czwartek, 19 czerwca 2014

Marokański rytuał Hammam.


Dziś mamy Boże Ciało, dzień wolny, każdy leniuchuje, odpoczywa, może inni i pracują, kto wie??? Ja miałam ochotę sprawić sobie małe domowe SPA kosmetykami, które pierwszy raz używałam i pytanie czy do nich powrócę kolejny raz??

Na spotkaniu blogerskim  miałyśmy okazję dostać od Pani Ani z  http://www.ana-collection.pl/ mini próbeczki kosmetyków marokańskich, które służą właśnie między innymi do rytuału Hammam.

  Rytuał Hammam


Co to jest rytuał Hammam, pewnie zapytacie.  Otóż jest to bardzo fajna metoda dokładnego oczyszczania i pielęgnacji ciała i twarzy pochodząca z kultury arabskiej. Polega ona na 3 etapach, które są bardzo ważne no i 3 kosmetykach, bez których nie otrzymamy danego efektu.

I etap:  oczyszczanie czarnym mydłem
II etap: odżywianie glinką ghassoul
III etap: nawilżanie olejkiem arganowym


 I etap: oczyszczanie

Tutaj kochanie podstawą jest dokładne oczyszczanie twarzy. Przed zabiegiem zalecana jest kilkuminutowa kąpiel parowa bądz też prysznic z ciepłą wodą, w celu otworzeniu porów i zmiękczenia naskórka. Następnie na lekko wilgotną skórę nakładamy czarne mydło, które konsystencją przypomina mi miód, a zapachem, hmhmh coś dziwnego ;)  Savon Noir czyli czarne mydło zaliczyć można do peelingu enzymatycznego. Posiada naturalny skład, jest bardzo delikatne i stosować go można nie tylko na ciało ale również i na twarz. Ale wracając do zabiegu. Cienką warstwę mydła zostawiamy na twarzy na 15-20 minut, następnie zmywamy go specjalną rękawicą do masażu Kessa. Niestety ja takowej nie posiadam więc użyłam w tym celu ściereczki muślinowej, która bardzo dobrze się spisała.


 II etap: odżywianie

Po dokładnym usunięciu czarnego mydła, kolejnym etapem jest nałożenie glinki ghassoul.  Moja jest w postaci łamanych kawałków, które po dodaniu wody dają papkę w postaci maseczki. Ale zanim otrzymamy ta gęstą maskę, trzeba się namachać łopatką, by się porządnie rozpuściła! Dla lepszych efektów nawilżenia skóry wskazane jest też dodanie kilka kropel olejku arganowego lub wody różanej. Nalożona glinka zasycha, przez co utrudnia jakiekolwiek ruchy twarzy ;) Polecam wtedy połozyć się i całkowicie zrelaksować ;) Kiedy czujemy już porządne ściąganie skóry należy ją wtedy bardzo porządnie spłukać pod ciepłą wodą.



 III etap: nawilżanie

Na zakończenie, na czystą skórę nakładamy porcję olejku arganowego, który już chyba wszyscy znają. Pamiętajmy aby skóra była lekko wilgotna, wtedy działanie nawilżania jest lepsze i dłuższe i robimy to kolistymi ruchami.



Moje wrażenia?? Już po czarnym mydle czułam , że moja skóra jest miękka, głaciutka, wspaniale oczyszczona. Ale apogeum dopadło mnie jak tylko zmyłam glinkę. Moja twarz, była w jednym kolorze, zero przebarwień, żadnych worków, sińców pod oczami. Zamiast ziemistego koloru otrzymałam pięknie rozświetloną, promienną twarz, coś cudownego!
 Ja jestem zachwycona ale mój partner niestety nie do końca. On też zachciał poczuć się jak w Maroku no i również zastosował rytuał Hammam u siebie. Jednak końcowym efektem było u niego pojawienie mocno zaczerwienionej i piekącej skóry!!! Nie wiem czym to było spowodowane?? Problematycznej cery nie ma, wszystko zgodnie z zaleceniami i taki dziwaczny efekt, który owszem minął po jakiejś godzinie - dwóch, ale samo to, dziwna sprawa. Nie mniej jednak, ja mam zamiar, używać dalej ;)

