środa, 16 września 2020

Ponowny powrót do zapachów Federico Mahora

Ponowny powrót do zapachów Federico Mahora

 


Znacie perfumy Federico Mahora słynne FM Group? U mnie przygoda z ich zapachami zaczęła się jeszcze za czasów szkoły. Pamiętam tą euforię dotyczącą  odpowiedników danego zapachu. Wszyscy znajomi chcieli nie tylko pachnieć ładnie ale i "markowo". Minęły długie lata by moja chęć posiadania Ich znowu się pojawiła. Tak też są i One. Woda perfumowana Federico Mahora nr.18. Ciekawi jak pachną? Zapraszam do czytania oraz zapoznania się z asortymentem sklepu Lux Care & Shine.

 
Nr.18 z serii PURE to zapach odpowiadający nutom Chanel Coco Mademoiselle. Oryginał znam ale cena w drogerii niestety mnie odrzuca, więc tutaj to idealna sprawa by posiadać znacznie tańszą opcję a i jednocześnie jakościowo bardzo dobrą . Jeśli chodzi o sam zapach... Nr.18 to zapach bardzooo kobiecy i ponadczasowy! Już od pierwszych chwil  nuty są bardzo wyraźne i ostre! Zapach mega prowokujący a zarazem promienny i powabny. Kwiat pomarańczy, jaśmin, białe piżmo, bób tonka oraz ylang-ylang a to wszystko zakończone wanilią. Zapach jest wielowymiarowy, niby gorzkie a jakże soczyste zachowując przy tym swoją zmysłowość i elegancję.
 

Długa była  rozłąka między Nami ale powrót znowu satysfakcjonujący. Może kształt butelki został zmieniony, zostały dodane dla lepszej ochrony kartoniki ale wiem jedno.... że trwałość i jakość ta sama! Jeśli lubcie pięknie pachnieć nie wydając przy tym swoich zasobów zapraszam do skorzystania z oferty sklepu Lux Care & Shine. Znajdziecie tam nie tylko perfumy ale również suplementy, kosmetyki do domu a nawet coś na chłodne, jesienne wieczory.. czyli herbatki bądź kawy ( co kto lubi) .

Powołując się również na mój profil możecie otrzymać 15% zniżki na zakup Waszego ulubionego zapachu.


Pozdrawiam,

 


 



poniedziałek, 14 września 2020

Domowe SPA z The Secret Soap Store

Domowe SPA z The Secret Soap Store

 

Lubicie domowe SPA? Nadchodząca jesień to idealny czas by zaopatrzyć się w pachnące kosmetyki, które umilą Nam wieczorną kąpiel jak i codzienną pielęgnację. The Secret Soap Store posiada w swoim asortymencie mnóstwo produktów, z którymi warto poświęcić choć jeden wieczór aby się zrelaksować i odpocząć. Od kul do kąpieli, po peelingi w kostkach aż po masła do ciała ale to tylko namiastka tego, co możecie zobaczyć na stronie. Dziś mam dla Was recenzję 3 kosmetyków, które zawładnęły moją łazienką i nie tylko.

Pierwszą z nich jest kula do kąpieli Passiflora. Bez bicia się przyznaję, że jest to produkt, który w mojej łazience najrzadziej się pojawia. U mnie musi zawsze być dużo piany, więc stawiałam raczej na żele, płyny do kąpieli. Kula cudownie pachnie, zapach jest intensywny, jakby mieszanka świeżych kwiatów połączona z bryzą oceanu. Kula bardzo szybko się rozpuszcza barwiąc wodę na niebieską i zostawiając mnóstwo tłustych oczek, którymi zapewne jest olejek kokosowy. Po kąpieli skóra jest miękka, gładka, lekko natłuszczona i przyjemnie nawilżona. Zapach jej jest również zdecydowanym plusem ale może nie tyle co dla skóry ale dla duszy i nosa! Wieczór przy użyciu takiej kuli to czysta przyjemność!

Kolejny kosmetyk to kostka peelingująca-masująca. Tutaj forma produktu to dla mnie totalna nowość. Sama kostka przypomina "szczotkę" do masażu ciała. Na szczęście tutaj mamy wersję delikatniejszą i jest ona dedykowana dla skóry suchej i wiotkiej z oznakami cellulitu.. Kosmetyk działa na zasadzie "mydła". Wystarczy delikatnie zwilżyć ją wodą i pocierać/masować nią ciało miejsca dotknięte cellulitem lub spadkiem jędrności. Podczas masażu tworzy się piana, którą delikatnie myjemy ciało a drobinki pestek moreli działają jak naturalny peeling intensywnie wygładzając naskórek. Zapach kostki jest tak oszałamiająco rześki, energetyzujący,  isćie grejpfrutowy, że nawet po ciężkim dniu mam ochotę do dalszego działania! Świetny produkt, wielofunkcyjny, z widocznym wpływem na stan skóry , która jest równie pobudzona jak ja sama!

