piątek, 27 lutego 2015

Midnight Oasis od Yankee Candle

Pachnący piątek za mną więc skusiłam się tym razem na wosk Yankee Candle Midnight Oasis oczywiście od http://www.goodies.pl/  Dlaczego akurat ten?? Tego sama nie wiem, trochę chyba mnie kolor zachwycił, więc nadzieja, że z jego zapachem też tak będzie.

Midnight Oasis



Opis zapachu od producenta:

Zapach tropikalnych owoców cytrusowych rozpływający się w ciepłym aromacie drzewa sandałowego, niesiony podmuchem nocnej bryzy – łagodnie pieści złociste piaski cichej plaży. Rozgrzany wosk Yankee Candle Midnight Oasis wypełnia dom delikatną wonią tajemnicy, budząc wspomnienia romantycznych spacerów nad brzegiem morza. Midnight Oasis przypomina czasem powszechnie uwielbianą kompozycję Midsummer's Night, choć w znacznie subtelniejszym wydaniu. Ten intrygujący zapach wypełnia nawet najbardziej niedostępne zakamarki domu, przypominając o sobie na długo po wygaszeniu podgrzewacza i zastygnięciu wosku.



Nie będę ukrywać, że pajałam nadzieją, że ten wosk będzie równie wspaniały jak jego kolor. "Na sucho" pachnie całkiem przyjemnie i obiecująco, natomiast po odpaleniu, nie dosć, że długo czekałam, aż cokolwiek poczuję to i zapach jest hmhmhmhm jakiś taki nijaki. Miało być tak pięknie, cudownie a było byle jak i po prostu jedno wielkie rozczarowanie.


Dokładnie mówiąc jest to jeden z delikatniejszych i jeden ze słabszych zapachów Yankee Candle jakie miałam do tej pory. Czuć obecność męskiej woni, która może lekko pobudzić kobiecy zmysły, lecz po chwili ta magia się rozpływa. Wodę kolońską zastępuję miks cytrusów, które dziwnie pachną w tym połączeniu i do tego drzewo snadałowe nadaje całości dziwacznego aromatu. Zdecydowanie nie wyczuwam tu żadnej nocnej bryzy, żadnego świeżego powiewu wiatru czy innych obietnic producenta. Jak dla mnie jest to wosk, którego słabo zapamiętam i pewnie już do niego nie powrócę. Midnight Oasis niestety nie skradł mojego serca ale może Wam się spodoba.


Cena: 7zł
Dostępność: http://www.goodies.pl/

A jakie u Was króluję woski w domkach??

Pozdrawiam,

MAGDA

wtorek, 24 lutego 2015

Nowości zakupowe ;)

Dzisiaj mam dla Was luzny post o moich nowościach zakupowych, które jakiś czas temu zakupiłam. Wczesniej nie miałam  jak ich pokazać, bo praca, praca,praca. Na szczęście  wolny dzięń mi to umożliwił ;) Zapraszam do oglądania ;)


Woski Yankee Candle -   tarty w zapachach, które chciałam od dawna sprawdzić.W końcu u mnie dzięki goodies.pl  



 Makeup Revolution Girl Panic - paletka, która na początku mi się nie podobała, jednak w miarę używania jej jestem mega zadowolona!!! Perłowe cienie z matowymi w delikatnej kolorystyce!!!


 MeMeMe rozświetlające kamyczki do twarzy oraz słynna baza pod cienie Hean - wszystko zakupione w kosmetykomania.pl


Zbliżenie na kamyczki, są tak piękne i mieniące, że musiałam je Wam pokazać!!! Na lato, które się zbliża będą idealne!!!! Uwielbiam je!!!


Eveline Color Edition - lakier w szarym odcieniu, który szukałam, szukałam aż znalazłam. Przyznam się , że Wam, że ten kolor  jakby nie było jest ciężko dostępny. Dodatkowo eyeliner od Catrice oraz pędzel do aplikacji cieni Hakuro H76, fantastyczny do rozświetlania wewnętrznych kącików oka.


Skromne zakupy na allegro.pl. Balea limonkowy antyperspirant oraz karaibska pianka do golenia!! Oba kosmetyki cudnie pachną i świetnie działają!


