wtorek, 2 lipca 2019

Lift 4 Skin Active Glycol- korygujący krem pod oczy

 Lift 4 Skin Active Glycol- korygujący krem pod oczy


Krem pod oczy po 30-stce to obowiązek i to nie byle jaki. Znalezć odpowiedni to też nie lada wyzwanie. Nie mam problemów z workami, cieniami czy obrzękami. Moje szczęście jest takie, że moja skóra wokół oczu potrzebuje tylko porządnego nawilżenia i napięcia a mimo to wciąż szukam ideału. Zastanawiam się czy w ogóle takowy jest? Ostatnio w moich zbiorach znalazłam krem od AA z serii Lift 4 Skin, jeśli jesteście ciekawi recenzji zapraszam na dalszą część posta.


Krem mamy w opakowaniu  a raczej butelce typu Airless. Wizualnie bardzo fajnie wygląda ale i jego dozowanie jest łatwe, wygodne i higieniczne. Konsystencja kremu jest delikatna a jednocześnie zbita i całkiem treściwa. Kolor biały a sam krem nie posiada zapachu. Podczas aplikacji wyczuwam z lekka jego " tłustość" co przekłada się na przyjemne nawilżenie skóry wokół oczu. Wchłania się dobrze ale trzeba uważać z nadmiarem bo krem może się rolować. 


Samo działanie kremu po regularnym jego stosowaniu uważam za ... średnie. Jak wspomniałam wyżej prócz nawilżenia nie zauważyłam nic co by wpłynęło na stan mojej skóry. Wklepywałam go bo wklepywałam z nadzieją na napięcie i ujędrnienie ale niestety... Moje oczekiwania poszły w las. Być może osoby z workami czy cieniami czy jakąś opuchlizną bardziej by  zauważyły efekt. U mnie niestety skóra praktycznie w ogóle nie zareagowała.


Na koniec dodam ciekawostkę, że krem Lift 4 Skin jest kremem korygującym, którego zadaniem jest zmniejszenie opuchnięć oraz cieni pod oczami. Formuła z kompleksem minerałów i aminokwasów wpływa na poprawę nawilżenia i jędrności skóry a lekka konsystencja sprawia, że krem doskonale się wchłania, nie pozostawiając na skórze uczucie lepkości. Dodatkowo kosmetyk posiada składniki aktywne takie jak Witamina B3, Złoto Koloidalne i peptyd nowej generacji, który aktywuje syntezę kolagenu w skórze. Masła i oleje roślinne oraz witamina E dogłębnie odżywiają, nawilżają i chronią skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, również łagodząc podrażnienia. Takie obietnice Nam oferuje producent ale każda z Nas musi go wypróbować i ocenić czy owy fakt aby nie mijał się z prawdą.




Pozdrawiam,






piątek, 28 czerwca 2019

Faberlic peeling do ciała czekolada z miętą

Faberlic peeling do ciała czekolada z miętą


Dziś kolejny peeling na tapecie, tym razem marki Faberlic. Tym razem jest to wersja czekoladowa z obecnością mięty. Dość ciekawe połączenie i ciekawość sprawdzenia nie tylko działania ale również zapachu tejże mieszanki sprawiła, że ten czekoladowy scrub znalazł sobie miejsce w mojej łazience.


Pierwsze co wpada w oko to kolor! Mega ciemny, iście czekoladowy pudding z drobinkami cukru, które na pierwszy rzut oka wydają się być znikome.Jednak po nałożeniu na skórę okazuje się, że jest ich miliony! KOnsystencja gęsta, lekko ciągnąca się w kontakcie z wodą fajnie się pieni. Zapach??? Hmm na pewno nie truskawkowy ( hihi) . Pachnie faktycznie czekoladą ale tą bardziej ciemną, z lekką goryczką, która w połączeniu z miętą daje naprawdę fenomenalne pobudzenie!


