wtorek, 17 października 2017

Klamry do włosów LinziClip

Mam bardzo problematyczne włosy. Nie dość, że odkąd pamiętam ciągle wypadają,( aż dziw , że coś jeszcze jest na głowie) to są ciężko do ujarzmienia. Nie trzyma się jej żadna fryzura. Często i gęsto włosy mam spięte w kucyk, bo jedyny fryz, który jako tako trzyma je wszystkie razem w "garści".
Ostatnio w moje ręce trafiły klipsy do włosów marki LinziClip. Alternatywa dla wszelkich innych gumek, spinek dostępnych na naszym rynku.



LinziClip dostępna jest w wielu kolorach i rozmiarach . Moje to wersja midi oraz mini.  Klamra midi jest dość szeroka ale krótka i posiada dość solidny grzebyk. Natomiast mini to malutkie klamerki do upięć bardziej dyskretnych. LinziClip wykonane są z mocnego i porządnego tworzywa. Sprężyny nie budzą zastrzeżeń i nie wyskakują podczas mocniejszego " otwarcia" jak to bywa w innych klamrach.
Wizualnie są inne od klasycznych spinek, co jeszcze bardziej przykuwa uwagę.



Czy spinają wszystkie włosy tak pięknie jak zapowiada producent?  Na pewno robią to o wiele lepiej od innych spinek. Przede wszystkim klamry LinziClip rozsuwają się o wiele szerzej dzięki czemu mogą spiąć włosy cieńsze i grubsze. Dzięki nim upięcie trzyma się znakomicie, spinka nie spada, nie szarpie włosów i nie ciągnie skóry głowy.  Klamrę można użyć do przeróżnych fryzur począwszy od kucyków , koków po delikatne spięcie samych kosmyków, ciesząc się nienaganną fryzurą.



Dobrym pomysłem było stworzenie różnych rozmiarów. Te większe idealnie nadadzą się dla grubych, gęstych włosów,  jednak tylko przy częściowym spięciu. Moje włosy całkowicie nie wchodzę w grzebyk klamry i jedynie spina je częściowo. Mimo to uwielbiam spinać nią włosy w kok zaraz po kąpaniu  czy po prostu ot tak będąc w domu, bo robi to naprawdę rewelacyjnie i nie ma mowy o błąkających się włosach to i tam. Jeśli chodzi o format mini. To sprawdzą się na włosach małych kobietek bądz też dużych przy zebraniu przeszkadzających nam włosów, spięciu grzywki, czy jakimś innym podpięciu. Klamry LinziClip są na pewno o wiele solidniejsze i konkretniejsze od tych, które miałam do tej pory. Cena ich to ok. 14 zł i dostępne są w Rossmanie. 

Znacie te spineczki, używacie klamr do włosów?


Pozdrawiam,



sobota, 14 października 2017

Equilibra baby Delikatny krem ochronny do twarzy i ciała

Kosmetyki Equiulba na dobre zagościły u Nas w domu. Zarówno seria Baby jak i dla dorosłych. Przyznam, że stacjonarnie są dość ciężko dostępne, jedynie on- line i to też nie wszędzie. Na szczęście dzięki Pani Asi mogę cieszyć się nimi i dokładnie na spokojnie je testować nie tylko na sobie ale również mój mały brzdąc robi się małym testerem. Na tapetę dziś mamy dla Was delikatny ochronny krem do twarzy i ciała z serii Baby.


Nad opakowaniem nie będę się rozwodzić, bo cała seria wygląda tak samo miło z misiakami na przodzie. Co mnie bardzo zdziwiło to kolor kremu. Krem ma lekko żółtawy, jakby brudny kolor i dość lekką konsystencję. Na początku zastanawiałam się czy aby on nie przeterminowany i czy abym zaraz nie jechała z dzieckiem do lekarza. Dlatego zanim posmarowałam buzię dziecka postanowiłam najpierw na siebie i w tym czasie szukałam innej opinii na ten temat. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne bo krem faktycznie tak ma wyglądać. 