 Hit ostatniego sezony czyli płytka do stempelków. Kupiona na osiedlowym stoisku ;)) Perwsze znaczki mam za sobą, jest o niebo lepsza od Essence, które są do niczego!!!


No i zakup roku Canon 700D. Wymarzona, wypieszczona lustrzanka ode mnie dla mnie, taki sobie prezent sprawiłam :D Zdjęcia robi szokująco piękne, dopiero ją obczajam i poznaję jej tajniki!!!!


Na chwilę obecną nie mam zamiaru już nic ale to nic kupować!!!! Moje postanowienie na najbliższe .... 2-3 miesiące. Serce mi krwawi, ale muszę, bo portfel chudnie w oczach. Mam to co chiałam i teraz muszę się tym upajać jak najdłużej ;)

A jak u Was z zakupami w tym miesiącu??

Pozdrawiam,

MAGDA

niedziela, 22 lutego 2015

Słodkie migdały nie tylko do jedzenia!

Olejkomaniaczką nie jestem, za to ostatnio mój facet tak. Nie wiem co się z nim dzieje, ale chyba kupię mu oddzielną szafeczkę na kosmetyki,  które mi podbiera i to dość nagminnie. Zastanawiający to dla mnie fakt, ale jedno co mnie cieszy, że w końcu namówiłam go do intensywniejszej pielęgnacji . Długo mi to schodziło, ale jednak efekt jest choć kosztem moich zasobów, jednak cóż się nie robi dla Ukochanego ;).

Etja olejek ze słodkich migdałów


 Skład i od producenta:

Olej uzyskiwany w procesie tłoczenia na zimno słodkich migdałów. Ciecz w postaci przezroczystej i praktycznie bezwonnej zawiera wiele nienasyconych kwasów tłuszczowych, proteiny oraz witaminy A, B1, B2, B6 i D. To naturalne rozwiązanie problemu każdego typu skóry oraz cery, szczególnie wrażliwej, suchej oraz dojrzałej. Doskonale tolerowany i wchłaniany przez skórę, dobrze rozprowadzony nie daje efektu tłustości. Olej migdałowy jest stosowany w leczeniu stanów zapalnych skóry, podrażnień, egzemy i łuszczycy. Polecany szczególnie do demakijażu, ponieważ jest bardzo lekki i łagodny.


 Olejek otrzymujemy w ładnym kartoniku, na którym widnieje dokładnym opis od producenta. W środku natomiast mamy szklaną buteleczkę z o dziwo dość fajnym dozownikiem. Aplikacja olejku jest wygodna, kosmetyk nie rozlewa się po brzegach buteleczki i nie zostawia , tłustych śładów. Kosmetyk jest niestety bezzapachowy a skzoda, bo miałam nadzieję, że mój nos napotka migdałowe uniesienie.


 Dopóki jeszcze olejek miałam w swoim zasięgu ręki stosowałam go na włosy i na twarz. Jeśłi chodzi o włosy, używałam go do zabezpieczenia końcówek i jako dodatek do maseczek. Olejek nie jest mocno tłusty przez co końcówki nie wyglądały na przetłuszczone, wręcz przeciwnie. Zimą fajnie zostały nawilżone i ich suche komle zniknęły. Przy miksturze z ulubioną odżywką nadaje włosom miękkości, są bardziej wygładzone i błyszczące.
Jeśłi chodzi o stosowanie na twarz. Olejek ten nie zdał u mnie egzaminu. Czułam, że mnie zapycha, natomiast mój facet uwielbia go. Mówi, że dzięki niemu ma twarz jak pupcia niemowlaka!!! Albo oszalał, albo faktycznie tak jest! Ogólnie to mogę sama powiedzieć , że jest specem od olejków, bo są to kosmetyki nr.1  w jego pielęgnacji, więc skalę porównawcza już ma. No i jakby nie było pełen zachwyt i uznanie ma tenże olejek ze słodkich migdałów. Jak powiedziałam mu , jaka jest jego cena  to już zapowiedział, że jak będzie w aptece to kupi sobie jeszcze inne warianty na wypróbowanie. No nie dowierzam do dzisiaj!!


