkości w nogach. 

100% naturalny bez GMO i Parabenów.

Skład INCI: Aqua Camellia Sinensis Leaf water Оrganic Prunus Amygdalus Dulcis Oil Caprylic / capric triglycerides Glycerin Cetearyl Alcohol Glyceryl monostearate Acrylates/Vinyl Isodecanoate Crosspolymer Lavandula Angustifolia Extract Aesculus hippocastanum Extract Chamomilla recutita Extract Laminaria Saccharina Extract Mentha Piperita (Peppermint) Oil Menthol Parfum Sodium Benzoate Potassium Sorbate Sorbic Acid Benzyl alcohol.



Co jak co ale po kremy chłodzące do stóp jakoś nigdy nie sięgałam. Raz, że nie mnie nie ciągnęło do nich, po drugie, że nie miałam takiej potrzeby. Teraz po urodzeniu dziecka moje stopy potrzebują nie tylko chłodzenia ale całkowitej regeneracji. Krem idealnie spisuje się wieczorem, kiedy to już mam chwilę dla siebie. Po "sekundowym" prysznicu siadam na łóżku i zaczynam masaż moich stóp właśnie z tym kremem. Delikatna konsystencja i szybkie wchłonięcie pozwala mi ukoić je po całym dniu łażenia. Dzięki lawendzie i mięcie efekt chłodzenia jest subtelny i świetnie można się wyciągnąć i dać odpocząć stopom. O takim relaxie moje nogi marzyły. Zawarty ekstrakt końskiego kasztana eliminuje stany zapalne, jednak u mnie aż takich objawów nie było, więc nie mogę się wypowiedzieć, czy faktycznie na to pomaga. 

100% Naturalny Krem Do Stóp Odżywiający FIT


 Naturalny, odżywczy krem do stóp intensywnie odżywia i zmiękcza skórę. Krem stworzony na bazie olejku lnu i jałowca. Nasycona struktura kremu odżywia suchą skórę stóp. Olejek lnu i ekstrakt jałowca nawilżają i zmiękczają skórę, sprawiając iż skóra jest bardziej gładka.

100% Naturalny, bez GMO i Parabenów.

 SKład INCI: Aqua Organic Persea Gratissima oil Glycerin Glyceryl Monostearate Caprylic/capric triglycerides Hydrolyzed Сashmere Protein Pistacia Vera Seed oil Glyceryl stearate Cetearyl Alcohol Xanthan Gum Acrylates/Vinyl Isodecanoate Crosspolymer Linseed Oil Juniperus Communis Fruit Oil D-panthenol Parfum Sodium Benzoate Potassium Sorbate Sorbic Acid Benzyl alcohol.



Odżywczy krem do stóp nie spisał się już tak dobrze jak jego kolega. Zacznę od plusów. Krem posiada składniki aktywne takie jak jałowiec, który wzbogacony jest w fitoncydy, taniny, odbudowuje skórę, odżywia i nawilża. Znajdziemy tam również olej z lnu, który ma Nam łagodzić podrażnienia i stany zapalne na skórze i jest doskonały do pielęgnacji skóry wrażliwej. Krem ma przyjemny zapach, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Po zastosowaniu kosmetyku mam średnie odczucia. No i tu by było na tyle jeśli chodzi o plusy. Minus jego taki, że za groma on nie nawilża. Moje stopy po zimie i po ciąży są w opłakanym stanie. Suchota ogarnęła ich do maximum. To słodkie wiadereczko niestety nie poradziło sobie z tym. W jakimś stopniu łagodzi to uczucie ściągnięcia skóry ale nie na tyle bym mogła o tym zapomnieć.