Ze względu na jego treściwą konsystencję plusem jest to, że producent pomyślał właśnie o takim opakowaniu w formie odkręcanego słoiczka. Sami sobie nabieramy papki tyle ile chcemy. Z tuby czy butelki raczej większość by została a tak mamy do końca wybrany produkt. Z pojemnością już ie jest tak zacnie, bo opakowanie zawiera tylko 120 gr produktu, jak dla mnie zdecydowanie za mało! Samo jego działanie jest ucztą dla nosa, zmysłów! Sam w sobie bardzo lekko i przyjemnie rozprowadza się na skórze, masując ją i zostawiając na ciele zapach czekoladowo-miętowych pralin. Skóra po użyciu jest delikatna, wygładzona a martwy naskórek zostaje usunięty. Aktualnie trwa promocja na tą wersję peelingu i możecie zdobyć go już za niecałe 9 zł  rejestrując się na stronie KLIK bądz bezpośrednio u konsultantki Faberlic ;)



Pozdrawiam,




poniedziałek, 24 czerwca 2019

AVON Planet Spa Rozświetlające masło do ciała z drobinkami złota i olejkiem Oud

AVON Planet Spa Rozświetlające masło do ciała z drobinkami złota i olejkiem Oud


Rzadko zdarza mi się mieć kosmetyk, który podbije moje serce na tyle by do niego powrócić. Na rynku jest tego tyle, że człowiekowi życia nie starczy na przetestowanie wszystkiego. Non stop wychodzi coś nowego, coś lepszego a nawet gorszego. Jednak są takie " perełki", które dadzą się zapamiętać z każdej strony. Taką jest właśnie masełko od AVON. 


Choć moja pierwsza miłość była w wersji odżywczej to bardzo dobrze pamiętam, że moja skóra po nim była DOSKONAŁA! Tak wspaniale odżywionej i natłuszczonej to ja jeszcze chyba nie miałam. Do tego słoiczek, który przydał mi się jako skrytka na spinki. Także ja zobaczyłam w katalogu wersję rozświetlającą, również nie wahałam się ani chwili z nadzieją na ponowne zadowolenie.


Masło ma konsystencję bardzo gęstą i bardzo treściwą o satynowym, aksamitnym wykończeniu. O dziwo łatwo się rozprowadza i wchłania dość szybko pozostawiając na skórze delikatnie mieniące się drobinki.Do tego wszystko to zostało ulokowane w solidnym, plastikowym słoju z metalowym zamknięciem, niczym "babciny smalczyk ze spiżarni". Dla mnie osobiście pasuje takie rozwiązanie, coś innego i przede wszystkim można fajnie wykorzystać do innych celów.


Masło rozświetlające z serii Planet Spa od AVON, to kolejny mój HIT! Mój ulubieniec, który wiem, że nigdy mnie nie zawiedzie. O każdej porze dnia i nocy ONO zawsze sprawi, że poczuję się dobrze we własnej skórze. Jest to masełko dla osób o suchej skórze i dla chcących delikatnego glow. Kosmetyk pozostawia po sobie subtelną, złocistą poświatę, która idealnie sprawdza się latem. Skóra wygląda zdrowo i promiennie. Na plus zasługuje jeszcze zapach. Oud czyli drewno agarowe, daje nuty drzewne, orientalne i lekko słodkie. Zapach lekko perfumowany i bardzo  romantyczny. Polecam Wam Kochani z całego serca te słoiczki, choć ubolewam, że nie mogę już znalezć swojej wersji z minerałami z Morza Czarnego. Och to to był SZTOS! Ale warto zaglądać do katalogu AVON, może jesienią się pojawi??



Pozdrawiam,






niedziela, 23 czerwca 2019

Odżywiający peeling do ciała z owsem AA Vegan

Odżywiający peeling do ciała z owsem AA Vegan


AA Vegan to wegańska linia kosmetyków, w której znajdziemy produkty zarówno do ciała jak i twarzy. W ich recepturach znajdziemy botaniczne ekstrakty roślinne oraz składniki aktywne skutecznie w dbaniu o Naszą skórę. Jako, że ostatnio stałam się fanką peelingów nie mogłam pozostać obojętna koło propozycji odżywczego scrubku do ciała z owsem. 


