wtorek, 30 grudnia 2014

Spirulina od Manufaktury Kosmetycznej


Szykujecie już stroje na Sylwestra??? Wogóle wybieracie się gdzieś na bal, czy do znajomych a może zostajecie w domu z najbliższymi?? Ja w tym roku postanowiłam spędzić sylwestra z facetem w domku tylko we dwoje. Spokój, cisza i my ;)

W starym roku chciałabym jeszcze napisać jedną recenzję, która mi zalega, całkowicie o niej zapomniałam. Dlatego też, zapraszam na nowy wpis ;)


 Spirulina BIO - Manufaktura Kosmetyczna


Od producenta:

Spirulina wprost fascynuje swym dobroczynnym działaniem. Posiada właściwości odżywczo-pielęgnacyjne, odmładzające, wyszczuplające i antycellulitowe. Polecana do pielęgnacji każdego typu cery oraz całego ciała. Nadaje skórze gładkość i miękkość.Skórę suchą i odwodnioną Spirulina wspomaga poprzez efektywne nawodnienie i nawilżenie warstwy rogowej naskórka. Zawiera prawdziwe bogactwo aminokwasów, czyli naturalnego czynnika nawilżającego. Zmniejsza szorstkość skóry i wzmacnia bariery obronne.
Spirulina jest polecana także do pielęgnacji cery trądzikowej, przetłuszczającej się, z problemem łuszczycy oraz przewlekłego wyprysku. Reguluje bowiem pracę gruczołów łojowych, likwiduje zaskórniki oraz blizny potrądzikowe.
Spirulina zawiera znaczne ilości kwasu gamma-linolenowego (GLA), odpowiedzialnego za rewitalizację, regenerację i wzmocnienie zaburzonej równowagi fizjologicznej skóry. Ze względu na właściwości antyoksydacyjne polecana jest także do pielęgnacji cery dojrzałej i poszarzałej. Przywraca skórze promienny wygląd i jej naturalny koloryt.Spirulinę stosujemy najczęściej w postaci masek na twarz, szyję i dekolt, oraz jako dodatek do kąpieli wodnych. Stosowana na ciało w postaci okładów typu body-wrapping wykazuje działanie antycellulitowe oraz wyszczuplające. Przyśpiesza rozpad tłuszczów, wzmaga wydalanie toksyn, przyśpiesza odpływ limfy, poprawia elastyczność i jędrność skóry.
Spirulina z Manufaktury Kosmetycznej (INCI: Spirulina Platensis) to naturalne, niekonserwowane, mikronizowane algi najwyższej jakości, pochodzące z kontrolowanej uprawy w Indiach.


 O spirulinie naczytałam się bardzo dużo. Od dłuższego czasu nastawiałam się na zakup tychże alg, bo podobno świetnie działają na nie tylko na cerę ale przede wszystkim na włosy. Dzięki  http://www.manufakturakosmetyczna.pl/ otrzymałam swoje opakowanie i testy mam również już za sobą.


Spirulina to nic innego jak sproszkowane algi. Spirulina od Manufaktury Kosmetycznej mieści się w plastikowym, odkręcanym pojemniczku, który jest bardzo wygodny. Sam produkt może wystraszyć. Mrocznie ciemny zielony kolor proszku i jego zapach, który chyba nikomu by się nie spdobał. Mi osobiście przypomina karmę dla rybek ;) Co jak co, staram się nie przejmować tym aromacikiem, bo ważniejsze jest dla mnie działanie owego kosmetyku.


Spirulinę można stosować na twarz jako maseczki oraz na włosy. U mnie zastosowanie znalazła tylko i wyłącznie w II przypadku. Staram się dbać o włosy, tym bardziej teraz zimą. Przygotowywałam ją zawsze kilka godzin wcześniej przed kąpielą. Porcję spiruliny mieszałam  dwoma łyżkami ulubionej odżywki do włosów i dodawałam kilka kropel olejku kokosowego. Taką mieszankę nakładałam na włosy i po kilku godzinach trzymania zmywałam.
Włosy po takim zabiegu są bardzo wygładzone, puszyste i uniesione. Nie elektryzuję się, łatwo się rozczesują, są mega błyszczące. Czuć wyraznie , że są lekkie i bardzo przyjemne w dotyku. Dodatkowo co zauważyłam, to , że moje włosy nie sypią się z głowy a ten argument po prostu do mnie przemówił i od tej chwili jestem wierna spirulinie!
 Podsumowując, sproszkowane algi nie bez powodu są chwalone przez blogerki. Sama osobiście przetestowałam je w końcu i z czystym sumieniem polecam jako porządną dawka odżywienia dla włosów. Za cenę 34 zł dostajemy opakowanie 150 g produktu,  ale za to jest mega wydajna, bo już niewielka ilość dokonuje przyjemnych rewolucji na włosach.


