niedziela, 30 sierpnia 2015

Naklejki wodne od BornPrettyStore

Z naklejkami wodnymi miałam juz kiedyś styczność , ale były to motywy roślinne lub zwierzęce, które się szybko i łatwo naklejało na płytkę. Niedawno zaczęłam zabawę z naklejkami, które sa  na całości paznokcia i szczerze Wam powiem, że obawiałam się jak to zrobić by wyglądały dobrze i dopasowane. Na moje szczęście strach ma tylko wielkie oczy, zapraszam do oglądania.







Do manicure użyłam dwa lakiery firmy Eveline Cosmetics Color Edition nr.912 oraz Miss Sporty nr.455 


Naklejki, które użyłam to szablon mozaiki o numerze DLS-190 od http://www.bornprettystore.com/.  Ich użycie jest proste, choć wymagają więcej poprawek, niż naklejki z małymi motywami. Tutaj musimy starać się wyciąć odpowiedni rozmiar naklejki, by pasował do paznokcia, wrzucić do wody, po chwili, wyjąć, zdjąć naklejkę z papierka i siup na paznokieć. Pozostałość na brzegach paznokciach można przyciać, jednak szybsza opcja, to pomalowanie pazurków top coatem i wtedy pilniczkiem zetrzeć resztki, które idealnie łatwo i sprawnie schodzą.

Naklejki możecie zakupić TU za jedynie 1.99$   Znajdziecie tam całe mnóstwo innych wzorów, które mogą Wam przepięknie ozdobić nawet codzienny manicure.




Pozdrawiam, 

MADLEN

czwartek, 27 sierpnia 2015

Kolejny Liliowy duet od CD

Pora na kolejną porcję liliowej dawki. Kosmetyki marki CD, podbijają blogosferę. Szczerze to się nie dziwię, bo nie dość, że są tanie, to naprawdę są świetne w swoim działaniu. Dodatkową informacja dla czytających pierwszy raz o tej marce, są to KOSMETYKI BLISKIE NATURZE!!! Są przebadane dermatologicznie, posiadają pH neutralne dla skóry oraz są odpwiednie dla skóry wrażliwej.
Dzisiaj na ruszt idą znowu dwie perełki. Jest do żel pod prysznic oraz dezodorant. Ciekawi recenzji?? To zaparaszam do lektury.



Skład żelu: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Parfum, Nymphaea Alba Flower Extract, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Hydroxypropyl Guar, Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Sodium Benzoate, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool


 Zacznę może od żelu, który ma bardzo delikatną konsystencję i wspaniały delikatny zapach. Bardzo mocno się pieni, wystarczy jego odrobina a całe ciało pokryte jest ogromną warstwą piany. Kosmetyk dobrze oczyszczas skórę i pomimo iż w składzie ma SLS, to nie wysusza jej ani nie podrażnia. Pozostawia ją miłą, delikatną i pachnącą. Tutaj taka malunia może prozpozycja dla producenta - po zacnej kąpieli idealnie też by się sprawdził balsam do ciała ;)


 Jeśli chodzi o dezodorant. Niby niczym szczególnym się nie wyróżnia a jednak ma coś, czym mnie zachwycił. Otóż dezodorant pachnie identycznie jak cała seria Lili wodnej. Delikatnie, urzekająco. Fajnie sprawdza się w pracy jako zamiennik mgiełki, kiedy to potrzebuję odrobiny świeżego powiewu - wtedy sięgam właśnie po owy dezodorant. Kolejna sprawa, to fakt, że kosmetyk, uwaga - działa jak antyperspirant. Nie jest może tak idealnie działający jak roll - on, jednka kiedy z ciekawości spryskałam pachy kosmetykiem i przeszłam swój maraton do pracy, uwierzcie mi, że oznak zmęczenia na ubraniach nie było. Cudownie, prawda??


 Jest to dla mnie wielkie zdziwienie połączone z zachwytem. Myślałam, że jest to dezodorant, który ma nadać przyjemnego zapaszku a tu taka niespodzinaka. Oczywiście dezodorant, nie pozostawia białych plam, nie podrażnia skóry a pachy pozostaja suche przez długi czas.