 
Na koniec zostawiłam masło do ciała, którego zadaniem jest wspomóc dalsze ujędrnianie. Zawiera kofeinę oraz skoncentrowany składnik, lipolityczny, wspomagający spalanie tkanki tłuszczowej. Jeśli chodzi o wrażenia to masło posiada bardzo fajną i delikatną konsystencję. Bardzo dobrze się rozprowadza i dobrze nawilża. Czy niweluje skórkę pomarańczową? Jeszcze nie spotkałam kosmetyku, który by sam w sobie usuwał obecność cellulitu. Owszem wprowadzając do niego odpowiednią dietę i ćwiczenia myślę, że efekt byłby zauważalny. Na chwilę obecną przy używaniu jego SOLO nie rzuciło mi się w oko bym miała pośladki i uda jak z reklamy ;) Na szczęście masełko ma swoje inne dobre strony, którym jest zapach. Jak w poprzedniku..obecność grejpfruta powala z nóg. Rześko i owocowa pachnie nie tylko moja skóra ale również całe mieszkanie.   Preparat jest również bardzo wydajny i na pewno wystarczy na długo.

 
The Secret Soap Store jest to polska marka z 30 letnią tradycją rodzinną, produkująca naturalne kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy. Znajdziecie  też świece do masażu, a nawet herbatki, czy asortyment dla kobiet w ciąży a nawet wersja dla Panów. Sama osobiście już kiedyś miałam okazję używać ich produktów i wiem a nawet ręczę za kremy do rąk, które są FENOMENALNE i koiły moją skórę przez długą i ostrą zimę. Teraz też się nie zawiodłam. Bardzo zadowolona jestem z kostki, która jest wielofunkcyjna i przynosi rewelacyjny efekt. Przy takim iście grejpfrutowym trio moja skóra nie ma się do czego przyczepić a nawet prosi o więcej takich przyjemnych wieczorów ;)
 
Kochani dla Was mam niespodziankę w formie rabatu. Wystarczy wpisać w koszyku "womanworld" i dostaniecie 20% zniżki ;)


   Pozdrawiam,




czwartek, 10 września 2020

Lily Lolo - prasowany rozświetlacz Rose Illuminator .

Lily Lolo - prasowany rozświetlacz Rose Illuminator .

 


Rozświetlacze.... ach to moja miłość od pierwszego wejrzenia jak i użycia!!! Nic tak nie kocham w makijażu jak ten błysk, ta połyskująca tafla, która sprawia, że nawet najgorszy makijaż wydobywa swoje piękno i twarz staje się promienna i zdrowa. Marka Lily Lolo rozpieszcza Nas swoim asortymentem proponując wersję ROSE ILLUMINATOR, czyli naturalny, prasowany rozświetlacz dla fanek lubiących różowe rozświetlenie.

"Do kolekcji prasowanych rozświetlaczy Lily Lolo, obok Champagne Illuminator i Bronzed Illuminator, dołączył nowy odcień. Oto Rosé Illuminator, który został stworzony, by dodać Twojemu makijażowi świetliste, lekko chłodne wykończenie. Formuła wzbogacona olejkami arganowym i z pestek granatu sprawia, że skóra momentalnie zyskuje naturalną świeżość i rozświetlenie. Rosé Illuminator jest odpowiedni do wszystkich typów karnacji. Ponadto jego eleganckie opakowanie z lusterkiem sprawia, że to kosmetyk idealny do podręcznej kosmetyczki."