"Odżywczy peeling do ciała z owsem to idealny sposób na efektywne złuszczanie naskórka i łagodząca pielęgnację.Wyjątkowo odżywcza formuła, będąca połączeniem owsianego mleczka roślinnego z drobinkami migdała, doskonale wygładza skórę, nadając jej aksamitną  miękkość i elastyczność. Testowane dermatologicznie z udziałem osób  z alergicznymi chorobami skóry. Nie zawiera barwników, z hipoalergiczną  kompozycją zapachową. Nie zawiera parabenów i posiada pH neutralne dla skóry."


Kosmetyk został umieszczony  w sporej tubie o pojemności 200 ml.. Jego konsystencja  jest faktycznie kremowa  z obecnością łupinek migdałów, których mogłoby być troszkę więcej. Jego gęsta formuła nie spływa ze skóry, a drobinki przyjemnie złuszczają skórę, pielęgnując ją i delikatnie nawilżając, dzięki  obecności mleczka owsianego.


Już po pierwszym użyciu można dostrzec przyjemne działanie peelingu. Skóra jest oczyszczona i gotowa na przyjęcie substancji aktywnych i skutecznie z nich korzysta. Jest satynowo gładka, świeża i miękka. Granulki niby ostre ale nie podrażniają skóry i dobrze ścierają naskórek. Kosmetyk nie pieni się i ma bardzo delikatny zapach i jest fantastycznie wydajny! Polecany dla skóry suchej i jako posiadaczka takowej, serdecznie polecam!


Pozdrawiam





poniedziałek, 17 czerwca 2019

Pachnąca kąpiel z żelami od Faberlic

Pachnąca kąpiel z żelami od Faberlic

Żeli pod prysznic u mnie nigdy dość. Służą nie tylko do mycia ciała ale również używam ich do rąk. Jedne z najszybciej znikających u mnie kosmetyków. Lubię sprawdzać nowości jak i wracać do swoich ulubionych. Dziś przychodzę z nowościami, mianowicie żelami od Faberlic, które służą również jako piana do kąpieli.Na swoje zamówienie nie czekałam długo. Dosłownie kilka dni i było już u mnie. 


Pierwszym z nich jest żel Riwiera Turecka. Piękny kolor lagunowej wody zachęcił mnie do tej opcji by poczuć się choć trochę w zakątku egzotyki. Zapach chłodny, morski z akcentem świeżej, letniej bryzy. Idealny na lato by popieścić ciało jak i nos. Żel ma bardzo dobre właściwości myjąco -oczyszczające. Pozostawia skórę pachnącą i miłą w dotyku.

 
Kolejny to Radosna Brazylia. Ta opcja zapachowa jest dla mnie troszkę dziwna. Kolorem i  zdjęciem pomarańczy spodziewałam się mega niespożytej energii, niestety zapach odbiega od moich wyobrażeń. Jest stonowany, słodkawy i szczerze ciężko do czegoś porównać. Konsystencja produktów jest żelowa, wydajna i dzięki dodatkowej funkcji możemy cieszyć się bardzo dużą ilością piany podczas relaxu w wannie.


Żele pod prysznic Faberlic, możecie zamówić tu KLIK. Są to fajne kosmetyki, wygodne w używaniu ale jeszcze byłoby piękniej gdyby butelki posiadały dozowniki. Oba doskonale oczyszczają ciało i sprawiają, że jest delikatna w dotyku. Ciało pięknie pachnie na długo po kąpieli, zwłaszcza po pierwszej wersji a skóra zyskuje piękny i zdrowy wygląd. Wspaniale odświeżają i pozostawiają uczucie komfortu na cały dzień. Aktualnie trwa promocja, gdzie możecie kupić taką 310 ml butlę za jedyne 6.90 zł. 



