wtorek, 29 kwietnia 2014

Argan i keratin czyli arganowa odżywka 8w1 !!!


Piękna dziś pogoda, więc korzystam ze słońca ile się da, bo weekend majowy zapowiadają zimny i deszczowy :(  Dzisiaj też porobiłam troszkę zdjęć, ale ich jakoś wyszła nie taka jaką chciałam, no ale cóż. Niedługo będę posiadaczką nowego sprzętu, więc pocieszam się tym faktem, a na chwilę obecna prezentuję Wam odżywkę do włosów .


Arganowa odżywka 8w1 do włosów farbowanych, rozjaśnianych i zniszczonych - kompleksowa odbudowa + ochrona koloru.




                                                                        Skład odżywki oraz obietnica producenta:

Produkt z serii - Argan + KeratinSeria oparta na technologii Pro-repair 4D™ gwarantuje, według producenta, natychmiastową poprawę wyglądu i kondycji włosów farbowanych, rozjaśnianych i zniszczonych. Innowacyjna formuła oparta na Double Smart 4D Salon Complex™, bogata w olejek arganowy i płynną keratynę naprawia uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu, wzmacnia i odbudowuje strukturę włosów oraz regeneruje, odżywia i głęboko nawilża.



Pewnie kojarzycie całą wersję arganowych kosmetyków od Eveline. Jest w niej szampon, odzywka i maska do włosów. Osobiście posiadam całą trójkę ale jako ostatnią testowałam na swoich włosach właśnie odżywkę. Spodziewałam się podobnych efektów jak po pozostałej dwójce, jednak to nie jest to czego się spodziewałam.


Opakowanie odżywki ma identyczną szatę graficzną jak szmapon i maska arganowa. Mieści się w tubce o pojemności 200 ml.. Jej konsystencja jest gęsta o lekko zabarwionym kolorze i zapachu... budyniowym. Podczas nakładania na włosy nie spływa i łatwo się ją rozprowadza.  Używałam jej na całe włosy. I tu dziwna sprawa się zaczyna bo......




Włosy po spłukaniu wodą i wysuszeniu u nasady aż do ramion rozczesywały się wspaniale, ale od ramion w dół kołtun gonił kołtuna. Nie wiem czym to spowodowane. Przeważnie odżywki i maski albo działały po całości alo w ogóle. Mało tego nie tylko z rozczesywaniem taki efekt był. Nawilżenie również zauwżalne od góry do ramion a potem suchota jak była tak i nie drgnęła, a przecież w składzie mamy zawartość olejku arganowego!!! Jak dla mnie jest to wielki zawód, bo najbardziej nastawiałam się na nawilżenie końcówek a tak się nie stało, co skutkiem było obcięcie ich :(
Kolejną rzeczą jaką zauważyłam to blask jaki odżywka nadaje moim włosom oraz że ich nie obciąża. I tu się bajka kończy o odżywce arganowej Eveline Cosmetics. To co uwidziałam i poczułam podzieliłam się z Wami. Moje włosy jakoś zbytnio nie odczuły arganowej terapii i wiem, że do tej odżywki raczej już nie wrócę, zdecydowanie wolę maskę z tej serii, która bardziej pozytywnie zadziałała.

Cena: ok. 20 ale mozna często natrafić na promocję.

Lubicie serię arganową od Eveline Cosmetics?? Jakie są Wasze wrażenia??

Pozdrawiam,


MAGDA


niedziela, 27 kwietnia 2014

Wyniki zabawy!!!!



Kochani wcale bym zapomniała o wynikach. Jestem w domciu i oglądam transmisję z mszy KANONIZACJI Jana Pawła II i jestem poruszona. Jakoś naszło mnie na wspomnienia Naszego Papieża, który był wspaniały i jedyny w swoim rodzaju!!!

Ale nie chcę Wam tu smęcić, bo pewnie po części z Was to nie interesuje, więc przechodzę do wyczekiwanych wyników.

Otóż dueci kosmetyków z Eveline Cosmetics zgarnia.......


anioleek89

Kochana serdecznie Ci gratuluję i czekam do środy na Twój adres  martaa-magdaa@wp.pl

A ja uciekam oglądać dalej ;**

Pozdrawiam Was w tym pochmurnym ale jednocześnie tak pięknym dniu dla Nas.


MAGDA

czwartek, 24 kwietnia 2014

Mandarin Cranberry od YC !!!


