wtorek, 31 marca 2015

Charles Worthington Full Volume - szampon dodający objętość/

Będąc w Anglii natknęłam się na pewną markę , która oferuje nam kosmetyki do pielęgnacji włosów. Sama szata graficzna przykuwa uwagę, nie wspominając, że człowiek sam chce go już na sobie wypróbować. Jak pomyślałam tak też i zrobiłam a owy kosmetyk wylądował u mnie w zasobach. Trochę odleżał szampon zanim go użyłam, ale dziś mam już dla Was recenzję.

Charles Worthington Full Volume



Skład:


Na pierwszy rzut oka widać na zdjęciach , że samo opakowanie wygląda elegancko. Różowo-czarna szata graficzna ze srebrnym otworkiem na dozowanie szamponu sprawia, że dodaje mojej łazience większoego uroku. Kosmetyk dostępny jedwt w dwóch pojemnościach, mniejszych (250ml) oraz większych coś koło 340 ml. Ja osobiście mam tą mniejszą,, bo nie wiedziałam czy się sprawdzi.


Szampon otwierany jest na standardowy : kilik" W środku mamy konsystencję szamponu o pięknym kwiatowym zapachu. Pieni się rewelacyjnie, nie duża dawka kosmetyku  a głowa cała białego puchu. CH. W. Full Volume doskonale oczyszcza włosy, doskonale radzi sobie z olejami, Delikatny, pozostawia włosy lekkie,sprężyste, pełne życia oraz dodaje im niezwykłego blasku. Ale gdzie jest tutaj objętość, którą obiecuje Nam producent?? Otóż jej nie ma i nie będzie.


Na moich włosach nie zauważyłam żadnej zwiększonej objętości ani żadnego uniesienia u nasay, czy gdziekolwiek!!! Jak dla mnie lekkie rozcarowanie - bo nie dość, że drogi kosmetyk to i jeszcze nie spełnia swojej głównej roli na co liczyłam.

Podsumowując, są to ciekawe kosmetyki, które warto wypróbować będą w UK. Do szamponów są również odżywki , które można dokupic oddzielnie lub "hurtem". Charles Worthington Full Volume to dobry szampon i polecam chociażby na testy, że ową markę mamy poza testami ;). Noż widelec to Tobie się spodoba i będziesz chciała więcej.

Cena: 25zł/ 30zł
Dostepność: UK, Allegro ( ale bardzo rzadko)

Znacie ta markę, mieliścię już kosmetyki tej firmy?


Pozdrawiam,

MAGDA

czwartek, 26 marca 2015

Przygodę ze stemplami czas zacząć!

Od jakiegoś czasu zaczęłam zabawę ze stempelkami, blaszkami i całą tą magią wzorków na paznokciach. Co jak co, ale efekt dają rewelacyjny, paznokcie wyglądaja inaczej, zabawniej i prawie wszytskim się podobają. Oczywiścię dojść do wprawy do nie taka prosta sprawa. Począwszy od dobrych blaszek, dobrego stempla i wyćwiczonej ręki. Mi jeszcze dużo brakuje, ale będę pokazywać swoje pączątki i moje " dziewicze" dzieła.



 Jako lakieru bazowego użyłam Wibo Celebrity Nails nr.5 . oraz czarnego lakieru do stemplowania  MAKEUP ACADEMY.


Zdjęć narobiłam całe mnóstwo i ciężko mi się było zdecydować, które wstawić, jedne są robione w świetle dziennym a część już wieczorem. Chciałam uchwycić jak najlepszą jakość, więc nie będę marudzić, tylko zapraszam do oglądania.





 Z efektu jestem całkiem zadowolona. Nie jest to jeszcze to co bym chciała, ale praktyka czyni mistrzem, więc wszytsko przede mna. Muszę Wam się przyznać, że podoba mi się ta zabawa i chyba dopada mnie lakiero - maniactwo!!!! T o wszytsko przez Was - blogerki - i dziękuję Wam za to :* i trzymajcie kciuki za moje nauki by nie poszły w las.

P.s. Mile widziane uwagi i dobre rady by polepszyć moje wypociny ;)


 I jak Wam się to widzi?? Czy jak na pierwsze kroki "wzorkowania" mogą ucieszyć oko??


