sobota, 28 czerwca 2014

Wiosenne denko 2014!

Kochani mamy już wakacje, a od niedawna już lato pełną gębą. Więc przydałoby się podsumować wiosenne denko, które nagminnie męczyłam przez trzy miesiące ;)) Troszkę tego jest, że po części sama zapomniałam co zużyłam. Ale na odświeżenie pamięci mam pości dla Was i dla siebie też ;)

Wiosenne denko 2014



Pielęgnacji włosów



1. Barwa Skrzyp polny szmapon do włosów wypadających - dobry szampon za niewielką cenę. Dobrze oczyszcza, dobrze radzi sobie z olejami, odżywia włosy i nawet radzi sobie z łupieżem.
2. DeBa szampon nadający połysk -  maskara!!! Nic warty szampon, wielka butelka a starczyła mi dosłownie na kilka użyć!! Słabo się pieni, słabo zmywa oleje, plącze włosy, jestem nim zniesmaczona!!
3. Barwa Siarkowa Moc przeciwłojotokowy szampon do włosów - dobry szampon na problemy skórne głowy. Niweluje częste przetłuszczanie się głowy, jest delikatny i fajnie pachnie.
4. Eveline Arganowy szampon 8w1 -  całkiem dobry szampon, dobrze oczyszcza i odżywia włosy, niestety mała buteleczka starcza na góra 4 użycia!
5.  CHI Pearl Complex Farouk do włosów i skóry - odżywka z kompleksem z perły i białej trufli. Brat blizniak jedwabiu do włosów, ten bardziej pachnący i w składzie posiada min. 22 aminokwasy, substancje nawilżające, witamine B, proteiny i polisacharydy z perły i białej trufli. Idealny na końcówki, nie wysusza ich, wręcz je odżywia i regeneruje. Nie skleja i nie obciąża włosów.
6. Jantar odżywka do włosów -  tej odzywki chyba nie muszę przedstawiać, polecam ją na wszelkie problemy z włosami ;)
7. Seboradin Forte ampułki   - drogie i średnio dobre ampułki. Miały na celu zaprzestać wypadanie włosów, lecz nic takiego nie zauważyłam.

Pielęgnacja twarzy


1. La Roche - Posay woda termalna - dobra woda zdrowia doda, tutaj też można użyć tego powiedzonka. Niezawodna, pobudzająca z rana i przydatna w torebce podczas upałów. Po sprykaniu woda twarz czuję natychmiastową ulgę w każdym słowa tego znaczeniu. Wieczorem przed spaniem na oczyszczoną twarz, lubię sobie spryskać buziaka i iść spaćku ;) Zero worków pod oczami na drugi dzień ;)
2. Vichy woda termalna- to samo mogę rzec co wyżej, jednak z Vichy jestem od lat w zaufaniu ;)
3. BeBeauty płyn micelarny -  znany, lubiany chyba przez większość micelek, który jest dobry, tani i skuteczny i z BIEDRONKI ;)
4. Soraya Świat Natury regenerujący olejek do twarzy -  zaskakująco dobry olejek o różnych zastosowaniach. Niby do twarzy, gdzie spisuje się fantastycznie, ale zdał egzamin również na włosach i paznokciach!!! Jest tak dobry, że podkradał mi go facet, aż w końcu całkowicie go sobie przywłaszczył.
5. Vichy Aqualia Thermal nawilżający krem do twarzy -  najlepszy krem nawilżający do twarzy jaki miałam. Więcej nie muszę mówić!
6. Synesis 21 eliksir pod oczy - kolejna buteleczka i chyba nie ostatnia. Lubię ten eliksir, pięknie nawilża skórę wokół oczu. Używam go tylko na noc , gdyż na dzień niestety się nie nadaje a to przez swoją oleistą konsystencję. Cena troszkę wysoka, ale na promocji nie ma co się zastanawiać.
7. Eveline rozświetlające serum przeciwzmarszczkowe - totalna porażka. Nic nie działa, nawilża słabo, mało wydajny i problem z wydostaniem kosmetyku z dna buteleczki.
8. Montagne Jeunesse Very Berry/ Blemish Mud - maseczki , które uwielbiam. Mega owocowe, mega pachnące i świetnie działające!!