Dzisiaj skorzystałam z pogody i zaczełam swój sezon na opalanie. Jeszcze nigdy w swoim życiu nie opalałam się w kwietniu, tak więc wybrałam się z motyką na księżyc. Wyszłam na balkon, klapnełam sie na leżak i myślałam, że zwątpię taki zimny przenikliwy wiatr mnie zastał. Jednak po chwili czułam ciepłe słoneczko i tak poleżałam godzinkę. Teraz dopiero wyłazi mi burak, spiekłam się na maxa!!! A jutro do pracy ;((

Żeby zapomnieć o boleściach i mojej głupocie przedstawiam Wam kolejną tartę od Yankee Candle  klik .


Mandarin Cranberry


Od producenta:

W pełni tętniące życiem, uczucie owocowych słodkości – słonecznych mandarynek i rześkiej, kruchej żurawiny.



Przy zamawianiu wosków pamiętam, że mocno się zastanawiałam nad tym, czy go brać czy nie. Nie wiem, coś mi w nim nie leżało, nie przemawiał do mnie. Jednak skusiłam się ale i tak zostawiłam go na koniec, bo po prostu nie ciągnęło mnie do niego. Dzisiaj przyszła jego pora, odpalam i pukam się w czoło po raz setny!!!! Dlaczego??



Mandarin Cranberry  możecie nabyć go tu http://www.goodies.pl/104-woski-zapachowe to zlepek soczystych owoców. Intensywne, kwaśne i zarazem słodkie mandarynki, dopiero potem idzie za nimi żurawinka, ale nie jest ona cierpka jak zapewnia producent. Jest wspaniały zapach, przedstawiający aromat prawie że prawdziwych owoców.  Myślałam że duet mandarynki z żurawiną w końcowym efekcie da chłodny zapach, jednak tutaj " soprajsik" sie okazał.Nie wyczuwam tutaj zero chemii, sztuczności i innych dodatków, zapach jest prawdziwy i realny. Dla mnie jest to mega egzotyczny, mega wakacyjny, dodający energii oraz pobudzający wosk!!!! Jednym słowem to jakbym miała miskę pokrojonych mandarynek a w niej moja zanurzona twarz ;)) Czemu ja go nie chciałam wziąć, ale ważne że jednak znalazł się w koszyku, bo warty jest nie jednego zakupu!!!!




Mandarin Cranberry to mój hicior, który znajdzie się w pierwszej trójce. Prawdziwie owocowy, intensywny, otulacjący całe pomieszczenie i mega wydajny. Jest on moim czarnym koniem wśród tart YC, miłe zaskoczenie a nawet rzeknę, że nowa miłość!!!!

Cena: 7 zł

Dostępność : http://www.goodies.pl


Na koniec chciałam Wam pochwalić się nowym nagłówkiem na blogu. Mam nadzieję, że Wam się podoba, bo mi bardzoo!!!! A taki piękny new look zawdzięczam mojej kochanej Lusi z bloga  Moje Eldorado   .  Lusiaczku jesteś wielka :***



Pozdrawiam,


MAGDA

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

One Colour Exclusive nr.62 od AllePaznokcie!!!!


Kochani jak po Świętach? Pewnie jesteśni najedzeni jak nie przejedzeni, wypoczęći jak nie gorzej zmęczeni ;)) Mnie wykończył mój ukochany chrześniak, który energii ma za kilku ;)) To własnie dzięki niemu nabyłam się krótkich paznokci, przez co  moją modelką paznokciową dzisiejszego posta będzie moja bratowa Marcia :*

Razem przedstawiamy Wam lakier od hurtowni AllePaznokcie !


One Colour Exclusive nr.62




Jest to piękny pastelowy, niebieski kolorek, który idealnie nadaje się na wiosnę i lato. Nie wiem jak Wy, ale ja uwiebiam pastelowe odcienie i nie tylko w lakierach do paznokci ale również w kosmetykach do makijażu.




Co mocno zwróciło moją uwagę to buteleczka i jej wygląd. Rzeczywiście złote dodatki i długi kształt opakowania nadaje jej ekskluzywnego wyglądu. Do tego lakier posiada dość długi i wygodny pędzelek, którym maluje się całkiem przystępnie. Podczas aplikacji przy pierwszej warstwie pokazują się niestety prześwity, przy drugiej już jest dobrze ale nakładając trzecią mamy idealną perfekcję w kolorze. Schnięcie ma standardowe, tym bardziej przy trzech warstwach nie zauważyłam zbytniego przesunięcia w czasie.