Jest to ponownie miłe zaskoczenie, jeśli chodzi o kosmetyki CD.  Nie wiem, ale od dawna nie byłam tak bardzo zachwycona jakością kosmetyków. Człowiek w swoim życiu przetestował krocie produktów do pielęgnacji ciała i nie tylko . Częśc z nich okazała się dobra, część z nich kiepska, ale niewielka ilość potrafił tak bardzo i szybko podbić moje serce. Jesto to moja miłość od pierwszego użycia. Wiem, że też są inne wersje zapachowe nie omieszkam po nie sięgnąć, bo wierzę, że są równie tak przyjazne mojej skórze jak owa Lilia Wodna.


Pozdrawiam,



poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Motylki na hybrydzie

Ostatnie kilka dni były ciękie dla mnie, totalny zapierdziel na maxa - oczywiście mówię o pracy. Dziś jeden dzien odpoczynku, zdecydowanie dla mnie to za mało. Jednak na pocieszenie miałam wspaniałe towarzystwo, dziewuchy, które użyczyły mi swoich pazurek do dzisiejszego posta.

Paznokcie hybrydowe to moja przygoda, która trwa do dnia dzisiejszego.Chcąc trochę je urozmaicić, postanowiłam do nich dodać naklejki wodne. Na rynku jest ich tyle, że głowa mała. Od prostych czarno - białych wzorków, po kolorowe motywy, w tym dzisiejsze moje motyle ;)

Naklejki wodne BP-025






Naklejki pochodzą ze sklepu internetowego, już dobrze Wam znanego czyli BornPrettyStore .  Ich użycie nie jest trudne, choć, przyznam, że z inną opcją tego wynalazku miałam bardzo śmieszną przperawę, o której wstyd pisać ;) Nie mniej jednak, wystarczy zdjąć z nich folię zabezpieczającą, zanurzyć na chwilę w wodzię, odsunąć z kartonika i siup na paznokietek.  Jest to świetny dodatek na upiększenie nawet najbardziej monotonnego manicure. Dzięki naklejkom, mozna wyczarować naprawdę fikuśne pazurki.
Koszt takich naklejek to 2.16$ a widok końcowy, wart swojej ceny. 
Dla zainteresowanych podaję kon rabatowy "AGG10"upoważniający na 10% zniżki przy zakupach ;)

 Lakier, który użyłam w manicure hybrydowym to piękny Semilac 044. 



Pozdrawiam,


środa, 19 sierpnia 2015

La Biosthetique Dry Hair - Błyszcząca Witalność

Od dłuższego czasu chodzi za mną myśl, żeby obciąć swoje włosy, są za długie i za cienkie, bo latem mi wypadają i męczyć mnie to pomału zaczyna. Zanim jednak dojrzeję do tej decyzji staram się o nie dbać jak tylko mogę. Ostatnio delikatnie je tylko przycięłam, zauważyłam, że lekko mam przesuszone końcówki, więc tutaj też skupiłam największą uwagę.



Od producenta:

Mask Dry Hair – głęboko odżywiająca maska do włosów ekstremalnie wymagających pielęgnacji (włosy przesuszone)
Maska głęboko regeneruje bardzo suche, uszkodzone włosy, nadając im fantastyczny połysk, jak i również zapewniając długotrwałą witalność.Odżywka posiada aktywne składniki roślinne oraz High-tech.
Posiada składniki aktywne:
 - ekstrakt z meksykańskiej róży pustynnej:  intensywnie wiąże  wilgoć, chroni przed strukturalnymi uszkodzeniami- czarny owies: bogaty koktajl odżywczych substancji, poprawia strukturę włosów, zwiększa zawartość wilgoci we włosach.- lecytyna soi: „naprawia powierzchnię włosa”-mikroproteiny pszenicy: zwalcza  łamliwość włosów- olejek z nasion mango; zaopatruje włosy w kluczowe lipidy
Aplikacja:  
Po myciu osuszyć lekko ręcznikiem włosy i nałożyć maskę na 10 -15min. Po czym dokładnie spłukać.