Pielęgnacja ciała - nawilżanie


1.  Olay Body - mus do ciała a raczej pianka, która pachnie podobnie do kosmetyków Nivea. Posiada małe drobinki rozświetlające skórę, cudownie nawilża, regeneruje i odżywia ciało, ale też lubi się z lekka lepić. Dlatego po użyciu rada taka - by chodzić przez jakiś czas w minimalnym odzieniu :D
2.  Forever Young Cellurase - balsam anty - cellulitowy, który miał za zadanie zabijać pomarańczową skórkę. Jednak każdy wie, że bez diety, sportu żaden kosmetyk nie zdziała takich cudów.Wodnisty i nieprzyjemnie pachnący balsam. Więc tyle na jego temat.
3. Tołpa Dermo Body Nova regenerujące mleczko do ciała - nawilża, odżywia i klei się jak nic. Zapachem przypomina perfumy Euphoria CK ;) Mega wydajny i troszkę drogawy jak dla mnie. Używałam go do stóp - rewelacja!!!
4. Superdrug Cranberry & Pomegranate masło do ciała - ukochane masełko prosto z Anglii!!! Gęstę, różowiutkie, pachnące, nawilżające, moje ukochane!!!
5. Fennel Mango Tango  - uwielbiam masła Fennel, mają inne zapachy, takie do zjedzenia i przy tym wspaniale działające na ciało!!! Minusem jest tu z lekka wysoka cena, ale warto czekać na promo ;)


Pielęgnacja ciała - oczyszczanie


1. Original Source Orange Oil and Ginger płyn do kąpieli - dziwny zapach, piwa korzennego, ale za to fajnie się pieni i jest całkiem wydajny.
2. Original Source Lemon and Tea tree -  tutaj natomiast, sztuczny z lekka gorzki zapach cytryny, powoduje, że kąpiel staje się karą. Do tego dziwna konsystencja, na początku jest ok, potem z czasem użytkowania jakby się "zważył". Jeden z gorszych egzemplarzy od reszty swoich kolegów.
3.  Vintage Body oil - olejek do kąpieli  - totalny niewypał! Wodnisty, z olejkiem chyba nie ma nic wspólnego! Mało wydajny, brak nawilżania!
4. Joanna Fruit Fantasy Soczysta malina peeling -  soczyście malinowy to fakt, zdzierak jak dla mnie w sam raz. Nie za ostry nie za delikatny, cudowny i pozostawia piękny zapaszek na skórze!!
5. Superdrug Cranberry and Pomegranate  - żel po prysznic, kupiony w UK, rozkosznie pachnący granatem i żurawiną, miodzio!!! Świetnie oczyszcza, pieni się na maxa i jest mega wydajny!!!! Szkoda, że niedostępne w Polsce ;(
6. Go Cranberry solny peeling do ciała z masłem Shea i solą z Bochni -  jeden z lepszych peelingów, jakie miałam. Często i z miłą chęcią po niego sięgałam. Nawilża i natłuszcza ciało przy tym dając miękką i gładką skórę. Uważać trzeba tylko jak się ma gdzieś małe ranki, piecze okropniście ;)


Inne


1. Rexona Girl Radiant - antyperspirant, któremu jestem wierna, Rexona jak zawsze niezawodna i ostatnio w przystępnych cenach.
2. Rexona Women Sexy - wersja angielska , kupiona w UK. Pięknie pachnie, perfumowany antyperspirant, który działa nawet do 48 godz. Jeden z najlepszych jakie miałam!!! Nie ma mowy o żadnym pocie!
3.Celestin krem do stóp - fajny, ziołowy zapach. Fantastycznie nawilża i regeneruje stópki.
4. Wibo zmywacz do paznokci w płatkach - fajna opcja dla leniwych i nie lubiących " smrodu" zwykłego zmywacza. Dobrze zmywa lakier i ma fajne, ekonomiczne opakowanie .
5. Lolita Lempicka Lolita - całą wiosnę pryskałam się tym zapachem, że aż mi się znudził. Dość intensywny, kwiatowy zapach idealny na wiosnę.

