poniedziałek, 10 lipca 2017

Sparkly White - wybielająca pasta do zębów Himalaya Herbals

Sparkly White - wybielająca pasta do zębów Himalaya Herbals
Od kilku lat a dokładnie od ponad 5, pierwszy raz na blogu pojawia się recenzja pasty do zębów Nie wiem czemu ale jakoś nigdy nie po drodze mi z nią było. Druga sprawa, od lat używam tej samej, więc nie miałam okazji by podzielić się opinią jakąkolwiek pastą. No ale stał się cud i mam dla Was dziś recenzję ziołowej pasty do zębów Sparkly White od Himalaya Herbals.


 Skutecznie oczyszcza i chroni zęby przed paradontozą i próchnicą. Zawiera wyciąg z rośliny Miswak oraz naturalne środki ścierające, skutecznie usuwające przebarwienia oraz płytkę nazębną. Himalaya Herbals, ziołowa pasta do zębów Sparkly White , dzięki przełomowej, ziołowej formule, wzbogaconej o ekstrakty z papai oraz ananasa, widocznie usuwa przebarwienia. Sprawia, że zęby stają się widocznie bielsze już po 2 tygodniach.


Opakowanie pasty jak większość na rynku posiada kartonik, zabezpieczający i upewniający klienta, że nikt wcześniej przed Nami, nie sprawdzał, jak  smakuje ;) Jej zapach jest bardzo intensywny i mega ziołowy!!! Czuć w niej bukiet wszelakich ziół od Pani stojącej na targu zielarskim z wyrazną domieszką cynamonu. Tak, czuję w niej cynamon ale tylko nosem,bo smakowo to inna bajka. Smak pasty jest już łagodniejszy i cieszę się, że nie szczypie tak bardzo w język. Wracając do smaku to tutaj miałam nie lada zaskoczenie. Pasta jest słodka, nawet bardzo i smakiem przypomina troszkę cynamonowe gumy do żucia. Pasta dość mocno się pieni i trzeba stać nad umywalką, spacerowanie  ze szczoteczką w zębach - odradzam.


Czy wybiela?? Na pewno odświeża zęby i delikatnie ich kolor, ale nie nadaje efektu wow.Wracając do Sparkly White, to na pewno fajnie usuwa przebarwienia oraz nastąpiło lepsze ukrwienie dziąseł. Mój uśmiech zdecydowanie nabrał bielszego i wyrazistszego wyglądu, zęby zyskały żywszy kolor ale nie oszukujmy się, jeszcze żadna pasta do zębów nie wybiela na tyle by mieć efekt zębów z Hollywood. 
Polubiłam się ze Sparkly White, porzucając swoją "starą" na rzecz past z Himalaya Herbals. To nie jest moja pierwsza przygoda z nimi. Swojego czasu bardzo długo używałam wersji Complete Care, którą również polecam. Pasty są łagodne, skuteczne, 100% wegetariańskie, nie zawierają chemicznych wybielaczy czy też parabenów jak również fluoru, dzięki czemu są bezpieczne i mogą  używać je dzieci. 




Pozdrawiam,




niedziela, 9 lipca 2017

Po długiej przerwie mozaika na paznokciach plus stemple.

Po długiej przerwie mozaika na paznokciach plus stemple.
Dzisiaj post paznokciowy. Dawno nie malowałam pazurków, po prostu brakuje mi czasu. Syn nie daje mi chwili wytchnienia a jak już to wolę wypić ciepłą kawę i oczko potrenować. Na szczęście dziś dziadki wzięli młodego pod swoje skrzydła a ja mogłam troszkę zająć się sobą.
No i pierwsze co, to musiałam w końcu pomalować sobie pazury. Tym razem już nie hybrydy a dawno, przeze mnie zapomniane zwykłe, standardowe lakiery.


