czwartek, 11 października 2018

Perła wśród olejków czyli olejowe serum od Creamy!

Perła wśród olejków czyli olejowe serum od Creamy!


Kochani dzisiaj chciałam Wam przedstawić moje odkrycie roku! Owe wychwalanie miałam zostawić na koniec wpisu, jednak nie mogłam się powstrzymać by zacząć właśnie od ochów i achów na temat dzisiejszego serum od Creamy.  Jest to produkt tak fenomenalny, że jako  babka po 30-stce śmiem twierdzić, że ON jako jedyny dopiero radzi sobie z moją skórą, której potrzeba już konkretnego nawilżenia i ujędrnienia ale i nie tylko. Jeśli chcecie wiedzieć co posiada w sobie takiego Serum Olejowe Young Cacay to zapraszam na recenzję.


Na początek może wprowadzę Was w świat polsko-karaibskiej marki Creamy, których kosmetyki to czysta kwintesencja natury. Cały zespół dba o to by ich produkty sprawdzały się w wegańskiej pielęgnacji skóry. Dzięki testowi na stronie Creamy odnajdziesz swój idealny kosmetyk, który zostanie stworzony dla Ciebie przez ręce profesjonalistów. W ofercie sklepu są nie tylko kosmetyki ale znajdziecie również masaż twarzy, na który sama bym z chęcią się skusiła!


Jeśli chodzi o samo serum. Pierwsze co urzeka to buteleczka! Czarna, jak dla mnie bardzo elegancka wręcz ekskluzywna, być może za sprawą kulki, która służy do wyciskania olejku z pipety. W każdym razie butelka mocno przyciąga wzrok, jest zmysłowa i zachęca do wypróbowania co mieści w środku. No a w środku skrywa olejek, wróć...  jest to serum składające się z takich olei jak konopny, z pietruszki, olej Cacay oraz ekstrakt z Solirodu Zielnego o działaniu nawilżającym poprzez stymulację wewnętrznych procesów wiązania wody. Dodatkowo witamina C dodająca blasku i młodości o silnym działaniu przeciwstarzeniowym, dodatkowo wyrównującą koloryt skóry. Zapewne zastanawiacie się cóż to za olej Cacay? Sama pierwsze o nim słyszałam, ale to dzięki niemu Nasza skóra walczy z oznakami starzenia, bowiem jest to niezwykły koktajl antyoksydacyjny, bogaty w retinol. Konopny natomiast, niezwykle bogaty w kas linolowy, lekki i odżywczy składnik, który pomaga również w regulacji poziomu sebum. Olej z pietruszki zawiera unikalny kwas petroselinowy, który wpływa na poprawę kondycji skóry. Całość jest totalną bombą witaminową i odżywczą, której potrzebuje właśnie moja skóra!


Kolejna rzecz, sprawa, która wywarła na mnie piorunujące wrażenie to zapach!!! Jestem osobą, która bardzo ale to bardzo przykuwa uwagę na zapachy i lubię je rozkładać na części pierwsze, tym bardziej, jeśli jest to zapach piękny. Tutaj słowo "piękny" to wręcz obelga dla serum od Creamy. Jest on nieziemski, bajeczny i czuję w nim prawdziwą naturę w postaci pięknego, świeżego bukietu rumianków z lekkim akcentem jaśminu! Jest to zapach inny, mało spotykany zwłaszcza przy olejkach. 

Ingredients: Cannabis Sativa Seed Oil, Carum Petroselinum Seed Oil, Caryodendron Orinocense Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Tocopherol, Helianthus Annus Seed Oil, Ubiquinone, Salicornia Herbacea Extract, Capryloyl Salicylic Acid, Jasminum Sambac Flower Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Linalool, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate.