Kremu używamy codziennie wieczorem po kąpaniu.  Kosmetyk jest faktycznie bardzo delikatny i dobrze się rozprowadza, pozostawiając na skórze cienki film. Fajnie nawilża i koi delikatną skórę pozostawiając ją przyjemnie pachnącą. Sprawdza się zarówno na twarzy jak i na ciele maluszka. Mieliśmy też  okres kiedy to pojawiła Nam się wysypka na buzi maluszka "nie wiadomo od czego". Krem od Equilibry fajnie natłuścił skórę i odżywił, dzięki czemu krostki się zmniejszyły i znikły. Nie wiem czy to dzięki kosmetykowi czy sam organizm to zwalczył. W każdym razie nie zauważyłam żadnych podrażnień czy innych skutków ubocznych z korzystania tego kremu. Wręcz przeciwnie, sama go używam. Jest na tyle fajny, że  moja sucha wręcz go pije.  Myślę, że jest idealnym kosmetykiem własnie na jesienno-zimową porę.

  
Lubię kosmetyki Equilibra bo mają 97% składników naturalnego pochodzenia. Znajdziemy w nim masło shea, które odżywia skórę, glicerynę roślinną odpowiedzialną za ochronę, wyciągi z owsa i nagietka, które koją skórę, olej z otrębów ryżowych, nawilżają, natłuszczają i regenerują. Dodatkowo mamy witaminę E, która utrzymuje elastyczność skóry, olej ze słodkich migdałów i 20% aloesu, który nawilża i chroni naskórek. Krem nie zawiera SLES, SLS, żadnych parabenów, barwników ani wazeliny.



Kolejny kosmetyk od Equilibry i kolejne pozytywne zdanie na jego temat. Jak dotąd nie napiszę złego zdania na ich temat, bo dla mnie są to naprawdę bezpieczne kosmetyki i dlatego mogą używać je dzieci już od pierwszych dni życia. Gdyby tylko były lepiej zaopatrzone stacjonarnie byłoby wspaniale. Cena kremu o pojemności 100 ml. kosztuje 16 zł. Cena ze średniej półki, ale myślę , że warta mięciutkiej, natłuszczonej i zadbanej skóry naszego maluszka.


Znacie kosmetyki Equilibra Baby?  Jakie kosmetyki dla dzieci goszczą w Waszych domach?


Pozdrawiam,




środa, 11 października 2017

BIOAMARE Naturalny balsam w świecy

Jakiś czas temu na zakupach w Tesco wynalazłam fajną półeczkę z kosmetykami, które są przecenione nawet do -70%.  Znaleźć tam można nie tylko kosmetyki ale również chemię oraz akcesoria dla dzieci. Moim oczom ukazała się metalowa puszka, która kosztowała mnie ok. 5 zł ale to nie cena mnie skusiła ( no chociaż to też swoje zrobiło) a raczej forma produktu. Pierwszy raz mam styczność z kosmetykami BIOAMARE a dziś chciałam Wam przedstawić naturalny balsam w świecy.


Kosmetyk mamy w metalowej puszce z odkręcanym wieczkiem o pojemności 150 ml. Jego konsystencja jest dość nietypowa. W formie stałej przypomina wosk. Jako że jest to balsam w świecy to mamy knot, który podpalamy w celu rozpuszczenia się kosmetyku. Jego zapach to pomarańcza z wanilią i powiem Wam, że jeszcze nie czułam tak prawdziwego i tak uroczego zapachu. Przypomina mi okres świąt i magiczne, mieszające się zapachy w kuchni w tym właśnie zapach otulającej wanilii z soczystą pomarańczą.


Jak zatem używać tego cudaka? A no wystarczy zapalić świecę, poczekać aż troszkę się rozpuści, zgasić i nanieść na skórę. Co mnie zaskoczyło to, że rozpuszczony balsam nie jest gorący i spokojnie można bezpośrednio nakładać go na ciało,bez obawy poparzenia. Po zastosowaniu skóra przede wszystkim jest doskonale i perfekcyjnie natłuszczona. Polecam osobom z suchą skórą, coś wspaniałego. Ciało jest jedwabiście gładkie, przyjemne w dotyku  bez śladu tłustej warstwy.



Kosmetyk ten nie służy tylko jako zwykły balsam ale możemy go użyć jako świecy do wieczornego rytuału wspólnie z narzeczonym, mężem, drugą połówką. Fajna opcja odprężająca, cudownie pachnąca, nadająca  przytulnego klimatu no i przede wszystkim świetnie wpływająca na skórę. Balsam w świecy od BIOAMARE  jest kosmetykiem organicznym, bez kosnerwantów, sztucznych barwników oraz parabenów za to zawiera masło Shea oraz olej kokosowy. 