Także jak widzicie, olejek nie każdemu pasuje i nie na wszystko. Moje włosy go polubiły jednak twarz już nie. Natomiast mój facet lubi słodkie migdały w każdej postaci:) Warto też wspomnieć, że olejku można również stosować do masażu ciała, ewentulanie do dłoni i paznokci w celu zmiękczenia np. skórek. Ogólnie olejki mają bardzo szerokie zastosowanie, więc pomysłów nie brak  by go móc używać;)

Cena: 8-10 zł / 50ml
Dostępność: apteki, on - line,  http://cuda.pl/

A jak jest z Waszymi mężczyznami?? Też podkradają Wam kosmetyki??


Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 18 lutego 2015

Bielenda masło do ciała Wanilia+ Pistacja

Od dziś mam dwa dni wolnego i mialam fajne plany na odpoczynek. Niestey czeka mnie latanie po urzędach. Obudziłam się, że kończy mi się termin badania technicznego mojego pojazdu i brak miejsca na pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym. Szok!!! Jutro  z rańca muszę pędzić do ulubionej instytucji, która na pewno podniesie mi ciśnienie i to nie raz!
Żeby jeszcze o tym nie myśleć mam dla Was recenzję masełka do ciała o świetnym zapachu i świetnym działaniu!!

Bielenda masło do ciała wanilia+ pistacja


Skład i od producenta:

Aksamitnie kremowe Masło do ciała WANILIA+PISTACJA wzbogacone o OLEJEK PISTACJOWY  to idealny sposób na poprawę wyglądu i kondycji skóry całego ciała oraz … poprawę humoru.
 Masło aktywnie ujędrnia, nawilża i uelastycznia skórę, przywraca jej właściwą kondycję, niezwykłą gładkość i sprężystość. Intensywny  zapach słodkiej wanilii z nutą orzechowej pistacji poprawia samopoczucie, aktywizuje i dodaje energii.


Masełko dostajemy w ładnym plastykowym pojemniczku,na którym mamy etykietę z dokładnym opisem produktu.  Zapach jego to wanilia w połączeniu z pistacją. Jednak ja tutaj wyczuwam 90% obecności wanilii a namiastkę orzeszków. Aromat jak i jego konststencja przypomina mi świeżo ugotowany budyń śmietankowy ;)


Waniliowo- pistacjowa rozkosz miała za zadanie ujędrnić, wygładzić i nawilżyć moje ciało. Po"wyskubaniu" ostatniej porcji masła mogę śmiało stwierdzić, że masło nawilża i to bardzo dobrze!!! Szybko wchłania się w skórę, zostawiająj ją gładką, miękką i bez zbędnych tłustych tafli. Zawartość silikonów sprawia, że skóra jest wygładzona, a masło Shea i olejek pistacjowy świetnie odżywia ją i przy tym zostawia apetycznie pachnącą.


Masło wanilia+pistacja to kosmetyk dla osób z suchą skórą. Polecałabym go stosować też zimą lub jesienią, latem osobiście wolę lżejsze formy ;) Z miłą chęcią sięgałam po niego, tym bardziej, że faktycznie sprawiał prawdziwą ucztę zapachową nie tylko dla nosa ale i dla ciała. Forma masła do ciała bardziej mi odpowiada niż wszelakie balsamy czy mleczka, może przez ich konsystencję, którą lubię i którą lubi moja skóra.

Cena: ok.13-15 zł / 200g
Dostępność: drogeryjki osiedlowe

Lubicie takie słodkaśne mazidelka do ciała??


Pozdrawiam,

MAGDA

sobota, 14 lutego 2015

Ziaja krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea


Nie wiem jak u Was ale u mnie kremów do rąk jak w Moskwie rakiet. Są to kosmetyki, które mam wszędzie, dosłownie i w przenośni. W każdej torebce, przy szafeczce nocnej, w łazience sztuk kilka i w szafkach pochowane. Używam ich nagminnie non stop,z prostego powodu - mam suchą skórę dłoni, zresztą jak wszędzie ;).