Serum stosowałam tylko i wyłącznie na nos jak zalecał producent. NO ale jak ktoś woli na dzień nie ma najmniejszego problemu. Za pomocą pipetki nanosiłam kilka kropel na twarz i dekolt po czym wszystko dokładnie wmasowywałam w skórę. Poza wcześniej wspomnianym pięknym i dość intensywnym zapachu serum, które mimo iż jest w postaci olejku nie tłuści tak bardzo jakbym przypuszczała. Dość szybko się wchłania i pozostawia skórę ukojoną. Już od pierwszego użycia , kiedy wstałam rano czułam jakbym miała z tydzień relaxu czy też przebywałabym w jakimś SPA.  Serum Young Cacay fenomenalnie odżywia i fenomenalnie napina skórę w ekspresowym wręcz tempie. Rano czuję, że moja cera jest inna, przede wszystkim wypoczęta, odżywiona i bardziej elastyczna! Nie chcę Wam tu za dużo kadzić ale jestem zachwycona po uszy działaniem tego produktu! Jeszcze żaden kosmetyk nie sprawił tak wiele dobrego w tak krótkim czasie. Kochani polecam Wam z czystym sumieniem wypróbować produkty Creamy, bo czuć, że jest w nie włożone serce i ręka profesjonalisty, która chce byśmy wyglądały długooo młode i piękne! Cały asortyment marki znajdziecie na stronie internetowej klik.



Pozdrawiam,


niedziela, 7 października 2018

Bielsze zęby z Rapid White

Bielsze zęby z Rapid White


Białe zęby to chyba marzenie każdej z Nas. Czasem dziedziczymy kość zębów w pięknie białym kolorze a czasem natura robi NAM na przekór i niestety musimy sami sobie radzić by wyglądały one pięknie i zdrowo. Na rynku jest mnóstwo past wybielających, płynów czy pasków. Dzisiaj chciałam Wam przedstawić produkty Rapid White, które przeznaczone są właśnie specjalnie do wybielania zębów i w skład ich wchodzi pasta oraz płyn do płukania.


Pasta Rapid White posiada nowatorską technologię "Optical Whitening" z białymi pigmentami, skutecznie dział podczas stosowania pasty i sprawia, że zęby wydają się bielsze. Efekt optyczny jest tymczasowy  i zanika w ciągu dnia w zależności od spożywania posiłków. Ponadto opatentowana w USA formuła umożliwia skuteczne usuwanie cząsteczek brudu i zapobiega przebarwieniom. Pasta zawiera fluor, który pomaga wzmocnić i zremineralizować szkliwo ( chroni przed próchnicą), zapobiega powstawaniu kamienia i osadu nazębnego.


Jak widzicie pasta posiada normalną, klasyczną tubkę, odkręcaną, która mieści w sobie pastę. Jej konsystencja też jest typowa, biała, dość gęsta i jakby z lekkimi grudkami w środku, które przypominają mi konsystencję peelingu. Zapach delikatnie miętowy, który podczas mycia jest mało wyczuwalny. Pasta sama w sobie dobrze czyści zęby, prawdopodobnie za sprawą tych malutkich drobinek, które być może mają działanie polerujące. Pasta dobrze radzi sobie z przebarwieniami i chroni szkliwo zębowe jak i zapobiega rozwojowi kamienia. Faktycznie po umyciu zęby stają się bielsze, został im przywrócony naturalny, biały połysk, jednak efekt ten nie jest długotrwały. 




 Natomiast płyn do płukania ust Rapid White Extend-a- White przeznaczony jest  dla osób po wybielaniu zębów. Skuteczny po zastosowaniu  dowolnej metody wybielania zębów pasków, past do zębów, żeli lub profesjonalnych zabiegów.  Sprawdza się również jako płyn do płukania ust do codziennego stosowania nawiązanego zabiegami wybielania, zapobiegający powstawaniu przyszłych przebarwień. Regularne stosowanie pozwala zredukować przyszłe przebarwienia nawet o 50%.


Płyn w odróżnieniu od mojego poprzednika jest bardzo delikatny w smaku. Jego posmak jest hmhmh no niech będzie, że miętowy ale bardzo ale to bardzo słabiutki i lekko słodki. Podczas płukania nie pali i nie piecze i wystarczy tylko 60 sekund by zobaczyć w lustrze naprawdę bielsze zęby. Preparat jest skuteczny, jeżeli stosuje się go dwa razy dziennie. Butelka jak widać na załączony obrazku. 