Świeca w połączeniu z balsamem to świetne rozwiązanie dla osób lubiących długie, wieczorne domowe SPA. Jako świeca cudownie wprowadza w nastrój by móc potem tą rozkosz przenieść na skórę. Ten wariant zapachowy powala mnie i wszystkich dookoła. Jest naprawdę nieziemsko realny i tak wspaniale wyważony, że chyba nie będę nic pisać, musicie sami go poczuć. Balsam pięknie odżywia skórę, stawia ją do pionu, wprowadza w nią nowe życie. Ciało jest jedwabiście mięciutkie, głaciutkie, pachnące i to dzięki samej naturze! Moje odkrycie, które zostanie ze mną tylko na specjalne wieczory ;)

Lubicie takie fantazyjne kosmetyki? Czy może stawiacie na standardowe balsamy?



Pozdrawiam,



piątek, 6 października 2017

Lampa SunUV Sun2 czyli lampa do hybryd i żeli

Jakiś czas temu, niedawno bo jeszcze pamiętnego lata postanowiłam poczynić swoje pierwsze, potem kolejne zakupy na Aliexpress. Produkty, które kupiłam były nie dość, że w niskich cenach to i jakością były całkiem ok. Nie kupowałam ciuchów, bo tego typu rzeczy przeważnie trafiają mi się niedobrane rozmiarem, więc postawiłam na dział beauty. Ostatnio jeszcze przed ciążą kupiłam sobie lampę UV do hybryd, jednak teraz przy dziecku czas 2 min to dla mnie zdecydowanie za długo. Zastanawiałam się nad wyborem lampy LED i nie wiedziałam czy kupić mostek czy wersję typu LED/CCLF ale ceny niektórych z nich mnie zniechęcały. W końcu padło na lampy z "ali" i oto i jest. Po szybkiej wysyłce bo tylko 7 dni mam swoją LED'ówkę.


Na Aliexpress jest mnóstwo lamp zarówno LED jak i UV. Od gabarytów, po kolory , kształty, kończąc na cenie. Moja lampa pochodzi od tego sprzedawcy i to między innymi on wzbudził moje zainteresowanie, swoimi pozytywnymi opiniami, ale również widziałam ją na blogu u Candymona, więc chyba to najbardziej mnie przekonało. No i nie zawiodłam się. 


Lampa SunUV niby przeznaczona jest do użytku profesjonalnego dla salonów kosmetycznych, ale kto powiedziaŁ, że prosty człowiek taki jak ja nie może jej posiadać do domowego użytku? Może nie mam certyfikatu ze szkolenia manikiurzystki , ale większość z NAS posiada jak nie taką to inną lampę we własnym posiadaniu.  No ale wracając do SunUV zacznę od wyglądu. Fajna biała kopułka z różowym, silikonowym "czepkiem", który uwaga- służy jako poduszeczka do manicure, którą można wymieniać. Szerze to ani razu jeszcze jej nie użyłam , przeważnie maluję pazury na silikonowej macie, no ale wszystko przede mną. 


Lampa posiada 33 diody LED, które dość intensywnie świecą. Dół lampy to metalowa płytka, na malutkich, płaskich jak guziczki nóżkach, która mocowana jest na magnesy.  Z tyłu lampy mamy również 4 przyciski   załączające czas użytkowania. Do wyboru mamy 10 sekund, 30, 60 oraz 90 przy czym tutaj istnieje opcja zmiany mocy z 48W na 24 W. Guziczki są również silikonowe i są podświetlane w momencie zapalenia lampy. 


Co mnie bardzo zaskoczyło? Po zgaśnięciu lampa sama się załącza pod naciskiem dłoni. Czujnik ruchu idealnie sprawdza się jeśli chcemy przerwać działanie lampy bądz przedłużyć utwardzanie  bez konieczności sięgania z tyłu. 


Jeśli chodzi o działanie to nie mam tu żadnych zastrzeżeń.  Lampa utwardza zarówno i żele i hybrydy. Przede wszystkim zachwycona jestem szybką pracą. 30 sekund i pięknie utwardzona hybryda, nawet kolor czarny czy inne mocno napigmentowane żele nie wymagają ponownego "grzania".