Wygodne i subtelne opakowanie maski z łatwą aplikacją to coś co lubię w kosmetykach do pielęgnacji włosów. Konsystencja jest w formie "mleczka do ciała" w białym kolorze o bardzo zaskakująco pięknym zapachu. Rzekłabym, że jest to zapach bardzo luksusowy i długo pozostaje na włosach.


 La Biosthetique  Dry Hair używałam raz w tygodniu ale nie tak jak zaleca producenta, tylko oczywiście po swojemu. Po dokładnym umyciu włosów, wcierałam maskę w wilgotne włosy od nasady aż po same końce, zawijałam w koka i tak sobie paradowałam po domku przez ok 30-45 minut. Po spłukaniu letnią wodą i ich wyschnięciu, czułam już po pierwszym użyciu, że są inne. Lekka konsystencja nie obciąża włosów, maska działa odżywczo, wygładzająco i wzmacniająco.
Dzięki bogatej formule głęboko nawilża, pozostawiając włosy gładkie i jedwabiste. Końcówki nie przypominają już sterczących kłaków od szczotki, za to są piękne, błyszczące i bardzo mięciutkie.


Dzięki Dry Hair od La Biosthetique mam błyskawiczną pielęgnację, która poprawia strukturę włosów, skutkując pięknym połyskiem i bardzo łatwym rozczesywaniem. Zwalcza łamliwość włosów dzięki proteinom pszenicy jak również zapewnia ochronę, zwiększa zawartość wilgoci i sprawia, że włosy są aksamitnie delikatne.

Maska idealnie sprawdza się w okresie letnim kiedy to promienie słoneczne dają w kość a w tym roku to już szczególnie. Maska jak dla mnie jedna z lepszych i bardzo szybko działających, jedyny minus to wysoka cena i słaba dostępność. Jednka jak trafi się promocja, na pewno skorzystam, bo moje włosy raczej nie wytrzymają długo bez jej obecności.

Cena: ok 60 zł/ 125 ml
Dostępność: allegro


Pozdrawiam


niedziela, 16 sierpnia 2015

Soraya i jej zestaw do opalania

W tym roku nie ma co narzekać na brak słońca. Mmay go aż nadmiar i sama nie wiem z jednej strony to dobrze, jednak patrząc z innej to już niekoniecznie. Nie mniej jednak, korzystając z wolnego weekendu postanowiłam wyruszyć w rodzinne strony, spotkać się z rodzinką i pojechać na grillowanie. Jednka żeby nie być jak owa grillowana kiełbaska trzeba było się porządnie zabezpieczyć przed upalnym promieniowaniem. Do tego celu posłużył mi z pomocą zestaw od Soraya, mleczko do i po opalaniu, oraz przyspieszacz i balsam utrwalający opaleniznę. Jednak wszystko po kolei.


Wodoodporny balsam do opalania SPF 10


Balsam posiada filtr 10 - tkę, i jest polecany dla osób z ciemniejszą karnacją oraz w warunkach niezbyt intensywnego nasłonecznienia. No i tutaj akurat nie da rady wprowadzić owego faktu w życie, bo temperatury na zewnątrz przechodzą same siebie. Akurat innego "ochraniacza" nie posiadam, więc musiał mi wystarczyć ten. Balsam dobrze się rozprowadza i szybko wchłania w skórę i delikatnie pachnie.
 Wybierając się nad wodę wysmarowałam całe ciało, prócz moich zacnych pleców, po prostu o nich zapomniałam. Kiedy przyjechałam do domu, rączki, dekolt, złocisty brąz, a moje plecy - istna purpura!!!!Nie spodziewałam się, aż takiej różnicy na skórze!!! Szok, jednak Wam powiem, że  nawet przy takniskim faktorze, można poczuć się bezpiecznie, o czym nie mogą powiedzieć moje plecki :( Dodatkowy plus, kosmetyk jest wodoodporny i nie rozmazuje się w kontakcie z wodą.

Rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę


Kolejnym kosmetykiem, który poszedł w ruch jest owy balsam, który posiada złociste drobinki . Mi nie koniecznie taki efekt pasuje, jak dla mnie za dużo ich troszkę i ciało wygląda jak obsypane brokatem, więc jak już używać to tylko na ramiona i dekolt, jeśli chodzi o moją osobę, oczywiście. No i trzeba zaraz po aplikacji myć rączki, bo większość brokatu zostaje właśnie na wewnętrznej stronie dłoni. Jest balsam, który podkreśla opaleniznę i faktycznie, skóra jest bardziej złocista. Szkoda, tylko, że nie mam w składzie aloesu, bo na moją skwarkę na plecach akurat przydałaby się taka ulga.

Express Bronze 3w1/ Starter opalania- przyspieszacz oraz balsam utwalający

Express Bronze 3w1 używałam nie jako startera a raczej jako balsamu utrwalającego kolor. W wolnych dniach korzystałam z " balkonowego opalania", więc by jego nie stracić ratowałam się właśnie tym kosmetykiem.  Balsam posiada znany ekstrakt z orzecha włoskiego, który przede wszystkim pomaga na zatrzymaniu uzyskanego koloru. Regularne stosowanie pogłębia kolor, nie dużo, jednak efekty są widoczne gołym okiem.



Podsumowując jestem zadowolona z całej trójki. Są to kosmetyki, które latem są wręcz niezbędne i pomagają skórze. Jej wygląd  znacznie się poprawia i nabiera brzoskiwniowego kolorytu, co czasem u mnie jest niełatwo taki osiągnąć. Dlatego zestaw od Soraya polecam, osobom,którym bez wspomagaczy, ciężko jest zdobyć "hawajską" opaleniznę. Mojego buraka do tej pory leczę jogurtem, a mogłam przecież pamiętać, że plecy też trzeba muskać faktorem nawet tak niskim jak SPF10.


Dziękuję portalowi BlogMedia za możliwość przetestowania produktu !
Fakt ten, nie miał wpływu na moją opinię !




Pozdrawiam,



środa, 12 sierpnia 2015

Lilia wodna, która uratowała mi życie

Kosmetyki, które dzisiaj Wam przedstawię dosłownie uratowały mi życie. Chodzi dokładnie o temperaturę, która nam towarzyszy w ostatnich dniach. Moje antyperspiranty, które do tej pory używałam lekko zawodziły. Jednak w moje posiadanie wpadł kosmetyk, mały, niepozorny, jednak wspaniale działający oraz jego koleżanka, również idealna i również niezawodna ;)

CD Kosmetyki Bliskie Naturze



Dezodorant roll-on  Lilia Wodna


Roll-on Lilia wodna poszedł w użycie jako pierwszy. Po mojej przygodzie z Ziają Activ,która zostawia mega białe plamy, nie wierzyłam w zapewnienia producenta, który obiecuje właśnie ich braki. No ale nic innego nie pozostało jak po sięgnięcie po buteleczkę. Buteleczka standardowa jak roll-on tylko, że jest w szklanym wydaniu. Konsystencja wodnista, bezbarwna o pieknym zapachu. Zapach ten bardzo dobrze pamiętam z czasów, kiedy tylko co otworzyli Rossman, a ja kupiłam sobie pierwszy tam kosmetyk bodajże też był to roll - on, tylko innej marki. Wracajac do Lilli wodnej - piękny, delikatny, odżwieżający zapach, który pozostaje na skórze przez długi czas.


Po aplikacji oznajmiam, że nie zauważyłam żadnego pieczenia, żadnego dyskmfortu. Bardzo szybko wchłania się w skórę i można zakładać ciuszki. Co ważne, naprawdę nie zostawia białych plam, nawet tyci tyci, ani śladu po roll- on'ie. No i najważniejsze, pocenie się przy nim, to zjawisko nieosiągalne!!! Utrzymuj naturalne pH dla skóry i cieszę się świeżutki paszkami przez cały dzień!!!  Mega, pełen zachwyt tą małą buteleczką, która od prostego wyglądu, po zapach i działanie skradła moje serce!!!

