poniedziałek, 21 kwietnia 2014

One Colour Exclusive nr.62 od AllePaznokcie!!!!

One Colour Exclusive nr.62 od AllePaznokcie!!!!

Kochani jak po Świętach? Pewnie jesteśni najedzeni jak nie przejedzeni, wypoczęći jak nie gorzej zmęczeni ;)) Mnie wykończył mój ukochany chrześniak, który energii ma za kilku ;)) To własnie dzięki niemu nabyłam się krótkich paznokci, przez co  moją modelką paznokciową dzisiejszego posta będzie moja bratowa Marcia :*

Razem przedstawiamy Wam lakier od hurtowni AllePaznokcie !


One Colour Exclusive nr.62




Jest to piękny pastelowy, niebieski kolorek, który idealnie nadaje się na wiosnę i lato. Nie wiem jak Wy, ale ja uwiebiam pastelowe odcienie i nie tylko w lakierach do paznokci ale również w kosmetykach do makijażu.




Co mocno zwróciło moją uwagę to buteleczka i jej wygląd. Rzeczywiście złote dodatki i długi kształt opakowania nadaje jej ekskluzywnego wyglądu. Do tego lakier posiada dość długi i wygodny pędzelek, którym maluje się całkiem przystępnie. Podczas aplikacji przy pierwszej warstwie pokazują się niestety prześwity, przy drugiej już jest dobrze ale nakładając trzecią mamy idealną perfekcję w kolorze. Schnięcie ma standardowe, tym bardziej przy trzech warstwach nie zauważyłam zbytniego przesunięcia w czasie.





Jak zdaje egzamin w praktyce?? Otóż jest trwały, nie odpryskuje i nie ściera się na końcówkach, nawet przy częstym i gęstym zmywaniu. Spokojnie dożywa do 3 dni w całości, potem widocznieją lekkie ubytki w końcówce ale to normalne zjawisko. Ważnym faktem dla mnie jest , że NIE ODPRYSKUJE, bo tego najbardziej nie lubię w lakierach! Dodatkowo lakier po aplikacji ma bardzo ładny i długotrwały połysk, wygląda jakby był muśnięty dodatkowo top coatem, a tak nie jest ;)) Jego wyrazisty kolor nie blednie wręcz przeciwnie, ciągle napawa me oko pocieszeniem.



Na koniec powiem Wam tylko, że jestem zadowolona z posiadania tej pastelki. Marzył mi się taki kolorek, tym bardziej taki właśnie odcień będzie idealny na lato, do opalonych dłoni, wtedy uwydatni się jeszcze bardziej jego moc ;)) W zanadrzu mam jeszcze inne nabytki od hurtowni AllePaznokcie, ale  tamte pokażę Wam już na swoich pazurach, które pomału zaczynają rosnąć ;))


Cna: 9.90 zł
Dostępnośc: http://www.allepaznokcie.pl/


Lubicie takie pastelowe lakiery??

Pozdrawiam


MAGDA

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołego Alleluja!!!!

Wesołego Alleluja!!!!


Kochani juz mamy Wielką Sobotę a z nią wielkie przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Na pewno część z Was krząta sie jak nie po kuchni, to jeszcze z koszykiem po sklepie. Ja już na szczęście prawie wszystko mam ogarniete dlatego pozwalam sobie złożyć Wam teraz życzenia świąteczne!!!




Moi kochani drodzy czytelnicy, zyczę Wam w te Święta pieknych, spokojnych i radosnych chwil, by Dzień Zmartwychwstania Pańskiego był Dniem cudownym i ciepłym w gronie rodzinnym. Tęczowych pisanek, na stole pyszności, mokrego Dyngusa i wspaniałych gości!!! Niech to będzie czas uroczy, wszystkim Wam życzę Wielkiej Nocy!!!!


Pozdrawiam świątecznie,


MAGDA

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Słodkości które nie tuczą?? Poproszę o więcej takich ;)

Słodkości które nie tuczą?? Poproszę o więcej takich ;)

Żeby tak wszystkie słodycze, wszelkie słodkości nie powodowały wzrostu masy ciała, świat byłby chyba szczęśliwszy. Za dzieciaka człowiek nie bierze do głowy, że to nie zdrowo, że " urosniesz za dużo" jak będziesz dużo jadła czekolady,a teraz????  Muszę liczyć się z każym kęsem, z każdą kostką batonika, bo potem mam wyrzuty sumienia, że moja upragniona bluzeczka czy spodnie minimalnie na mnie nie wchodzą.
Na szczęście mam jedną perełkę, która słodkością nie grzeszy, ale jest mega dietetyczna i na bank mogę po nią chwytać ile się da ;)) Oczywiście mowa jest nie o smakołyku do spożycia, ale do użycia w formie kosmetycznej :D

Jak to powiadają jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Tak i ja tym się jaram, bo przynajmniej myślami sobie pofantazjuję o stosie cukierasów, a to wszystko za sprawą pewnego balsamu.


           Wild Cherry Candy




           Składzik:



Zacznę od tego, że balsam ten nabyłam w cudownie pięknej Anglii, gdzie ich szeroki asortyment powala z nóg. Balsam ten przeznaczony jest do ciała jak również i do rąk czyli taki cudak 2w1.  Myślę, że nie zwróciłabym uwagi na niego , gdyby nie jego pięknie wyrazista szata graficzna. Iście różowy kolor z dużym lizakiem na czele, zapala lampkę w głowie ze znakiem zapytania: a cóż to takiego?? Długo się nie zastanawiałam, tylko hops do koszyka i do kasy, abym czasem się nie rozmyśliła.