Szczerze to nie wiedziałam jak chce je pomalować. Jaki kolor wybrać, czy je zdobić, czy stemplować, pustka w głowie. No ale przeglądając swoje zasoby spodobało mi się kilka lakierów, których połączenie byłoby fajną sprawą. Tak też i zrobiłam. Dla kontrastu dodałam stemple na wcześniej pomalowanej płytce, kilkoma, bardziej żywymi kolorkami, wyszła tzw. mozaika.




 Wykonanie mozaiki jest bardzo proste. Wystarczy wybrać 5 ulubionych kolorów. Na paznokieć wcześniej pomalowanym jasnym kolorem, nakładam kroplę każdego z lakierów. Całość przyciskam gumową stroną stempla " rozmazując i łącząc" ze sobą kolorowe kropki. Na wyschniętą mozaikę odbijam wybrany stempel. Ot cała filozofia.



Lakiery, które użyłam:

- The Body Shop Colour Crush nr.510
- Colour Alike Sinner Lady,
- Flormar nr.392
- Color Club nr. 808 Queen of Speed,
-  Wibo Wedding Time 
-  Miss Sporty Clubbing Color 455
- One Color Exclusive nr. 00542
- Golde Rose Rich Color nr.06,
- Golden Rose Wow nr.81
- Eveline 3w1 multiaciton top coat
- płytka BP-L

Może nie jest to typowo wakacyjny manicure, ale cieszę się, że w ogóle wyszło mi cokolwiek, po tak długiej przerwie ze zwykłymi lakierami, nie wspominając stempli. Mam nadzieję, że pazurki znowu powrócą na bloga i będę częściej chwalić się swoimi lakierowymi wypocinami.



Pozdrawiam,


sobota, 8 lipca 2017

Himalaya Herbals, Purifying Neem Scrub oraz Neem Mask do twarzy z miodli indyjskiej

Himalaya Herbals, Purifying Neem Scrub oraz Neem Mask do twarzy z miodli indyjskiej
Od kilku dni na blogu pojawiają się recenzje kosmetyków Himalaya Herbals, które używam intensywnie już od jakiegoś czasu. Była  pianka do mycia twarzy, był krem do ciała i twarzy a dziś przyszła kolej na dwa podstawowe kosmetyki również do pielęgnacji twarzy. Mowa o peelingu i masce z miodli indyjskiej.


Pewnie zastanawiacie się co to jest te NEEM. To naturalne i skuteczne zioło antybakteryjne, od ponad 4000 lat znane na całym świecie ze swoich właściwości oczyszczających i antybakteryjnych. Dlatego też dzisiejsze kosmetyki, które Wam przedstawiam mają na celu zwalczanie wszelkich krostek, bruzd i innych niedoskonałości, które lubią pojawiać się na naszej twarzy.


 Peeling do twarzy z miodli indyjskiej Himalaya Herbals ma działanie oczyszczające i złuszczające. Granulki pestek moreli delikatnie ścierają z powierzchni skóry twarzy wszelkie zanieczyszczenia, usuwając martwe komórki i zaskórniki. Miodla indyjska znana ze swoich właściwości przeciwbakteryjnych oczyszcza zatkane pory i reguluje wydzielanie sebum, pozostawiając skórę czystą i świeżą.

Skład: Aqua, Melia Azadirachta Leaf Extract, Stearic Acid, Cetyl Alcohol, Polyethylene, Isohexadecane & C9-C16 Isoparaffin, Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate, Curcuma Longa Root Extract, Prunus Armeniaca Seed Powder, Fragrance, Carbomer, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Tocopheryl Acetate, Disodium EDTA.


Peeling z miodlą indyjską, jest dość gęstym peelingiem drobnoziarnistym o przyjemnym zapachu. Granulki moreli delikatnie za to skutecznie zdzierają martwy naskórek nie powodując podrażnień i zaczerwienienia. Peeling dokładnie oczyszcza skórę pozostawiając miłe uczucie świeżości. Nie wysusza, cera jest gładka, czysta bez widocznych zaskórników. Kosmetyk matuje i sprawia, że rzadziej pojawiają się na twarzy niechciane niespodzianki. Buzia jest miękka, czysta i odświeżona.