Jak zdaje egzamin w praktyce?? Otóż jest trwały, nie odpryskuje i nie ściera się na końcówkach, nawet przy częstym i gęstym zmywaniu. Spokojnie dożywa do 3 dni w całości, potem widocznieją lekkie ubytki w końcówce ale to normalne zjawisko. Ważnym faktem dla mnie jest , że NIE ODPRYSKUJE, bo tego najbardziej nie lubię w lakierach! Dodatkowo lakier po aplikacji ma bardzo ładny i długotrwały połysk, wygląda jakby był muśnięty dodatkowo top coatem, a tak nie jest ;)) Jego wyrazisty kolor nie blednie wręcz przeciwnie, ciągle napawa me oko pocieszeniem.



Na koniec powiem Wam tylko, że jestem zadowolona z posiadania tej pastelki. Marzył mi się taki kolorek, tym bardziej taki właśnie odcień będzie idealny na lato, do opalonych dłoni, wtedy uwydatni się jeszcze bardziej jego moc ;)) W zanadrzu mam jeszcze inne nabytki od hurtowni AllePaznokcie, ale  tamte pokażę Wam już na swoich pazurach, które pomału zaczynają rosnąć ;))


Cna: 9.90 zł
Dostępnośc: http://www.allepaznokcie.pl/


Lubicie takie pastelowe lakiery??

Pozdrawiam


MAGDA

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołego Alleluja!!!!



Kochani juz mamy Wielką Sobotę a z nią wielkie przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Na pewno część z Was krząta sie jak nie po kuchni, to jeszcze z koszykiem po sklepie. Ja już na szczęście prawie wszystko mam ogarniete dlatego pozwalam sobie złożyć Wam teraz życzenia świąteczne!!!




Moi kochani drodzy czytelnicy, zyczę Wam w te Święta pieknych, spokojnych i radosnych chwil, by Dzień Zmartwychwstania Pańskiego był Dniem cudownym i ciepłym w gronie rodzinnym. Tęczowych pisanek, na stole pyszności, mokrego Dyngusa i wspaniałych gości!!! Niech to będzie czas uroczy, wszystkim Wam życzę Wielkiej Nocy!!!!


Pozdrawiam świątecznie,


MAGDA

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Słodkości które nie tuczą?? Poproszę o więcej takich ;)


Żeby tak wszystkie słodycze, wszelkie słodkości nie powodowały wzrostu masy ciała, świat byłby chyba szczęśliwszy. Za dzieciaka człowiek nie bierze do głowy, że to nie zdrowo, że " urosniesz za dużo" jak będziesz dużo jadła czekolady,a teraz????  Muszę liczyć się z każym kęsem, z każdą kostką batonika, bo potem mam wyrzuty sumienia, że moja upragniona bluzeczka czy spodnie minimalnie na mnie nie wchodzą.
Na szczęście mam jedną perełkę, która słodkością nie grzeszy, ale jest mega dietetyczna i na bank mogę po nią chwytać ile się da ;)) Oczywiście mowa jest nie o smakołyku do spożycia, ale do użycia w formie kosmetycznej :D

Jak to powiadają jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Tak i ja tym się jaram, bo przynajmniej myślami sobie pofantazjuję o stosie cukierasów, a to wszystko za sprawą pewnego balsamu.


           Wild Cherry Candy




           Składzik:



Zacznę od tego, że balsam ten nabyłam w cudownie pięknej Anglii, gdzie ich szeroki asortyment powala z nóg. Balsam ten przeznaczony jest do ciała jak również i do rąk czyli taki cudak 2w1.  Myślę, że nie zwróciłabym uwagi na niego , gdyby nie jego pięknie wyrazista szata graficzna. Iście różowy kolor z dużym lizakiem na czele, zapala lampkę w głowie ze znakiem zapytania: a cóż to takiego?? Długo się nie zastanawiałam, tylko hops do koszyka i do kasy, abym czasem się nie rozmyśliła.