Czy polecam te wiaderka pełne kremów do stóp?? Otóż jeśli chodzi o krem chłodzący to jestem na TAK. Świetna sprawa dla stóp zmęczonych, potrzebujących chwili odpoczynku i szybkiego ukojenia. Natomiast odżywczy krem jest dobry dla skóry mało wymagającej. Moja pustynna warstwa naskórka niestety nie dopuściła kremu do siebie na tyle bym mogła zobaczyć  a przede wszystkim odczuć jakąś znaczną różnicę. Może z czasem kiedy jej stan się poprawi ponowni dam mu szansę ale na chwilę obecną nie poradził sobie z moim dyskomfortem. No i chwalące jest to, że oba kosmetyki są w  100% naturalne!


Cena: 14.90 zł
Dostępność: http://bioika.pl/

A może znacie jakiś dobry krem, co radzi sobie z pustynią na stopach?



Pozdrawiam


wtorek, 18 kwietnia 2017

Czerwone szpilki od NEESS

Czerwień nigdy nie wychodzi i raczej nie wyjdzie z mody. Czy to jest czerwona szminka, bluzka, czy torebka. Czerwień to jest czerwień i zawsze będzie HOT! Nawet czerwone szpilki jakimi jest lakier hybrydowy marki NEESS ;) Prosto, kobieco i z klasą taki jest właśnie ten lakier, ale sami zobaczcie i oceńcie.


Jest to moja pierwsza przygoda z tymi hybrydami. Buteleczki mają 8ml, opakowania są solidne, z wygodnym pędzelkiem, średniej długości. Konsystencja ich jest całkiem dobra. Nie spływa na skórki i nie kurczy się. O dziwo zapach ich przypomina mi standardowy lakier do paznokci.Co do trwałości to jest bardzo dobrze. Testuję je już ponad miesiąc i jak na razie nie mam zastrzeżeń.


 Nie tracą swojego koloru, nie odpryskują i nie uczulają. Lakier nakładałam na bazę również marki NEESS, ale o niej w oddzielnym poście. Zdjęcia, które widzicie są z tygodniowym odrostem. Krycie  lakieru 7566 oceniam w skali 1:10 na 9. Jest super, dwie warstwy w zupełności wystarczy.


 Jeśli chodzi o kolor, to tak jak wspomniałam wcześniej. Czerwone szpilki to typowa czerwień, klasyczna, wizytowa, zawsze  modna i nadająca kobiecie sexapilu. Kolejna marka lakierów hybrydowych, która chwali się pozytywną opinią w sieci. Do tego prężnie się rozwija i poszerza swój asortyment. Od lakierów po akcesoria do manicure oraz pędzle do makijażu czy szczotki do włosów. Mnie osobiście kusi seria lakierów hybrydowych by Cleo. To piękne pastelowe odcienie idealne na wiosnę!

Cena: 29.99 zł (aktualnie trwa promocja 2+1 )

A u Was co króluje wiosną?? Jakie kolory lubicie?



Pozdrawiam,



sobota, 15 kwietnia 2017

Bielenda Aromatherapy, olejek do kąpieli lawenda + eukaliptus

Uwielbiam wszelkie umilacze do kąpieli. Chyba większość z Nas je uwielbia,zwłaszcza jeśli kąpiel ma za zadanie Nas odprężyć i zrelaksować. Wtedy to wszystko co pachnące i dające dużo piany jest mile widziane. U mnie ostatnio królował olejek do kąpieli od Bielendy o zapachu lawendy i eukaliptusa.


Olejek do kąpieli LAWENDA + EUKALIPTUS to najlepszy sposób na relaks i odprężenie po wyczerpującym dniu. Kąpiel w olejku poprawia nastrój, pomaga usunąć silne napięcie i stres, rewitalizuje, poprawia samopoczucie. Zalecana jest w naturalnej terapii stanów nadmiernego wysiłku i obciążenia psychicznego, bólach głowy i rozdrażnieniu. Znakomicie pomaga w likwidowaniu przemęczenia, odświeża, łagodzi stres, daje poczucie pełnego odprężenia, wycisza system nerwowy i ułatwia zasypianie. Po kąpieli ciało nabiera aksamitnej gładkości, miękości i pięknego relaksującego zapachu LAWENDY I EUKALIPTUSA.


