piątek, 26 lutego 2016

Flora by Gucci

Mój urlop mija nieubłaganie, dlatego mnie tu nie było jakiś czas. Dziś wróciłam z rodzinnego domku i od razu zabieram się za zapisanie. Dzisiaj chcę Wam przedstawić jeden z moich zapachów jaki posiadam w swojej kolekcji. Owa kolekcja nie należy do skromnych, więc co jakiś czas, będą tu się pojawiać wpisy o moich zapachowych zbiorach.


Luibię markę Gucci, lubię jego perfumy, każda wydana propozycja dla kobiet, ciągnie za sobą niesamowitą chęć posiadania kolejnych. Gucci by Flora to perfumy kwiatowe, które zostały wydane w 2009 roku. Nutami głowy są cytrusy, piwonia i mandarynka; nutami serca są osmantus i róża; nutami bazy są drzewo sandałowe, paczula i różowy pieprz.


Z reguły nie często przepadam za kwiatowymi kompozycjami, jednak ta uwiodła mnie na tyle, że chętnie po nie sięgam. Bardzo przyjemne i lekkie, wprowadzające w dobry humor . Mocno wyczuwalna w nich piwonia, róża z mocnym akcentem drzewa sandałowego i wkradającymi się cytrusami. Dziwna choć intrygująca mieszanka.


Przeważające drzewo sandałowe sprawia, że róża jest lekko z tyłu co jak dla mnie jest plusem. Zapach naprawdę kobiecy, delikatny, troszkę słodki i troszkę świeży. Tajemniczość, która w nim tkwi, bardzo pobudza, często, kiedy go czuję, zapominam się przez chwilę. Idealny na wiosnę i lato, choć zimą również go używałam. Jednak polecam sięgać po niego ciepłymi wieczorami, wtedy jego ogon ciagnie się dłużej i ciekawiej.


Myślę, że Gucci by Flora jest propozycją dla kobiet lubiących elegancką klasykę. Zapach ciepły,  otulający, pachnący świeżością.  Można czuć się w nich pewnie, kobieco, bezpiecznie i radośnie. Jak dla mnie są bardzo trwałe, na mojej suchej skórze spokojnie dają znać o sobie przez długi czas. Do tego piękna i urocza buteleczka ze słodką wstążeczką. Wiem, że Flora posiada siostry i chyba z chęcią sprawdzę, czy są tak samo podobne i urzekające jak te.



Pozdrawiam


piątek, 19 lutego 2016

Suplementy od Noble Health, czy ponownie jestem zadowolona?

Jakiś czas temu skończyłam kurację suplementami od Noble Health. Owe suplementy miały pomóc mi w utrzymaniu cudownej kondycji i struktury włosa jak róznież w utrzymaniu , świeżej i młodej cery. Zbytnio nie jestem za takimi wspomagaczami, ale swojego czasu tabletki od Noble Health bardzo mi pomogły w walce ze zbędnymi kilogramami. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po kolejne opakowania, troszkę z innym zastosowaniem.

( zdj. pożyczone za zgodą Blanki)

Pierwsze z nich to suplement Biotyna na włosy i paznokcie. Kto wie, albo i nie od lat borykam się z wypadaniem włosów. Próbowałam już tyle mikstur, odżywek, tabletek, że darowałam sobie wszystko. Tabletki, łykałam codziennie rano przez równe 40 dni. Efekt jaki zauważyłam??? Hmm, no tutaj jakoś nie za specjalnie było widać, cokolwiek, czy tabletki się sprawdziły czy nie. Włosy jak leciały, choć zimą zdecydowanie mniej, tak lecą do tej pory. Czy stały się mocniejsze i gęstsze??? Tego też nie umiem stwierdzić, jak dla mnie za krótki czas, by móc powiedzieć, że biotyna mi pomogła w walce o mniejsze wypadanie. Jedyne co zauważyłam, to tuż przy nasadzie bliżej czoła pokazują się malutkie baby hair, co wynika, że chyba cebulki zostały pobudzone do dalszej " produkcji" włosa. Może to te "nowe" włoski okażą się bardziej mocniejsze, bardziej zdrowsze i mam nadzieję, że zostaną ze mną na dłużej.