Cena: 34 zł / 150 g
Dostępność: http://www.manufakturakosmetyczna.pl/


A Wy używałyście spiruliny?? Przypadła Wam do gustu??

Pozdrawiam,


MAGDA

piątek, 26 grudnia 2014

KOSMED - Nafta Kosmetyczna z olejkiem arganowym.

Święta, święta i po świętach. Jak co roku pełno przygotowań i latania a zanim człowiek na dobre poczuje magię Świąt, trzeba zbierać się do pracy :( Do tego objadłam się okropniście wszystkim co było możliwe i dziwię się, że jeszcze nie pękłam ;)

By z lekka "spalić kalorie", postanowiłam coś dla Was napisać, by nie leżeć i nie wzdychać;)

Nafta Kosmetyczna z olejkime arganowym



 Skład nafty i kilka słów od producenta;


 Z naftą kosmetyczną miałam już kiedyś styczność i nie najlepiej ją wspominam. Dlatego też tutaj podchodziłam do niej bardzo sceptycznie. Nie robiłam kombinacji typu /; żóltka, sok z cytryny i naftę. Po prostu nakładałam ją samą, samiusieńką na włosy i spodziewałam się, no właśnie czego???


Nafta kosmetyczna mieści w plastykowej, ciemnej butelce. Posiada kroplomierz, który niestety mnie denerwuje. Zamiast ułatwiać mi aplikację, strasznie mi się rozlewa po dłoni. Kosmetyk pachnie naftą choć nie tak intensywnie jak w tej co używałam " kiedyś, kiedyś", tutaj można wyczuć też delikatny, perfumowany zapach .


Jak używałam nafty?? Otóż nakładałam ją tylko i wyłącznie po długości włosów, mniej więcej od ucha w dół. Związywałam w koka i trzymałam tak ok godziny. Trzykrotne mycie szamponem dopiero niweluje obecność nafty na włosach, a jak wpłynęła na włosy? Po dokładnym wyschnięciu ( nie nie używam suszarek i innych gadżetów) co idzie zauważyć, że włosy są miękkie i przyjemne w dotyku. Rano widoczny też jest ich blask, ładnie lśnią co szczerze przyznam, że taki efekt mi się podoba!!Co jak co, ale nafta również pozytywnie wpływa na stan końcówek. Faktycznie nawilża je i po rozczesaniu nie czuć, że są suche.
 I to by było na tyle, jeśli chodzi o jej działanie. Nie jest to kosmetyk  cudotwórczy, ale jednak wpływa pozytywnie na stan włosów. Tym bardziej za cenę 7zł, można się pokusić i pokombinować ją dodać może do innej receptury. Wtedy efekt będzie bardziej widoczny i bardziej pożądany?? Jak dla mnie jest to fajny kosmetyk na zimę, kiedy to włosy tracą na blasku, są przesuszone i nie wymagają jakiejś mocnej regeneracji, to tutaj nafta sprawdzi się idealnie. Tania i skuteczna i bardzoo wydajna!!

 Cena: 7zł/150ml
Dostępność: http://www.kosmed.pl/produkt-157.html



Używacie nafty kosmetycznej??? A może macie inne sposoby na piękne i zadbane włosy??


 Pozdrawiam,


MAGDA

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!!



Kochani nadszedł czas, kiedy to za kilka godzin będziemy dzielić się opłatkiem z najbliższymi w gronie ukochanej rodzinki. Dlatego też korzystam z okazji, póki jestem jeszcze dostępna i składam Wam najserdeczniejsze życzonka!!!!






Wesołych i pogodnych Świą Bożego Narodzenia:******


Pozdrawiam,

MAGDA

niedziela, 21 grudnia 2014

Hesh Amla - szampon do włosów

Od dłuższego czasu miałam problem z wypadaniem włosów, co przelożyło się też na koloryzację. Sypanie się włosów spowodowało, że przestałam je malować. Jednak głowa z odrostami nie wygląda sympatycznie. Z farb chemicznych przeszłam na naturalne, ziołowe, które często przeplatam innymi specyfikami, które pomagają mi w zamaskowaniu moich odrostów.

Jednym z nich miał być szampon, który ma zadanie przyciemniać kolor włosa.

Hesh Amla - szampon do włosów


Skład i obietnica producenta:

Szampon Amla powstał na podstawie starożytnej receptury. Dokładnie odżywia włosy od cebulek aż po same końce. Działa przeciwłupieżowo i zapobiega wczesnemu siwieniu. Delikatnie przyciemnia kolor włosów.
Amla to roślina występująca w Indiach. Ma właściwości odmładzające. Stanowi doskonałe źródło witaminy C i jest antyoksydantem. Wzmacnia cebulki włosów, przeciwdziała ich wypadaniu.
Działanie:
  • odżywienie włosów na całej długości
  • zapobieganie łupieżowi
  • zapobieganie przedwczesnemu siwieniu
  • delikatne przyciemnienie włosów


Nię będę tutaj się rozpisywać na temat opakowania, bo widać, że należy do standardowych, jak również jego dozowanie. Kolor szamponu jest inny od reszty. lekko brązowy - carmelowy  z odcieniem złotego, to chyba wpływ zawartości amli w składzie ;)


Swojego czasu miałam w posiadaniu Amlę Dabur, która swoim zapachem raziła nie tylko nos ale i oczy. Tutaj, bałam się z lekka, że szampon równie okaże się " śmierdziuchem", jednak zdziwko walnęło mnie okrpniście. Piękny, intensywny, lekko ziołowy i uwaga, delikatnie, gdzieś z daleko pachnie mi "trwałą" - tym płynem. Jednak w połączeniu z całością, zapach Amli szamponu uwiódł mnie totalnie!!!


Szamponu używałam normalnie tak jak trzeba, tyle że trzymałam go na głowie ok 5 minut, potem dopiero płukałam włoski. Ale najczęściej robiłam to w swojej "domowej komnacie SPA", gdzie kładłam się w wannę bardzo ciepłej wody, wtedy na głowie lądował szampon i trzymałam tak go ok 20 min, pluskając się i wdychając parę. Dodam też, że szampon pieni się fenomenalnie!!! Czy to duża ilość czy to mała a piany jest pełna głowa, że można z niej "fryzurki" formować.


Włosy po Hesh Amli są bardzo miekkie w dotyku, bardzo delikatne i bardzo śliskie. Czuć ogromną różnicę w dotyku i nie tylko. Od nasady są fajnie uniesione, nie plączą się i każdy włos współgra ze sobą. Odżywczo sprawdził się dobrze, jednak co z przyciemnieniem?? Tutaj niestety okazało się klapą. Nic mi nie przyciemniło, nic nie zabarwiło, choć trzymałam dłużej niż zaleca producent. Dla mnie to wielki zawód bo nie ukrywam, że zależało mi tylko i wyłącznie na tym efekcie. Byłoby pieknie, gdyby istaniały szampony lekko " koloryzujące", jednak ten do takich nie należy. Ogólnie jest to dobry produkt, ale za cenę 22 zł za samo odżywianie chyba nie skuszę się ponownie. Jest wiele tańszych, odżywek, masek, olejków, które robią to samo. Co innego, gdyby włosy stały się ciemniejsze a tu nic, zero, no i nie wiem czy to moja strata czy producenta.

Cena: 22 zł
Dostępność: http://cuda.pl/

A może ktoś z Was poleci coś, by naturalnie przyciemnić włosy??

Pozdrawiam,

MAGDA

czwartek, 18 grudnia 2014

SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywne serum nawilżające ANTI-AGE od Bielenda

Moja pielęgnacja zimą ulega całkowitej zmianie. W ten okres zimowy stawiam na pielęgnację, w której podstawą jest mocne nawilżanie. Chodzi mi nie tylko o ciało ale również jak i przede wszystkim o cerę. Mam mieszaną, lecz zimą powiedziałabym, że jest bardziej skłonna do suchej. Dlatego też jak jest zima jest też intensywne nawilżanie!!!

Ostatnim moim nabytkiem i nowścią jest pewne serum od Bielendy, które bardzo mnie ciekawiło. Obietnicami, wyglądem zachwyca a jak działa??

SKIN CLINIC PROFESSIONAL Aktywne serum nawilżające ANTI-AGE 


Skład oraz działanie:

Aktywne serum nawilżające skutecznie podnosi jakość skóry, poprawia jej jędrność, elastyczność, nawilżenie, strukturę oraz koloryt. Skutecznie opóźnia powstawanie zmarszczek, błyskawicznie koi skórę po zabiegach medycyny estetycznej, doskonale wygładza, dodaje cerze blasku.
Mocno skoncentrowane serum zawiera maksymalną dawkę 100% koncentratu KWASU HIALURONOWEGO, jednej z najmocniejszych substancji nawilżających – dzięki czemu silnie i wyjątkowo długotrwale nawilża skórę, przeciwdziałając powstawaniu zmarszczek oraz skutecznie koi naskórek np. po zabiegach medycyny estetycznej.
BIOMIMETYCZNE PEPTYDY pobudzają produkcję nowego kolagenu, odżywiają, ujędrniają i rewitalizują skórę, poprawiają jej strukturę i sprężystość, zapobiegają wiotczeniu.
KWAS MLEKOWY silnie nawilża, normalizuje procesy złuszczania naskórka. Stymuluję produkcję ceramidów w skórze, których brak powoduje powstawanie zmarszczek – skóra starzeje się szybciej.


Rzadko kiedy sięgam po serum jeśli chodzi o pielęgnację sery. Przeważnie są to kremy, do których mam pewność, że zadziałają. Jak już wspomniałam , moja mieszana cera zimą bywa bardziej scucha, więc staram się dawać jej wtedy dawkę nawilżenia jak tylko mogę. Lecz nie każdy kosmetyk z tym sobie radę daje.


Serum wizualnie bardzo mi się podoba. Szklana, wręcz elegancka buteleczka z pipetką, która ułatwia aplikację produktu. Świetnie komponuje się na toaletce!! Co do konsystnecji, jest ona wodnista, co z lekka mi przeszkadz, bo "cieknie" po palcach, a raczej między nimi. Zapach serum jest bardzo delikatny, przyjemny, ale ulatnia się przy aplikacji.


Jak działa, jak wpłynęło na stan stan skóry owe serum?? Producent obiecuje nam mega intensywne nawilżanie. Jednak ja osobiście nie odczułam tego. Nie miałam wrażenia, że moja cera jest ukojona właśnie tym nawilżaniem. Oczywiście uczucie pieczenia, ściagania skóry przeszło. Buziak bardzo mięciutki, bardzo gładki w dotyku. Po 4-ech tygodniach stosowania, skóra na szyi jest jakby bardziej napięta. Sam dekolt też uległ poprawie. Czuję , że ogólnie stan mojej cery zmienił się. Koloryt ziemisty zniknął i skóra nabrała blasku.


Najbardziej widoczne rezultaty mam chyba na szyi i dekolcie. To tam jakoś działanie kwasu mlekowego i biommedyczne peptydy dokonały rewolucji. Malutkie kreseczki, które zasłaniałam łańcuszkiem zmniejszyły się, szyja bardziej jędrna, elastyczna, no rewelacja, przyznam, że z lekka w zdumienie popadłam.


Podsumowując jest to dobre serum, na mojej twarzy spisało się dobrze ,choć miałam nadzieję, że wyjdzie bardzo dobrze. To i tak jestem zadowolona, bo skorzystała przy tym szyja z dekoltem. To te partie ciała znacznie się poprawiły, to tam zauważalne są zmiany nie tylko okiem, ale jako ich właścicielka czuję to osobiście ;) Jak dla mnie świetny kosmetyk do stosowania zimą, by potem wiosną pokazać światu nie tylko piękną pierś, ale jak pięknie zadbane może być ciało kobiety.
Plusem jest też jego wydajność. Butelczyna o pojemności 30 ml, starczy na cały okres ponurej zimy.

Cena: ok.  27.99 zł
Dostępność: Rossman, inne drogerie, on - line

Kochani a u Was co gości w zimowej pielęgnacji??

Pozdrawiam,


MAGDA

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Słodki zamiennik od Yankee jak nie mam w domu czekolady.


Dzisiaj mam dla Was kolejną porcję mojej zapachowej przygody z woskami, które możecie kupić na stronie  http://www.goodies.pl/  Im bliżej świąt chodzą za mną zapachy zjadliwe, kuszące nie tylko swym kolorem i ładną etykietką . Pokusa robi się czasem ogromna!!

Fireside Treats


Ciągną się w nieskończoność i pachną kuszącym, roztopionym cukrem. Przypiekane w żywych płomieniach wieczornego ogniska pianki to smak dzieciństwa i wspomnienie upływających w doskonałej atmosferze spotkań z przyjaciółmi. Słynne, topione Marshmallows to także zjawiskowa kompozycja Yankee Candle, która – przybierając formę naturalnego wosku – pachnie karmelizowanym cukrem, słodkim lukrem i ledwo wyczuwalną nutką najprawdziwszej, ogrzanej w płomieniach wieczornego ogniska laski wanilii.


Wczorajszy mój dzień był dniem bez czekolady, bez słodkości, bez których czasem nie umiem sobie odmówić. No i właśnie z tego powodu często jestem zła. Żeby złagodzić mój ból choć w małym stopniu postanowiłam odpalić sobie wosk. Trafiło na Fireside Treats, po części wiedziałam, że należy do słodkich wosków, więc jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma ;)


Przez "papierek" wosk pachnie słabo, jednka po odpaleniu jego części w szybkim tempie rozchodzi się po mieszkaniu bardzo przyjemny zapach.  Zdecydowanie nuty zapachowe należą do nut słodkich i cukierkowych. Powinni pachnieć jak opiekane pianki, których nigdy nie jadłam, więc nie wiem czy porównanie to się sprawdza. W każdym razie  na pewno jest to zapach pianek i to tych różowych, takich mlecznych z lekką nutą wanilii jak również przypomina mi zapach ptysi. Wspomnienia z dzieciństwa i ubrudzone mordki ciastkiem, lub wypełniona buzia piankami - piękne czasy to były.
Fireside Treats to zpaach słodki, dziewczęcy, nienachalny, wręcz otulający. Miłośniczkom cukierkowych zapachów na pewno się spodoba. Jak dla mnie wosk jest na 5+, bo gdyby był mocniejszy, to już chyba groziłoby to cukrzycą, a tak jest w sam raz ;)

Cena: 7zł
Dostępność: http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/

A jakie zapachy królują u Was zimą??