Butelka o pojemności 300 ml mieście w sobie olejek o dość gęstej konsystencji. Ale jest to jego plus, dzięki temu jest bardzo wydajny. Jego zapach to lawenda i eukaliptus. Lawenda jest piękna ale tylko wtedy jak dobrze skomponowana. Jej aromat można bardzo szybko "skrzywdzić". Bardzo często zdarzają się chemiczne, ciężkie i nie do wytrzymania. Tutaj na szczęście mamy miłą dla nosa aurę prawdziwej lawendy, która w połączeniu z eukaliptusem daje bardzo świetne zestawienie.


Do wanny pod bieżącą wodę wlewałam odpowiednią dla mnie ilość płynu. Przeważnie jest to około 5 zakrętek na wannę. O dziwo olejek daję całkiem sporą ilość piany. No i takim oto sposobem walam się jak długa, wdycham czadowy aromat lawendo-eukalipto i odprężam się na maxa! Świetna kompozycja, naprawdę można zapomnieć o minionym dniu. Gdyby nie moje dziecię pewnie leżałabym aż poczułabym zimną wodę. Nie mniej jednak nawet 15-sto minutowa kąpiel w takim towarzystwie to coś wspaniałego.


Skóra po kąpieli jest gładka i pachnąca ale już nie tak intensywnie.jak podczas pluskania. olejek delikatnie nawilża ale osobom borykającym się z bardzo suchą skórą i tak będzie potrzebne dodatkowe natłuszczenie. Z pewnością jest to kosmetyk, który pozwoli Wam się całkowicie odprężyć. Można go stosować zarówno pod prysznic jak i w wannie, aplikując go na gąbkę lub tak jak ja pod bieżącą wodę. Chętnie sięgnę po pozostałe wersje gdyż do wyboru mamy jeszcze olejek o zapachu mandarynki i werbeny, zielona herbata i trawa cytrynowa oraz cyprys z olejkiem grejpfrutowym. Jest w czym wybierać aż za całe 15 zł ;)



Pozdrawiam,


środa, 12 kwietnia 2017

Oillan Balance - dermatologiczny żel micelarny do mycia twarzy

Długo zbierałam się na napisanie postów a to dlatego, że brakuje mi czasu. Nie mam kiedy porobić zdjęć a jak już to pogoda zabiera mi światło. Na szczęście weekendowy wypad na działkę pozwolił mi na porobienie zdjęć, dzięki czemu mogę podzielić się z Wami opiniami produktów, które ostatnio używałam. Dermatologiczny żel micelarny marki Oillan, to o nim dzisiaj będzie "mowa".


Obietnice producenta:
Żel skutecznie oczyszcza oraz odświeża suchą, odwodnioną i wrażliwą skórę. Zawarte w preparacie struktury micelarne usuwają makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry twarzy, nie powodując podrażnień. Formuła nie zawiera mydła, aniSLES/SLS, dzięki czemu nie narusza naturalnej równowagi hydrolipidowej naskórka. Chroni przed przesuszeniem, niwelując uczucie ściągnięcia skóry. Nie zatyka porów.
Przeznaczony dla cery odwodnionej, skłonnej do podrażnień i reakcji alergicznych. Do stosowania w przebiegu schorzeń dermatologicznych (AZS, łuszczyca, trądzik, trądzik różowaty) oraz po zabiegach dermatologicznych i medycyny estetycznej.
* dokładnie oczyszcza i odświeża skórę,
* zapobiega przesuszeniu,
* niweluje uczucie szorstkości

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Ammonium Lauryl Sulfate, Disodium Phosphate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate


Pierwszy raz spotykam się z formą połączenia żelu do mycia twarzy i micelka. Czyżby takie 2w1?? Buteleczka płynu jest zakręcana a w środku mamy malutką "dziurkę"przez którą dozujemy produkt.Nie jestem zwolenniczką takiej aplikacji. Nakrętki nie wyrzucę bo boję się, że kosmetyk straci swoją ważność, stojąc "otwarty" w łazience. Dlatego też jest lekko męczące odkręcanie, nabieranie żelu i zakręcanie. Lubię szybkie i sprawne stosowanie.