Całą trójcę możecie kupić tu:

czarne mydło, klik
glinka marokańska, klik
olejek arganowy, klik


Znacie rytuał Hammam??? Jeśli nie, polecam ;)


Pozdrawiam,


MAGDA

22 komentarze:

  1. Polecam zrobić taki zabieg na całe ciało rękawicą Kessa. Cudnie! Tak miekkiej skóry wcześniej nie miałam!
    A. Zaczerwienienie skóry może być spowodowane wyschnięciem glinki, ja np. nie mogę pozwolić aby mi glinka wyschła bo później wyglądam jak popażona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, tak mylałam, że od tego te zaczerwienienia, ale nie byłam pewna ;) Dziękuję za jasność ;)

      Usuń
  2. Madzia ! Uwielbiam ten rytuał ! :D po prostu sprawdza się u mnie genialnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łooo a u mnie myślisz, że nie?? Kochana ja muszę kupić sobie całe zestawik, czekam tylko na promo ;)

      Usuń
  3. Ja właśnie ostatnio zaopatrzylam się w savon noir i kessę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Glinkę poznałam, ale w wersji w paście. Duży plus, bo można błyskawicznie ją nałożyć. Nie dopuszczam do wyschnięcia, bo te może właśnie powodować zaczerwienienia, tak samo jak mocniejsze pocieranie dłońmi lub gąbeczką podczas zmywania glinki.Pisałam nawet o niej dziś :)
    Tę w płatkach koniecznie muszę wypróbować, bo wiele dobrego czytałam o niej.

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam ;) wykonuję ten rytuał na całe ciało i czuję się po takim zabiegu jak w niebie ;) zrelaksowana, dopieszczona <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Możliwe, że jego buzia nie lubi zasychającej glinki.
    U mnie za każdym razem, kiedy nie spryskam porządnie twarzy, gdy znajduje się na niej glinka to utrzymuje się na niej zaczerwienienie przez dobrą godzinę. Do wrażliwców to moja mordka nie należy :D
    A co do zabiegu- bardzo się z nim polubiłam, a szczególnie z glinką I mydłem!

    OdpowiedzUsuń
  7. to mydło jak czekolada wygląda :D:D

    OdpowiedzUsuń
  8. a taaa to ja też to chcę! :D Ale jak napisałaś, że Twój facet też to zastosował, to trochę się przeraziłam, czy aby u mnie też coś podobnego nie wyjdzie :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja póki co nie mam w ogóle czasu na takie zabawy :-/

    OdpowiedzUsuń
  10. Rytuał znam, ponieważ mój ojczym jest Marokańczykiem i sprzedajemy marokańskie kosmetyki :)
    Co do glinki to lepiej żeby ona nie zasychała na twarzy na kamień. Zalecane jest spryskanie zasychającej glinki wodą termalną lub wodą różaną/pomarańczową :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Współczuje reakcji alergicznej, u ukochanego... Niemniej, zadziałała moja wyobraźnia i nieco się pośmiałam. Troszkę zabawy z tym zabiegiem.... ale całość bardzo mi odpowiada.... ja tam lubię taką zabawę... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jeszcze nie znam, mam jednak nadzieję że niedługi się to zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam nigdy o tym rytuale, a to bardzo ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam!
    Jestem pewna, że będę długo stosowała takie domowe SPA. Czarne mydło mam, olej arganowy jest - brakuje mi tylko glinki :) I mogę się cieszyć gładką skórą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe, przydałoby mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Od pewnego już czasu noszę się z zamiarem wypróbowania czarnego mydła.
    A co do lubego - może jego skóra nie tak zaprawiona w bojach z kosmetykami, jak nasze kobiece, stąd ten szok.

    OdpowiedzUsuń
  17. Aż zapragnęłam takiego relaksu.

    OdpowiedzUsuń