Dlatego też nie żałuję sobie zakupu nawet w kilka sztuk, bo zużuwam je w ekspresowym tempie. Ostatnim zakupem moim był krem Ziaji, który kosztował dosłownie grosze a ciekawość sprawdzenia była ogromna.

Ziaja krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea


Skład:


Kremik posiada plastykowe opakowanie w postaci tubki, jego szata graficzna  jest prosta i bardzo czytelna.  Tubkę z zakręcanym wieczkiem zamieniłam na wieczko typu " klik" jeśli wiecie o co mi chodzi :) Wygodniej, szybciej i ławtiej. No ale tak też jest ok.


Konsystencja kremu bardzo lekka, delikatna w białym kolorze i o przyjemnym zapachu. Ta wersja przypomina mi lekko zapach kremu Nivea, lecz jeszcze dodałabym tutaj jakąś esencję perfumowaną co daje całości bardziej luksusowego zapachu.


 Owy kosmetyk wchłania się błyskawicznie i nie pozostawia po sobie żadnej tłustej ani lepkiej warstwy, któraby mi przeszkadzała funkcjonować zwłaszcza w pracy. Również mega szybkie działanie kremu powoduje, że odczuwam natychmiastową ulgę. Świetnie nawilżone, idealnie wygładzone rączki, wprost nie możlwe. Ziaja z proteinami kaszmiru regeneruje i intensywnie odżywia skórę dłoni przywracając im piękny wygląd a przede wszystkim niweluje uczucie suchości, które denerwuje mnie okropniście. Dlatego krem do rąk u mnie wszędzie mile widziany.


Krem do rąk kupiłam jak już wcześniej wspomniałam za śmieszne pieniądze bo za 3.20 gr. Jak dla mnie prawie za darmo, tym bardziej, że jego działanie jest na mocne 5+.  Kosmetyk ten dla mnie jest zbawieniem w pracy, gdyż po użyciu nie muszę machać łapkami bo wsiąka wieki, czy też zostawiał tłustą warstwę. Jest to krem,  który kupiłam z ciekawosći niż to, że może zaskoczy mnie swoim działaniem, bo wszystkie kosmetyki do rąk Ziaji bardzo uwielbiam i jak na chwilę obecną nie zawiódł mnie żaden a że tutaj dla mnie był nowością to hop siup do koszyka i jest ;)
Jego wydajność jest zadowalająca tym bardziej, że za taką cenę nie ma co sobie żałować i  można smarować się nim nawet co 5 minut. Powó by kupić kolejny ;)

Cena:3-4 zł
Dostępność: drogeryjki, osiedlowe sklepiki

Lubicie kosmetyki Ziaja???

Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 11 lutego 2015

Hesh Kapoor Kachli , czyli kolejny puder na mej głowie.

Kochani zacznę od pogody, dlaczego?? Bo normalnie pogoda na konkretnym plusie, odczuwalne robi się ciepło a co za tym idzie??? Mój stan włosów!!!! Zawsze jak zima się kończy wzmaga mi się wypadanie włosów. Muszę wprowadzić jakieś witaminki, bajery, by je wzmocnić, bo znowu zacznie mię robić dywan na podłodze :(
Pisząc o włosach mam dzisiaj dla Was recenzję pudru, którego uzywałam namiętnie no i przydałoby się teraz napisać co o nim sądzę.

Kapoor Kachli - puder do włosów


 Skład i działanie:

 Kapoor Kachli -  jest odmianą twardego imbiru, rośliny rosnącej na wys. ok. 1 metra. Ma dosyć duże szerokie liście i bardzo ładne, delikatne kwiaty. I tak jak sama roślina jest niesamowita, tak niesamowite jest jej działanie. Ekstrakt z tej rośliny ma silne działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze, wpływa pozytywnie na  funkcjonowanie makrofagów, leczy niestrawność żołądka i biegunkę.Wpływa korzystnie na skórę, pobudza włosy do szybszego wzrostu, odżywia cebulki, powodując, iż rosnące włosy są gęstsze i grubsze.