Pozdrawiam,



czwartek, 13 czerwca 2019

Equilibra- Oczyszczający żel do mycia twarzy z węglem aktywnym

Equilibra- Oczyszczający żel do mycia twarzy z węglem aktywnym



Marka Equilibra od jakiegoś czasu wprowadziła nowości do swojego sklepu. Jest to linia kosmetyków z węglem aktywnym. Dla mnie osobiście jest to nowość, nigdy wcześniej jakoś nie było okazji sprawdzić, dlatego testowanie było dla mnie jeszcze ciekawsze. Pierwsze testy zaliczone były dzięki oczyszczającemu żelowi do mycia twarzy.


Pierwsze co rzuca się w oczy to kolor. Głęboka czerń, która na szczęście nie brudzi i nie pozostawia śladu na umywalce. Dodatkowo żel w połączeniu z wodą bardzo fajnie się pieni, oczyszczając przy tym skórę. Zapach również mnie bardzo zaskoczył, delikatny, przyjemny i przyznam , że niespotykany. Po jego użyciu nie odczuwam ściągnięcia skóry a nawet lekkie zmatowienie. Zimą byłoby to dla mnie nie do przyjęcia, ale przy tych upałach ten efekt jakoś mi dziwnie nie przeszkadza. Dzięki żelowi cera jest  rozjaśniona z mniejszą widocznością zaskórników i zwężonymi porami. 


Na koniec napiszę tylko kilka ciekawostek, że owy żel posiada 97% składników naturalnego pochodzenia, 20% aloesu oraz węgiel roślinny. Dodatkowo zawiera  glicerynę roślinną, aktywny węgiel, który ma własnie dogłębnie oczyścić skórę, eliminując toksyny i zanieczyszczenia. Aloes zawarty w dużych ilościach, nawilża, chroni i przywraca równowagę. Jak pozostałe kosmetyki Equilibra tak i tu, żel wolny jest od parabenów, silikonu, wazeliny i PEG. Nie znajdziecie w nim  również olejów mineralnych i parafiny, SLS, SLES oraz alergenów. Kosmetyk jest testowany dermatologicznie.


Żel z węglem aktywnym od Equilibra jest bardzo wydajnym kosmetykiem. Przy codziennym i dwukrotnym używaniu jego zużycie jest powolne i znikome. Moja mieszana cera odczuła jego obecność. Cera jest zdecydowanie w lepszej może nie kondycji co i wizualnym wyglądzie. Efekt gładkiej, oczyszczonej i lekko zmatowionej skóry to jest to co mi odpowiada. Plus za nietuzinkową szatę graficzną, która jest przyjazna dla oka. Oczywiście oprócz żelu Equilibra również proponuje Nam maseczki, żel, szampon jak i pastę do zębów. Dla chętnych odsyłam do sklepu KLIK.




Pozdrawiam,



poniedziałek, 10 czerwca 2019

FABERLIC- masło do ciała Pomarańcza i wanilia.

FABERLIC- masło do ciała Pomarańcza i wanilia.


AVON, ORIFLAME i ich kosmetyki każdy zna i kojarzy a czy znacie markę FABERLIC?  Jest to największa rosyjska firma na rynku sprzedaży bezpośredniej poprzez konsultantki. Jakiś czas temu zaczęła mocno widnieć w internecie i przyznam, że ich asortyment zaciekawił mnie na tyle by spróbować ich i sprawdzić, czy warto po nie sięgnąć. Tak też dzisiaj przychodzę z recenzją masła do ciała Pomarańcza i wanilia.


Masło znajduje się w plastikowym, okrągłym pudełeczku, które dodatkowo w środku zabezpieczone jest złotkiem. Grafika i cały design kosmetyku przyciąga oko i nawiązuje do dwóch głównych jego składników czyli pomarańczy i wanilii. Zapach masełka jest lekko słodki, owocowo-pudrowy i niestety bardzo delikatny. Po roztarciu na skórę ledwie go wyczuwam. Natomiast rekompensuje mi jego gęsta i dość tłusta konsystencja, która idealna jest dla skóry suchej.