Pozdrawiam,

MAGDA

piątek, 12 grudnia 2014

Glinka Ghassoul od Manufaktura Kosmetyczna


Moja przygoda z glinkami zaczęła się całkiem niedawno. Zazwyczaj używałam zwykłych maseczek, nie wierzyłam w tak extra działanie " jakiegoś tam proszku". Jednak przyszedł czas kiedy to moja ciekawość wzięła górę i przetestowałam glinkę na swojej skórze. Pierwszą z nich była żółta, która mnie zachwyciła a ostatnio mam kolejną, która powaliła mnie na kolana!!

 Manufaktura Kosmetyczna Glinka Ghassoul



Skład i od producenta:

Glinka Ghassoul posiada unikalne działanie oczyszczające. Może być stosowana jako naturalny szampon do włosów, w roli żelu do łagodnego mycia twarzy i ciała, a także w formie maseczek oczyszczających.
Szczególne działanie glinki Ghassoul polega na znakomitym efekcie oczyszczającym poprzez absorpcję zanieczyszczeń, nie zaś poprzez rozpuszczanie charakterystyczne dla detergentów. Glinka Ghassoul myje w sposób delikatny, nie pozbawiając włosów i skóry minimalnej, zdrowej powłoki lipidowej.
Stosowanie glinki Ghassoul zamiast syntetycznych kosmetyków oczyszczających normalizuje funkcjonowanie tkanek, redukuje podrażnienia, normalizuje wydzielanie sebum, redukuje przetłuszczanie się. Glinka jest szczególnie polecana do pielęgnacji cery i włosów tłustych i mieszanych, ale może być stosowana także w przypadku cery i włosów suchych.



Glinka Ghassoul ma również wersję "sproszkowaną" choć tutaj forma jej jest cięższa i bardziej treściwa, faktycznie wyglądem przypomina wyschniętą i zmieloną lawę wulkaniczną. Sposób przygotowania jest identyczny jak chyba w każdej glince. Do "proszku" dodaję odpowiednią ilość wody czasami też dodaję do hydrolat ewentualnie olejek ze słodkich migdałów. Po uzyskaniu konsystencji gęstej śmietany i ową papkę nakładam pędzlem na twarz.



Z maseczką czekam ok 20 min, starając się uważać, żeby nie wyschła. Kiedy czuję lekkie ściaganie spryskuję twarz mgiełką, hydrolatem czy nawet zwykłą wodą termalną. Glinkę zmywam specjalną rękawicą ale nie jest to rękawica Kessa, tylko uwaga - rękawica do nakładania tapety ( tej na ścianie ) :D Tak , tak Kochani, może zwariowałam a może nie, ale spisuje się w glinkowych sprawach fenomenalnie.


Glinki używałam tylko i wyłącznie na twarz. Po regularnym stosowaniu jej zauważyłam, że wspaniale oczyszcza, wygładza i napina. Już po pierwszym użyciu wyrazna jest poprawa stanu skóry. Zapobiega niedoskonałościom, zmniejsza pory oraz sprawia, że coraz rzadziej pojawiają się niespodzianki. Cera jest rozjaśniona, ukojona, bez oznak codziennego zmęczenia. Po prostu idealna!


Podsumowując glinka Ghassoul jak na tą chwilę jest moim nr.1 jeśli chodzi o wszelkie glinki, algi czy inne maseczki do twarzy. Spisuje się fenomenalnie, wręcz cudownie wprawiając moją cerę w  błogi stan. Jest doskonale oczyszczona, odżywiona i do tego w dotyku jak pupcia niemowlaka ! Do tego jej wydajność jest zachwycająca, wielkie pudełko 250 gr. starczy mi na dłuug, długii czas.

Cena: 25 zł/ 250gr
Dostępność: http://www.manufakturakosmetyczna.pl

Lubicie glinki?? Macie swoje ulubione??

Pozdrawiam,

MAGDA

wtorek, 9 grudnia 2014

Ponowna randka z Panem Arganem!

Kochani czy Wy już czujecie szał zakupowy?? Normalnie oszaleć idzie w tych galeriach!!! Ludzie jak nawiedzeni latają i kupują co się da ;) Ech jak pomyślę, że ja też muszę wybrać się na zakupy w ten tłum, to odechciewa mi się wszystkiego :(

Dzisiaj mam recenzję dla Was olejku arganowego, jednego z najbogatszych w swoje właściwości, do tego tłoczony metodą ręczną i na zimno!!

 Manufaktura Kosmetyczna Olej arganowy zimnotłoczony 100%


Skład i słowa producenta:


 Olejek arganowy miałam już możliwość stosować w swojej pielęgnacji i przyznam, że byłam zadowolona z jego działania.  Zawsze miałam wrażenie, że olejek tylko "tłuści" i zapycha i klei się i w ogóle jest dziwny, a tu takie zaskoczenie.