Zaskakująca jest dla mnie jego konsystencja. Biała, średnio gęsta i do tego lekko kremowa. Podczas mycia mam dziwne odczucie jakbym smarowała się hmmm czymś tłustym. Do tego zapach, bezpłciowy i podchodzi mi lekko hmhm kwaśnym jakby octem. Niezbyt przyjemny aromat i dziwny jak na tego typu kosmetyk.


Myślałam, że już do końca żel pójdzie na straty. Bo od początku niekoniecznie dobrze wypadł. Na szczęście w praktyce wyszedł już o niebo lepiej. Jak dozowanie i konsystencja na 2 z plusem tak działanie ma znakomite. Fantastycznie usuwa dosłownie wszystko z twarzy. Od podkładów, bronzerów, po ciemne cienie i wodoodporne eyelinery i tusze. Nie pieni się, nie szczypie i nie podrażnia oczu. Po spłukaniu skóry wodą, te tłuste odczucie daje mi fantastyczne nawilżenie. Okolice nosa i oczodołów w ostatnich tygodniach miałam bardzo przesuszone. Po cztero-tygodniowym stosowaniu żelu suche skórki zniknęły i owe okolice wyglądają już ludzko pod podkładem.



Reasumując. Dermatologiczny żel micelarny Oillan początkowo zebrał u mnie same minusy. Jednak jego działanie jest na tyle dobre, że mogę zapomnieć o zapachu czy niewygodzie podczas używania. Fakt posiadania znowu fajnie nawilżonej i ukojonej skóry wynagradza wszystko. Skóra jest bardzo dobrze oczyszczona, miła i przyjemna w dotyku. Systematyczne używanie żelu niweluje uczucie szorstkości i ściągnięcia,dając przyjemnie odświeżoną i zadowoloną skórę. Buteleczka 150 ml. jest bardzo wydajna poprzez jego treściwą konsystencję.Stosuję go od ponad miesiąca a produktu jest jeszcze z dobra połowa. Polecam dla osób borykających się zwłaszcza z suchą skórą. Sama wiem jaki to dyskomfort zwłaszcza kiedy nakłada się makijaż i nawet on niezbyt fajnie wygląda. Dlatego sięgnijcie po produkty Oillan, które jak widać spisują się świetnie mimo małych minusów.

Cena: od 12 zł w aptekach bądz on - line




Pozdrawiam,


niedziela, 9 kwietnia 2017

Zgarnij organiczny krem POSE tylko dla siebie ;)

Kochani jak Wam mija niedziela? Ja bym najchętniej ją całą przespała. Na przebudzenie i otrzezwienie mam dla Was szybkie rozdanie. Do wygrania jest organiczny krem do twarzy marki POSE. Co trzeba zrobić aby wziąć udział w zabawie, dowiecie się poniżej ;)


Aby zgarnąć kremik musisz obserwować mojego bloga oraz polubić stronę sponsora na FB klik
Jak macie ochotę możecie również  zaobserwować mój profil na Instagram  klik albo na FB klik

Konkurs trwa od dziś 9.04. do 25.04 do godz. 23.59


REGULAMIN:

1. Organizatorem  rozdania jestem ja: mm-world-of-women.blogspot.com
2.Sponsorem nagrody jest firma POSE
3. Wyniki ogłoszę w przeciągu 1-3 dni od zakończenia rozdania (w zależności od tego ile będzie zgłoszeń)
4. Osoba, która wygra, proszona jest o wysłanie swojego adresu w terminie do 3 dni od losowania. W przypadku braku adresu, losuję kolejną osobę.
5.  Nagrody zostaną wysłane najszybciej jak tylko to będzie możliwe (myślę, że w granicach tygodnia).
6. W rozdaniu udział mogą brać zarówno osoby z Polski jak i z zagranicy, jednak wysyłka jedynie na terenie Polski
7. Rozdanie zostanie anulowane gdy nie przystąpi do udziału minimum 30 osób.
 8. Zastrzegam sobie prawo do zmiany w regulaminie. 9. W rozdaniu nie mogą brać udziału osoby prowadzące blogi typowo rozdaniowe!
 
9. Do rozdania nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
10. Zgłaszając chęć udziału w rozdaniu przyjmujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 883).



Zasady są bardzo proste także myślę, że i nagroda warta wzięcia udziału w zabawie. Życzę powodzenia wszystkim i pozdrawiam ciepło,







piątek, 7 kwietnia 2017

EQUILIBRA BABY - Łagodny szampon do ciała i włosów

Kosmetyki dla dzieci w moim asortymencie pielęgnacyjnym to od niedawna nowość. Odkąd zostałam mamą coraz bardziej zwracam uwagę co kupuję dla swojego bobasa. Niby kosmetyki dziecięce są łagodniejsze ale czasem to guzik prawda. Patrząc na składy są tak samo napchane agresywnymi detergentami  jak kosmy dla dorosłych. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich markach. Jedną z marek produkujących kosmetyki o naturalnym składzie jest Equilibra.


Od dawna ciekawiły mnie kosmetyki Equilibry, tym bardziej teraz kiedy w ich asortymencie pojawiła się seria Baby, moja ciekawość była jeszcze większa. Na blogach królują same dobre opinie i szczerze nie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią na ich temat. Teraz miałam okazję na własnej i synka skórze sprawdzić ile w tym prawdy.


Wizualny look szamponu jak widać na zdjęciu. Słodkie misie, przyjemne dla oka, że jako konsument z chęcią sięga się po takie produkty. Na opakowaniu mamy informację, że kosmetyk jest w 98% pochodzenia naturalnego w tym 20% aloesu, który nawilża i chroni. Zawiera również wyciąg z nagietka o właściwościach kojących oraz glicerynę roślinną mającą za zadanie chronić. Dodatkowo szampon nie posiada SLES, SLS, parabenów, barwników i wazeliny.



Szampon testowałam razem z synkiem. Wiadomo dwumiesięczny niemowlak nie ma jeszcze tak bujnej czupryny by móc dokładnie opisać jak wpłynął na nie kosmetyk. Jednak mimo to myliśmy ten malusi "meszek" i co zauważyłam. Konsystencja bardzo mi się spodobała. Nie jest ani za gęsta ani zbyt lejąca, dobrze łączy się z wodą i przyjemnie rozprowadza po skórze i włsoach tworząc pianę. Zapach przyjemny, delikatny ale szkoda, że po kąpieli już go nie czuć. Po umyciu i spłukaniu na włoskach zostaje dziwne uczucie jakby pokryte były woskiem. Dla Nas jest to na plus. W jednym miejscu łuszczyła mu się skóra ( być może zaczęła pojawiać się ciemieniucha?). Jednak po użyciu właśnie szamponu Equilibra Baby śladu nie ma po łuskach. Skóra głowy dziecka jest nawilżona, przez co nie muszę dodatkowo nakładać oliwki. Bobas mój lubi strasznie machać łapkami, więc nie raz piana szamponu lądowała mu w oczkach, ale bez obaw mamusie. Brak szczypania i dyskomfortu. Kosmetyk jest bezpieczny i idealny nawet dla takich maluszków.