Pozdrawiam,

MAGDA


wtorek, 24 marca 2015

Pink Hibiskus Yankee Candle

Dzisiaj nastał dzień leżenia i pachnienia, to też nie zabrakło obecności moich ulubionych wosków od http://www.goodies.pl/   . Za każdym razem jak sięgam do pudełeczka to mam zawsze dylemat, po którą tartę sięgnąć. A to może dziś na słodko, a może na kwiatowo - wiecznie ta sama rozterka a efekt końcowy - to zwykłe losowanie pierwszego z brzegu ;)

Pink Hibsikus


Od producenta:

Bardzo dekoracyjny, oszałamiający świeżym, nieco egzotycznym zapachem hibiskus jest ceniony – między innymi za swoje lecznicze właściwości – na całym świecie. Problem w tym, że jego pąki kwitną tylko jeden dzień. Na szczęście specjaliści od zapachowych wrażeń mają sposób na to, aby zjawiskowy aromat hibiskusa zatrzymać na dłużej. W różowym wosku Pink Hibiscus znajdziemy najczystszą, kwiatową esencję – pobraną z samego wnętrza pięknych kwiatów. Dzięki Yankee Candle będziemy mogli cieszyć się tym wyjątkowym aromatem do woli i z łatwością zamienimy wnętrze własnego domu w egzotyczny ogród otoczony kwitnącymi hibiskusami.


Sam kolor tej tarty bardzo mi się podoba. Mega mocno czerwony, intensywny zapach przez folię, zapowiada Nam bardzo udaną przygodę, czy tak było??


Chyba większość z Nas piło herbatki z hibiskusem, które pachniały owocowo i w kubku zawsze widniał zjawiskowo czerwony płyn. Pink Hibiskus od Yankee to zadziwiająca mieszanka kwiatowa. Na początku powiedziałabym, że jest to lekko perfumowany zapach, dopiero po chwili wosk uwydatnia swoje walory zapachowe. Bardzo intensywny, elegancki i idealny na odpalenie, kiedy przychodzą do Nas goście - jak dla mnie taki "imieninowy wosk" ;) Prócz kwiatu hibiskusa, który jest na pierwszym miejscu, wyczuwam też obecność czegoś kwaśnego, który fajnie komponuje się z całością, co powoduje, że zapach nie jest tak mocno duszący.
Pink Hibiskus polecam zwolenniczkom , które lubią nie tyle co kwiatowe zapachy ale również intensywne, gdyż mały kawałeczek zadowala swoją obecnością całe mieszkanie - DOSŁOWNIE!

Cena: 7zł
Dostępność: http://www.goodies.pl/


Pozdrawiam,

MAGDA

sobota, 21 marca 2015

Apis – Arbuzowe Orzeźwienie – nawilżający krem do twarzy z arbuzem i kwasem hialuronowym

Kochani dzisiaj od rana stroję się tak intensywnie, maseczki, peelingi, manicure, pedicure, gdyż wieczorem mam 40-ste urodziny mojej sympatycznej koleżanki Ani, którą gorąco ściskam. Czekałam na ten dzień jak nigdy, a to dlatego, że w gronie naszym będą same szalone laski, więc zabawa będzię na pewno przednia ;)

Tym czasem dzisiaj mam dla Was krem od Apis, który czekał również bardzo długo na swoją kolej aż w końcu się doczekał i używania i recenzji. Zapraszam!

Apis – Arbuzowe Orzeźwienie – nawilżający krem do twarzy z arbuzem i kwasem hialuronowym





Skład i od producenta:


Pierwsze o czym warto wspomnieć to jego opakowanie. Pierwszy raz spotykam się z kremem do twarzy o tak wielkich gabarytach. Jego pojemnosć to aż 110 ml., więc nie ma co sobie żałować i nakładania na twarz, szyję i dekolt pokaznych dawek, spokojnie krem starczy na kilka miesięcy. Oby nie dłużej niż 6 - bo taka jest jego przydatność po otwarciu.
Konsystencja kremu jest standardowa, o lekko różowym zabarwieniu i zapachu .... na pierwszy "węch" czuję arbuza, jednak nie jest to soczysty i skąpany słońcem owoc. Miły, przyjemny dla nosa, ale szybko się ulatnia po nałożeniu na skórę.



Arbuzowe orzezwienie posiada bardzo ciekawe "wnętrze".  Ekstrakt z arbuza, kwas hialuronowy, kolagen morski i proteiny jedwabiu napawają nadzieją, na lepszy wygląd skóry. Zarówno zawartość  filtrów UVA/UVB (SPF15), mają za zadanie chronić ją przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, którego teraz coraz więcej.  Czy te zacne składniki sprawdziły się na mej skórze?

Na początku myślałam, że krem będzie za ciężki dla mojej skóry, pierwsz testy sprawiły, że miałam mylne wrażenie. Krem bardzo syzbciutko się wchłania, niewelując na twarzy suchość skóry, którą miałam po użyciu a raczej wykończeniu żelu Cleanique, którego nie polecam!! Jak dla mnie jest to mega plus, bo jak dotąd tylko olejki sobie z tym radziły. Kosmetyk nie zapycha, nie podrażnia i nie roluje się, więc kobiety możecie spokojnie używać go pod makijaż. Co też zauważyłam, że Arbuzowe orzezwienie lekko matuje cerę. Dla mnie to jest efekt niekoniecznie pozytywny, gdyż nie mam tłustej cery i uczucie " matowieni" nie leży mi , ale to taka ciekawostka, może którejś z Was się przyda ;)




Po dłuższym stosowaniu, a nawet mogę rzec, że wykończeniu kosmetyku, mogę śmiało Wam go polecić. Jest to krem o dobrym, naturalnym składzie, nawilżenie jego jest równie zadowalające, aplikacja przyjemna i wydajność oszałamiająca. Jak się komuś znudzi tak długaśne używanie, można  popieścić nim ciało  zarówno swoje ewentualnie mężczyzny - nie koniecznie swojego haha ;)

Cena: ok. 13-15 zł
Dostępność: on - line, hurtownie kosmetyczne

Używałyście kosmetyków APIS??? Macie swoje ulubione i sprawdzone??



Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 18 marca 2015

Balea - grejpfrutowy żel do mycia twarzy.

Wiosna idzie, wiosna!!!! Już tak pięknie słońce w dzięń świeci, że normalnie czuję się wspaniale!!!! Szkoda tylko, że wieczory tylko są tak zdradliwe, bo łatwo o chorobę. Dzisiaj mam recenzję żelu do mycia twarzy, który swoim zapachem jeszcze bardziej wprawia mnie we wiosenny nastrój.

Balea - grejpfrutowy żel do mycia twarzy.



Skład:

Łagodny żel oczyszczający bardzo dokładnie a zarazem delikatnie usuwa zanieczyszczenia i makijaż. Zapobiega powstawaniu zanieczyszczeń, sprawia, że cera staje się nieskazitelna. Dla promiennej cery - każdego dnia! Do stosowania rano i wieczorem.


Opakowanie żelu jest bardzo przyjemne dla oka. Słodka, różowa szata graficzna z gejpfrutem w tle kojarzy mi się z kosmetykami dla nastolatek ;) Opakowanie posiada pompkę, dzięki której aplikujemy żel.  Konsystencja kosmetyku o dziwo, co mnie bardzo zaskoczyła jest bardzo gęsta. Czuć to podczas wyciskania jak i na dłoniach. Dlatego też zawsze aplikuje żel na wilgotne dłonie i dopiero potem nakładam na twarz, myjąc ją delikatnie.


 W konsystencji żelu można zauważyć mnóstwo małych, czerwonych drobinek, które chyba mają służyć jako peeling. Jednak w moim odczuciu nic takiego nie zauważyłam. Prędzej się rozpuszczają w kontakcie z wodą niż mają zrobić jakikolwiek masaż twarzy. Zapach zaliczam do udanych. Gejpfrutowy owszem, ale nie tak soczysty i gorzki jakbym chciała, wiem, wiem wymyślam, no ale cóż ;)


 Czy gejpfrutowy żel Balea się spisał?? Otóż jego samo działanie było dla mnie całkiem w porządku. Bardzo dokładnie oczyszcza twarz, cały makijaż znika, zostają tylko małe pozostałości po wodoodpornym tuszu czy eyelinerze. Zapach pobudzający, przyjemny a wydajność kosmetyku jest zachwycająca. Myślę, że jest to skutek gęstęj konsystencji. Produkt nie podrażnia ale może  z lekka wysuszać cerę, przynajmniej u mnie takie zjawisko zaszło. Nie mniej jednak polubiłam to różowe cacko i na pewno polecam go Wam, chociażby dla samego sprawdzenia na własnej skórze.

Cena: 12zł/ 150ml



 Pozdrawiam,

MAGDA

poniedziałek, 16 marca 2015

"Pamiąteczki" ze spotkania w Białymstoku!!

Dzisiaj pokażę Wam prezenty, które otrzymały blogerki na Wiosennym spotkaniu w BIałymstoku. To dzieki firmom, któe zechciały umilić ten czas, było jeszcze wspanialej!!! Zapraszam do oglądania!!!

A-derma, Ducray



Amaderm



Uroda


 Pulanna


Pachnąca Szafa


POSE


Bandi


Mokosh



Oceanic




Wyspa Zapachów - to sklep, który mieści się w BIałymstoku!!!! Serde się raduje dla podlasianek, bo w końcu stacjonarnie mamy dostęp do takich produktów jak Fitomed, Yankee Candle a nawet ostatnio perfumy na mililitry Refan!!!Zapraszamy!!!!


Bielenda


Chocolissimo


I-apteka


Lavera


Kneipp



Plazanet Revitalash Polska




Apo-Discounter


Eveline


Seboradin


 Valentina Savon



Party Lite


AKatja


Pilomax


 Cosmetics Service



Noble Medica


Krynickie Spa



Bombay Bazaar


Naturalne Kosmetyki




PinkiPrzypinki




Venisima



Miłym dodatkiem były też rabaty od Forever-Young  oraz vouchery na zakupy do Douglasa od PROMOSZOP , Fb






A to są łupy z wymianki :


No i to by było na tyle ;) Miłego wieczorku Kochani :*


Pozdrawiam

MAGDA