W domu po dokładnych oględzinach stwierdziłam fakt, że chcę więcej tej różowej rozpusty. Dlaczego?? Otóż krem posiada delikatnie fioletowy kolorek, co rzadko mi się zdarza na takie odcienie w kosmetykach. Do tego zapach jest.... niesamowity, słodki ale z umiarkowaniem. Czuć dropsiki, pudrowe lizaki, jakbym była w sklepiku gdzie sprzedają tylko i wyłącznie multum samych słodyczy. Ten skomulowany zapach sprawia, że wyczuwam w nim kilka nut zapachowych. Począwszy od jagody, która przechodzi w wiśnie, następnie spotykam marcepanka, który łączy się z migdałem, to wszystko muśnięte olejkiem rumowym. Taki mix przechodzi moje najsmielsze oczekiwania. Cudowne połączenie, wielobarwny zapach, który nie nudzi się, bo przeskakuje on ze składnika na składnik. Więc przez cały czas czuć jest jego odmienność.



Sam kosmetyk działa całkiem przyzwoicie. Zapłąciłam za niego nie całego funta, więc moje oczekiwania nie były wygórowane. Jednak w domciu miło mnie zaskoczył.  Jesli chodzi o ciało nawilża dobrze, przy tym pozostawiając pachnącą powłoczkę i mega mięciutką skórę.  Bardzo szybko wchłania się w skórę, nie lepi się, czego też się obawiałam .Natomiast na dłonie już nie spisuje się tak dobrze. Moje łapki wymagaja większej pielęgnacji niż reszta ciała, więc tutaj Wild Cherry Candy nie daje sobie do końca radę z moją suchotą.  Mimo wszytsko, zostawiłam go tylko i wyłącznie do miziania ciałka, bo tam najlepiej funkcjonuje;)



Na koniec dodam tylko, że mam jeszcze wersję ciasteczkową, o której też niebawem napiszę. Wracając do smakuśnego balsamu. Jestem zadowolona z niego i z jego działania. Kosmetyk o pojemności 237 ml za cenę 5 zł, który pachnie naprawdę fenomenalnie, działanie może ma nie na 6+ ale mocne 4+ daję spokojnie. Odejmuję mu punkcika za troszkę rzadką konsystencję i zerowy dostęp w PL ;(( Reszta na plus jak najbardziej!!!
Cóż mogę rzec więcej?? Ubolewam strasznie, że w naszej Polsce, nie mamy dostępu do tak wielu, świetnych kosmetyków ale i nie tylko. To samo jest z odzieżą czy sprzetem RTV/ AGD. Niestety, jesteśmy z gospodarką lekko  w tyle i musimy z tym żyć. A Wam Kochani, którzy mają łatwy dostęp do " różności zagranicznych" szczerze, ale to szczerze zazdroszczę i nie ukrywam swej rozpaczy, bo tak wiele mnie omija. No ale nic, może niebawem znowu uda mi się wyruszyć w nieznane??

Lubicie zagraniczne "cudaki"?? Macie swoje ulubione, które polecacie??

Pozdrawiam,


MAGDA

piątek, 11 kwietnia 2014

Sycylijskie klimaty w moim domu!!


Kochani ja korzystam jeszcze z chwilki wolnego i piszę nowego posta, bo niestety mam na 13 do pracy ;((, więc muszę się sprężać ;))
Dzisiaj na ruszt idzie znowu tarta Yankee Candle, którą możecie zakupić tu http://www.goodies.pl/104-woski-zapachowe, Na początku nie byłam przekonana do cytryny, bo nie bardzo lubię takie zapachy, no ale w życiu trzeba wszystkiego spróbować.


Sicilian Lemon


Od producenta:

 Sycylijska cytryna - dojrzała w słońcu, wygrzana w cieple, przesiąknięta rześkością i muśnięta słodyczą.



Sicilian Lemon to zapach typowo cytrusowy, rześki i mocno pobudzający do działania! Aromat  soczystej cytryny można użyć z rana jako pobudki. Świetnie otwiera oczy i umysł!!! Wiem, że to może dziwnie brzmi, ale jednak to prawda.  Ale ale, pachnie on tak tylko przed odpaleniem go w kominku, czyli na " sucho"!!! Otóż takiego zapaszku spodziewałam się podczas " seansu" jednak dostałam lekkie rozczarowanie!


