Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AVON. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AVON. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2019

AVON Planet Spa Rozświetlające masło do ciała z drobinkami złota i olejkiem Oud

AVON Planet Spa Rozświetlające masło do ciała z drobinkami złota i olejkiem Oud


Rzadko zdarza mi się mieć kosmetyk, który podbije moje serce na tyle by do niego powrócić. Na rynku jest tego tyle, że człowiekowi życia nie starczy na przetestowanie wszystkiego. Non stop wychodzi coś nowego, coś lepszego a nawet gorszego. Jednak są takie " perełki", które dadzą się zapamiętać z każdej strony. Taką jest właśnie masełko od AVON. 


Choć moja pierwsza miłość była w wersji odżywczej to bardzo dobrze pamiętam, że moja skóra po nim była DOSKONAŁA! Tak wspaniale odżywionej i natłuszczonej to ja jeszcze chyba nie miałam. Do tego słoiczek, który przydał mi się jako skrytka na spinki. Także ja zobaczyłam w katalogu wersję rozświetlającą, również nie wahałam się ani chwili z nadzieją na ponowne zadowolenie.


Masło ma konsystencję bardzo gęstą i bardzo treściwą o satynowym, aksamitnym wykończeniu. O dziwo łatwo się rozprowadza i wchłania dość szybko pozostawiając na skórze delikatnie mieniące się drobinki.Do tego wszystko to zostało ulokowane w solidnym, plastikowym słoju z metalowym zamknięciem, niczym "babciny smalczyk ze spiżarni". Dla mnie osobiście pasuje takie rozwiązanie, coś innego i przede wszystkim można fajnie wykorzystać do innych celów.


Masło rozświetlające z serii Planet Spa od AVON, to kolejny mój HIT! Mój ulubieniec, który wiem, że nigdy mnie nie zawiedzie. O każdej porze dnia i nocy ONO zawsze sprawi, że poczuję się dobrze we własnej skórze. Jest to masełko dla osób o suchej skórze i dla chcących delikatnego glow. Kosmetyk pozostawia po sobie subtelną, złocistą poświatę, która idealnie sprawdza się latem. Skóra wygląda zdrowo i promiennie. Na plus zasługuje jeszcze zapach. Oud czyli drewno agarowe, daje nuty drzewne, orientalne i lekko słodkie. Zapach lekko perfumowany i bardzo  romantyczny. Polecam Wam Kochani z całego serca te słoiczki, choć ubolewam, że nie mogę już znalezć swojej wersji z minerałami z Morza Czarnego. Och to to był SZTOS! Ale warto zaglądać do katalogu AVON, może jesienią się pojawi??



Pozdrawiam,






środa, 5 czerwca 2019

Powrót do lat szkolnych, czyli żele pod prysznic od AVON

Powrót do lat szkolnych, czyli żele pod prysznic od AVON


Kosmetyki AVON to moje wspomnienie z lat szkolnych. To wtedy jako już nastolatka zaczęłam poznawać przygodę z kosmetykami. Bycie konsultantką nie było dla mnie, bo raczej nie nadawałam się do tego, ale pamiętam jak katalogi sypały się po korytarzu i każda tylko chciała czym prędzej pocierać pachnącą kartkę. Zamawiałyśmy jak szalone u mnie z przewagą właśnie żeli pod prysznic. To one jako pierwsze zagościły w moim domu. Musiały minąć długieee lata by ponownie za nimi zatęsknić. Tak też moja ponowna randka z kosmetykami AVON zaczyna się właśnie od żeli ;)


Pierwszym z nich jest kremowy nawilżający żel "Róża i jaśmin". Jak widzicie butla wielka bo aż 720 ml do tego mega wygodny dozownik. Opcja z różą i jaśminem jest o kremowej formule, która chroni przed wysuszaniem i sprawia, że skóra staje się bardziej gładka i miękka w dotyku. Wystarczy niewielka ilość produktu by namydlić porządnie całe ciało. Żel bardzo dobrze oczyszcza i odświeża skórę a do tego pachnie bardziej różami niż jaśminem. Jest to dość intensywny zapach, przez co trzeba uważać z jego nadmiarem. Nosy bardziej wrażliwe mogą tego nie przeżyć.