Jestem bardzo zadowolona z lampy SunUV Sun2.   Jako mama małego brzdąca jest ona dla mnie wybawieniem, jeśli chodzi o czas pracy.   Cieszę się, że zdecydowałam się właśnie na ten model. Piękna wizualnie, wielofunkcyjna i przyjemna cena. Dodatkowy mega plus daję za opcję zmniejszenia mocy. W przypadku przedłużania pazurków przy 48W czułam mocne pieczenie, kiedy zmniejszyłam na 24W defekt ustąpił i dzięki temu " nie spaliło mi paznokci" ;)
Lampę kupicie u oficjalnego dystrybutora lamp SunUV za $31,55 ( aktualnie trwa promocja, standardowa cena to$ 39,99). 


Korzystacie z zakupów na Aliexpress? Macie swoich zaufanych sprzedawców?



Pozdrawiam


wtorek, 3 października 2017

CLARESA lakiery hybrydowe nr. 004, 700

Lakiery hybrydowe CLARESA znane są w sieci coraz bardziej i coraz częściej goszczą na blogach. Sama miałam okazję przetestować ich lakiery i dziś mogę podzielić się Wami moją opinią. W zestawie, który otrzymałam znajdowały się produkty podstawowe, dzięki którym możemy stworzyć manicure hybrydowy. Top, baza, dwa lakiery hybrydowe oraz remover i cleaner marki CLARESA, to o nich dzisiejszy post. Ciekawi mojej opinii, to zapraszam do czytania.


Moje dzisiejsze kolory to 004  Yellow Banannas oraz 700 Blue Mouse. Yellow Banannas  jest z serii Pastel Touch. To delikatny, pełen łagodnych tonów słoneczny odcień żółtego. Natomiast Blue Mouse to moja perełka. Delikatny liliowy z lekko przydymionym, niebieskim tonem. Mój ulubieniec! Szkoda tylko, że etykieta na butelce jak i nalepeczka z numerkiem na korku nie odzwierciedla rzeczywistego koloru. 


Zarówno 004 jak i 700 posiadają bardzo gęstą konsystencję. Trzeba uważać przy wkładaniu pędzelka do środka by produkt nie wypłynął. Jego gęstość sprawia, że wolno spływa do butelki, lekko ją przytykając. Na szczęście pigmentacja jest godna pochwał, zwłaszcza odcień bananowy czyli 004. Pięknie nasycony, wystarczą dwie cienkie warstwy by uzyskać fajny ciepły, żółty odcień. Jeśli chodzi o 700 to też jest dobrze ale już przy nieco grubszych, dwóch malowaniach.


Podczas malowania lakiery CLARESA nie kurczą się, nie spływają, ładnie się poziomują oraz nie marszczą podczas utwardzania. Trwałość ich zaliczam do standardowej, czyli dobrej. Manicure noszę prawie już drugi tydzień i nie zauważyłam nic, co mogłoby wypaść z niekorzyścią dla lakierów CLARESA.  Pranko, gotowanko czy inne zabiegi domowe dobrze współgrają z owymi lakierami.


W zestawie miałam bazę i top marki CLARESA. No i tu nie napiszę nc nadzwyczajnego, bo produkty robią to co mają robić. Nie używałam jeszcze bazy z innymi lakierami ale jeśli to zrobią i będą jakieś "ale" na pewno edytuję post ;)


Chciałam jeszcze tylko wspomnieć kilka słów o odtłuszczaczu marki CLARESA. Do tej pory zaopatrywałam się w zwykłe cleanery a tu miałam mega przyjemne zaskoczenie. Otóż jakie było moje zdziwienie i to jak pozytywne kiedy po odtłuszczeniu paznokci  rozszedł się rozkoszny zapach landrynek. Na początku myślałam, że to może gdzieś w domu pali się wosk czy coś się wylało ale idąc śladem psa tropiciela wyniuchałam, że to pazury tak pachną. Świetna sprawa, bo nawet po skończonym manicure kiedy przemywam hybrydę, pazurki pachną jeszcze jakiś czas. 