Deo atomizer Lilia Wodna


Deo atomizer to nie inaczej jak mgiełka zapachowa, którą noszę w torebce. Pomaga mi w każdej chwili, kiedy tylko poczuję, że potrzebuję odświeżenia. Wystarczy kilka psiknięć i czuję na sobie, pachnącą otoczkę, która poprawia nastrój. Lilia wodna nie jest zapachem sztucznym ani chemicznym, jest to bardzo delikatny aromat, który spodoba się większości z Was.
Dezodorant rewelacyjnie odświeża,jego bezbarwna konsystencja również nie zostawia śladów nawet na czarnym ubraniu a to dzięki zerowej zawartości  wszelkich barwników. Mgiełka nie podrażnia, nie uczula, za to rewelacyjnie pachnie i jest mega wydajna!!


 Liliowy duet oceniam jako duet doskonały!!!! Są to groszowe sprawy a działają tak jak obiecuje producent. Najbardziej cieszy mnie roll - on, który spisuje się celująco. Jest taki delikatny, nawet po świeżej depilacji pach, nie czuję nic, by cokolwiek tam się coś złego działo. Atomizer również zasłużył na pochwałę, wydajny, pachnący dodatek, który niweluje uczucie pocenia a daje świeży, Liliowy zapach.

Kosmetyki marki CD  do jakiegoś czasu były mało znane, przynajmniej ja o nich nie słyszałam. jednak po testach, koniecznie trzeba je rozpromować pocztą pantoflową, dla tych co mają problemy z utrzymaniem naturalnego pH. Składniki roślinne, brak soli i aluminium, zero silikonów, parabenów nie testowane na zwierzakach, czyli Kosmetyki Bliskie Naturze!


Cena:  roll-on - ok 8-10 zł / 50ml
       atomizer - ok. 11-13 zł / 150ml

Znacie markę CD jeśli nie to zapraszam na stronę internetową, ewentualnie na zakupy do Hebe ;)


Pozdrawiam








poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Moja hybrydowa przygoda

 Przeglądając i czytając Wasze blogi natknęłąm się na mnóstwo blogasków lakieromaniaczek, które swoje dzieła mogą wystawiać na równi z dziełami Matejki. Piękne, kolorowe i pomysłowe paznokcie, że jak się je ogląda to aż dech w piersi zapiera i chce się je mieć takie same. Oczywiście ja osobiście nie posiadam talentu plastycznego, nie mniej jednak staram się by moje pazury wyglądały zawsze inaczej i przede wszystkim zadbane.

Kolorówkę zamieniłam na lakiery, nazbierało mi się ich mnóśtwo, jednak w ostatnim czasi moda okropna zrobiła się na hybrydy, no i co??? Oczywiście zakupiłam swój mini zestaw i pomalutku próbuję swoich sił. Nie są doskonałe, ale cieszy mnie , że w końcu bardzo mocno dbam o wygląd moich pazurek, czego kiedyś nie robiłam ;)



Zestaw, który kupiłam składał się z lampy oraz akcesoriów niezbędnych do wykonania manicure hybrydowego. Lakiery, które miałam w zestawie były ok, jednak po zapoznaniu się z marką Semilac, stwierdzam, że nie chcę już innych. Sama kolorystyka, pigment lakierów Semilac, powala na kolana. Już same opakowanie zachęca do zakupu, nie mówiąc o jego efekcie końcowym na pazurkach.



Moje kolory, które posiadam to 115 Dancer From Rio - piękna, mieniąca się zieleń. Uwieżcie mi , że zdjęcia nawet w połowie nie pokazują tego kolorku, z czego jest mi niezmiernie przykro, bo jest wspaniały i jest moim faworytem. Pazurki mienią się jak prawdziwe szmaragdy. Kolor 121 Ruby Charm to róż wpadający w fuksję, który rowniez uwielbiam, oraz 044 Intense Blue to niebieskość, która bardzo fajnie podkreśla opalone dłonie.


Lakiery hybrydowe Semilac, mają świetną konsystencję. Idealnie, łatwo i szybko rozprowadzają się po płytce. Wystarczą dwie warstwy i mamy mocno nasycony kolor. Jego trwałość to od 2 do 3 tygodni.  Mają mega, oszałamiającą paletę kolorków, co mnie doprowadza do rozpaczy, że nigdy ich nie skolekcjonuję. Naprawdę świetna marka, świetna jakość, po prostu Semilac!