Uf dobrnęłam do końca. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;)
 Miałyście coś z mojego denka??

Pozdrawiam,

Magda

środa, 25 czerwca 2014

Sylveco - brzozowa pomadka ochronna z betuliną!


Drugi dzień wolnego, a ja dopiero zaczynam odżywać po ciężkich 4 dniach w pracy!!! Ostatnio na wszystko brakuje mi czasu, jak nie pranie, to gotowanie, jak nie zakupy to coś innego!!! Też tak macie?? Bo ja już czasem mam dość, czekam na urlop, ale czy się doczekam???

Dzisiaj mam dla Was recenzję pomadki, która nagminnie używałam w pracy. Niestety ale w moim zakładzie pracy jest niezbyt dobre powietrze dla moich ust, więc nawet nie ruszam się bez "ochraniacza" czy zwykłej wazeliny!!!

Sylveco - brzozowa pomadka ochronna z betuliną


Skład i słowa od producenta:


Ową pomadkę otrzymujemy w ładnym, kartoniku z estetyczną grafiką i dokładnym opisem kosmetyku. Sam sztyft, już niestety posiada niezbyt trwałe opakowanie. Plastykowa pokrywka jest bardzo cienka i lekka i przy delikatnym zaciśnięciu pęka i się kruszy. Na chwilę obecną nie posiadam " góry" gdyż całkowicie mi się rozsypała.


Pomadka ma naturalny, delikatny ziołowy zapach, to za sprawą owej betuliny czyli aktywnego ekstraktu z brzozy. Pomadka idealnie rozprowadza się na ustach, pokrywając ją połyskującą warstwą ochronną. Dodatkowo natychmiastowo działa, koi spierzchnięte usta, zapobiega wysychaniu i pękaniu oraz wspaniale natłuszcza. Na ustach pozostaje dość długo a jak znika w zamian zostawia je piękne i zadbane.


Warto dodać, że kosmetyk posiada w składzie oleje oraz naturalne składniki przez co latem, konsystencja pomadki rozpuszcza się , przez co szybko się zużywa. Dlatego starałam się ją trzymać z dala od wysokiej temperatury. Zimą spisuje się idealnie i mogę powiedzieć, że bardzo dobrze radzi sobie nawet z mega wymagającymi ustami!!!

Jestem na tak a nawet na 2x tak, nie tylko za sam kosmetyk, za jego działanie, za jego znakomity skład, ale za to, że produkuje go polska marka Sylveco, którą wielbię i cenię i wiem, że to jedna z niewielu perełek jaką posiadają w swoim asortymencie!!! Sylveco brawo!!!

Cena: 8.56 zł.
Dostępność: on - line, sklep internetowy producenta Sylveco klik

Lubicie kosmetyki Sylveco?? Używałyście tej pomadki?? Podzielcie się swoimi wrażeniami ;)


Pozdrawiam,


MAGDA

wtorek, 24 czerwca 2014

Wakacyjne spotkanie blogerek w Białymstoku!!!

Hej, hej!!!

Kochani niedługo wakacje, czas urlopów, wyjazdów i to jest moment, kiedy każdy myśli o kilku dniach wolnego, nad morzem czy nawet w zaciszu domu by odpocząć sobie od dnia codziennego!!! Jednak zanim do tego dojdzie i poniesiecie się wakacjom na maxa, chciałabym ogłosić co nie co ;)

Otóż postanowiłam razem z BognyProgram , że zorganizujemy małe wakacyjne spotkanie blogerek w Białymstoku. Jest to doskonały moment, by pogadać, poplotkować i przede wszystkim spotkać się nie on - line ale na żywo. Popatrzeć na prawdziwe twarze, które uwierzcie mi ale potrafią wywołać uśmiech na twarzy ;)

Tak więc ogłaszamy wszem i wobec!!!!