Poniżej przedstawiam Wam mój manicure właśnie z użyciem tych dwóch lakierów.  Pastelowe odcienie są przeważnie uniwersalne i współgrają z większością innych kolorów. Jednak dziś tylko one królują, ale niedługo szykuję coś innego właśnie z użyciem jednego z nich, bo dwa tygodnie jednego manicure to już basta ;) Czas na nowe ;)




Podsumowując. Kolejna marka lakierów hybrydowych, kolejne fajne wrażenie. Choć przyznam, że czytałam też sporo niepochlebnych opinii na ich temat, ale to chyba było przed wdrożeniem przez markę " nowej formuły". Być może to właśnie spowodowało, że producent w końcu postanowił ulepszyć swój asortyment, co szczerze wyszło mu to na dobre. Nowa formuła pozostawia po sobie przyjemny ślad, który powoduje, że ma się ochotę na więcej, zwłaszcza, że weszła nowa jesienna kolekcja i przyjemne, klimatyczne kolorki. Lakiery są też w przystępnej cenie 19.99 zł za 7 ml. Do tego łatwo dostępne bo znajdziemy je w drogerii Natura, Auchan, Tesco, bądz bezpośrednio u producenta .


Znacie hybrydy CLARESA? Macie swoje ulubione kolorki?


Pozdrawiam,


czwartek, 28 września 2017

Nawilżane chusteczki odświeżające MARION

W mojej torebce jest prawie pół mieszkania. Część rzeczy potrzebna część bo chyba musi tam być. Jednym z wielu jest żel antybakteryjny, którego używam nagminnie  w duecie z nawilżanymi chusteczkami tym razem od MARION.


Od producenta:

Odświeżające chusteczki skutecznie oczyszczają i nawilżają skórę bez potrzeby użycia wody i mydła. Delikatnie pachnące chusteczki nasączone zostały specjalną formułą zawierającą aloes i witaminę E, które utrzymują wilgotność w skórze, przyspieszają procesy odnowy naskórka oraz nadają skórze miękkość, gładkość i elastyczność. Nie zawierają barwników i alkoholu.


Opakowanie zawiera 15 sztuk chusteczek z cienkiej flizeliny, które są porządnie nasączone i do tego cudownie pachną. Chusteczki Marion dostępne są w różnych wariantach zapachowych. Od zapachu zielonej herbaty, świeżej, morskiej bryzy, po owocowe lub kwiatowe nuty. Wszystkie cztery opcje są przyjemne i dość intensywne. 


Przyznam, że wcześniej nie sięgałam po tego typu umilaczy, jednak od jakiegoś czasu to się zmieniło.
Jako mama taka forma chusteczek jest bardzo przydatna, zwłaszcza w podróży czy na spacerze z dzieckiem. Staram się dbać o higienę dłoni, zwłaszcza kiedy są one non stop w kontakcie z maluszkiem. Chusteczki Marion doskonale radzą sobie z ich odświeżeniem oraz delikatnie oczyszczają skórę dłoni. Nie zauważyłam żadnych niepokojących podrażnień czy innych szkodliwych objawów. 


 Nie tylko do rąk znajdziemy odświeżające chusteczki ale również do higieny intymnej. Tu są dwie wersje. Rumiankowa i nagietkowa. Ilość sztuk jest troszkę mniejsza bo tylko 10 ale również mocno nasączone. Chusteczki nie posiadają alkoholu, dzięki czemu nie podrażniają i nie powodują uczucia pieczenia.


Od producenta:

Chusteczki do higieny intymnej zapewniają długotrwałe uczucie świeżości i czystości intymnych części ciała. Delikatnie pachnące chusteczki nasączone zostały specjalną formułą zawierającą kwas mlekowy, który przyspiesza odnowę naskórka oraz pomaga utrzymać fizjologiczne pH sfery intymnej. Naturalny ekstrakt z nagietka chroni przed infekcjami, działa kojąco, regenerująco i przeciwzapalnie.



Nawilżane chusteczki są bardzo poręczne, przydatne i wielofunkcyjne. Taka malutka saszetka, mieści w sobie chusteczki, które mają szerokie zastosowanie. Użyć ich można nie tylko do rąk, ale również do twarzy w celu usunięcia makijażu czy codziennych zanieczyszczeń a latem do odświeżenia całego ciała. Zmieszczą się do torebki, do kieszeni a nawet osobiście trzymam je w samochodzie.  Cena ich to aż całe 2-3 zł. rozbój w biały dzień, ale jakże przyjemny ;)




Pozdrawiam,



wtorek, 26 września 2017

Aloe Vera Yankee Candle

Kochani czy u Was też tak pięknie i mocno dzisiaj świeciło słońce? Tu na Podlasiu zawitała prawdziwa, taka nasza złota, polska jesień. Uwielbiam właśnie takie dnie, wieczory są niestety już chłodne ale w dzień można rozkoszować się jeszcze ciepełkiem, które podczas spacerku fajnie daje się odczuć. Dziś też wzięło mnie na pachnący post a to za sprawą wosku od goodies.pl a dokładniej mówiąc, przedstawiam Wam Aloe Vera od Yankee Candle.