Niestety nie wiem jak pachnie w rzeczywistości prawdziwa sycylisjka cytryna, ale ta od YC, pachnie jak dla mnie troszkę dzwinie. Zamiast kopa pełnego energii dostałam dawkę " przejedzonego, dusznego  klimatu". Nastawiłam sie na ostro - kwaśny, mega cytrusowy, a powiem Wam , że nic takiego nie dostałam. Za to mamy mega słodką, jak już wcześniej wspomniałam, z deka duszącą lemonkę. Zapach przypomina mi plasterki cytryny obtoczonej cukrem. W ostateczności nie jest zle, ale mogłoby być lepiej. Wolę zdecydowanie kwaskowate zapaszki, stawiające na nogi, niż dawka cukru pudru z domieszką owoców, które mają za zadanie pobudzać a nie usypiać.



Podsumowując, jest to tarta, do której raczej już nie wrócę. Jakby nie było, moje obawy, faktycznie okazały się nie bezpodstawne. Cytrynowe aromaty są specyficzne, albo czuję się w nich chemię, sztuczność, albo rzadko spotykany unikatowy eliksir, który wywołuje ślinotok i ma sie ochotę na więcej. Nie wiem czemu, ale ciężko jest spotkać prawdziwie " cytrynowe" zapachy. A może ja zle szukam???

Cena: 7zł

Dostępność: http://www.goodies.pl/

A jak jest u Was z tartami YC?? Macie swoje ulubione??

Pozdrawiam,


MAGDA

środa, 9 kwietnia 2014

Jagodowa rozpusta!!!


Ostatnio się zaniedbałam, a raczej zaniedbałam moją cerę w kwestii maseczek. Na szczęście w porę mi się przypomniało i zaczynam miesiąć z maskami. Dzisiaj właśnie będzie o  jednej z wielu , które uwielbiam, wręcz kocham, dosłownie za wszystko.

Montagne Jeunesse, Very Berry Ultra Moisturising and Clean Face Masque - nawilżająca i oczyszczająca maseczka do twarzy.




Skład maseczki:


Do masek Montagne Jeunesse pajam miłością od pierwszego użycia, a było to jeszcze w Anglii. Tam pózniej kupywałam je hurtowo.  Od pięknych, innych , kolorowych opakowań, po kremowe konystencje, wspaniałe działanie a do tego ich szeroka gama zapachowa. Wszystkie zapaszki tych maseczek pachną do zjedzenia, soczyście i wybornie, że aż chce się je zjeść!




Tutaj akurat mamy wersję jagodowo - żurawinową. Fioletowa, perłowa i bardzo kremowa konsystencja o fenomenalnych zapachu jagód z cukrem, działa mega relaxująco na mnie!!! Niesttey żurawin tutaj mamy znikomy ślad, ale dla mnie to nawet w sam raz!!!
Po rozprowadzeniu fioletowej papki, czuję się mega śmiesznie i mam wrażenie , że jest tam gdzieś odrobina mięty, bo z leeka chłodzi przez jakieś 5 minut. Po upływie 15-20 minut, maseczka wysycha i robi się z niej skorupka, przez co utrudnia mimikę twarzy ;))


Po zmyciu twarzy letnią wodą od razu czuć jak fantastycznie działa na skórę. Very Berry wspaniale odżywia, napręża i łagodzi podrażnienia.
Plusem  jej jest zawartość soku z jagód i żurawiny.  Na dokładkę mamy  odżywczy olejek z pestek brzoskwini i kojący aloes, dodają cerze promiennego wyglądu i dokładnie oczyszczają. Ale to nie wszystko!!! W składzie znajdziemy też takie cacka jak Bentonit- naturalną glinkę,  wyciag z owoców maliny, ekstrakt z winogron oraz przeciwutleniacze, które zwalczją wolne rodniki i chronią naszą cerę przed starzeniem się. Owocowa saszetka pełna dobroci, czegóż chcieć więcej??

Jak dla mnie Montagne Jeuness są moim numerem 1 wśród maseczek. Fantastyczne działanie o bardzo szerokiej gamie i przede wszystkim bardzo ciekawym i dobrym składzie. Działanie maski widoczne jest juz po pierwszym użyciu, a jedno opakowanie starcza na 2 konkretne użycia! Kolejnym plusem jest też ich dostepność, bo można je nabyć w drogeriach, a bałam się , że będzie to kolejny cud- kosmetyk, który nie będzie łatwy w zasięgu moich rąk, a tu taka niespodzianka!!!

Cena: 5-6 zł
Dostępne: Tesco, inne drogerie,

Lubicie takie kolorowe, smakuśne maseczki?