Piszcie maile, zgłaszajcie się, bo my podlasianki jesteśmy rządne spotkania i nowych blogerskich  twarzy ;))  Niech czas wakacji będzie czasem miłym na wspomnienia nie tylko z pięknej pogody ale również ze spotkania na cudownym PODLASIU!!!

Ilość miejsc jest ograniczona z powodu lokalu, ale myślę, że jakoś damy radę ;))

Czekam na maile i pozdrawiam serdecznie,

MAGDA

czwartek, 19 czerwca 2014

Marokański rytuał Hammam.


Dziś mamy Boże Ciało, dzień wolny, każdy leniuchuje, odpoczywa, może inni i pracują, kto wie??? Ja miałam ochotę sprawić sobie małe domowe SPA kosmetykami, które pierwszy raz używałam i pytanie czy do nich powrócę kolejny raz??

Na spotkaniu blogerskim  miałyśmy okazję dostać od Pani Ani z  http://www.ana-collection.pl/ mini próbeczki kosmetyków marokańskich, które służą właśnie między innymi do rytuału Hammam.

  Rytuał Hammam


Co to jest rytuał Hammam, pewnie zapytacie.  Otóż jest to bardzo fajna metoda dokładnego oczyszczania i pielęgnacji ciała i twarzy pochodząca z kultury arabskiej. Polega ona na 3 etapach, które są bardzo ważne no i 3 kosmetykach, bez których nie otrzymamy danego efektu.

I etap:  oczyszczanie czarnym mydłem
II etap: odżywianie glinką ghassoul
III etap: nawilżanie olejkiem arganowym


 I etap: oczyszczanie

Tutaj kochanie podstawą jest dokładne oczyszczanie twarzy. Przed zabiegiem zalecana jest kilkuminutowa kąpiel parowa bądz też prysznic z ciepłą wodą, w celu otworzeniu porów i zmiękczenia naskórka. Następnie na lekko wilgotną skórę nakładamy czarne mydło, które konsystencją przypomina mi miód, a zapachem, hmhmh coś dziwnego ;)  Savon Noir czyli czarne mydło zaliczyć można do peelingu enzymatycznego. Posiada naturalny skład, jest bardzo delikatne i stosować go można nie tylko na ciało ale również i na twarz. Ale wracając do zabiegu. Cienką warstwę mydła zostawiamy na twarzy na 15-20 minut, następnie zmywamy go specjalną rękawicą do masażu Kessa. Niestety ja takowej nie posiadam więc użyłam w tym celu ściereczki muślinowej, która bardzo dobrze się spisała.


 II etap: odżywianie

Po dokładnym usunięciu czarnego mydła, kolejnym etapem jest nałożenie glinki ghassoul.  Moja jest w postaci łamanych kawałków, które po dodaniu wody dają papkę w postaci maseczki. Ale zanim otrzymamy ta gęstą maskę, trzeba się namachać łopatką, by się porządnie rozpuściła! Dla lepszych efektów nawilżenia skóry wskazane jest też dodanie kilka kropel olejku arganowego lub wody różanej. Nalożona glinka zasycha, przez co utrudnia jakiekolwiek ruchy twarzy ;) Polecam wtedy połozyć się i całkowicie zrelaksować ;) Kiedy czujemy już porządne ściąganie skóry należy ją wtedy bardzo porządnie spłukać pod ciepłą wodą.



 III etap: nawilżanie

Na zakończenie, na czystą skórę nakładamy porcję olejku arganowego, który już chyba wszyscy znają. Pamiętajmy aby skóra była lekko wilgotna, wtedy działanie nawilżania jest lepsze i dłuższe i robimy to kolistymi ruchami.