Oczyszcza skórę i zapobiega powstawaniu wyprysków i zaskórników. Odmładza i ujędrnia skórę przywracając jej naturalny blask. Antybakteryjna maska reguluje wydzielanie sebum, oczyszcza zatkane pory i zapobiega nawrotom zaskórników. Poprawia strukturę skóry, odmładza ją i ujędrnia. Miodla indyjska pomaga pozbyć się trądziku. W połączeniu z kurkumą skutecznie eliminuje bakterie wywołujące trądzik. Ziemia fulerska daje uczucie przyjemnego chłodu i wygładza skórę.

Skład: Aqua, Kaolin, Melia Azadirachta Leaf Extract, Propylene Glycol, Bentonite, Fuller's Earth, Curcuma Longa Root Extract, Fragrance, Sodium Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, DMDM Hydantoin, Xanthan Gum, Sodium Propylparaben, Citric Acid, Disodium EDTA, Sodium Lauryl Sulfate.


Purifying neem  mask to nic innego jak prawie rozrobiona już glinka. Maseczka ma zbitą konsystencję z małymi granulkami peelingującymi. Przed użyciem warto wstrząsnąć opakowaniem, bo lubi się pojawiać tam woda .Kolor jak widać, typowo glinkowy a zapach? Hmhmh na początku był dla mnie mocno ziołowy, szukałam w nim kurkumy ale przywąchując mu się bliżej dostrzegam w nim nutę opium. Dosłownie pachnie mi starą wersją perfum Opium, które czułam dawno temu u babci na żakiecie. Maseczkę po nałożeniu nie spływa z twarzy ale trzeba pilnować by nie dopuścić to wyschnięcia bo może podrażnić lub nadmiernie wysuszyć skórę. Po jej użyciu od razu widać jak fenomenalnie twarz została oczyszczona i lekko zmatowiona. Podczas spłukiwania czuć malutkie drobinki, które dodatkowo masują skórę.Maska dla mnie jest fantastyczna, dawno nie czułam tak natychmiastowego uczucia dogłębnie czystej buzi. Cera po jej użyciu jest wspaniale rozjaśniona, zwężone pory i  mniej widoczne zaskórniki. Miła i gładka w dotyku, świeża i promienna to daje właśnie maseczka od Himalaya Herbals. 


Świetny duet, świetne działanie, natychmiastowy efekt. Bardzo wydajne, wygodne i łatwe w użyciu. W składzie peelingu znajdziemy emolienty, substancje ścierające, proszek z pestek moreli, ekstrakt z miodli indyjskiej, kurkumy, ale są też i konserwanty oraz składniki substancji zapachowych.
Natomiast maska mieści w sobie glinkę białą, również ekstrakt z miodli indyjskiej, glinkę bentonitową, glinkę Fullers earth, ekstrakt z kurkumy no i też kilka konserwantów. Zestaw z miodlą indyjską polecam osobom, które chcą dobrze oczyścić skórę z efektem delikatnego zmatowienia i zachowaniem dobrego jej nawilżenia. Kosmetyki dostępne w Tesco, Rossman za ok. 15 zł za 75 ml.




Pozdrawiam,


piątek, 7 lipca 2017

Arganowa ochrona od Equilibra

Arganowa ochrona od Equilibra
Kosmetyki Equilibra coraz częściej goszczą w moim domu. Zarówno seria dla dzieci jak i dla dorosłych. Bardzo dużo naczytałam się świetnych opinii na temat tych kosmetyków, więc nie pozostało mi nic innego jak samej na sobie sprawdzić, czy faktycznie tak jest.  Moje przygody zaczynały się od kosmetyków dla dzieci, które sprawdziły się rewelacyjnie na skórze synka jak i mojej. Potem przyszła słynna seria aloesowa, której jestem wierna do dziś a ostanio miałam okazję używać serii arganowej. Tak też dzisiejszy wpis będzie o duecie od Equilibry czyli  arganowy szampon oraz maska ochronna.