 Kolejny to wariant bardziej egzotyczny, bardziej rześki, sympatycznie wprowadzający w klimat wakacyjny! Refreshing Lagoon posiada konsystencję już klasyczną, czyli żelową. Jego nutami są cytrusy i gruszka, przez co zapach jest pobudzający, dodający energii i bardzo świeży, idealny podczas letnich upałów! Jak poprzednik bardzo dobrze spełnia swoje funkcje"oczyszczające" , dodatkowo odświeża i pozostawia skórę miękką w dotyku.


Użycie żeli pod prysznic z AVON nie jest dla mnie nowością tylko rzekłabym, że raczej cofnięciem się w czasie. Plus za wielkie opakowania, bo kilkanaście lat temu takowych jeszcze nie było. Jest to opcja wygodna i przede wszystkim wydajna. Jakościowo dalej są świetne, zapachami dalej uwodzą i robią wszystko to co ma robić żel pod prysznic. Jak dla mnie oba zapachy są swoim przeciwieństwem. Róża i jaśmin chyba bardziej chłodniejszą porą będzie pasował, natomiast Laguna, trafiona w punkt. Oba kosmetyki służą mi zarówno i do mycia ciała jak i do zrobienia porządnej piany, by potem móc zatopić się w niej po czubek nosa i po prostu się zrelaksować. Masz ochotę poznać kosmetyki AVON a może chciałabyś zostać konsultantką?  Jeśli  czujesz , że to jest coś dla Ciebie zapraszam do rejestracji .




Pozdrawiam,



sobota, 12 lipca 2014

Dzisiaj luksusowo bo czarnym kawiorem się wygładzam ;)

Dzisiaj luksusowo bo  czarnym kawiorem się wygładzam ;)

W końcu mam weekend wolny, wypocznę, wyśpię się, najzwyczajniej na świecie zrobię sobie dwa dni legata. Totalne nic nie robienie, ot to mam w planach ;) Szkoda tylko, że pogoda nie nalezy do wymarzonej, no ale cóż.

Relaks, relaksem, ale mam też dla Was dzisiaj recenzję maski kawiorowej od AVON.

PLANET SPA Luxuriously Refining - Rewitalizująco - wygładzająca maseczka do twarzy z ekstraktem czarnego kawioru.



 Skład:



Jest to maseczka do twarzy z serii Planet Spa, jedyna seria, którą uwielbiam z całego asortymentu jaki posiada AVON. Mają coś w sobie co nie tylko sprawiają, że działają, ale ogólnie wpływają na przychylną i pozytywną opinię. Po prostu mają to coś! Na tą akurat trafiłam przypadkiem w osiedlowym sklepiku, za nie całe 8 zł, więc chwyciłam dwie sztuki ;)


Samo opakowanie wygląda już z lekka luksusowo, zwłaszcza jeśli chodzi o kolorystykę. Kombinacja czerni ze złotem idealnie tu pasuje.  Jej konsystencja równie zasługuje na dobre słowo. Złota z mieniącymi się drobinkami w formie lekkiego żelu, która łatwo rozprowadza się na twarzy. Kosmetyk pachnie obłędnie. Mieszanka męskich perfum działa bardzo pobudzająco!


Luxuriously Refining to maska typu peel - off. Nakładamy ją na oczyszczoną twarz, czekamy aż wyschnie i zdzieramy!!!  Podczas zasychania, robi się fajnie żółto - złota i wygląda jakbym oblepiła się złotem ;) Maseczka doskonale oczyszcza i odświeża skórę twarzy. Poprawia jej strukturę , sprawia, że skóra wygląda na gładszą , zdrowszą i pełną energii.   Cera po zastosowaniu tego kosmetyku jest wygładzona, odżywiona i nabiera zdrowego kolorytu.