Moje wrażenia?? Już po czarnym mydle czułam , że moja skóra jest miękka, głaciutka, wspaniale oczyszczona. Ale apogeum dopadło mnie jak tylko zmyłam glinkę. Moja twarz, była w jednym kolorze, zero przebarwień, żadnych worków, sińców pod oczami. Zamiast ziemistego koloru otrzymałam pięknie rozświetloną, promienną twarz, coś cudownego!
 Ja jestem zachwycona ale mój partner niestety nie do końca. On też zachciał poczuć się jak w Maroku no i również zastosował rytuał Hammam u siebie. Jednak końcowym efektem było u niego pojawienie mocno zaczerwienionej i piekącej skóry!!! Nie wiem czym to było spowodowane?? Problematycznej cery nie ma, wszystko zgodnie z zaleceniami i taki dziwaczny efekt, który owszem minął po jakiejś godzinie - dwóch, ale samo to, dziwna sprawa. Nie mniej jednak, ja mam zamiar, używać dalej ;)

Całą trójcę możecie kupić tu:

czarne mydło, klik
glinka marokańska, klik
olejek arganowy, klik


Znacie rytuał Hammam??? Jeśli nie, polecam ;)


Pozdrawiam,


MAGDA

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Sylveco - łagodzący krem pod oczy!!!


Witajcie Kochani, dzisiaj przybywam do Was jako już świeża 30-stka ;)) Skończyło się " rumakowanie" jak to określiła koleżanka Madzia ( pozdrawiam :*) Ale nie o tym będę dzisiaj pisać.  Nie wiem jak Wy, ale mocno zwracam uwagę na okolice swoich oczu. Są to miejsca, gdzie bardzo mocno dbam o nie i staram się by " miały" jak najlepiej ;)
Takim umilaczem był ostatnio był krem pod oczy od Sylveco.

Łagodzący krem pod oczy - Sylveco



Skład i kilka słów od producenta :

Hypoalergiczny, łagodzący krem pod oczy przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji wrażliwej i delikatnej skóry wokół oczu. W jego składzie znalazły się ekstrakty z kory brzozy, chabru bławatka oraz świetlika, które działają łagodząco, kojąco i zmniejszają obrzęki. Dzięki specjalnie dobranej, bezzapachowej formule, krem poprawia strukturę skóry, przywracając jej właściwy poziom nawilżenia oraz sprężystość. Usuwa objawy zmęczenia i zaczerwienienia, hamuje procesy starzenia się skóry. 




O kosmetykach Sylveco naczytałam się wiele dobrego, więc jak wpadł mi w ręce krem pod oczy, ciekawość mnie zżerała niesamowicie. Jednak musiałam skończyć to co wcześniej zaczęłam by móc potem obserwować jak sprawuje się krem osobiście na mojej skórze.
Kosmetyk w bardzo ładnym opakowaniu do tego z wygodną pompką wraz z kartonikiem, na którym mamy obszerne informacje od producenta na temat kremu. Konsystencja jak dla mnie jest w sam raz, nie rozlewa się pod oczami i nie spływa a za to szybko wchłania się w skórę. Produkt jest bezzapachowy, co może zmylić kwiatek na opakowaniu - tak było w moim przypadku. Myślałam, że będzie zapaszek kwiatów polnych a tu o... figa ;)


Jak wpłynął i czy podziałał  owy kosmetyk na moją skórę??? Przede wszystkim pięknie ją nawilżył. Już nie jest taka szaro - bura, ani sucha ani nie przyjemna w dotyku. Rano nakładam normalną porcję ale wieczorem już nie żałowałam i przed samym spaniem nanosiłam już grubszą warstwę. Rano "oczy" nie wyglądały na zmęczone i bez żadnych worków, ale to fakt, że ich nie posiadam na szczęście. Skóra natomiast wokół oczu stała się gładka i napięta.  Krem nie podrażnia oczu i nie uczula i dobrze sobie radzi " pod" makijażem.