   "Aloe Water to krystaliczna, odświeżająca woda zmieszana z gęstym, kojącym aloesem."


Aloe Vera jest dla mnie woskiem zagadką. Jego zapach jest dość dziwny, nietuzinkowy, ale bardzo sympatyczny i jakże inny od reszty. Opisanie jego jest dość ciekawym wyzwaniem, gdyż nie wiem jak pachnie woda aloesowa i chociażby jej pochodne. Nie mniej jednak rzec a raczej napisać muszę, że warto się na niego pokusić, chociażby z jego "inności" No ale do rzeczy.


Aloe Vera umieściłabym w grupie rześkich zapachów. Rześko ale zarówno owocowo jak i warzywnie. Mix ogórasa i arbuza a może melona daje naprawdę rewelacyjną aurę ale jest w nim jeszcze coś. Coś co powoduje, że całość pachnie nietypowo. Wosk pachnie świeżo,  ale również daje ciepły i odprężający klimat. Dość intensywny jak na świeże warianty ale również lekki i nie drażniący. Jest to mały, zielony i niepozorny przyjemniaczek, który bardzo mnie zaskoczył i szczerze to mam ochotę na dużą świecę, właśnie w tym wariancie zapachowym. Big Aloe Vera będzie moja!



Cena: 9 zł.
Dostępność: goodies.pl




Pozdrawiam





niedziela, 24 września 2017

i-nails X-hybrid 3in1 wersja NUDE

Pod lupę pójdą kolejny raz hybrydy marki i-nails czyli X-hybrid 3in1. We wcześniejszym poście pisałam Wam na temat samej marki oraz dwóch pierwszych lakierów jakie miałam. Dziś przyszła kolej na kolejne dwa. Przypomnę tylko, że lakiery 3in1 nie potrzebują bazy ani topu a nawet cleanera. Sam lakier, dosłownie! 


Kolorki , które dziś prezentuję to  07 Rose Nude oraz 19 Warm Granite.  Rose Nude to beżowy, lekko wpadający w różowe tony nudziak natomiast Warm Granite odcień szarości zmieszany z brązem nadający całości ciepłego i eleganckiego wyglądu.


Jeśli chodzi o jakość lakierów X-hybrid 3in1. Powtórzę się. Są rewelacyjne! Nudziaki mają świetne krycie, wystarczy jedna porządna warstwa lub dwie cienkie by uzyskać doskonały manicure. Pigmentacja lakierów jest oszałamiająca, dodatkowo są łatwe w nakładaniu no i nie są ani za gęste ani za rzadkie. Trwałość dobra, w dwa tygodnie na szczęście moje pazury nie ucierpiały na odpryskach czy starciach lakieru, ale przyznam się Wam, że jednak tym razem użyłam bazy.  Ściąganie łatwe, wygodne i standardowe do innych hybryd.


Manicure w odcieniach nude zawsze będzie modny i będzie pasował do wszystkiego. Długo się zastanawiałam, czy zostawić je solo, czy jeszcze je jakoś upiększyć. Zbyt przesadzone nudziaki, to raczej odpada, więc postanowiłam tylko delikatnie zaakcentować je wzorkiem. Wyszło delikatnie, subtelnie i tak jak lubię. 






Poniżej przedstawiam Wam wzorniki z pozostałymi kolorami, jakie ma w swojej ofercie sklep Dobrarada Nie jest ich dużo ale myślę, że firma o to zadba i powiększy swój asortyment. Dla mnie seria X-hybrid 3in1 są wybawieniem. Lakiery nie pozostawiają warstwy dyspersyjnej, są bardzo dobrze napigmentowane i mają żelową konsystencję, która cudownie współgra z pędzelkiem w duecie z płytką paznokcia.



Cała moja piątka wygląda tak jak widać. Kolory idealne na jesień ale i nie tylko. Do tego skromniutkiego gangu będę starała się dołączyć kolejne kolorki, bo za cenę 15,90 zł, to naprawdę się opłaca. Lakiery i-nails możecie kupić w sklepie Dobrarada do którego serdecznie zapraszam.




Pozdrawiam,