Olej arganowy, który posiadam jest ze sklepu http://www.manufakturakosmetyczna.pl/ . Moja buteleczka jest plastykowa z dozownikiem, który bardzo mi odpowiada a raczej mojemu facetowi.  Ogólnie rzecz biorąc to mój mężczyzna zabrał mi olejek, i powiedział, że to On tym razem będzie go testował. Używa go codziennie rano i wieczorem na basenie. Wspominając wcześniej o dozowniku, który jest solidny, gdyż mocne  kliknięcie" nie otwiera się, choć buteleczka poniewiera się w torbie przez cały dzień. Jego konsystnecja wiadomo jest oleista, no inaczej być nie może i posiada specyficzny zapach, który ma właśnie olejek arganowy.


Owego kosmetyku mój facet używał tylko i wyłącznie w celu uzyskania mocno nawilżonej skóry twarzy. Po systematycznym stosowaniu jego, twarz lubego stała się bardzo miękka, bardziej elastyczna, zmarszczki, tu i ówdzie jakby z lekka się  "wyprostowały", widoczne to zwłaszcza przy jego mimice, kiedy to mniej ich widać ;) Kolejna sprawa olej arganowy jest idealnym złagodzeniem podrażnień po rannym goleniu. Dodam , że kosmetyk nie tłuści mocno, dość szybko się wchłania i działa cuda! Podsumowując opinię mojego testrea - jest on na TAK !!

Dodatkowo może wspomnę, choć większość z Was już wie, że olejku arganowego można również używać do włosów, naiwlżenia ich końcówek jak również do ciała - pozbycia się nieszczęśliwego cellulitu, czy łagodzi objawy trądzika. Nie wierzycie?? Spróbujcie ;)

Cena: 26 zł /50 ml
Dostępność: http://www.manufakturakosmetyczna.pl/

 Używacie olejków w swojej pielęgnacji ciała i nie tylko??


Pozdrawiam,

MAGDA

czwartek, 4 grudnia 2014

Dodatek do relaksującej kąpieli od BingoSpa

Któż nie lubi wanny pełnej piany i do tego pachnącej??? Ja osobiście uwielbiam , wręcz nie wyobrażam sobie przyjścia z pracy i nie zanużenia się w pachnące bąbelki a piany ;)) Nic tak nie odpręża jak ciepła woda i ukochane umilacze, które pozwalają się wyłączyć choć na jakiś czas.


Carribbean shower & bath milk BingoSpa



Skłąd i od producenta:

Karaibskie mleczko do kąpieli i pod prysznic BingoSpa z olejkiem migdałowym i kwasami owocowymi. Zapach karaibskich wysp wprowadza w pozytywny nastrój, zapewnia cudowną świeżość i uwalnia od stresu. Przywraca wewnętrzną harmonię, równowagę i komfort. 
Kąpiel BingoSpa otula zmysłowym zapachem bezkresnych rejsów, a muślinowa piana subtelnie pieści Twoją skórę, która staje się jedwabiście gładka, miękka i powabna.


Karaibskie mleczko mieści się w plastykowej butelce z prostą, ale dość łądną szatą graficzną. Do tego aluminiowa zakrętka, jak również zielona wstążeczka  która dodaje uroku całości.


Konsystencja płynu jest średnia i porównałabym go lekko do żelu pod prysznic. Jego zapach niesttey nie jest iście karaibski. Choć nie byłam w tych pięknych i egoztycznych okolicach, ale nastawiałam się na zapach troszkę inny. Tutaj dostałam samą dawkę migdałów, które też lubię w kosmetykach, ale jednak z lekka nie pasuje mi opis do otrzymanego zapachu. Po drugie aromat nie jest dośc intensywny i szybko się ulatnia, szkoda.


 Caribbean milk do mleczko nie tylko do kąpieli ale również i pod prysznic. Można korzystać z niego na kilka sposobów. Nie mniej jednak posiadam za dużo żeli, więc temu Panu przykazałam  " pakowac" się tylko i wyłącznie do wanny ;)


Karaibskie mleczko BingoSpa spisało się całkiem dobrze. Jest bardzo wydajnym kosmetykiem. Nie wielka ilość, wręcz standardowa, jak dla mnie, daję całkiem sporą ilość piany. Po kąpieli skóra staje się delikatna, lekko pachnąca i przede wszystkim brak oznak przesuszenia się skóry. Spełnia swoje zadanie, umila czas podczas kąpieli, relaksuje swoim zpachem, czyli jest ok. Do tego wielka litrowa butla starczy mi na długi czas, choć przyznam, że już pólowy nie ma ;)


Cena: 14 zł
Dostępność: http://www.bingosklep.com

A u Was co najczęściej gości podczas kąpieli?



Pozdrawiam,

MAGDA

wtorek, 2 grudnia 2014

Krem, który uleczył moje dłonie!!