Łagodzący krem pod oczy Sylveco polecałabym osobom, które mają skórę nie wymagającą. Kosmetyk nawilża, poprawia sprężystość i to chyba tyle. Jest to dobry krem o dobrym składzie, jednak jak dla mnie troszkę mu czegoś brakuje, ale nie zmienia faktu, że pozytywnie wpłynął na moje " oczka" ;) Dodam, że jest mega wydajny!!! Buteleczka o pojemności 30 ml. starcza na ponad 4 miesiące, gdzie powtarzam nakładałam wieczorem pokazną warstewkę ;)) Można się z lekka znudzić tak długim użytkowaniem.

Cena: 26- 28 zł
Dostępność: sklep internetowy producenta.

Lubicie kosmetyki Sylveco??? Macie swoje ulubione mazidła do skóry wokół oczu???



Pozdrawiam,


MAGDA


środa, 11 czerwca 2014

Oceanic, AA Ciało Wrażliwe Kakaowa Symfonia, Regenerujące kakaowe masło do ciała z witaminą A i E


Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest normalnie spiekota. Mało tego a ja muszę w taką pogodę siedzieć a raczej stać w pracy ;(( Dzisiaj mam na szczęście wolne, więc mam okazję troszkę poczytać Wasze blogi no i napisać coś na swoim ;))

Oceanic, AA Ciało Wrażliwe -  Kakaowa Symfonia, 



Skład i kilka słów od producenta:


O opakowaniu nie będę zbytnio pisać, bo jak widać buteleczka wizualnie już wygląda ładnie i przyjemnie i też tak się ją używa. Dodam, że dla mnie jest to nowość posiadać masło do ciała w butelce a nie w " słoiczku", ale nie przeszkadza mi ta zmiana. Do tego ma fajne, płaskie wieczko, dzięki któremu można balsam odwrócić do góry nogami, by resztki balsamu mogły spłynąć.
Konsystencję zaliczam do moich ulubionych. Gęsta, delikatna, bardzo ładnie rozprowadza się na skórze i szybko wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu. Jego zapach to subtelny i delikatny kakaowiec, który otula całe ciało na całkiem długi czas. Zaliczyłabym go do zapachów słodkich , lekko ciasteczkowych, jak dla mnie rewelacja!!!!


Kakaowa Symfonia dała mi skórę mocno nawilżoną i odżywioną!!!  Skóra jest przyjemna w dotyku, miękka i bardzo aksamitna. Myślę, że dla posiadaczy suchej skóry zda egzamin na 5+.  Działanie zawartej w kosmetyku witaminy A i E działa regenerująco oraz uelastycznia skórę i sprawia, że jest bardziej jędrna.



Jestem mile zaskoczona tym masełkiem w " butelce". Od samego początku, od samego wyglądu, po działanie mogę śmiało rzec, że zachwycał mnie do końca.  Cena myślę, że też nie jest straszna, tym bardziej, że kosmetyk sprawdził się i to bardzo dobrze!!! W zapasie mam jeszcze wersję malinową i mam nadzieję, że też będzie tak bosko ;)


Cena: ok. 11 zł.
Dostępność: wszędzie gdzie się da ;)

Lubicie kosmetyki AA, wolicie balsamy, czy masełka do ciała??


Pozdrawiam,


MAGDA

piątek, 6 czerwca 2014

Błyszczyki od BornPrettyStore.


Dzisiaj miałam się opalać, taki był zamiar, ale zanim się obrobiłam w domu,patrzę a tu takii piękny deszczyk pada , hehe. Więc kawka, truskaweczki i nowy pościk na blogasku dla Was dzisiaj będzie ;))

Jakiś czas temu przyszły do mnie zza oceanu błyszczyki, które są hmm zaskakujące.

BornnPrettyStore - Crystal Lipgloss



Kolekcja błyszczyków Crystal Lipgloss składa się z pięciu odcieni, ja natomiast skusiłam się na cztery, które jak dla mnie wydawały się najładniejsze. Kiedy je otrzymałam z lekka się zdziwiłam, że dwa z nich są tak mocno migoczące!!!!  No ale to zawsze tak jest jak coś się bierze " w ciemno" .