Zacznę od szamponu. Sam kosmetyk przeznaczony jest do włosów osłabionych i matowych. Dzięki działaniu naturalnych składników aktywnych zawartych w szamponie chroni je, przywraca blask a także wzmacnia i odżywia na całej ich długości. Delikatnie oczyszcza bez efektu wysuszania włosów. Pozostawia je miękkie i błyszczące.  Takie cuda obiecuje producent. A jak jest naprawdę?


Typ, kształt butelki, standardowy dla marki Equilibry. Zmienia się tylko kolor opakowania. Brązowe motywy, które mają przywołać arganowe działanie kosmetyku. Zapach bardzo przyjemny, lekko słodki i typowy dla "arganowych" klimatów.  Szampon dobrze się pieni, choć nie tak bardzo jak wersja aloesowa.  Włosy jak i skóra głowy są dobrze oczyszczone,włosy mięciutkie i fajnie uniesione u nasady. Nie plącze ich i nie puszy. Kitka zrobiła się bardziej odżywiona, wygładzona, oraz mocniejsza.

Skład Aqua (Water), Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum (Fragrance), Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid.


Dodatkową dawką samych dobroci jest użycie maski zaraz po szamponie. Duet z tej samej serii może choć nie musi mieć jeszcze lepszy wpływ na stan i kondycję włosa. Nie muszę chyba wspominać, że maska jest do tego samego rodzaju włosa. Dodatkowo dzięki działaniu naturalnych składników aktywnych zawartych w masce chroni matowe włosy, przywraca im blask i ułatwia rozczesywanie.


Sam kosmetyk umieszczony jest w fajnym, wygodnym "słoiczku". Zapach identyczny jak szampon, no bo jak inaczej? Konsystencja dość gęsta, nie spływająca z włosów. Maskę zazwyczaj trzymam na dwa sposoby. Albo na mokre włosy do ok 10 min, lub też na suche, przed umyciem na ok 25 min. Pierwszy efekt to fajne, łatwe i bez komplikacji rozczesywanie. Maska dodatkowo odżywia i nabłyszcza włosy i sprawia, że są lekkie i "zwiewne" jeśli mogę tak to określić. Moje łamliwe włosy a zwłaszcza końcówki  zostały świetnie nawilżone, co widać już po krótkim okresie używania maski.

Skład Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Parfum (Fragrance), Sodium Stearoyl Glutamate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Tetrasodium Glutamnate Diacetate, Dehydroacetic Acid.


Zarówno szampon jak i maska posiadają składniki aktywne takie jak: olej arganowy, który chroni, odżywia i koi. Ekstrakt z liści czarnej herbaty wzmacnia włosy. Proteiny pszeniczne, występujące tylko w szamponie, wzbogacają i wzmacniają strukturę. Surfaktanty pochodzenia roślinnego delikatnie oczyszczają a ekstrakt z siemienia lnianego wzmacnia i odżywia włosy. Dodatkowo zawarta w kosmetykach gliceryna roślinna zapewnia miękkość, blask, wygładza oraz wzmacnia włosy.



Arganowy duet od Equilibra spełnia swoje zadanie. Kosmetyki nie powodują swędzenia skalpu, nie podrażniają go oraz nie obciążają włosów. Włosów matowych nie posiadam, więc w tym kierunku się nie wypowiem. Wiem na pewno, że arganowa seria jest dobra, choć nie tak bardzo jak aloesowa. .Po aloesie czułam większą satysfakcję z działania i wpływu kosmetyku na włosy.  Może to kwestia kondycji włosa i przeznaczenia kosmetyku. Być może przy bardziej wymagających kłaczkach ten duet bardziej spełni swoją rolę. Nie mniej jednak wypróbowałam i wiem, że maska zdecydowanie lepiej się sprawdza niż szampon. Tą serię jak i inne produkty Equilibry dostaniecie na stronie http://equilibrasklep.pl/



Pozdrawiam,


Copyright © 2016 My women's world , Blogger