Poniżej przedstawiam Wam kilka propozycji manicure hybrydowego z udziałem lakierów Semilac.









Mam nadzieję, że moja miłość do hybryd i do zdobienia paznokci bardziej "urośnie". Jest to początek mojej zabawy i mam nadzieję, że zostanie ze mną na długo, bo bardzo mi się to podoba ;)

Cena lakierów do manicure hybrydowego to koszt 29 zł, za buteleczkę o pojemności 7 ml. Cena nie jest wysoka, patrząc na jakość i mega szeroki wybór w kolorach. Kupić możecie na stronie producenta: http://semilac.pl/




Pozdrawiam,


piątek, 7 sierpnia 2015

Bio Oil - na co działa i czy pomaga???

Żyjecie?? Upały Was nie wykańczają???  Ja się nie wypowiem, bo i na to nie mam siły ;( Jedyny plus tego, że w końcu złapałam troszkę ciemniejszego koloru i wyglądam jakoś przyzwoicie, choć o nogach nie mogę tego powiedzieć.
Dzisiaj mam recenzję pewnie już dość znanego olejku, o którym głosno w blogosferze. Używałam go i ja z jakim skutkiem???



Opis producenta:
 Bio Oil jest specjalistycznym produktem do pielęgnacji skóry. Przygotowany, aby pomóc poprawić wygląd blizn, rozstępów i nierównego kolorytu skóry. Jego unikalna receptura, która zawiera przełomowy składnik PurCellin Oil™, jest także efektywna w przypadku skóry starzejącej się i odwodnionej.  



 Bio -Oil zawsze kojarzył mi się  z olejekim tylko na rozstępy. Dlatego jak go dostałam, to szczerze euforii nie wzbudził we mnie, do czasu kiedy utwierdziłam się , że może być również stosowany do twarzy jak i do całego ciała. No i o to mi chodziło. Rozstępów jako takich ja nie posiadam a jak już to najzwyczajniej na świecie nie wierzę, by jakikolwiek kosmetyk sprawił by one zniknęły. Dlatego stosowałam go na wieczorną kurację twarzy oraz i do ciała jako posiadaczka suchej skóry.


Aplikacja olejku jest dość prosta. Wchłania się dosyć dobrze, zarówno w skórę twarzy jak i ciała pozostawiając delikatną powłoczkę o miłym przyjemnym zapachu. Olejku stosowałam wieczorem wmasowując w twarz. Jesli chodzi o cerę to szczerze powiedziawszy wielkiej różnicy nie zauważyłam, by cokolwiek się z nią działo. Jedyny efekt, który daje to nawilżenie i tu by się skończyła jego bajka, na temat dozowania kosmetyku na twarz. Jeśli chodzi o stopy, tak stopy,to tutaj było większe pole do popisu. Dzwinym zjawiskiem w tym roku to są moje mega przesuszone stopy, które czasem aż potrafią piec. Kremy, balsamy nie koiły tak bardzo jak poradził sobie Bio Oil. Wiem, że to dzwinie brzmi, ale jednak. Stopy smarowałam również na noc, zostawiając je przez jakiś czas na pufie by produkt mógł w nie wniknąć. Już od pierwszych aplikacji była miłosć, bo ewidentnie moje stópki aż piły olejek dając mega ukojenie i cudowne nawilżenie i brak suchych, popękanych pięt. Tutaj jestem wręcz zachywcona działaniem i uzyskanym efektem.
 Jednak podsumowując nie wiem czy skusiłabym się ponownie na Bio Oil. W działanie anty rozstępowe nie wierzę, na twarz działa tylko naiwlżająco, jedynie moje stopy złapały z nim kontakt. Jak dla mnie to za mało na tak wielkie obietnice. Jednak na chwilę obecną mam swók ulubiony olejek z awokado, który kosztuje grosze a sprawia, że całe moje ciało i włosy żyć bez niego nie umieją.

Cena: ok 35 zł / 60ml
Dostępność: apteki, Rossman,


Pozdrawiam