sobota, 7 kwietnia 2018

Dewdrops Kringle Candle

Dewdrops Kringle Candle
Wiosna pełną parą, słońce pięknie świeci, temperatura fantastyczna, więc czego chcieć więcej? Może dodatkiem do całości będzie moja propozycja wosku od Goodies Dewdrops od Kringle Candle będzie idealny na wiosenne wieczorki i poranki. 



Dewdrops to bardzo świeży i rześki zapach. Producent określa go jako zapach porannej rosy. Hmhmh może i coś w tym jest, bo przyjemnie przypomina zapach powietrza o poranku w ciepły, letni dzień. Dodatkowo  wyczuć można obecność  konwalii, które w połączeniu z nutami wodnymi odprężają i koją na maxa! Wystarczy mały kawałeczek umieścić w kominku a po chwili całe mieszkanie ogarnia poranna rosa! Bardzo intensywny i długotrwały!



Dewdrops to idealna propozycja na poranek z świeżo zaparzoną kawą przy akompaniamencie tejże świeczki. Zapach dla osób, które chcą zacząć dzień lekko, rześko i z naładowanymi bateriami. Dewdrops uspokaja oraz otula swoim bukietem zapachowym, który spodoba się wielu osobom. Jest subtelny ale mocno "stąpający" po katach mieszkania i pięknie wprowadził mnie w wiosenne przebudzenie! Cena wosku to 12 zł do kupienia na Goodies.



Pozdrawiam,



czwartek, 5 kwietnia 2018

Demakijaż z Equilibrą

Demakijaż z Equilibrą
Święta za Nami, czas wrócić do codziennych spraw i obowiązków. Z jednej strony się cieszę, z drugiej szkoda, bo lubię spędzać czas z rodziną. Mimo bolącej wątroby przetrwałabym jeszcze jeden dzień "poświąteczny" w gronie najbliższych.
No ale żeby było już lekko i wiosennie, mam dla Was recenzję dwóch kosmetyków, naturalnych, mojej ulubionej marki Equilibra.


Pierwszym z nich są aloesowe chusteczki złuszczające do twarzy z aloesem, alantoniną, gliceryną roślinną głęboko oczyszczającą skórę zachowując jej równowagę hydrolipidową w dwóch prostych krokach. 1 krok- złuszczenie 2 krok- wygładzenie.


Opakowanie , które widzicie zawiera 6 sztuk chusteczek. Różnią się one od innych tym, że jedna strona jest szorstka, druga natomiast miękka i nasączona balsamem. Muszę przyznać, że warstwa złuszczająca daje się odczuć i to bardzo! Małe wypustki są ostre i delikatna cera musi uważać by za bardzo jej nie podrażnić. W momencie przecierania twarzy szorstką stroną wraz z wypustkami ściera się martwe komórki naskórka i inne zanieczyszczenia. Po złuszczeniu czas na miękką stronę chusteczki, która jest nasączona miękkim balsamem a ten nawilża i wygładza skórę. Cera w dotyku jest naprawdę przyjemna i super wygładzona.  Fajny zamiennik od klasycznego peelingu i idealny do torebki czy w podróż. Cena za opakowanie ok.10 zł klik


Kolejnym etapem w moim demakijażu twarzy jest użycie arganowej pianki oczyszczającej. Stosowana codziennie rano doskonale odświeża a wieczorem usuwa pozostałości makijażu i zanieczyszczeń. Zawiera 98% składników naturalnego pochodzenia w tym olejek arganowy, kwas hialuronowy i ekstrakt z gardenii o działaniu zmiękczającym i nawilżającym. Substancje myjące pochodzenia roślinnego połączone w mikroemulsję delikatnie oczyszczają nie podrażniając przy tym skóry. Polecana do cery wrażliwej.