Masełko doskonale się wchłania, nawilża i pozostawia uczucie niezrównanej delikatności. Na początku myślałam, że przez swoją dość tłustą teksturę będzie zostawiał tłuste plamy, jednak nic takiego się  nie pojawiło.Po jego zastosowaniu skóra jest bardzo delikatna, elastyczna i fajnie gładka. Jedynie co bym poprawiła to intensywność zapachu, który niestety szybko się ulatnia. Na koniec dodam jeszcze, że marka Faberlic w swoim asortymencie posiada nie tylko pielęgnację ale również kosmetyki kolorowe, francuskie perfumy jak i chemię gospodarczą. Zapraszam na stronę KLIK tam zapoznacie się z całą gamą oferowanych przez Faberlic produktów. 



Pozdrawiam,




środa, 5 czerwca 2019

Powrót do lat szkolnych, czyli żele pod prysznic od AVON

Powrót do lat szkolnych, czyli żele pod prysznic od AVON


Kosmetyki AVON to moje wspomnienie z lat szkolnych. To wtedy jako już nastolatka zaczęłam poznawać przygodę z kosmetykami. Bycie konsultantką nie było dla mnie, bo raczej nie nadawałam się do tego, ale pamiętam jak katalogi sypały się po korytarzu i każda tylko chciała czym prędzej pocierać pachnącą kartkę. Zamawiałyśmy jak szalone u mnie z przewagą właśnie żeli pod prysznic. To one jako pierwsze zagościły w moim domu. Musiały minąć długieee lata by ponownie za nimi zatęsknić. Tak też moja ponowna randka z kosmetykami AVON zaczyna się właśnie od żeli ;)


Pierwszym z nich jest kremowy nawilżający żel "Róża i jaśmin". Jak widzicie butla wielka bo aż 720 ml do tego mega wygodny dozownik. Opcja z różą i jaśminem jest o kremowej formule, która chroni przed wysuszaniem i sprawia, że skóra staje się bardziej gładka i miękka w dotyku. Wystarczy niewielka ilość produktu by namydlić porządnie całe ciało. Żel bardzo dobrze oczyszcza i odświeża skórę a do tego pachnie bardziej różami niż jaśminem. Jest to dość intensywny zapach, przez co trzeba uważać z jego nadmiarem. Nosy bardziej wrażliwe mogą tego nie przeżyć.


 Kolejny to wariant bardziej egzotyczny, bardziej rześki, sympatycznie wprowadzający w klimat wakacyjny! Refreshing Lagoon posiada konsystencję już klasyczną, czyli żelową. Jego nutami są cytrusy i gruszka, przez co zapach jest pobudzający, dodający energii i bardzo świeży, idealny podczas letnich upałów! Jak poprzednik bardzo dobrze spełnia swoje funkcje"oczyszczające" , dodatkowo odświeża i pozostawia skórę miękką w dotyku.


Użycie żeli pod prysznic z AVON nie jest dla mnie nowością tylko rzekłabym, że raczej cofnięciem się w czasie. Plus za wielkie opakowania, bo kilkanaście lat temu takowych jeszcze nie było. Jest to opcja wygodna i przede wszystkim wydajna. Jakościowo dalej są świetne, zapachami dalej uwodzą i robią wszystko to co ma robić żel pod prysznic. Jak dla mnie oba zapachy są swoim przeciwieństwem. Róża i jaśmin chyba bardziej chłodniejszą porą będzie pasował, natomiast Laguna, trafiona w punkt. Oba kosmetyki służą mi zarówno i do mycia ciała jak i do zrobienia porządnej piany, by potem móc zatopić się w niej po czubek nosa i po prostu się zrelaksować. Masz ochotę poznać kosmetyki AVON a może chciałabyś zostać konsultantką?  Jeśli  czujesz , że to jest coś dla Ciebie zapraszam do rejestracji .