Cena: 29.89 zł



Kolejnym produktem, o którem chcę więcej napisać to Class a Collagen. Jest to rybi kolagen w połączeniu kwasem hialuronowym, witaminą C,E, biotyną, cynkiem oraz selenem. Tutaj mamy dość spore tabletki, które trzeba łykać 2 razy dziennie po 2 całe sztuki. Z systematycznością u mnie nie było problemu. Dodam tylko jeszcze fakt, że Class a Collagen zaczęłam stosować, tuż po zakończeniu kuracji z Biotyną. Efekt który uzyskałam po kolagenie, myślę, że po trochu jest też udziałem wcześniejszej Biotyny. Dlaczego tak sądzę? Bardziej chodzi mi tu o sferę włosową. Wypadanie w dużym skutku się zmiejszyło. Podczas kąpieli włosów może z kilka tylko widzę, które motają się po wannie jak szalone .

Idąc dalej - skupmy się na skórze. Mam cerę mieszaną ze skłonnością do przesuszania się. Bez kremu czuję suchotę i lekki dyskomfort. Po kuracji zauważyłam, że ten problem jakby się zmniejszył. Widoczne to jest zwłaszcza w okolicy szyi, stała się bardziej nawilżona i zdecydowanie bardziej napięta. Nawilżenie również zauważyłam na całym ciele. Zimą moja skóra bez balsamu to jak wyrok śmierci. Często zdarza mi się z braku czasu zapomnieć o kosmetyku, w skutek czego występowały zmiany na ciele, czyli tak zwana rybia łuska. Teraz o dziwo tego nie mam, z czego jestem bardzo zadowolona.

Mam 31 lat, niedługo wskoczę na 2-ójkę z tyłu i mój kolagen w organizmie znacznie się zmiejsza. Jak dla mnie jest to świetne rozwiązanie by jego obecność nie malała i przynosiła dobre efekty dla ciała i duszy. Wiem , że takie jedno opakowanie to jak kropla w morzu, by uzyskać całkowicie satysfakcjonujący rezultat. Jednak początki śmiało stwierdzam, że są widoczne i zachęcające do dalszego przyjmowania. Ponownie suplementy od Noble Health mnie nie zawiodły. Rybi kolagen, może pomóc w walce z utratą jędrności skóry, brakiem nawilżenia czy wypadaniem i słabym stanem włosa. Polecam stosowanie tych suplementów, pod warunkiem, że nie będzie to jedno opakowanie a minimum 3, wtedy spodziewać się można o wiele lepszych efektów.

Cena:. 49.99zł
Dostępnosc: http://sklep.noblehealth.com , Rossman




Pozdrawiam



środa, 17 lutego 2016

Domowe SPA dla stóp dzięki kosmetykom No36

W ostatnim czasie mój organizm jak i stan skóry z lekka pogorszył się, dlaczego??? Otóż pierwszy raz w życiu byłam zmuszona brać antybiotyk ( od zęba) , który po upływie 7 dni zrobił mi lekkie spustoszenie. Nie dość, że w żołądku mam rewolucję i muszę uważać co jem i piję, tak też moja skóra zrobiła się bardziej sucha, zwłaszcza moje stopy, które muszę teraz intensywnie pieścić by je doprowadzić do porządku.
Dlatego też staram się bardzo często robić małe SPA , dla stóp, by ukoić ich cierpienie i przywołać im poprzedni wygląd. Do tego posłużyły mi kosmetyki marki No36, które słyną, właśnie z pielęgnacji stóp.


Pierwsze po co sięgam to miska i bardzo ciepła woda, do której wsypuję owe błękitne granulki, które szybko się rozpuszczają, barwiąc wodę na niebiesko i ulatniając swój morski i lekko chemiczny zapach. Siedzę sobie tak z dobre 10 minut odpoczywając i relaksując się aromatem. Niebieskie kuleczki to połączenie soli z ekstraktem z alg, które są bardzo malutkie, ale bardzo wydajne. Po takim moczeniu stopy są zmiękczone i odświeżone i można spokojnie przejść do dalszej czynności, bądz też zaprzestać tylko i wyłącznie na moczeniu. Cena: 6.30 zł/ 150gr



Skład:

Maris Sal, Urea (25%), Caprylic/Capric Glycerides, Silica, Sodium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Laminaria Hyperborea Extract, Propylene Glycol, Parfum, Amyl Cinnamal, Coumarin, Limonene, Mica (CI 77019), CI 77891, CI 42090 