 Kapoor Kachli to nic innego jak odżywka do włosów tylko , że w formie pudru. Jest to druga już wersja tejże odżywki, wczesniejszą jaką miałam i również opisywałam na blogu to Hesh Amla klik. Są to naturalne, indyjskie kosmetyki, które mają na celu wzmocnić włosy, odżywić cebulki i pobudzić to szybszego wzrostu.


 W kartoniku mamy mały woreczek foliowy, w którym zamknięty jest puder. Proszek jest bardzo miałki, porównałabym do cukry pudru, w kolorze piaskowym bądz wyblakłej żółci i o bardzo intensywnym, nie znanym dla mojego nosa zpachu. Przygotowanie pudru jest dziecinnie proste. Wsypuję do miseczki łyżkę pudru i dodaję do niego co mi się zamarzy, choć producent zaleca tylko wodę ;)  U mnie ostatnio zamiast wody jest napar z pokrzywy, ewentualnie olejek kokosowy badz też ulubiona odżywka  do włosów. Taką papkę po rozmieszaniu nakładam na umyte włosy, zwijam w koka i siedzę sobie tak z dobre 2 godziny.


Jakie ma działanie puder Kapoor Kachli??  Przede wszystkim bardzo dobrze wpływa na skórę głowy. Włosy są fajnie uniesione u nasady, wizualnie widać, że jest ich więcej, są grubsze i przede wszystkim mocniejsze!  Rozczesywanie ich przyjemne, łatwe i szybkie. Moje włosy sa mega błyszczące, głatkie i nie łamią się przy związywaniu gumką.  Jedyna uwaga to, że częste stosowanie proszku, lub stosowanie z samą wodą może powodować lekkie przesuszenie włosów zwłaszcza końcówek. Dlatego polecam dodawać do pudru odżywki lub maski do włosów.
Jest to drugi produkt z tej serii i powiem Wam, że nie zawiodłam się. Mam włosy juz bardzooo długie i chcę mieć je jeszcze ciut dłuższe ( niedługo w końcu je Wam pokażę ). Dlatego też bardzo ważna jest dla mnie ich pielęgnacja. Bo wiadomo sam ciężar może spowodować , że włoski będą wypadać, dlatego też mam zamiar zakupić jeszcze inne opcje tyc indyjskich wynalzaków .

Cena: 12 zł/50gr
Dostępność: http://cuda.pl/



Pozdrawiam,


MAGDA

niedziela, 8 lutego 2015

Sensilis Premiere serum rozświetlające i na pierwsze zmarszczki

Niedziela, mój dzień wolny od pracy, choć nie często mi się zdarza bym leniuchowała w niedzielę. Tak dzisiaj całutki dzień przeleżałam, dosłownie!!! Ten post miał powstać za dnia porannego ale niestety nie udało się i piszę teraz ;)

Sensilis Premiere serum rozświetlające


Skład i opis od producenta:

Bardzo intensywne serum, skomponowane na bazie bardzo mocnego kompleksu aktywnych składników, które są w stanie opóźnić proces starzenia się skóry i tym samym zapobiegać pojawianiu się zmarszczek i linii mimicznych. Ultralekka konsystencja dla lepszego wchłaniania.
Składniki aktywne: Betaina - pochodna glicyny, olej sojowy, kwas galakturonowy, saccharomyces " grzyby długowieczności", sól sodowa kwasu hialuronowego, witamina E.


 Serum przeznaczone jest do wszystkich typów cery, które siegają bliżej 30-tego roku życia. Jako, że od prawie roku wybiła mi ta magiczna liczba, człowiek zaczyna intensywniej myśleć o zapobieganiu pierwszych zmarszczek. Więc w sam raz dla mnie ;)


 Serum posiada dość fajne opakowanie z wygodnym dozownikiem, dzięki któremu otrzymujemy produkt. Kolorsytyka buteleczki srebrno-czarna nadaje ekskluzywnego wyglądu. Konsystencja kosmetyku jest średnia, wręcz idealna jak na serum. Zapach produktu jest przyjemny i lekko perfumowany.