Pozdrawiam,


MAGDA

niedziela, 6 kwietnia 2014

Soraya, So Pretty - Peeling orzechowo-morelowy

Długo się zastanawiałam o czym dzisiaj napisać aż w końcu zdecydowałam. Ciężko było, bo raz, że światło nie pozwalało mi na wykonanie dobrych zdjęć, a po drugie to nie miałam dzisiaj natchnienia. Taka łądna pogoda a mi się dosłownie nic nie chce!!! Też tak macie???


Soraya, So Pretty - Peeling orzechowo-morelowy



Od producenta:

Orzechowo - morelowy peeling sprawi, że skóra stanie się aksamitnie gładka, czysta i świeża. Zredukuje niedoskonałości, rozprawi się z zaskórnikami i rozszerzonymi porami. Poczujesz jakbyś miała zupełnie nową skórę, jaśniejszą, bardziej promienną.
Orzechowe łupinki - usuwają martwe komórki naskórka i zanieczyszczenia. Dzięki nim cera staje się aksamitnie gładka i odświeżona.
Morelowy nektar - owocowy suplement dla skóry, który dostarcza jej składników nawilżających i przyjemnie wygładza powierzchnię naskórka.
Kwas salicylowy - działa antybakteryjnie, poprawia kondycję cery tłustej i trądzikowej, redukuje ilość niedoskonałości.


Zacznę standardowo od opakowania, które bardzo mi się spodobało. Tubeczka plastykowa przepięknie prezentuje się na półce w  łazience. To za sprawą cudnej szaty graficznej. Biało różowa z domieszką pomarańczy i srebrnymi, mieniącymi się kropami, nadaje uroku i słodkiego, dziewczęcego wyglądu. W środku natomiast mamy konsystencję dość gęstą i zbitą o fantastycznym zapachu. Nie jest to typowy zapach moreli czy orzechów, ale jest lekko słodki i przyjemny.



Peeling bardzo dobrze i łatwo rozprowadza się na twarzy. Fajnie i delikatnie masuje przy tym zdzierając martwy naskórek Tak się zastanawiam, że to chyba dzieki zasłudze łupinkom orzecha, bo  pod palcami wyczuwalne są drobniutke ziarenka, które nie ranią skóry, ani nie podrażniają. Bałam się , że po jego zastosowaniu będę miała zaczerwienioną twarz, ale na szczęście nic takiego się nie stało.
Cera jest ładnie oczyszczona, idealnie wygładzona i bardzo miekka i przyjemna w dotyku. Ja jestem posiadaczką cery mieszanej i dla mnie rzekłabym, że jest to żdzieraczek typowo dla mnie jak na zamówienie robiony. Nie za mocny, nie za lekki a w sam raz. Doskonale radzi sobie z przeszkodami i spisuje się na medal. Systematyczne korzystanie  z takiej przyjemności sprawia też, że cera nabiera blasku i promiennego wygladu a ziemisty kolor przechodzi w zapomnienie.



Jak dla mnie kosmetyk ten prócz przyjemnego zapach, bardzo dobrze OCZYSZCZA twarz, usuwa martwy naskórek, a twarz staje się gładka i mięciutka w dotyku. Czegóż chcieć więcej??? Do tego tubka o pojemności 75 ml, starcza o dziwo na bardzo długo, więc przyjemność jest jezcze bardziej wydłużona!!!

Cena: ok. 12 zł

Lubicie takie peelingi?? Używacie kosmetyków Soraya??


Pozdrawiam,


MAGDA

piątek, 4 kwietnia 2014

Oddam w dobre rączki :)))



Kochani wiosnę mamy juz pełną gębą, nie licząc jeszcze dość chłodnych poranków. Ale korzystając z dnia wolnego, zrobiłam małe porządki w kosmetykach. Część przytuliła kosz a kilka  znich postanowiłam oddać komuś z Was. Mam nadzieję, że takie wyjście  z sytuacji kogoś uszczęśliwi.

Mam dla Was mały dueci do oddania, ktoś chętny??




Warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w zabawie jest BYCIE OBSERWATOREM MOJEGO BLOGA A a także dodatkowo POLUBIENIE mojego FANPAGE'a  klik

Wszystkie informacje dotyczące zasad, proszę umieśćić w komentarzy w formie jak poniżej :

1.Obserwuję : .....
2. Lubię FB : tak/ nie:.....
3. Email: ....