U mnie kolejnym krokiem jest pozbycie się nadmiaru naskóra, który lubi się gromadzić zwłaszcza na piętach. Tutaj przychodzi Nam peeling gruboziarnisty. Na wilgotne stopy nakładam odpowiednią porcję peelingu i wcieram, robiąc masaż moim stopom. Sam kosmetyk ma kremową i dosć rzadką konsystencję. Jego drobinki sa malutkie, za to bardzo wyczuwalne przy masażu. Dzięki kwasom owocowym AHA, zrogowaciały naskórek na stopach zniknął a otrzymałam mega mięciutkie i gładkie stopy. Tutaj muszę wspomnieć, że kosmetyk polecam raczej osobom z wymaganiami od małej do średniej, gdyż u osób z wiekszym problemem peeling może nie zdać egazminu. Cena: 5-6 zł


Ostanim krokiem w moim domowym SPA jest regenerujaca maska do stóp. W plastykowym pudełeczku mamy 75 ml. błęktinej, lekko budyniowatej konsystencji. Jej zapach jest chyba najładniejszy z całej trójki. Świeży, intensywny i bardzo pobudzający, to coś co lubię, tym bardziej przy zmęczonych stopach. Po dokładnym rozprowadzeniu na skórze, kosmetyk szybko się wchłania, pokrywając stopy delikatną i przyjemną w dotyku powłoczką. Suche partie stopy przy podbiciu, jak i pięty stały się niewiarygodnie miękkie i cudownie nawilżone. Moje stopy łapczywie piją wręcz tą maskę, dzięki czemu mogę się cieszyć zadbanymi i przyjemnymi w dotyku stopami. Cena 6.99zł.

Składniki aktywne:  masło Shea, olej canola, olej słonecznikowy, ekstrakt z ogórka, witaminy E i F, alantoina.


Podsumowując śmiało stwierdzam, że warto zainwestować w owe trio. Tym bardziej, że ta inwestycja nie spustoszy Wam portfela a za to przyniesie świetne skutki zauważalne na Waszych zmęczonych stopach. Moje o dziwo wracają do normy, ten nieszczęsny antybiotyk pozbawił ich miękkiej skóry a dostałąm popękaną i suchą. Dzięki kosmetykom do pielęgnacji stóp No36 mogę znowu, pomału  cieszyć się swoimi stópkami. Produkty te znajdziecie w Rossmanie, Super-Pharm, często są na nie promocje ;)


A Wy jak dbacie o swoje stopy??




piątek, 12 lutego 2016

Cozy Cabin i Slate od Kringle Candle

Dzisiaj kolejny post zapachowy dzięki świeczkom od Kringle Candle. Długo długo nie miałam czasu by spokojnie usiąść w fotelu z ulubioną książką i ulubionymi zapachami w tle. Na szczęście wczorajszy wieczór jak i dzisiejszy należy do tych, w których o niczym innym nie myślę, tylko wtapiam się w otulający mnie dookoła zapach.
 

Cozy Cabin

Mieszanka aromatów z kominka, drzewa cedrowego, klonu z odrobiną sosny i chłodnego powietrza. Poczuj się jak na wakacjach w przytulnej chatce w górach.


Zacznę może od Cozy Cabin. Jest to zapach, który zadziwił mnie od pierwszego powąchania. Jest inny, nietypowy i szczerze powiem, że zachwycający to swoją "innością". Nie jest to propozycja ani kwiatowa ani owocowa. To aromat prosto z kominka bądź ogniska. Mam wrażenie, że mam w domu gdzieś niedopalony kawałek drewna, który cichutko tli się ulatniając swoją woń. Bardzo przyjemny i otulający aromat palonego drewna z odrobiną słodyczy w tle. Od razu w głowie kotłuje się obraz przytulnej chatki w górach, na zewnątrz wieje wiatr i pada śnieg, dookoła zaspy a  dwoje kochanków, przytuleni ze sobą, przy blasku ogniska, no taki właśnie jest Cozy Cabin!!!



Slate
Slate to oryginalny zimny zapach ziemi po letnim deszczu. Bardzo zmysłowy i silny zapach.


Producent opisuje go jako zapach ziemi po letnim deszczu. Jednak po mojemu nie ma tu nic wspólnego z owych obietnic, poza mocnym i intensywnym zapachem. Slate to typowy mężczyzna z charakterem, który swoją obecnością powoduje, że nie można się skupić na niczym innym tylko na Nim. To Właśnie Slate sprawia, że w domu kiedy tęsknię za swoim facetem, odpalam świeczkę i mam chociaż namiastkę chwil spędzonych z Nim. Zapach bardzo męski, wyczuwalna woda kolońska ale ta z wyższej półki. Świeży, nieprzytłaczający i powiedziałabym, że mocno uwodzicielski. Jest to propozycja dla miłośniczek  zapachów podobnych do męskich  perfum i to nie byle jakich. 


