Dziś wkraczam w swój pierwszy 38 tydzień ciąży. Coraz bliżej końca, więcej obaw strachu no i przede wszystkim brzusio rośnie w ekspresowy tempie. Do 4 miesiąca ciąży smarowałam skórę zwykłą oliwką Bambino, wiadomo, żeby ustrzec się przed rozstępami. Potem jak już zaczęła pojawiać się piłeczka sięgnęłam bo bardziej specjalistyczne preparaty stworzone właśnie z myślą o przyszłych mamusiach. Jednym z nich, który towarzyszył mi ostatnio było masełko do pielęgnacji brzucha dla kobiet w ciąży od Palmers.
Stworzone do walki z rozstępami maesłko zawiera Bio C-Elaste, czyli specjalną formułę składników o działaniu przeciwrozstępowym, takich jak; kolagen, elastyna, olejek arganowy, olejek ze słodkich migdałów i wąkrotka azjatycka. Dodatek z ekstraktu z lawendy zapewnia relaksującą aromaterapię przed snem. To skoncentrowany produkt, który przed użyciem należy lekko rozetrzeć w ciepłych dłoniach by stał się miękki i łatwiej się rozprowadzał.
Co mi się podoba to forma opakowania masełka. Cieszę się, że nie jest on w formie żadnej butelki tylko mamy standardowe opakowanie z odkręcanym wieczkiem. Spokojnie i łatwo można nabrać na dłonie produkt i widzieć ile jeszcze nam go zostało i dokładnie wybrać "resztki" produktu.
Konsystencja jest zbita, twarda, jednak pod wpływem temperatury podczas rozcierania w dłoniach się roztapia i wtedy mamy ułatwioną aplikację. Zapach masełka jest przyjemny, delikatnie pachnie lawendą, przez co producenta radzi smarować brzusio na wieczór, wtedy podobno mamy zapaść w lepszy sen. Niestety ja w końcówce ciąży na pewno go nie miałam i chyb żadna lawenda tego nie zdziała .
Skład dla ciekawskich :)
Sam kosmetyk jest bardzo dobrym natłuszczaczem. Kosmetyk jest do brzucha ale nie omieszkałam posmarować też nim innych partii ciała, które miałam przesuszone. Duża zawartość olejków sprawia, że skóra jest porządnie nawilżona i odżywiona przez długi czas.
Masełko od Palmers stosowałam w okresie 7 i 8 miesiąca ciąży. Do tego czasu było wszystko pięknie, brzusio rosło a rozstępów nie widać i nie słychać. Jednak czar prysł w momencie kiedy brzuch mi opadł. Na dole brzucha tuż poniżej pępka zaczęły pojawiać się małe kreseczki, które niestety masełko nie uchroniło ich przed pojawieniem się. Niby są jeszcze delikatne, bo dopiero się pojawiają, więc jest szansa, że się ich pozbędę, ale mam jedną na bliznie, która jest mega mocno czerwona i dość widoczna. Na szczęście w poczekalni mam serum na blizny, które mam nadzieję, mi pomoże je delikatnie wybielić.
Nie jest to dla mnie uporczywe zjawisko, jednak spodziewałam się, że po masełku od Palmers'a uniknę tego zjawiska. Widocznie moja skóra lubi "paseczkowe tatuaże".
Mam lekki niesmak, bo spodziewałam się naprawdę czystego brzusia, widocznie moje geny są silniejsze i żaden kosmetyk im nie straszny ;) Plusem takich rozstępów jest fakt, że kiedy się na nie spojrzę, to przypomni się dzięki komu je mam, dzięki malutkiej istotce, która niedługo przewróci mi świat do góry nogami!! I to jest najpiękniejsze!
Cena: 35zł/ 125g
Do kupienia: http://palmers.com.pl/gdzie-kupic
Stworzone do walki z rozstępami maesłko zawiera Bio C-Elaste, czyli specjalną formułę składników o działaniu przeciwrozstępowym, takich jak; kolagen, elastyna, olejek arganowy, olejek ze słodkich migdałów i wąkrotka azjatycka. Dodatek z ekstraktu z lawendy zapewnia relaksującą aromaterapię przed snem. To skoncentrowany produkt, który przed użyciem należy lekko rozetrzeć w ciepłych dłoniach by stał się miękki i łatwiej się rozprowadzał.
Konsystencja jest zbita, twarda, jednak pod wpływem temperatury podczas rozcierania w dłoniach się roztapia i wtedy mamy ułatwioną aplikację. Zapach masełka jest przyjemny, delikatnie pachnie lawendą, przez co producenta radzi smarować brzusio na wieczór, wtedy podobno mamy zapaść w lepszy sen. Niestety ja w końcówce ciąży na pewno go nie miałam i chyb żadna lawenda tego nie zdziała .
Skład dla ciekawskich :)
Masełko od Palmers stosowałam w okresie 7 i 8 miesiąca ciąży. Do tego czasu było wszystko pięknie, brzusio rosło a rozstępów nie widać i nie słychać. Jednak czar prysł w momencie kiedy brzuch mi opadł. Na dole brzucha tuż poniżej pępka zaczęły pojawiać się małe kreseczki, które niestety masełko nie uchroniło ich przed pojawieniem się. Niby są jeszcze delikatne, bo dopiero się pojawiają, więc jest szansa, że się ich pozbędę, ale mam jedną na bliznie, która jest mega mocno czerwona i dość widoczna. Na szczęście w poczekalni mam serum na blizny, które mam nadzieję, mi pomoże je delikatnie wybielić.
Nie jest to dla mnie uporczywe zjawisko, jednak spodziewałam się, że po masełku od Palmers'a uniknę tego zjawiska. Widocznie moja skóra lubi "paseczkowe tatuaże".
Mam lekki niesmak, bo spodziewałam się naprawdę czystego brzusia, widocznie moje geny są silniejsze i żaden kosmetyk im nie straszny ;) Plusem takich rozstępów jest fakt, że kiedy się na nie spojrzę, to przypomni się dzięki komu je mam, dzięki malutkiej istotce, która niedługo przewróci mi świat do góry nogami!! I to jest najpiękniejsze!
Cena: 35zł/ 125g
Do kupienia: http://palmers.com.pl/gdzie-kupic
Pozdrawiam,


