Kochani dziś wracam do Was z kolejną recenzją kosmetyku z pudełka kosmetycznego By Hyshaaabye #9 od Pure Beauty, który ogólnie jako pierwszy poszedł na testy. Kiedy tylko go ujrzałam już samo opakowanie sprawiło, że testy poczynię nawet tego samego dnia. Moja ciekawość została zaspokojona, więc teraz na spokojnie mogę Wam napisać kilka zdań o tajemniczej piance do mycia twarzy FeedSkin Centella Asiatica.
Zacznę od opakowania, bo to one na pierwszy rzut oka przykuwa uwagę. Butelka, która posiada unikatową końcówkę, która zakończona jest miękką, silikonową szczoteczką. Nie ma potrzeby dozowania pianki bezpośrednio na dłonie. Wystarczy nacisnąć pompkę, która dozuje puszystą chmurkę na szczoteczkę i to właśnie nią robimy masaż, który delikatnie a zarazem skutecznie oczyszcza skórę. Dzięki łagodnym środkom myjącym usuwa ze skóry codzienne zanieczyszczenia, redukuje zaczerwienienia, wspiera odbudowę bariery hydrolipidowej. W piance znajdziemy glicerynę, panthenol i kwas hialuronowy , który dodatkowo nawilża i zmiękcza skórę. Natomiast ekstrakt i bioferment z wąkroty azjatyckiej działają przeciwzapalnie, łagodząco i regenerująco. Skóra po masażu tą przyjemną końcówką wraz z pianką potrafi świetnie przygotować cerę na dalsze etapy pielęgnacji. Porządnie oczyszczona, bez podrażnień, nawilżona i ukojna skóra. Bardzo przyjemny etap demakijażu, który osobiście pokochałam i nie ukrywam, że jest to zasługa nie tylko samej pianki ale też relaksującej szczoteczki.
FeedSkin Centella Asiatica pianka do mycia twarzy jest idealna do codziennego stosowania dla każdego typu cery, w szczególności tłustej i mieszanej, trądzikowej i z zaskórnikami jak też tej wrażliwej i wymagającej ukojenia. Bardzo wydajny kosmetyk, który starcza na długi okres przyjemnej pielęgnacji. Silikonowa szczoteczka oczyszcza pory, delikatnie masuje skórę wspomagając jej mikrokrążenie. Cera jest świetnie oczyszczona, odświeżona, mniej podatna na niedoskonałości no i jest bardzo mila i aksamitna w dotyku!
Pozdrawiam,



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz