W moich zasobach lakierowych pojawiła się nowość, o której będąc jeszcze w Polsce ciągle marzyłam. Niestety ceny w moim ojczystym kraju nie pozwalały mi na zakup lakieru za ponad 20zł. Będąc tutaj na Florydzie trafiła mi się okazja i kupiłam swoją pierwszą Chinkę za całe $2.99. Kolor tez taki jaki akurat potrzebowałam. Tak też zdziałałam prosty manicure i chwalę się Wam, nie tylko lakierem ale jego zadowalającą jakością i pigmentacją no i samym jego posiadaniem.
Mój zdobyczny numer lakieru to 1451 Let's Chalk About It.
Nie jest to typowy biały kolor jaki może się wydawać na zdjęciu. Kolor delikatnie wpada w jasny, kremowy ròż. Ma świetną pigmentację, który nasyca kolor idealnie, kryje już przy dwóch warstwach I schnie też dość szybko. Konsystencja jest idealna, mogę śmiało I dokładnie malować płytkę bez obawy, że lakier mi zaschnie. Butelka spora mieści w sobie aż 14ml. Jestem zachwycona jakością Chinki I nie dziwię się, że tyle osób je chwali, bo sama jestem pod jej wrażeniem. Gościnnie wystąpił też złoty top z Color Club Gingerbread, który również skradł moje serce!
Mój zdobyczny numer lakieru to 1451 Let's Chalk About It.
Nie jest to typowy biały kolor jaki może się wydawać na zdjęciu. Kolor delikatnie wpada w jasny, kremowy ròż. Ma świetną pigmentację, który nasyca kolor idealnie, kryje już przy dwóch warstwach I schnie też dość szybko. Konsystencja jest idealna, mogę śmiało I dokładnie malować płytkę bez obawy, że lakier mi zaschnie. Butelka spora mieści w sobie aż 14ml. Jestem zachwycona jakością Chinki I nie dziwię się, że tyle osób je chwali, bo sama jestem pod jej wrażeniem. Gościnnie wystąpił też złoty top z Color Club Gingerbread, który również skradł moje serce!
Pozdrawiam