Opakowanie posiada pompkę, która niestety lubi się zacinać i nie wiem czemu nie daje mi puszystej pianki tylko wodnistą, rozlewającą się papkę, którą trzeba szybko rozprowadzić na twarzy. Inaczej wszystko ścieknie! Zapach typowy jak dla serii arganowej, delikatny i nienachalny! Używanie takiej formy  kosmetyku kiedyś było dla mnie zbędne, wolałam zwykłe żele, jednak pianki też są fajną dla nich alternatywą. Po mojemu są delikatniejsze, dlatego zawsze przed jej użyciem usuwam makijaż chusteczkami lub micelem. Skóra po umyciu jest świeża, czysta, nie pozostawia uczucia ściągnięcia, nie podrażnia a nawet lekko natłuszcza. Pianka jest wydajna, za 150 ml zapłacimy 22 zł. Do kupienia tu klik 


Skład: Aqua (Water), Glycerin, Coco-Glucoside, Decyl Glucoside, Dicaprylyl Ether, Glyceryl Oleate, Argan Oil Polyglyceryl-6 Esters, Gardenia Florida Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol.


Zarówno pianka jak i chusteczki zdały swój egzamin pod katem działania. Mogłabym tylko przyczepić się do małej ilości chusteczek, bo jest ich tylko 6 sztuk, chyba, że jest to typowa wersja travel size. Natomiast w piance poprawiłabym funkcjonalność pompki, która psuje konsystencję pianki. Reszta jest ok. Jak wiecie kosmetyki Equilibra są naturalne, nie posiadają parabenów, silikonów, olei mineralnych, parafiny, SLS, SLES. Są bezpieczne i nie podrażniają i warto postawić na pielęgnację z Equilibrą.





Pozdrawiam,



poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Bourbon Soaked Vanilla Kobo Candles

Bourbon Soaked Vanilla Kobo Candles
Kochani jak Wam mijają Święta? Brzuszki najedzone? Sama musiałam na chwilę odejść od tych smakołyków, by dać odpocząć mojej wątrobie. Czas na zieloną herbatę i nowy wpis o cudownie pachnącej sojowej świeczce, którą kupicie na Goodies.


Bourbon Soaked Vanilla to orientalny zapach drzewny, w którym słód jęczmienny stwarza wrażenie bourbna. Centrum zapachu jest kwiatowy melanż wanilii, fiołka i irysa. Zapach ulatnia się do drzewnej bazy opartej na akordzie bursztynu i skóry. Nuty zapachowe to: słód jęczmienny, fiołek oraz wanilia madagaskarska. Brzmi ciekawie? To powiem Wam, że pachnie jeszcze bardziej !


Jak wiecie bardzo lubię niespotykane zapachy, dość różniące się i intensywne. Bourbon Soaked Vanilla  taka właśnie jest, to propozycja idealna dla mnie! Na sucho świeczka pachnie mega wytrawnie o ile mogę tak napisać. Pierwsze co wyczuwam to ostry i drapiący zapach drzewnych nut, które nadają lekko męskiego charakteru. Po chwili wkracza słodka wanilia, fantastycznie wyważona, nie dusząca a wręcz muskająca nosek. Żeby nie było tak nudno, do gromadki dołącza irys z fiołkiem. Nie wiem, którego jest więcej, ale kwiatowy ogon jest delikatny i nadaje całości kobiecej fanaberii. Zapach jest wytworny, elegancki, tajemniczy, totalnie odlotowy! Przypomina mi słabszą wersję perfum Angel Thierrego Muglera, którego kocham. Jestem oczarowana mieszanką zapachową od Kobo Candles. Wiele świeczek, wiele wosków miałam ale warianty zapachowe od Kobo powalają wszystko na głowę! Żeby jeszcze do tego była niższa cena, byłby to totalny kosmos! Zapachy są nie do podrobienia!



Świeczki Kobo Candles są naprawdę miłą odskocznia od wosków Yankee Candle, które na co dzień ze mną goszczą. Te sojowe puszki pozwalam sobie odpalić tylko wtedy, kiedy mam ochotę zostać tylko sama ze swoimi myślami, które po pewnym czasie też wyłączam. Macie gwarancję fantastycznego relaksu przy cudownie pachnącym klimacie. Dodam jeszcze ciekawostkę, że świeczki Kobo Candles ręcznie wykonywane z wosku sojowego, posiada bawełniany knot, który spala się w czysty sposób, nie tworząc czarnego dymka. Świeczki są  w pełni naturalne i biodegradowalne. Dostępne w dużych słojach oraz tych moich travel size. Cena: 69 zł.