Na koniec dodam, że uwielbiam tą maskę i mam zamiar nabyć inne z serii Planet Spa, bo podobno też są tak dobre. Warto też wspomnieć, że maseczka jest bardzo wydajna, niby 75 ml, ale starcza na o dziwo na całkiem sporo zabiegów.  Jak na tą chwilę kawior i złoto to luksus , który świetnie zdał egzamin.

Cena: 8-10 zł

Lubicie maski peel - off od AVON?? A może macie swoje sprawdzone i ulubione???

Pozdrawiam,

MAGDA

poniedziałek, 9 września 2013

Test porównawnczy pomadek trwałych

Test porównawnczy pomadek trwałych


Kochani dzisiaj z poniedziałku mam dla Was post porównawczy pomadek trwałych. Przepraszam za jakość zdjęć, ale uwierzcie mi, przez ponad dwa tygodnie zbierałam się i łapałam najlepsze światło jakie się tylko dało! Więc zapraszam na recenzję ;)





5. MAYBELLINE - Superstay 14h - On and On Pink nr.150


 Ta pomadka znalazła się na ostatnim miejscu ze względu na jej kolor. Jest to mocno różowy kolor wpadający w fiolet i na dodatek ma metaliczny połysk, który dla mnie nie jest ciekawym efektem.Pigmentacja i kolor szminki jest intensywny, żywy i równomiernie pokrywa usta i ma przyjemny zapach. Szminka jest dość sucha i posiada  mikroskipijne drobinki, przez które aplikacja jest  męcząca.Opakowanie pomadki jest bardzo ładne i estetyczne. Trwałość zaliczam na 4+, wytrzymuje kilka godzin, ale zostawia po sobie migoczące pozostałości.



4. ASTOR - Color Last VIP -  nr.300 Caramel


Pomimo ciemnego koloru o dziwo ustom nadaje przyjemnego i ciepłego odcieniu brązu a ja właśnie takie uwielbiam. Pomadka ta jak wyżej wymieniona też posiada drobinki, jednak w tym przypadku jest ich mniej, bądz są mniej widoczne ale tylko do czasu. Kolor po czasie znika a drobinki niestety zostają, co również nie wygląda przyjemnie dla oka.Pomadka nie nawilża ust, z kryciem radzi sobie całkiem niezle, utrzymuje się dość długo ale bez jedzenia i picia. Opakowanie proste, wygodne. Dzięki ładnemu, delikatnemu kolorkowi, idealnie pasuje na lato.




3. MAX FACTOR - Lipfinity Colour & Gloss - nr.570 Gleaming Coral




Pięknie pachnie, nawilża i wygładza usta. Pierwsza opcja może wysuszać usta i powoduje ściąganie, lecz na pomoc przychodzi nam druga końcówka z błyszczykiem, który fenomenalnie nadaje intensywności koloru. Z metalicznego, bezpłciowego koloru zamienia się w soczysty i zwracający na siebie uwagę kolor! Usta wyglądają na pełniejsze sexy.
Jej trwałość jest nie do zdarcia!!! Chodziłam "w niej" prawie całe popołudnie aż dopóznego wieczora i cały czas byłą na swoim miejscu! Faktem jest iż ciężko się ją zmywa, ale wystarczy nasączony wacik micelkiem lub kremem Nivea i poszło.Nie czuje się jej na ustach, jest lekka, trwała i genialna!Opakowanie jest dwustronne, w wielkości długopisu.


2. AVON  Extra Lasting - Cappuccino


Zacznę ok koloru, który jest idealnie wpasowany w mój gust!!! Delikatny brąz, beż, ala nudziak. Matowe wykończenie, nie podkreśla skórek, doskonale nawilża i ma fantastyczną konsystencję!!! Pomadka jest bardzo miękka, delikatna, kremowa i rozprowadza się po ustach prawie jak po maśle ;) Zapach ma delikatny, opakowanie standardowe jak na pomadkę. Kolor utrzymuje się góra do 3 godz, co było moim wielkim zaskoczeniem, bo myślałam, że przy pierwszym "oblizaniu się" zniknie, a tu taka niespodzianka.. Uwielbiam!