Obie świeczki jak dla mnie są rewelacyjne. Każda z nich odzwierciedla coś innego, to coś, co sprawia, że totalnie można odlecieć. Ich realność ich unoszący się zapach powoduje, że człowiek może się zatracić. Mój nos jest bardzo wyczulony na akcenty nietypowe, które rzadko można gdzieś spotkać, tym bardziej w  świeczkach, a tu proszę jaka niespodzianka! Doskonałe wyważenie zarówno tych ostrych nut jak i tych lżejszych, które w całości dają niepowtarzalny i nie do zapomnienia zapach.

Cena: 9zł ( aktualnie trwa promocja)
Dostępność: http://icandle.pl/



Pozdrawiam


wtorek, 9 lutego 2016

Mini rozdanie z Rapan Beauty

Cześć Kochani, dzisiaj szybciutko. Przybywam do Was z postem a raczej z mini rozdaniem. Do wygrania będzie maseczka firmt Rapan Beauty. Jeśli nie znacie, to będzie dla Was doskonała okazja by wziąć udział w zabawie, zostawić, swoje zgłoszenie i trzymać kciuki, by owa maska trafiła w Wasze łapki.



Co trzeba zrobić??? Otóż żadnych zbędnych pytań, quizów, nie będzie, wystarczy, że jesteście/ będziecie obserwatorami mojego bloga, polubicie fanpage Cobest i zostawicie adres e-mailowy.
Wzór:

1. Obserwuję :.....
2. Lubię fanpage Cobest:.....
3. Email:......


Zabawa trwa równo 3 tygodnie czyli do 1 marca. Potem w ciągu 3 dni ogłoszę szczęśliwca, który będzie testował ową glinko - masczkę.  Miłej zabawy Kochani!

REGULAMIN:

1. Organizatorem  rozdania jestem ja: mm-world-of-women.blogspot.com
2.W rozdaniu wygrywa tylko 1 osoba
3. Wyniki ogłoszę w przeciągu 1-3 dni od zakończenia rozdania (w zależności od tego ile będzie zgłoszeń)
4. Osoba, która wygra, proszona jest o wysłanie swojego adresu w terminie do 3 dni od losowania. W przypadku braku adresu, losuję kolejną osobę.
5.  Nagrody zostaną wysłane najszybciej jak tylko to będzie możliwe (myślę, że w granicach tygodnia).
6. W rozdaniu udział mogą brać zarówno osoby z Polski jak i z zagranicy, jednak wysyłka jedynie na terenie Polski
 7. Zastrzegam sobie prawo do zmiany w regulaminie. 9. W rozdaniu nie mogą brać udziału osoby prowadzące blogi typowo rozdaniowe!
 
8. Do rozdania nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
9. Zgłaszając chęć udziału w rozdaniu przyjmujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 883).



Pozdrawiam,





sobota, 6 lutego 2016

GlySkinCare - Krem pod oczy z olejem arganowym

Dziś sobota, prawie już pó jejł minęło a ja dopiero sobie wstałam. Pierwsze co, to pyszna kaweczka, żeby się zobudzić i post, który czeka już kilka dni, więc pora by go opublikować.
Przez ostatnie tygodnie a dokładnie od Nwego Roku używałam kremu pod oczy. Okolice te, po 30-stym roku życia dość szybko ulegają zmianie. Worki, lekko zapadnięte powieki a u mnie jedna, koszmarna zmarszczocha, która kiedy wstaje to jest tak widoczna, że mam ochotę ją wyciąć! Dlatego też im prędzej sięgnęłam krem, typowo do pielęgnacji okolic oczu.


Krem pod oczy od GlySkinCare obiecuje nam głębokie nawilżanie, poprawę elastyczności, jędrności skóry wokół oczu, jak również opóznić procesy jej starzenia się. Kosmetyk posiada składniki aktywne takie jak: olej arganowy,betainę, wyciag z drożdży, różeniec górski, liście zielonej herbaty oraz nasiona róży piżmowej. Część z nich to dla mnie istna nowość, bo ani ja nie słyszałam o  różeńcu górskim bądz róży piżmowej, dlatego moja ciekawość była o wiele większa.


