Kolejna porcja wód toaletowych od Lazell. We wcześniejszym wpisie (klik) możecie zobaczyć moje pierwsze spotkanie z zapachami tej marki. Miła niespodzianka, tym bardziej, że za tak niską ceny są to naprawdę dobre wody, więc zapragnęłam mieć ich więcej. Tak tym sposobem mam kolejne ich 3 zapachy o których będzie dzisiejszy post.
Kati Cherry to zapach, którego w ogóle się nie spodziewałam. Brałam go w ciemno, z czystej ciekawości. Na "sucho" pachnie słodko, lekko wytrawnie i do złudzenia przypomina Versace Bright Crystal, choć na internecie znalazłam informację, że jest to odpowiednik perfum Nina Rici. W każdym razie perfumy są lekkie, bardziej dziewczęce i niestety z trwałością są kiepskie. Po spryskaniu ciuchów czy skóry dosłownie pół godziny i czar pryska, znika wszystko w eter. Szkoda, bo poprzednie koleżanki swoją trwałością mnie powaliły na kolana. Widać nie wszystko musi być tak samo piękne.
Kolejna woda to Elite P.I.N.inspirowana zapachem Giorgio Armani, które miałam i uwielbiałam. Dlatego też i ciekawość mnie zżerała i chęć ponownego spotkania z tym zapachem. Elite faktycznie przypomina wersję oryginalną, choć jest bardziej delikatniejszy. Jest to zdecydowanie zapach zmysłowy, lekko pudrowy i przyjemnie elegancki. Bardzo fajne w tym zapachu jest to, że po rozpyleniu nuty mieszają się ze sobą tworząc bardzo klimatyczny aromat. Połączenie cytrusów, które są przyćmione wanilią i miodem sprawiają, że chce się więcej. Jest to bardzo bezpieczny zapach, mega kobiecy, sexowny idealny na wieczorową porę. Jego trwałość w skali 1:5 oceniam na 4.
Na koniec męska wersja w postaci Dragon. Jest to świeży zapach a czasem zmieniający się w ciepłe i słodkie akcenty. Dość nietypowa mieszanka jeśli chodzi o męską wodę toaletową. Głownie wyczuwalne są cytrusy ale i drzewne nuty są tu również dominujące. Dodatkiem jest pieprzny ogon, który sprawia, że całość może zawrócić głowie KOBIECIE, tym bardziej, jeśli zapach "ubrany" jest już na mężczyznie. Całość przypomina trochę atmosferę świąt, takie strojenie przed lustrem wśród całego natłoku jedzenia, gości i pomieszanych zapachów. Męski i hipnotyzujący! Inspirowany Paco Rabanne XS Him.
W kolejnej trójce wód toaletowych znalazłam tylko 2 ulubieńców. Są nimi Elite oraz Dragon. Zarówno zapachem jak i trwałością nie zawiodły mnie. Niestety Kati Cherry choć zapachowo jest dobrze, to jej trwałość niestety pali na panewce. Jednak za cenę , które są w granicach 20 zł, warto posiadać kilka zapachów marki Lazell i codziennie ucztować się inną przygodą.
Pozdrawiam,