1. RIMMEL LASTING FINISH  by Kate Moss - nr.101



Moja ulubiona pod wieloma względami, dlatego też znalazła się na miejscu pierwszym!! Pomadka ta ma doskonałą pigmentację, pokrywa idealnie usta, nadając im soczystego koloru przy tym  leciutko sunie po ustach . Nie wysusza ich ale za to nawilża je.Bardzo aksamitna, bardzo trwała, pięknie pachnie i ten kolor! Początkowo bałam się, bo niezbyt lubię różowe i delikatnie pudrowe odcienie, jednak ten jakoś wpasował się tak,że od razu go polubiłam. Niezbyt krzykliwy, ale za to stonowany, niewinny, delikatny i taki sexy ! Obecna jest spokojnie do kilku godzin. Opakowanie ma bardzo eleganckie, zarazem proste, kobiece i bardzo wygodne!




Kosmetyki do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt
 
 

 
 
Znacie te pomadki? Która Wam  pomadka podoba się najbardziej?? 


Pozdrawiam

MAGDA

niedziela, 29 lipca 2012

Odżywcze masło do ciała z minerałami z Morza Martwego z serii Planet Spa

Odżywcze masło do ciała z minerałami z Morza Martwego z serii Planet Spa
Przyszedł czas na opisanie mojego ulubieńca z całej gamy wszelkich kosmetyków firmy AVON. Tylko On tak skradł mi serce, że szczerze jest godny polecenia i naprawde sprawdza się z wszystkich swoich obietnic. A mowa tu o

Masełku odżywczym z minerałąmi z Morza Martwego Planet Spa









No i cóż Madzia może o nim napisać???Hmmm same dobre rzeczy ;))

Jest jedyne jak narazie masło, które zrobiło na mnie bardzo wielkie wrażenie i to pozytywne, nigdy bym się nie spodziewała, że w Avonie znajdę swój KWC- a jednak. Masełko odrazu wpada w oko za sprawą swoje opakowania, które imituje szkło i przypomina babcine słoje z przetworami z wakacjii ;)) Fajny pomysł z tym otwieraniem, trzeb atylko uważać na pazurki, bo można je też utracić ;)) Kolejna rzecz to konsystencja - gęste, zbite masło, które cudownie roprowadza się na skórze, idealnie z nią współgra i nie zostawia tłustego filmu. Pięknie się świeci i mieni na słońcu, zswłąszcza po depilacji nóżek - juz kilku znajmych pytało się mnie dlaczego tak fajnie mi się mienią nogi i czego używam- a ja -- pssst tajemnica służbowa ;)) Ale Wam ją zdradzam, żebyście tez mogły pięknie wygladać.Maslo szybciusieńko się wchłania, skóra po nim jest miękka i nawilżona aż" po same końce".Nie klei się, nie roluje,odżywia skórę, no cud malina. Poza tym zapach ma świeży, specyficzny i bardzo wyczuwalny i długo zostaje na skórze co napewno nie jednej z Was przypadnie do gustu. Co do wydajności jest całkiem ok, mam go ok 3 miesięcy i jeszcze jego coś jest, także myślę,że nie jest żle. W słoju mamy aż 200 ml kosmetyku, czyli standard, ale za sprawą swej gęstości stracza na dłużej niż inne masełka.
Jedyny niesmak to jego cena bo aż ok 45 , mozna czasem trafić na promocję coś ok 33 zł ale i tak drogo jak dla mnie. No ale niestety, za przyjemności się płaci ;))

Zadowolona jestem z niego jak nigdy, czekam tylko na lepszą promocyjkę i chapam ze 2 opakowania, a co mi tam, przydadzą się ;))

A czy Wy kobitki macie swoje ukochane masełka??

Buziaki,

MAGDA

Copyright © 2016 My women's world , Blogger