Pozdrawiam,



poniedziałek, 3 czerwca 2019

Krem ochronny do stóp, AA Aquaselin Podology

Krem ochronny do stóp, AA Aquaselin Podology


Moje stopy to obszar dotknięty największą suchotą? Dlaczego? Bo sobie zaniedbałam sprawę. Z lenistwa i myśląc, że stopy tego najmniej potrzebują, z czasem wyszła moja głupota i teraz mam mega ale to mega suche jak wiór stópki, o które muszą intensywnie dbać. Staram się wybierać kosmetyki jak najbardziej wnikające w skórę i sprawiające, że bardzo szybko odczuję ulgę. Ale ostatnio zachciało mi się troszkę innej wersji, lżejszej a mianowicie jest nim krem ochronny Aquaselin Podology.


Produkt mamy w wąskiej tubce, która jest wygodna w użyciu, choć przyznam, że wolałabym zdecydowanie otwieranie typu "klik on" niż zakręcane. Krem sam w sobie jest dość rzadkiej ale lekkiej konsystencji i o bardzo rześkim zapachu przypominający akcent trawy cytrynowej. Kosmetyk dobrze rozprowadza się na skórze, szybko wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Po jego użyciu stopy są miękkie w dotyku. 


Jest to specjalistyczny krem, przeznaczony do ochrony skóry stóp przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Kompleks PediControl, dzięki zaawansowanym składnikom, chroni skórę stóp, przywracając odpowiedni poziom nawilżenia, jednak na moją suchotę nie jest to efekt zadowalający. Jest ok ale tylko przez chwilę. Po jakimś czasie znowu doskwiera mi uczucie ściągnięcia skóry. Dodatkowo krem neutralizuje przykry zapach potu, dzięki dość mocnemu ale i przyjemnemu zapachowi. Czy faktycznie tak jest, nie powiem Wam bo ten problem na szczęście mnie nie dotyczy.. Stopy po użyciu kosmetyku są dotknięte opatrunkiem ochronnym w stanie dobrym. Jednak dla mnie jest on zdecydowanie za słaby. Musiałabym porządnie natłuścić skórę, by potem móc je inteligentnie ochronić przed ponownym przesuszeniem. Dlatego myślę, że produkt sprawdzi się u osób o mniejszych wymaganiach i o mniejszym dyskomforcie, który doskwiera moim stopom.



POzdrawiam,


sobota, 18 maja 2019

Fioletowa nieskończoność od Ibd

Fioletowa nieskończoność od Ibd

Dziś nie będzie recenzji, za to będzie dawno już przeze mnie nie pokazywany manicure. Przyznam się bez bicia, że ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie w blogowaniu. Totalny brak czasu... Młody rośnie, potrzebuje więcej uwagi, tym bardziej przyszła wiosna, trzeba korzystać z pogody. Także więcej Nas nie ma niż jesteśmy a wieczorem... padamy! Dlatego dziś tak szybciutko.


Mianowicie chciałam Wam pokazać lakier marki Ibd. Jest to lakier hybrydowy w kolorze pięknym bo liliowym! Idealny na teraz jak i na potem. Świeży, wspaniale podkreśla opaleniznę dłoni i zastanawiam się dlaczego tak rzadko po niego sięgam. Może nie tyle co po lakier jak po taki kolor. Jeśli chodzi o markę produktu, to mam pewne zastrzeżenia. Otóż kolorystycznie i pigmentacją jest bosko ale ile warstw trzeba chlapnąć by taki efekt uzyskać, to już tak pięknie się nie robi. Otóż pazury które widzicie mają trzy warstwy i to takie dość pokazne. Jak widać dalej są prześwity i odbija się widoczny odrost płytki. Jestem strasznie zawiedziona, bo kolor jest przepiękny, ale myśl, że muszę aplikować nim aż 3 razy, troszkę mnie od Niego odsuwa.