Opakowania błyszczyków to małe tubeczki mieszczące w sobie 10 ml produktu. Ich aplikatorem jest " dziubek z dziurką", który nie należy do najwygodniejszych. Mimo to, łatwo się nakłada i o dziwo nie rozlewają się. Są bez zapachowe i przyciągają wzrok pięknymi kolorami i prostym, ładnym opakowaniem.



Zdjęć na ustach nie ma, a to dlatego, że światło robi ciągle psikusa i kolory wychodzą takie jakie nie trzeba. Nie chcąc wprowadzać Was w błąd macie odzwierciedlenie kolorów na dłoni.

Jeśli chodzi o kolory moim faworytem jest błyszczyk nr.10. To delikatna pomarańczka z malutkimi złotymi drobinkami. Fantastycznie rozświetla usta nadając im pełniejszego wyglądu.
Zaraz po nim jest. nr.02, to kremowy róż w pudrowo - mlecznym odcieniu. Tutaj akurat usta wyglądają równie naturalnie a mleczny odcień dodaje im dziewczęcego uroku. Kolejnym odcieniem jest nr. 03. różowy kolor  z dość sporą dawką drobinek. Na dłoni wygląda dość ładnie, ale na ustach prócz tych migotek nie ma dosłownie nic. Zero koloru tylko migocząca poświata, jak dla mnie zbyt migocząca!!!  Natomiast nr.12 niby wydaje się też mocno mieniący ale ku zaskoczeniu tak nie jest.  Pokrywa usta delikatnym złotym brązem a jego brokaciki są subtelne  i nienachalne jak w przypadku nr.03.



Błyszczyki zawierają olejki mineralne, dzięki którym usta się nie wysuszają i suche skórki nie są widoczne. W dodatku nie kleją się i nie wchodzą w zagłębienia ust oraz równomiernie się ścierają. Jedynie po nr.03 zostają ślady na ustach w postaci wysypu brokatu. Dla nastolatki może byłby on idealny ,ale dla kobiety tuż przed 30-stką raczej odpada ;)



Podsumowując są to błyszczyki na co dzień. Do torebki, do kieszonki, w razie awarii, kiedy to nam zagubi się pomadka czy inny błyszczyk kolorowy.  Nie dają mocnego wizerunku a jedynie mieniące się i rozświetlone w naturalny sposób usta.  Pana o nr. 03 oddałam koleżance, która lubuje się w takich dyskotekowych efektach. Natomiast pozostałą trójeczkę noszę w torebce i korzystam z ich pomocy w pracy, by moje usta nie były suche i bez wyrazu ;)


Cena: ok.  8zł
Do kupienia: klik


A  dla Was mam kod rabatowy na -10%, , który możecie wykorzystać na zakupy w  http://www.bornprettystore.com/. Wystarczy wpisać w polu rabatowym AGG10




Lubicie błyszczyki, czy jednak wolicie pomadki??


Pozdrawiam,


MAGDA

czwartek, 5 czerwca 2014

Wyniki!!!!



Kochani korzystając z dnia wolnego chciałam Wam przedstawić wyniki konkursu z marką Seboradin!!!



Otóż pierwsze co chcę napisać to fakt, że zaszła lekka zmiana, dotycząca wyłonienia laureatek. Z racji tego, że na blogu zgłosiło się garstka osób a na Fan pegu o dziwo więcej, więc razem z Panią Anią zdecydowałyśmy, że :
wygrywa 1 osoba z bloga i 2 z FB.

Takim sposobem ogłaszamy, że:

Nagrodę główną otrzymuje:

MoOonikaK

A nagrody pocieszenia:

Kamila Zielińska  oraz Magdalena Musiał

Kochane serdecznie gratuluję i czekam na Wasze dane do 7.06.2014 na adres martaa-magdaa@wp.pl


Wszystkim pięknie dziękuję za udział w zabawie. Wasze pomysły na letnie fryzury myślę, że na pewno się przydadzą ;))

Pozdrawiam i miłego dnia życzę,


MAGDA

wtorek, 3 czerwca 2014

Ulubieńcy maja!