Kochani wracam ponownie w świat blogosfery!!! Ostatnio nie miałam jak i nie miałam kiedy poczytać Wasze blogi nie wspominając o swoim. Po prostu praca mnie z lekka pochłonęła, ale na szczęście robi się już lżej.

Dzisiaj przychodzę do Was z kremem , który zbawił moje dłonie w czasie, kiedy to żyłam tylko pracą.

Evree Max Repair regenerujący krem do rąk


Skład kremu:


Krem Evree Max Repair posiada standardowe opakowanie dla tego typu kosmetyków. Palstykowa tubka o mocnym, wyraznym, czerwonym kolorze, który łatwo wpada w oko. Krem z otwieraną klapką, któa jest solidna i nie ma obaw, że kremik nam wyleje się w torebce.


 Konsystnecję kremu zaliczam do idealnej. Nie za rzadka, nie za gęsta lecz w sam raz. Lekka formułą, która migiem wchłania się w skórę, nie pozostawiając na niej żadnego tłustego ani lepkiego filmu. Zapach jego przypadnie do gustu większości z Was. Bardzo delikatny, nienachalny, przyjemny dla nosa.


 Jak wpłynął na stan mojej skóry krem regenerujący Evree?? Otóż nietstety muszę przyznać, że moja praca nie sprzyja moi dłoniom. Zrobiły się suche, wręcz przesuche, że w momencie kiedy je umyję to czuję pieczenie. Nawet wyglądem nie jest to co było, ale czego ja jęczę, w końcu mam 30-stkę na karku to i nie będę miałą dłoni nastolatki :D


Krem Max Repair w swoim skłądzie zawiera d-pantenol,  cenny olejek arganowy i migdałowy, urea i naturalne emolienty, co powodują, że już po pierwszym użyciu mamy wrażenie mega ulgi. Kosmetyk przeznaczony jest do skóry suchej, bardzo suchej i zniszczonej, wręcz idealnie wpasowuje się w moje potrzeby. Po zastosowaniu kremu Evree moja suchota na dłoniach zniknęła a w zamian dostałam jakby nowe rączki. Dzięki zawartości olejkom produkt świetnie nawilża, wręcz natłuszcza dłonie, przy tym regenerując je fenomenalnie i sprawiając, że rączki wracają do swojej  " pierwotnej wersji".  Uczucie pieczenie, i okropnej suchości znika!! Pozostawiona powłoczka zapobiega ponownemu wysuszeniu rąk, co dla mnie jest mega plusem, bo nie muszę chodzić co 5 min i ponownie smarować. Po systenmatycznym stosowaniu kremu Max Repair moja skóra dłoni jest mięciutka, głaciutka, dogłębnie nawilżona jak również i odżywiona.  Wyrazna poprawa, widoczna jest nie tylko okiem ale i odczuciem. Wygładzone, napięte i przede wszystkim zregenerowane dłonie, to jest coś o czym marzyłam od dawna i właśnie to dostałam!!!!


Cena: 9zł / 100ml
Dostępność : drogerie, apteki,

Co u Was gości zimą w pielęgnacji Waszych dłoni??

Pozdrawiam,

MAGDA

niedziela, 23 listopada 2014

Champaca Blossom Yanke Candle

W końcu znalazłam chwilę czasu by pozaglądać do Waszych blogasków no i napisać coś na swoim. Sobota minęła, niedziela prawie też, a ja dalej zmęczona, ech. Ta pogoda mnie wykańcza, a raczej ten deszcz. No ale co zrobić, czekamy teraz na śnieg ale bez deszczu ;)

Jesień i nadchodząca zima to idealny okres na kominki i woski zapachowe. W tym okresie najlepiej pasują mi zapachy słodkie, delikatne, otulające, ale nie zawsze. Mój nos jest czasem wybredny i dzisiaj przedstawiam Wam tartę http://www.goodies.pl/ , w której zakochałam się bez pamięci.

Champaca Blossom


Od producenta:

Południowo-Wschodnia Azja nie pachnie – jedynie – orientalnymi przyprawami czy ciepłym wiatrem. Mapa aromatów Indii czy Chin przypomina kolorowy patchwork, stanowiący połączenie nut słodkich, pikantnych czy korzennych. Na tym tle najmocniej wyróżnia się zapach kwiatów magnolii champaca. Wiecznie zielone drzewo jest obsypane jasnymi, żółtopomarańczowymi pąkami, które wykorzystuje się do ozdabiania buddyjskich świątyń. Energetyzujący, świeży zapach płatków kojarzy się z orientalnym wiatrem i dalekimi wyprawami. Magiczną moc kwiatów champaca odnaleźć można w wosku Yankee Candle. Kompozycja Champaca Blossom to propozycja z wiosennej oferty – świeża, pogodna i zapowiadająca sezon na dalekie wyprawy.