W domu po dokładnych oględzinach stwierdziłam fakt, że chcę więcej tej różowej rozpusty. Dlaczego?? Otóż krem posiada delikatnie fioletowy kolorek, co rzadko mi się zdarza na takie odcienie w kosmetykach. Do tego zapach jest.... niesamowity, słodki ale z umiarkowaniem. Czuć dropsiki, pudrowe lizaki, jakbym była w sklepiku gdzie sprzedają tylko i wyłącznie multum samych słodyczy. Ten skomulowany zapach sprawia, że wyczuwam w nim kilka nut zapachowych. Począwszy od jagody, która przechodzi w wiśnie, następnie spotykam marcepanka, który łączy się z migdałem, to wszystko muśnięte olejkiem rumowym. Taki mix przechodzi moje najsmielsze oczekiwania. Cudowne połączenie, wielobarwny zapach, który nie nudzi się, bo przeskakuje on ze składnika na składnik. Więc przez cały czas czuć jest jego odmienność.



Sam kosmetyk działa całkiem przyzwoicie. Zapłąciłam za niego nie całego funta, więc moje oczekiwania nie były wygórowane. Jednak w domciu miło mnie zaskoczył.  Jesli chodzi o ciało nawilża dobrze, przy tym pozostawiając pachnącą powłoczkę i mega mięciutką skórę.  Bardzo szybko wchłania się w skórę, nie lepi się, czego też się obawiałam .Natomiast na dłonie już nie spisuje się tak dobrze. Moje łapki wymagaja większej pielęgnacji niż reszta ciała, więc tutaj Wild Cherry Candy nie daje sobie do końca radę z moją suchotą.  Mimo wszytsko, zostawiłam go tylko i wyłącznie do miziania ciałka, bo tam najlepiej funkcjonuje;)



Na koniec dodam tylko, że mam jeszcze wersję ciasteczkową, o której też niebawem napiszę. Wracając do smakuśnego balsamu. Jestem zadowolona z niego i z jego działania. Kosmetyk o pojemności 237 ml za cenę 5 zł, który pachnie naprawdę fenomenalnie, działanie może ma nie na 6+ ale mocne 4+ daję spokojnie. Odejmuję mu punkcika za troszkę rzadką konsystencję i zerowy dostęp w PL ;(( Reszta na plus jak najbardziej!!!
Cóż mogę rzec więcej?? Ubolewam strasznie, że w naszej Polsce, nie mamy dostępu do tak wielu, świetnych kosmetyków ale i nie tylko. To samo jest z odzieżą czy sprzetem RTV/ AGD. Niestety, jesteśmy z gospodarką lekko  w tyle i musimy z tym żyć. A Wam Kochani, którzy mają łatwy dostęp do " różności zagranicznych" szczerze, ale to szczerze zazdroszczę i nie ukrywam swej rozpaczy, bo tak wiele mnie omija. No ale nic, może niebawem znowu uda mi się wyruszyć w nieznane??

Lubicie zagraniczne "cudaki"?? Macie swoje ulubione, które polecacie??

Pozdrawiam,


MAGDA

piątek, 11 kwietnia 2014

Sycylijskie klimaty w moim domu!!

Sycylijskie klimaty w moim domu!!

Kochani ja korzystam jeszcze z chwilki wolnego i piszę nowego posta, bo niestety mam na 13 do pracy ;((, więc muszę się sprężać ;))
Dzisiaj na ruszt idzie znowu tarta Yankee Candle, którą możecie zakupić tu http://www.goodies.pl/104-woski-zapachowe, Na początku nie byłam przekonana do cytryny, bo nie bardzo lubię takie zapachy, no ale w życiu trzeba wszystkiego spróbować.


Sicilian Lemon


Od producenta:

 Sycylijska cytryna - dojrzała w słońcu, wygrzana w cieple, przesiąknięta rześkością i muśnięta słodyczą.



Sicilian Lemon to zapach typowo cytrusowy, rześki i mocno pobudzający do działania! Aromat  soczystej cytryny można użyć z rana jako pobudki. Świetnie otwiera oczy i umysł!!! Wiem, że to może dziwnie brzmi, ale jednak to prawda.  Ale ale, pachnie on tak tylko przed odpaleniem go w kominku, czyli na " sucho"!!! Otóż takiego zapaszku spodziewałam się podczas " seansu" jednak dostałam lekkie rozczarowanie!


Niestety nie wiem jak pachnie w rzeczywistości prawdziwa sycylisjka cytryna, ale ta od YC, pachnie jak dla mnie troszkę dzwinie. Zamiast kopa pełnego energii dostałam dawkę " przejedzonego, dusznego  klimatu". Nastawiłam sie na ostro - kwaśny, mega cytrusowy, a powiem Wam , że nic takiego nie dostałam. Za to mamy mega słodką, jak już wcześniej wspomniałam, z deka duszącą lemonkę. Zapach przypomina mi plasterki cytryny obtoczonej cukrem. W ostateczności nie jest zle, ale mogłoby być lepiej. Wolę zdecydowanie kwaskowate zapaszki, stawiające na nogi, niż dawka cukru pudru z domieszką owoców, które mają za zadanie pobudzać a nie usypiać.



Podsumowując, jest to tarta, do której raczej już nie wrócę. Jakby nie było, moje obawy, faktycznie okazały się nie bezpodstawne. Cytrynowe aromaty są specyficzne, albo czuję się w nich chemię, sztuczność, albo rzadko spotykany unikatowy eliksir, który wywołuje ślinotok i ma sie ochotę na więcej. Nie wiem czemu, ale ciężko jest spotkać prawdziwie " cytrynowe" zapachy. A może ja zle szukam???

Cena: 9zl

Dostępność: http://www.goodies.pl/

A jak jest u Was z tartami YC?? Macie swoje ulubione??

Pozdrawiam,


MAGDA
Copyright © 2016 My women's world , Blogger