Nie byłabym sobą, gdybym nie podkradła młodemu szamponu i sama nie potestowała. U mnie sprawdził się równie dobrze. Miłe i puszyste w dotyku, łatwo się rozczesują i mam wrażenie, że objętościowo jest ich jakby więcej ;) Szampon Equilibra Baby jednak ma w sobie to coś co pokochały nie tylko mamy ale wszystkie osoby mające z nim styczność. Pozbawiony szkodliwych detergentów jest łagodny i bezpieczny dla delikatnej i wrażliwej skóry dziecka. Dobrze pielęgnuje skórę i włosy pozostawiając je puszyste, nawilżone i błyszczące. Szampon bardzo wydajny. Razem z synkiem jesteśmy na TAK i to 3x TAK ;)


Cena: 18.99 zł/ 250 ml
Dostępność: klik



Pozdrawiam,


niedziela, 2 kwietnia 2017

Przygoda z Bispol ale czy na długo?

Pierwszy piękny, prawdziwy i wiosenny weekend. Już na dobre można zacząć cieszyć się coraz gorętszym słoneczkiem. Ostatnio atmosferę bardziej podkręca u mnie obecność pachnących nowości od Bispol.  Poza woskami Yankee Candle czy Kringle nie sięgałam po inne świeczki, jednak czasem trzeba zmienić na nowszy model, ale czy warto było?


Od początku kiedy otrzymałam ten zestaw zapach unosił się w całym pokoiku. Wszystko co obok leżało dosłownie przesiąkało ich zapachem. Torebeczkę suszonych żurawin dosłownie szlag trafił, więc ciekawa zapachów po prostu je odpaliłam.


Pierwsza poszła waniliowa świeczuszka. Szklane opakowanie, proste, czysta klasyka. Zapach "na sucho" pachnie obłędnie. Ciepły, otulający aromat wanilii, który zapowiada ciekawą przygodę. Po odpaleniu - hmhmh i tak i nie. Niby pachnie wanilią dalej ale słabo i już nie tak intensywnie. Trzeba ją wypalić przynajmniej połowę by czuć zapach w pomieszczeniu.




Kolej przyszła też na podgrzewacze. Forest Fruit to owocowa mieszanka. Świeże maliny i jeżyny?? Nic tych rzeczy. Ponownie zapach szałowy, który po odpaleniu znika i zamienia się w dziwnie, sztuczny, przypominający mi zapach wina.


Adrenaline to propozycja dla mężczyzn lub kobiet lubiących męskie klimaty. Zapach wody kolońskiej, przyjemny, kojarzący się z randką i przybyciem narzeczonego do domu. Jednak owa randka nie trwa długo. Adrenaline  zawodzi na całej linii. Kolejne rozczarowanie, którego nie chciałam! Praktycznie zero wyczuwalny zapach, tylko tyle mogę napisać.


Dojrzała, soczysta, sycylijska pomarańczka, takie właśnie są podgrzewacze Orange. Po wcześniejszych przykrych niespodziankach, tutaj też nie nastawiałam się na wow. Jednak wow było i to całkiem spore. Zapach "po" równie identyczny jak i "przed". Dość intensywna, skąpana słońcem pomarańczka ukoiła moje zmysły powonienia.



Podsumowując. Pierwsze wrażenie mają świetne. Mocne, intensywne i całkiem realne zapachy. Po odpaleniu zachwyt mija. Nie wszystkie okazały się tak mocne jakby się wydawało. Troszkę to zmyla klienta, no ale się nie przewidzi jaki wariant Nas zachwyci a jaki nie. Mi osobiście Forest Fruit i Adrenalina totalnie nie przypadły do gustu bo najprościej na świecie nie pachniały tak jakbym chciala. Natomiast Orange to mój faworyt, który przypomniał mi swoim zapachem wakacje na gorącym Cyprze. Waniliowej świeczce też dałam szansę bo ma w sobie to coś....



Pozdrawiam,