Champaca Blossom należy to serii wiosenne Q1. Chyba jako jedyna spodobała mi się na tyle, że zaliczam tą tartę to moich ulubieńców. Moje pierwsze spotkanie z Champaca Blossom od razu zapowiadało dłuższą znajomość. Już na " sucho" czuć magiczną woń, która kusi by rozpakować tartę wrzucić " na ruszt" i pod wpływem ciepła pozwolić jej uwolnić swoją moc.


Jest to zdecydowanie mój zapach, moje nuty i w całości bardzo mój!!! Po kilku sekundach odpalenia po prostu się rozpływam!!! Tarta ta na pewno należy do wersji kwiatowej z mega mocnym perfumowanym akcentem. Bardzo żeśki, orzezwiający i lekko słodki aromat, który w bardzo szybkim tempie rozchodzi się w pomieszczeniu. Wyrazna nuta kwiatu magnolii Champaca podbije serce nie jednej z Was. Bardzo kobiecy, jednocześnie subtelny i powiedziałabym, że idealny na każdą porę roku. Nie jest męcząy, nie drażni nosa, wręcz przecwinie, sprawia, że w powietrzu czuć lekką pikanterię i zmysłowość połączoną z kwiatową wonią. Uwielbiam Champacę Blossom i jej wnętrze, które ma bardzoo bogate i warte sprawdzenia;)

Cena: 7zł
Dostępność: http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/


Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 19 listopada 2014

Love Me Green Organiczny Energetyzujący scrub do ciała

Jej od dziś poczułam , że nadchodzi zima, dlaczego? Wstaję, rao, patrzę a tu śnieg ito całkiem sporo!!! No teran nie pozostaje nic innego jak wyjąć palto z szafki, ciepłe rękawice i nie dać się zimie ;)) Ale zanim to zrobię mała recenzyjka na blogasku ;)

Love Me Green Organiczny Energetyzujący scrub do ciała


Skład:

Zmysłowy peeling do eksfoliacji skóry ciała. Eliminuje martwe komórki naskórka. Wspomaga odnowę komórkową, poprawia krążenie, sprzyjając eliminacji toksyn, wygładza naskórek, który staje się miekki I delikatny. Daje uczucie świeżości. 


Scrub Love Me Green posiada plastykowe opakowanie z odkręcanym wieczkiem. Wczęśniej jeszcze dodatkowo " słoiczek" zawinięty jest w specjalną folię, co upewnia Nas, że nikt wcześniej przed Nami go nie dotykał, ewentualnie to takie bezpieczeństwo przed wylaniem się produktu.


Co do jego konsytencji... peeling jak peeling, pełno cukrowych drobinek, ale tuttaj akurat bardzo miałkich, bardzo delikatnych . Po drugie jest to scrub "dwu-fazowy". Granulki odwarstwiają się od olejku, który wręcz pływa w opakowaniu. Po wybraniu gęstszej masy zostaje nam sam olejek, ale żeby tego uniknąć musimy przed użyciem "wymieszać" palcem, by wszytsko połączyło się w całość.


Scrub nie bez powodu ma nazwę energetyzujący a to dzięki jego zapachowi. Po okręceniu wieczka unosi się piekny, świeży zapach pomarańczy. W momencie kąpieli zapach robi się intensywniejszy, bardziej cierpki na przemian ze słodkim i znowu kwaśnym cytrusem. Fajne pobudza zmysły i daje kopa zwłąszcza z rana.


Peelingu używałam na mokrą skórę, oczywiście stojąc w wannie pełnej wody, następnie po masażu siadam sobie wygodnie w cieplutkiej kąpieli i czekam aż zaczną działać składniki scrubu takie jak ekstrakt z papai, czy olejek arganowy. Scrub energetyzujący Love Me Green zaliczam do delikatnych peelingów, które preferują od tych mocniejszych zdzieraków. Skóra po nim jest delikatna, miła w dotyku i dzięki zawartośći olejku ze słodkich pomarańczy całkiem fajnie nawilżona. Nie zostawia tłustej warstwy, być może dlatego iż moja skóra jest skórą suchą, więc możliwe , że go świetnie chłonie ;)


Wydajność tego kosmetyku jest średnia, choć nie ukrywam, że też nie żałowałam sobie jego dawkowania.  Kosmetyk świetnie ściera naskórek , nie podrażniając go.  Cena dla większości może okazać się lekkim szokiem bo aż ok. 50 zł. Jednak patrząc na jego skład, który jak dla mnie jest cąłkiem bogaty i przyjazny  dla skóry, raz na jakiś czas warto się pokusić na taką dawkę naturalności. Po drugie peeling to takie 2w1 scrub z nawilżaniem i to całkiem dobrym i jego wydajność przy 200 ml również zaliczam do udanego .

Cena: 49.99 zł
Dostępność:  http://love-me-green.pl/

A u Was jakie peeling goszczą??


Pozdrawiam,

MAGDA