Żeby jakoś zaradzić tym niedociągnięciom wpadłam na pomysł, by zmalować kilka różyczek, co by zatuszowały sprawę. No i sprawdziły się. Efekt końcowy jest już troszkę żywszy. No ale nie zmienia to faktu, że lakiery Ibd, troszkę jakościowo mnie zniechęciły do siebie. Człowiek i tak czasu nie ma a jak wyskrobie to na pewno nie na potrójne malowanie. Może kiedy życie mi się ureguluje to dam mu jeszcze jedną szansę. A Wy co sądzicie o takich lakierach? Kojarzycie markę Ibd?



Pozdrawiam,





środa, 15 maja 2019

Neutrogena peelingujący żel do cery trądzikowej

Neutrogena  peelingujący żel do cery trądzikowej



Markę Neutrogena bardziej znam od strony balsamów do ciała i kremów do rąk, które zimą jak i przez cały rok bardzo dobrze wpływają na stan mojej skóry. Jedna z marek, której kosmetyki dosłownie w ekspresowym tempie głęboko wnikają w ciało przynosząc fantastyczną ulgę. Po ich produkty do twarzy sięgam sporadycznie bo nie zawsze one mi się sprawdzały. Jednak jest jedna linia, która ma lekką wadę ale do przejścia a mimo to uwielbiam to niej wracać.


Mowa o serii grejpfrutowej tym razem w formie żelu peelingującego przeznaczona do cery trądzikowej. Osobiście takowej nie posiadam ale wszelkie niespodzianki lubią czasem mi się pokazać. Dzięki zawartości drobinek grejpfruta oraz witaminy C, ta wyjątkowa formuła zapewnia oczyszczenie skóry zarówno z zaskórników jak i wyprysków. Dodatkowo wygładza ją i pozostawia wyraznie zdrowszą.


Sam żel ma przede wszystkim przeokrutnie grejfpfrutowy zapach. Tak soczysty tak rześki, no uwielbiam go! Jego konsystencja jest dość gęsta i zawartość drobinek peelingujących jest całkiem zadowalająca i nie jest zbyt szorstka dla skóry. Podczas masażu twarzy jak i ciała ( tak, używam go wszędzie) bardzo dobrze czuć jego działanie. Plus też za opakowanie, które ma charakter informacyjny, ponieważ zawiera wszystkie informacje o produkcie. Podoba mi się również fakt, że producent wspomina, że owy peeling nie zawiera "plastikowych-sztucznych" mikroperełek.


Mam cerę mieszaną ze skłonnością do przesuszania się. Wypryski pojawiają się sporadycznie i pojedynczo. Dlatego używanie jego dla mnie było w celu dobrego oczyszczenia, złuszczenia naskórka i no i upojeniem się jego zapachem, bo naprawdę totalny zastrzyk energii. Poza tym kosmetyk działa łagodnie na skórę, nie podrażnia jej, nie powoduje pieczenia ani zaczerwienienia. Skóra wygląda na jaśniejszą i bardziej miękką. Chociaż zalecenia producenta sugerują, że produkt ten nalezy stosować dwa razy dziennie, osobiście uważam, że może to spowodować wysuszenie skóry z czym ja miałam przyjemność się spotkać. Dlatego z mojego doświadczenia wynika, że stosowanie tego peelingu raz na dwa dni jest wystarczające i zaspokajające cerę. No i taka ciekawostka dla osób z  suchą skórą by po niego nie sięgały, gdyż ta wersja została stworzona specjalnie dla osób o tłustej skórze. Reasumując ja jestem z niego zadowolona jak i z całej różowej serii. Myślę, że dla osób, które męczy trądzik będzie on miał jeszcze lepsze zadanie nie mówiąc o efektach!



Pozdrawiam,




Copyright © 2016 My women's world , Blogger