Do zgarnięcia jest Eveline  matująco-wygładzający puder mineralny shimmer 204 ( macnięty palcem), oraz Eveline Maskara Ultra Volume ( nowa)





Rozdanie będzię trwać równo 3 tygodnie czyli do 25 kwietnia. Także Kochani powodzenia i trzymam za Was kciuki ;)

Pozdrawiam

MAGDA



REGULAMIN:
1. Organizatorem  rozdania jestem ja: mm-world-of-women.blogspot.com
2. Wyniki ogłoszę w przeciągu 1-5 dni od zakończenia rozdania (w zależności od tego ile będzie zgłoszeń)
3. Osoba, która wygra, proszona jest o wysłanie swojego adresu w terminie do 3 dni od losowania. W przypadku braku adresu, losuję kolejną osobę.
4.  Nagrody zostaną wysłane najszybciej jak tylko to będzie możliwe (myślę, że w granicach tygodnia).
5. W rozdaniu udział mogą brać zarówno osoby z Polski jak i z zagranicy, jednak wysyłka jedynie na terenie Polski
6. Zastrzegam sobie prawo do zmiany w regulaminie. 9. W rozdaniu nie mogą brać udziału osoby prowadzące blogi typowo rozdaniowe
7. Do rozdania nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
8. Zgłaszając chęć udziału w rozdaniu przyjmujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 883).


środa, 2 kwietnia 2014

Yankee Candle Beach Wood


Dzisiaj mam dzień wolny i nie wiem co mam ze sobą począć. POszłabym na zakupy ale nie chce mi się, więc postanowiłam odpalić tartę Yankee Candle i podzielić sie moją opinią ;)) Tą tartę jak i inne możecie zakupić w sklepie on - line http://www.goodies.pl/104-woski-zapachowe

Yankee Candle Beach Wood


Od producenta:

Wosk z serii Housewarmer łączący w sobie zapach mokrego drewna oraz soli morskiej.



Na co się nastawiałam?? Na plażę,skąpaną wilgotnym powietrzem, w oddali palone ognisko i zapach drewna, taka mnie myśl naszła. A co dostałam??? Dostałam bardzo dziwny zapach, co chyba  ani z plażą ani z drewnem nie ma nic wspólnego. Szczerze, to pierwszy raz mam problem z opisaniem zapachu. Nie wiem gdzie go umieścic, do czego przyblizyć, tak aby był na odpowiednim miejscu. Ale dajcie chwilkę i mój nos zaraz coś wychwyci ;))



Otóż po chwili namysłu stwierdzam, że  Beach Wood pachnie inaczej i to bardzo inaczej. Wosk na " surowo" różni się od tego wypalanego!!! Czym??  "Surowy" jest delikatny i zalatuje mieszanką November Rain oraz męskimi perfumami.
Natomiast po odpaleniu tarty męskie perfumy zostają, ale stają się już inne. Mocniejsze, intensywniejsze przypominają Hugo Bossa i jeszcze coś, co może zabrzmieć śmiesznie, ale jednak. Przypomniał mi sie zapach imienin u ciotek, wujków czy babć. Pamietacie może gościny, liczne gościny, gdzie zjeżdza się pełno rodziny, w domu zapach jedzenia, różnych przekąsek i alkoholu pomieszanego z perfumami??? To jest właśnie jedna opcja, która wpadła mi myśl. Druga to mix piżma - opium z męską wodą toaletową. Nadaje im charakter peności siebie, elegancji i szarmancji.



Beach Wood to zapach średnio intensywny, ale mocno odczuwalny swoimi sekretnymi skłądnikami. Spodobały mi się " cioci imieniny", bo jakby nie było przywracają mi się fajne wspomnienia i z drugiej strony mam wrażenie, że w domu mam drugiego faceta!!! A taka myśl sprawia, że czuję się wyjątkowo, dobrze i dziwnie sexownie ;)
No ale zostaje też niesmak, bo miałam ochotę poczuć się jak na plaży, no bo któż jej nie lubi?? No ale mówi sie trudno, może innym razem Yankee Candle wyda wosk, gdzie przeniesiemy sie na błękitna lagunę i tylko tam i nic więcej, co mogłoby w tym relaxie przeszkodzić.

Cena: 7 zł
Do kupienia: http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/89-drewno-z-plazy-beach-wood.html

Lubicie takie dziwne, skomplikowane zapachy??

Pozdrawiam,



MAGDA