Zacznę od opakowania. Marka Lily Lolo dba o każdy detal. Kosmetyk zapakowany jest w zgrabny kartonik, który chroni przed uszkodzeniami. W środku mamy subtelne opakowanie z lusterkiem, które jest bardzo pomocne np. w podróży, w pracy, czy gdziekolwiek się znajdziecie i będziecie potrzebowały poprawki makijażu. No ale przejdźmy do zawartości. Tym razem, ze względu na zmieniającą się pogodę  postawiłam na chłodniejszy odcień. Rose Illuminator na sucho ma kolor delikatnego różu, lecz po roztarciu na skórę wydobywa się z niego połączenie bieli z perłowym wykończeniem oczywiście o lekko różowej poświacie. Bardzo fajny chłodny odcień, który idealnie wpasuje się zimą przy jasnej karnacji, kiedy to resztki opalenizny już znikną. Na twarzy rozświetlacz wygląda przepięknie. Kosmetyk nadaje nienachalnego blasku, buzia wygląda promiennie i zdrowo a połyskujące wykończenie subtelnie odbija światło, dając wrażenie świeżej cery.

 

Jak sami widzicie jest to kolejny świetny produkt Lily Lolo. Jest to moja pierwsza przygoda z różowym akcentem rozświetlenia... i przyznam, że bardzo mi si podoba! Kosmetyk wygląda fenomenalnie na policzkach, nie daje przesadzonego efektu i fajnie sprawdza się na co dzień! Uwielbiam go za tą chłodną taflę jaką daje, za naturalny skład i wydajność! Kolejny kosmetyk ze strony costasy, który polecam, zwłaszcza dla fanek rozświetlaczy!



Pozdrawiam,






poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Piękniejsza skóra jesienią z kosmetykami ORIENTANA!

Piękniejsza skóra  jesienią z kosmetykami ORIENTANA!

 

No to co Kochani, koniec wakacji, koniec laby, czas wyjąć z szafy ciepłe majtki i przygotowywać się pomału na jesień ! Dlatego mam dla Was propozycję kilku kosmetyków, które idealnie znajdą miejsce w Naszej pielęgnacji. Jesienią zmienia się nie tylko klimat, temperatura na zewnątrz ale również zapotrzebowania naszej skóry. Tak też Orientana przychodzi Nam z pomocą, abyśmy mogły zadbać odpowiednio o stan Naszej skóry, duszy i ciała!

Krem do rąk ze śluzem ślimaka.   Ta małą tubka to ukojenie dla dłoni. Jeśli masz suchą skórę, wrażliwą to będzie opatrunek, który sprawi, że Twoje dłonie podziękują Ci za to. Krem ma pojemność 50 ml ale jest tak cholernie wydajny, że aż nie do uwierzenia! Jego konsystencja, lekka o delikatnym zapachu, która wnika w skórę pozostawiając jedynie ulgę i uczucie błogości! Skóra z automatu staje się niewiarygodnie miękka, przyjemna w dotyku i nawilżona na maxa! Jego regularne stosowanie gwarantuje Wam znaczną poprawę skóry dłoni. Z mocno przesuszonych, swędzących i podrażnionych łapek zrobią się one piękne, zadbane i zregenerowane ! 


Ze śluzem ślimaka nie tylko krem do rąk jest w stanie Was rozkochać. Bowiem marka Orientana proponuje również Wam  naturalny krem do twarzy. Śluz ze ślimaka może pomóc nam w walce z siną skórą pod oczami po nieprzespanej nocy bądź ciężkim dniu. Krem skutecznie regeneruje oraz nawilża wrażliwą skórę w okolicach oczu. W przypadku cery suchej krem dostarcza cerze niezbędnych składników odżywczych, regeneruje ją, wygładza, lekko napinając. Śluz ze ślimaka ma również właściwości przeciwzmarszczkowe, dlatego spokojnie mogą używać go osoby z cerą dojrzałą. Odpowiedni poziom kolagenu macie wtedy zachowany uzyskując jędrniejszą skórę na dłużej.Krem ma szerokie zastosowanie dlatego uważam, że warto po niego sięgać codziennie rano przed makijażem jak też wieczorem przed snem.


Peelingi mechaniczne mogą czasami podrażniać skórę wrażliwą, więc ze względu na dość mocne ścieranie niestety nie są one dla wszystkich. Dlatego znalazł się delikatniejszy sposób na oczyszczanie twarzy a jest nim właśnie stosowanie enzymatycznych zdzieraków. Peeling Kali Musli przeznaczony jest do cery wrażliwej i naczynkowej. Zawiera ponad 99% składników pochodzenia naturalnego w tym roślinę Kali Musli, enzym z ananasa i papai, lukrecję i olej kukui. Jego konsystencja jest oleista, zbita i treściwa, dzięki czemu ułatwia jego aplikację. Peeling nie posiada drobinek dzięki czemu zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia, oraz wspomaga odnowę naskórka. Twarz po zmyciu peelingu jest jedwabiście gładka, rozjaśniona i promienna. Przy regularnym stosowaniu można zauważyć widoczne złuszczanie naskórka skutkującym wygładzoną ale również nawilżoną i miękką w dotyku buzią. Kosmetyk jest na tyle bezpieczny, że śmiało można stosować go nawet kilka razy w tygodniu.

