Zacznę od tego, że sam widok mgiełki sprawia, że człowiek czuje, że będzie to miłość. Jego różowa i jakże perłowo mieniąca się formuła fenomenalnie się prezentuje i zachęca do użycia. Co zauważyłam też, to konsystencja mgiełki nie jest wodnista i brokat/drobinki nie odwarstwiają się od płynu - jest to jednolita całość, co naprawdę się chwali. Nie ma potrzeby wstrząsać aż do bólu głowy, wystarczy jedno "machnięcie" w celach lepszego samopoczucia i można działać. Mgiełka jest może nie gęsta ale w porównaniu do innych bardziej treściwa. Spryskuje się nią szybko i łatwo dzięki precyzyjnemu dozownikowi. Produkt szybko się wchłania, nie tłuści ani nie lepi się a drobinki nie lądują po całej planecie, tylko kurczowo trzymają się skóry. Zapach to kolejny plus. Cudowny, elegancki, mieszanka słodkości z romantycznym piżmem, to idealne połączenie na wieczorne spacery latem. Glam Stardust idealnie podkreśla opaloną skórę. Prezentuje się ciekawie i jest takim dodatkiem, który sprawia, że czujemy się jeszcze bardziej wyjątkowo i pewnie. Każde moje wyjście z domu jest teraz zobowiązujące dzięki tej fantastycznej mgiełce. Gdyby jeszcze tego było mało to niedawno się dowiedziałam, że marka Jacques Battini posiada w sowim asortymencie również mgiełki zapachowe!!! Muszę wypróbować koniecznie!
A Wy lubicie takie mieniące się kosmetyki?
Pozdrawiam,







daje fajny efekt :D
OdpowiedzUsuń