Powracam Kochani z postem paznokciowym . Dawno nie było nic kolorowego, nic pazurkowego ale syn nie daje mi chwili spokoju. Moje malowanie kończy się na jednym góra dwóch paznokciach. Do manicure, który poniżej zobaczycie podchodziłam aż 4 razy! Plan był inny, inne zdobienie ale ku końcowi wyszło jak wyszło. No ale nie mowa o stylówce paznokciowej a o lakierze do paznokci Pablo Color.
Pablo Color to marka, którą poznałam jakieś 2 miesiące temu na blogach innych koleżanek. Szczęście chciało, że osobiście wpadło mi kilka kosmetyków tej marki ze spotkania blogerek w Augustowie. Nie pozostało mi nic innego, tylko malowanko i wybadanie cóż to za cacko.
Na pierwszy rzut oka buteleczka przypomina mi trochę Lemax'y. Konsystencja jest typowa, klasyczna, nie różniąca się od standardowych lakierów. Krycie jest również różne w zależności od danego koloru. Tym razem padło na miętę o pastelowym wykończeniu, delikatny, przyjemny ale niestety potrzebujemy aż 3 i to porządnych warstw, by wydobyć z niego efekt bez skazy. Przy dwóch zostawia smugi, które niestety nie wyglądają korzystnie. Lakiery mają formułę szybkoschnącą i faktycznie tak jest. Nawet przy potrójnej dawce, schnięcie jest szybsze niż po innych drogeryjnych lakierach. Pędzelek wygodny, łatwo się nim operuje, nie zalewając skórek. Trwałość lakierów to 3-4 dni i też w zależności od wykonywanych prac.
Lakiery Pablo Color są łatwo dostępne. Dostaniecie je np w Auchan czy w innych supermarketach za całe 3-4 zł za buteleczkę. Jak za taką cenę warto sprawdzić samemu i ocenić. Mam w zapasie jeszcze kilka innych odcieni, które niebawem również Wam pokażę. Cała gama kolorystyczna składa się aż 120 kolorów, więc jest w czym wybierać i można szaleć z pazurkami.
Pozdrawiam,