Podsumowując, to produkty Rapid White są skuteczne, systematyczne ich używanie przynosi pożądany efekt. Zęby są widocznie bielsze zarówno po użyciu pasty jak i płynu. Jedynie trwałość tego wybielenia ustępuje w momencie spożyciu czy jedzenia czy picia. Efekt wybielenia niestety nie jest długotrwały, przez co można mieć mały niedosyt. Pozostaje albo nie jeść albo pić wodę by cieszyć się na dłużej białymi ząbkami. Myślę, że te produkty o wiele lepiej sprawdzą się u osób, które przeszyły zabiegi wybielające paskami, czy inną metodą.  Asortyment Rapid White znajdziecie między innymi w Rossmanie ;)



Pozdrawiam,




środa, 3 października 2018

Bezpieczny dom z produktami ONLY ECO

Bezpieczny dom z produktami ONLY ECO



Witajcie Kochani w pazdzierniku!! Czas zakica jak opętany, więc i ja pędzę do Was z postem na temat ekologicznych produktów do prania jak i zmywania. Coś innego, co nie często pojawia się na moim blogu ale myślę, że warto wspomnieć o produktach, dobrych, bezpiecznych, których sama używam, mając małego szkraba w domu. Mowa o produktach ONLY ECO, czyli naturalnych środkach czystości. W moim zasięgu jak na razie pojawił się hypoalergiczny płyn do prania oraz płyn do mycia naczyń i o nich własnie będzie dzisiejszy post.


Na pierwszy rzut poszedł w ruch hypoalergiczny płyn do prania ubranek i pościeli dziecięcej. Pierwsze co może rzucić się w oko to wielka pojemność bo aż cały litr produktu, który nie posiada zapachu. Opcja bezzapachowa  może co poniektórym przeszkadzać, jednak dla mnie to nie problem, bo zawsze można sobie dolać płynu do płukania o ulubionych zapachu i po sprawie. Sam płyn w sobie jest bardzo wydajny i skuteczny. Można nim prać zarówno tkaniny białe jak i kolorowe. Skutecznie usuwa zabrudzenia, wygładza i uelastycznia włókna tkanin, sprawiając, że stają się one miękkie i delikatne w dotyku. Ważną też rzeczą jest, że płyn nie tylko daje radę z plamami ale nie uczula i nie podrażnia skóry maluszka. Znajdziemy w nim glicerynę która uelastycznia tkaniny jak i mydło z oleju z oliwek, które pielęgnują skórę. Produkt jest delikatny dla skóry dziecięcej, dzięki czemu śmiało i bez obaw po niego sięgam.


Hipoalergiczny płyn do mycia naczyń również był nowością w naszej kuchni. Przyznaję się bez bicia, że nigdy wcześniej nie sięgałam po tego typu płyny. Od lat stosuję swój sprawdzony i nie widziałam potrzeby by to zmieniać. Płyn od ONLY ECO jest produktem skoncentrowanym, przez co jest bardzo wydajny i starcza naprawdę na długo i również jest bezzapachowy. Jego działanie jak dla mnie jest równorzędne z moim zamiennikiem, który używałam przez lata. Tutaj na plus ma uwagę, że po dłuższym kontakcie z wodą i płynem moja skóra na tym nie traci. Nie jest wysuszona ani nie podrażniona i nie mam potrzeby sięgania po krem do rąk. Płyn sam w sobie bardzo dobrze radzi sobie z zabrudzonymi naczyniami, mówimy tu oczywiście o ręcznym zmywaniu. Nie dopuszczam nigdy do sytuacji z przypalonymi czy zaschniętymi garnkami czy patelniami. Nie mniej jednak codzienne czynności z użyciem płynu to czysta przyjemność.Butelka jest ekonomiczna i wygodna.


 Skład środków czystości ONLY ECO opiera się na 99% na składnikach pochodzenia naturalnego. Wysoka efektywność biosurfaktyny z rzepaku sprawia, że posiadają skuteczne właściwości myjąco-czyszczące. Nie zawierają także barwników oraz olejków i substancji zapachowych mogących wywołać podrażnienia i alergie. Są również wolne od SLS, SLES, parabenów, PEG, silikonów, parafin, olejów mineralnych, fosforanów, substancji petrochemicznych i zwierzęcych, barwników oraz GMO. Jak widać, są w pełni bezpieczne i delikatne dla skóry.


Produkty ONLY ECO jak dla mnie są w pełni bezpieczne zarówno dla skóry mojego synka jak i mojej ale i co ważne, skuteczne w tym co robią i do czego są przeznaczone. Myślę, że nie jedna mama będzie zadowolona z ich posiadania. Nie wiem jak z wydajnością płynu do prania, bo część jego rozlała mi się w transporcie. Jednak z połowy butelki zrobiłam kilka porządnych prań, więc nie jest tak zle. Natomiast płyn do naczyń to chyba mój ulubieniec. Sprytny, wydajny i kojący moje dłonie! Całą gamę produktów ONLY ECO znajdziecie na stronie producenta w sklepie on-line https://onlybioonlyeco.com/




Pozdrawiam,


czwartek, 27 września 2018

Wody toaletowe Lazell

Wody toaletowe Lazell



Uwielbiam perfumy, uwielbiam wody toaletowe, uwielbiam pięknie pachnieć. W swoich zasobach mam bardzo różne zapachy, czasem totalnie się od siebie różniących, no ale wiadomo kobieta zmienną jest, więc i zapach też trzeba zmieniać. Nie trzymam się jednego, lubię eksperymentować i poznawać nowe wersje zapachowe. Tym razem padło na wody toaletowe Lazell, w tym dwa zapachy damskie i jeden męski.


VIVIEN to zapach, który najbardziej mnie zaskoczył. Swoim intensywnym kolorem sprawił, że domyślałam się, że będzie to zapach ciężki, słodki i przytłaczający. Niestety nic z tych rzeczy. VIVIEN to taka kobieta kameleon. Z wyglądu drapieżna i niebezpieczna a w środku cudowna, otulająca, wytworna i bardzo elegancka! Piękny zapach przypominający mi bardzo perfumy Paco Rabanne Olympea. Tajemnicze, esencjonalne, lekko pudrowe w subtelnym i kobiecym wydaniu. Uwielbiam je i co najdziwniejsze są mega trwałe! Zdecydowanie moje ulubione!

Nuty głowy: jaśmin, imbir, mandarynka
Nuty serca: sól, wanilia
Nuty bazy: drzewo sandałowe, kaszmir, bursztyn


SWEET to już inna bajka. Niby z nazwy powinny wiać słodyczą, jednak w porównaniu do koleżanki wyżej śmiem twierdzić, że nic wspólnego  z tym nie mają. SWEET są dość ostre, chłodne, bardziej wytworne i z mocnym, zadziornym pazurem. Zapach dla osób zdecydowanych, nie lubiących rutyny. Wyczuwam w nich mocny jaśmin w duecie z cytryną, który nadaje całości zimnego wizerunku, który zostaje otulony przez pojawienie się ananasa i paczuli. Ogólnie przyjemny zapach, również trwały, jednak Vivien skradł moje serce!

Nuty głowy: pieprz, hiacynt, ananas, paczula,
Nuty serca: jaśmin, cytryna,
Nuty bazy: paczula, wetiweria, wanilia, piżmo


No i na koniec został Nam CHAMPION, którego otrzymał mój tato. On również jak ja uwielbia się z rana prysnąć, odświeżyć ciekawym zapachem i na szczęście trafiłam w jego gust zapachowy. Champion okazuje się być dość charakterny, męski i idealny dla panów po 50-stce.  Nie wyczuwa się w nim męczących akcentów, jest wręcz rześki i bardzo elegancki, idealny na co dzień. Do tego atomizer, który jest sprawny, wygodny i nie zacina się. 

Nuty głowy: nuty morskie, mandarynka,
Nuty serca: liść laurowy, jaśmin,
Nuty bazy: paczula, drzewo gwajakowe, bursztyn, mech dębowy


Wody toaletowe Lazell szczerze bardzo mnie zaskoczyły. Nie wiem jak reszta zapachów ale moje okazały się być trafione w punkt. Przede wszystkim na pochwałę zasługuje ich trwałość. U mnie noszą się do porządnych kilku godzin ( 5-6). Jak na wodę toaletową to całkiem przyzwoity wynik. Myślę, że za kwotę 15-20 zł za 100 ml zdecydowanie warto je poznać!



Pozdrawiam,



Copyright © 2016 My women's world , Blogger