Kolejna propozycja to maseczkowe SPA czyli maseczka glinkowa z migdałem i szafranem. Jest to gotowy produkt (glinka), która została wzbogacona olejkami roślinnymi.Już po otwarciu słoiczka wydobywa się z niego zapach... Typowo indyjskie klimaty, przy mocno wyczuwalnym migdale w tyle tli się moc szafranowego kadzidła. Glinki usuwają toksyny, oczyszczają i odżywiają skórę. Moja wersja przeznaczona jest do cery suchej i mieszanej. Glinka kaolinowa bo ona jest właśnie tutaj gwiazdą programu, ma za zadanie oczyszczać i odżywiać skórę, natomiast olejek migdałowy zmiękczać i wygładzać ją, czyniąc skórę promienną, odmłodzoną i gotową na dalsze etapy pielęgnacji. Osobiście jestem wierną fanką glinek, pod jakąkolwiek formą one występują. Po ich zastosowaniu cera jest naprawdę dotknięta zastrzykiem energii i wszelakich dóbr jakie niesie za sobą sama glinka!


Olejek do ciała to w okresie jesienno -zimowym to moje must have. W tym okresie mam mega  mocno przesuszoną skórę, więc dawka porządnego natłuszczania nie zaszkodzi a na pewno pomoże. Olejek  z drzewem sandałowym i kurkumą to mój wieczorny rytuał by pozbyć się suchości i dyskomfortu. Kosmetyk zamknięty jest  w poręcznej butelce z całkiem precyzyjnym "aplikatorem", choć fajnie by było w przypadku tego rodzaju kosmetyku zamontować np. pompkę. Konsystencja jest typowa jak na oliwkę...z tym, że tutaj podczas stosowania nie mamy tłustej warstwy. Olejek wchłania się zaskakująco dobrze, pozostawiając jedynie warstwę ochronną.Olejek do ciała wspaniale nawilża, chroni i ujędrnia, skóra jest lepiej napięta i zyskała na jędrności .Podczas aplikacji jak i po pachną nie tylko partie mojego ciała ale również ciuchy czy pomieszczenie. Zapach jest zdecydowanie wielowymiarowy i intensywny! Pachnie podobnie jak maseczka szafranowa ale pod wpływem ciepła (przy rozcieraniu olejku po ciele) uwalniają się nuty otulające! Na zakończenie muszę również wspomnieć , że jest to w 100% naturalny olejek roślinny z zawartością tylko witaminy E. Oczywiście są jeszcze dostępne różne wersje zapachowe i już chodzi mi po głowie zapach jaśminu...


Kosmetykiem, który zostawiłam na koniec jest odżywczy BIO Olejek do demakijażu NEEM Miodla Indyjska. Przyznam, że  w swoim życiu demakijaż olejkiem robiłam dosłownie 2-3 razy. Nie wiem czemu ale jakoś metoda a raczej typ produktu nie do końca mi podpasował. Tutaj również do kosmetyku podeszłam sceptycznie.  Zacznę od tego, że produkt ma dość sporą pojemność bo aż 150 ml. i jest bardzo wydajny. Wystarczy, nanieść na dłonie niewielką ilość olejku i wmasować w skórę następnie zmyć wodą. Olejek dokładnie usuwa makijaż, wszelkie zanieczyszczenia i jest bardzo łagodny dla skóry. Kompozycja olejków neem, ryżowego, sezamowego, słonecznikowego czy ze słodkich migdałów działa odżywczo, nawilżająco jak i regenerująco.  Cera jest czysta, odświeżona lecz osobiście raczej wolę formę demakijażu z wodą w roli głównej!


Podsumowując kosmetyki marki Orientana znajdą swoje grono wielbicieli. Produkty są naturalne, zgodne z Naszą naturą i bezpieczne dla Naszej skóry. Na stronie producenta jak i na sklepie bee.pl znajdziecie mnóstwo produktów zarówno do ciała, twarzy jak i włosów. To kolejna przygoda z marką i wierzę, że nie ostatnia, bo uwielbiam je za skład i fenomenalne działanie!


Pozdrawiam




Copyright © 2016 My women's world , Blogger