Opakowanie kosmetyku muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba. Turkusowy kartonik z mieniącymi się srebrnymi napisami a w nim równie piękna tubka o pojemności 15 ml. Aplikacja równie łatwa, przez cieniutki otworek wydobywa Nam się odpowiednia ilość produktu. Konsystencja kremu jest dość treściwa, gęsta i bez zapachu.


Krem stosowałam rano i wieczorem z większym naciskiem na wieczór. Na czystą skórę nakładałam krem wmasowując go okrężnymi ruchami wokół oczu. Masaż taki robiłam zawsze 15-20 min. przed nałożeniem makijażu, badz  olejku wieczorem. Krem szybko się wchłania, nie roluje się i świetnie nadaje się pod makeup.


Efekt końcowy stosowania arganowego kremu pod oczy to naprawdę dobre nawilżenie. Ja mam tendencję do wysuszania się tych okolic, zwłaszcza po demakijażu czy rannej kąpieli. Po użyciu kremu moja skóra jest nawilżona, bez uczucia ściągnięcia i bardzo miła w dotyku. Ranna zmarszczka pod okiem robi się mniejsza  a w ciągu dnia bardzo szybko znika. Czuję, że skóra tam jest bardziej ujędrniona i odżywiona. Dostała blasku i nie jest już taka szara ( ranne lekkie worki a raczej już ich brak) .


Podsumowując. Osobiście jestem zadowolona z tego kremu. Poza wyglądem wizualnym jak samym działaniem sprawił, że nie tylko skóra wokół moich oczu jest zadowolona ale również ja sama.   Świetny kosmetyk dla Pań czy też Panów właśnie borykających się  z początkową fazą spadku kolagenu w okolicach oczu. Wiek 30+ to czas, żeby konkretnie zacząć dbać i nie dopuszczać, by oznaki upływu czasu widoczne były na Naszych twarzach. Myślę, że arganowy krem pod oczy od GlySkinCare będzie dobrym początkiemy w walce z tym problemem.

Cena: 39zł
Dostępność: http://diagnosis.pl/



Pozdrawiam


poniedziałek, 1 lutego 2016

KOSMED odżywka witaminowa z kolagenem

Moja pielęgnacja paznocki ogranicza się do standardowych odżywek, ewentualnie raz na miesiąc robię sobie a raczej moim dłoniom i paznokciom małe SPA, o którym napiszę w oddzielnym poście. Odżywki, które regularnie stosowałam to znane już wszystkim odżywki z Eveline Cosmetics, moja ulubiona to diamentowa, rzecz jasna. No ale wracając do sedna sprawy, ostatnio na spotkaniu blogerek otrzymałam odżywkę do paznokci od KOSMED. Po zdjęciu hybryd zaczęłam ją stosować a w jakim celu???



 Ogólnie z natury mam bardzo mocne i twarde paznokietki - po tacie tak mam ;) Odżywki jak stosuję to już naprawdę w extremalnych warunkach jak już faktycznie coś się dzieje, albo jak mi się złamie paznokieć i chcę żeby szybciej odrósł, albo najzwyczajniej stosuję pod lakier jako bazę. Po dłuższym stosowaniu można zauważyć czy kosmetyk działa, czy wpływa na coś czy też nie.


Odżywka od KOSMED jest dla mnie jedną wielką zagadką. Zacznę od buteleczki, która niczym nie wyróżnia się od innych, a jednak nie znajdziemy na niej składu i nie wiadomo co nakładamy na pazurki. Przezroczysta, "lakierowata" konsystencja, która na płytce nadaje lekkiego połysku. Zapach powiedziałabym, że dziwny, niby to zapach lakieru ale z domieszką likieru migdałowego, który na paznokciach natomiast pachnie znowu inaczej. Czasami ruszając , gestykulując rękoma blisko nosa, zastanawiałam się co tak dziwnie pachnie, teraz już wiem. Odżywka od KOSMED.


Jeśli chodzi o działanie. Tutaj sama nie wiem co napisać. Na moje zdrowe paznokcie nie podziałała bo nie miała jak. Rozdwojonych nie mam, połamanych nie, no może jeden, twarde jak były przed, to są i po, więc ciężko mi jest coś stwierdzić. Na pewno wiem, że nie zrobiła ona krzywdy moim pazurom. Myślę, że może przy bardziej wymagającej płytce efekty byłyby bardziej widoczne??? Za buteleczkę o pojemności 9ml płacimy ok 7zł, dostępne w aptekach.


A u Was jakie odzywki sprawdzają się na pazurkach??



Pozdrawiam