Pozdrawiam,




sobota, 31 marca 2018

Naturalne multiwitaminowe serum z rokitnikiem od Cosnature

 Naturalne multiwitaminowe serum z rokitnikiem od Cosnature
Kochani jak przygotowania do Świąt Wielkanocnych? Posprzątane, mazurki popieczone? U Nas wszystko już prawie zrobione, teraz czas na napisanie jeszcze notki i będziemy świętować! W swojej pielęgnacji bardzo rzadko sięgam po serum od twarzy, jakoś mi z nim nie po drodze. Z ciekawości ostatnio skusiłam się naturalne multiwitaminowe serum z rokitnikiem od Cosnature.


Przeciwzmarszczkowy witaminowy koktajl jest bogaty w skład, w którym znajdziemy składniki aktywne takiej jak olej z rokitnika, który wzmacnia nasze komórki skóry i poprawia jej koloryt skóry oraz elastyczność. Kompleks z kwasem hialuronowym nawilża, koenzym Q10 redukuje występowanie zmarszczek a witamina E działa antyoksydacyjnie i hamuje procesy starzenia się. Na  koniec zostawiłam cenny olej jojoba, który nawilża, odżywia, zmiękcza i natłuszcza skórę.


O opakowaniu nie będę się tu rozwodzić, bo widać na załączonym obrazku. W każdym razie jest wygodne a pompka ułatwia aplikację. Serum ma konsystencję dość lekkiego kremu o żółto-pomarańczowej barwie. Jego zapach jest dość dziwny i przypomina mi ziółka, na szczęście na skórze utrzymuje się krótko.


Serum zasługuje na ogromny plus za mega szybkie wchłanianie. Nie zdążę całości rozsmarować dokładnie a już czuję jak wnika w głąb mojej suchej skóry. Niestety serum dodatkowo pozostawia uczucie matu, którego nie lubię. Nie jest on może tak uporczywy, niemniej jednak przeszkadza mi i nie wyobrażam sobie zostawić go solo i nie sięgnąć pózniej po krem, który pozbawi mnie tego uczucia. Używałam go tylko i wyłącznie na noc pod krem, dzięki temu serum podnosi poziom nawilżenia. 



Pierwsze zaraz po macie co wyczuwam to przyjemnie uspokojoną i ukojoną skórę. Mam wrażenie,że wróciła ona na swoje miejsce po całym dniu. Nie ukrywam, że jako babka po 30-stce oczekuję od kosmetyku, może nie cudu, ale przynajmniej połowy, co obiecuje producent. Tutaj najbardziej wyczekiwanym momentem było spłycenie zmarszczek. Niestety pojawiły się dwie ( oo maj gad!), w okolicach oczu i pięknie byłoby, gdyby serum je zaatakowało i posiało gdzie pieprz rośnie! Niestety tak się nie stało! Szkoda, bardzo ubolewam, no ale cóż, z wiekiem się nie wygra. W rekompensacie dostałam sporą dawkę odżywczych składników, które sprawiły, że moja cera stała się bardziej napięta i jędrniejsza, zwłaszcza okolice szyi.


Przeciwzmarszczkowe serum rokitnikowe jak dla mnie jest poprawnym kosmetykiem, pozytywnie wpływającym na stan skóry, mimo efektu matu, którego nie znoszę. Niestety mam jakieś dziwne odczucie, jakbym miała za dużo na twarzy. Być może dlatego nie jestem przekonana do tego rodzaju kosmetyków. Nie wiem, jestem jakimś dziwakiem albo nie umiem dobrać sobie produktów. W każdym razie wydaje mi się, że serum lepiej sprawdzi się u osób 25+, gdzie cera jest mniej wymagająca i mniejsza jest utrata jędrności. Ciekawostką jest też fakt, że kosmetyk nie posiada parabenów, glikolu, sztucznych barwników. Jest bez PEG i SLS,  silikonu, Phenoxyethanolu, składników GMO , za to posiada fizjologiczne pH i jest hypoalergiczny. Cena ok. 30 zł/ 30 ml i dostępne jest  Hebe, Apteki DOZ, Cefarm oraz drogerie Eko.




Pozdrawiam,



Copyright © 2016 My women's world , Blogger