Serum szybko się wchłania lecz przy pierwszym użyciu pamietam , że delikatnie piekła mnie twarz i lekko była zaczerwieniona. Kolejne użycia na szczęście były już prawidłowe, bo bałam się, że mój nowy nabytek pójdzie w odtstawkę.


Ogólnie moja piękna buteleczka dobiła końca więc jak się sprawdziła na mej skórze?? Kosmetyk miał na celu rozświetlić cerę i zachamować powstawanie pierwszych zmarszczek. Czy takowe mam??? Jakieś tam kreseczki zaczynają się niestety pojawiać, sprawa nieunikniona. Więc tutaj mogę powiedzieć, że z takim działaniem kosmetyk dał sobie radę. Moje " cudne zmarszczki" zwłaszcza na czole, które zechciały się pojawić, po stosowaniu serum stwierdzam, że podziałało na nie jak retusz i maska. O dziwo nie są tak widoczne, są wygładzone i czółko wygląda młodziej.


Czy serum rozświetliło??? Hmm tego jakoś nie zauważyłam, cera przyjemna, delikatna w dotyku ale zauważyłam też jeden minus. Kosmetyk nie nadaje się pod makijaż. Mimo tego, że konsystencja szybko się wchłania, w momencie nakładania podkładu na twarz, mocno odczuwalne jest rolowanie się produktu. Z początku myślałam, że może podkład mi się przeterminował, jednak nie. Wina leży po stronie Sensilis Premium. Dlatego też używałam go nocą lub też w dzien ale tylko wtedy kiedy nie musiałam się malować. Ogółnie zadowolona jestem z działania i na pewno sięgnę po inne kosmetyki z tej serii bo widzę efekt na mojej 30-letniej skórze a teraz musowo wskazane dbać o nią jak nigdy wcześniej.

Cena:  ok.110-120 zł / 30ml
Dostępność: apteki

A Wy Kochane używacie już odmładzających kosmetyków?? Macie swoje ulubione i sprawdzone???

Pozdrawiam,

MAGDA

czwartek, 5 lutego 2015

Amber Moon od Yankee Candle


Ostatnio przyszła do mnie paczuszka z nową dostawą wosków Yankee Candle od http://www.goodies.pl/. Przez pracę nie było jak sprawdzić jak pachną, ale w końcu nie wytrzymałam i sięgnęłam po pierwszy z nich, który chyba najbardziej mnie kusił.

Amber Moon 


Opis:

Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: bursztyn, paczula, drzewo sandałowe, grejpfrut, pomarańcza, woda kolońska.


 Amber Moon jesli chodzi o nazwę to nic mi nie mówi, jedynie z koloru i etykietki przypomina mi bursztyny ;) Co do zapachu. Na "sucho" wosk jest fenomenalny!!!! Bardzo mocno perfumowany i od razu czuć obecność drzewa sandałowego. Już od tej pory wiedziałam, że będzie to zapach wyrazisty i nie do zapomnienia.


Po odpaleniu kawałeczka i odczekaniu aż zapach rozniesie się po mieszkaniu, usiadłam i przepadłam. Amber Moon przypomina mi zapach damskich perfum, które kiedyś czułam a niestety nazwy nie znam z czego bardzo żałuję bo od razu bym je kupiła. Połączenie paczuli, drzewa sandałowego i wody kolońskiej dają bardzo otulający efekt końcowy. Dzięki czemu wyrazna jest obecność męsżczyzny, przez co tarta staję się jeszcze bardziej pikantna. Zdecydowanie zaliczyłabym go do zapachów romantycznych, ciepłych i nawet rzekłabym tajemniczo sexownych ;) Pomarańczy i gejpfruta nie czuję ani grama i jak dla mnie jest to plusem, bo chyba "kwaśna" nuta zepsułaby całość tej mrocznej i namiętnej mieszanki.
Jak dla mnie jest to kolejny faworyt do listy nr.1 , wyrazisty, ciepły, z pazurkiem, dla kobiet, osób odważnych i lubiących przygodę a jednocześnie stawiających na ciepły koc, ogień w kominku i ukochane męskie ramię!

Cena: 7zł
Dostępność: http://www.goodies.pl/


Pozdrawiam,

MAGDA