Dzisiaj mój " dziewiczy" post, którego jakoś nigdy wcześniej nie miałam okazji opublikować o zastanawiam się dlaczego???  Całkiem fajna sprawa, by móc pochwalić się a raczej podzielić opinią na temat kilku kosmetyków, które się lubi i często po nie sięga.

Także zapraszam Was na post z serii ....


Ulubieńcy maja!!!



Zacznę od słynnej paletki Sleeka Oh So Special. Codziennie służy mi do wykonania makijażu. Pigmentacja, trwałość, kolorystyka, rewelacja. Zdziałać można makijaż dziki na wieczór jak i skromny na co dzień do pracy.



Kolejnym kosmetykiem jest podkład matujący Virtual Long Matt, który jest dla mnie mega zaskoczeniem. Kiedy go dostałam, miałam ochotę go wyrzucić, ale po pierwszym użyciu, przepadłam!!! Odcień, który posiadam to 108 jasny beż. Idealnie dopasowuje się do skóry, zakrywając wszelkie niedoskonałości bez efektu maski. Do tego jest bardzo delikatny i nie podrażnia mojej skóry, gdzie przy płynnych fluidach tak miałam i do tego za banalnie śmieszną cenę!
Kolejnym cukiereczkiem jest błyszczyk Lancome Color Fever Gloss w kolorze 208. Jest to delikatny róż, który delikatnie połyskuje i do tego jest mega trwały. Często i gęsto korzystam z niego w pracy, bo daje piękny, naturalny look ;)


Nie obyłoby się też bez mojej ukochanej wody termalnej Vichy. Tutaj mam akurat wersję mini - do torebki, ale za każdym razem p o umyciu twarzy i nie tylko muszę spryskać swą twarz. Działa na mnie jak pobudka a moja cera strasznie to lubi. Ale uwielbiam ją też w upalne dni, kiedy to na zewnątrz jest mega gorąco, wtedy sięgam po wodę termalną i czuję ulgę choć na chwilę. Jeśli mowa o pielęgnacji twarzy to wspomnę też o fenomenalnym musie Estee Lauder Perfectly Clean. Pieni się rewelacyjnie, bardzo dobrze oczyszcza skórę z makijażu i przyjemnie pachnie. Do tego jest mega wydajna, wystarczy odrobinka na palec  a męczę ją już dość długo a końca nie widać.


 
Na włosach lądowało serum arganowe Bioelixire, które zmieniło moje włoski z szorstkich, elektryzujących się na miękkie i gładkie. Stosowałam go tylko po długości włosa oraz na same końcówki. Serum nadaje pięknego blasku, nie obciąża ich, za to nawilża i do tego pięknie pachnie. Ostatnio widziałam je w Biedronce za ok. 5 zł ;)
Ostatnim lubisiem maja jest pachnidło Lolita Lempicka , Lolita Lempicka. Pierwszy z jej zapachów, który udał jej się bez zastanowienia. Począwszy od pięknej butelki w kształcie jabłka z cyrkoniami kończąc na nucie zapachowej. Kobiecy, zmysłowy,uwodzicielski, słodko - cierpki i nie dla każdego. Kompozycja lukrecji i cierpkiej wiśni skąpanej słodką wanilią sprawia, że zapach ten jest wesoły, kuszący i rześki  jednocześnie nadający się idealnie na wiosnę - lato!

Tak przedstawiają się moje perełki z maja, które towarzyszyły mi codziennie i bez wyjątku. Kilka z nich dobiło nawet końca, z czego mi smutno, ale planuję zakupy, więc ..... może... ;)) Nie mniej jednak wiem, że ta grupka cudaków jest sprawdzona przeze mnie i polecam ją z czystym sumieniem ;)

Znacie moje majowe perełki??? A jak wyglądają Wasi ulubieńcy miesiąca??


Pozdrawiam,



MAGDA