piątek, 29 sierpnia 2014

MK Natural Cosmetics - krem regenerująco - odżywczy

Znalezienie odpowiedniego kremu dla mnie to nie gratka.  Jako posiadaczka cery mieszanej ze skłonnością do przesuszania się, muszę szukać kosmetyku, który przede wszystkim nawilży mi skórę i pozbawi ziemistego koloru. Proste wymagania prawda??? Ale czasem trafię na krem, który mimo, iż spełnia swoje zadanie, dopada mnie z zaskoczenia czymś innym.

MK Natural Cosmetics - krem regenerująco - odżywczy


Od producenta:
Naturalny krem regenerująco - odżywczy zawiera naturalne roślinne składniki aktywne o tak dobranych właściwościach, aby w jak największym stopniu wykorzystać ich oddziaływanie na nasza skórę, zapewniając jej kompleksową i bezpieczną pielęgnacje. 
Aktywne roślinne składniki zawarte w kremie przenikają w głąb skóry powodując, że:
- skóra staje się gładka, wzmocniona oraz odzyskuje witalność,
- następuje wygładzenie oraz redukcja widoczności zmarszczek,
- przywrócona zostaje jędrność i elastyczność naskórka,
- stopień nawilżenia skóry zostaje poprawiony.
Naturalny krem z kolagenem roślinnym, witaminami oraz olejami jojoba, awokado i arganowym polecany dla każdego rodzaju skóry, również do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii.
Do stosowania na dzień/noc.
Dla wieku 30 +. Hipoalergiczny.

Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin/ Acacia Seyal Gum Extract/ Potassium Sorbate/ Citric Acid , Cetyl Alcohol,Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cera Alba, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Ascorbyl Palmitate, Argania Spinosa Kernel Oil, Allantoin, Tocopheryl Acetate,Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid/ Benzyl Alcohol, Parfum.


Krem posiada bardzo ładne opakowanie. Szklany, niebieski słoiczek ze srebrnym wieczkiem daje efekt luksusowego kosmetyku i  świetnie prezentuje się w toaletce. Jego konsystencja jest lekka, dobrze się rozprowadza na skórze jednak, co mnie denerwuje to biała powłoczka , którą pozostawia, na krótko, bo do czasu wchłonięcia kremu, jednak fakt jej istnienia drażni mnie jak nic. Zapach delikatny, przyjemny i ulotny.


Jesli chodzi o działanie kosmetyku. Krem posiada mieszankę cennego olejku arganowego, avokado, jojoba i wspaniałego masła Shea, które powoduja, że nie moge narzekać na suchość skóry. Stosuję go rano i wieczorem , gdzie w tej drugiej opcji kładę dość większą wartwę i stwierdzam, że moja buzka jest całkiem przyjemnie nawilżona. Kolejna rzecz to pozytywne działanie naturalnych roślinnych składników aktywnych odżywiają cerę i przywraca elastyczność naskórka.  Krem ten byłby idealny gdyby też nie fakt, że zaraz po wchłonięciu mam uczucie matowienia. Zjawisko to dobre jest raczej dla posiadaczek tłustej cery, mi jednak to przeszkadzało. Czułam się dziwnie i jakoś tak nie swojo.



Podsumowując jest to dobry krem, nawilża, odżywia, nie podrażnia i jest bardzo wydajny. Jednak za matowienie i białą powłoczkę chyba nie wrócę już do niego.

Cena: 38 zł
Dostępność: http://mk-naturalcosmetics.pl/

Wasza cera też jest taka kapryśna czy tylko moja??

Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 27 sierpnia 2014

Bahama Breeze od Yankee Candle

 Końcówka sieprnia, za oknem zimno a ja poczułam, że chyba dopadać mnie będzie przeziębienie!! Oby nie, bo oszaleję, żeby w sierpniu choodzić z zasmarkanym nosem :(
By się z lekka ogrzać mam dla Was recenzję wosku, który nabyłam dzięki szerokiemu asortymentowi YC na  http://www.goodies.pl/


Bahama Breeze



Od producenta:

Jest ciepło. Upalnie wręcz! Bose stopy zapadają się w rozgrzanym, czyściutkim piasku, a wzrok przykuwa majestat miarowo uderzających fal. Idealny odpoczynek pod palmami – gdzieś na dalekiej wyspie. Doskonały relaks i cudowne odprężenie, które zaprasza nas do świata skończonego, doskonałego, gdzie powietrze pachnie morską bryzą i chłodnym koktajlem. To właśnie on, orzeźwiający tropikalny drink został zatopiony w wosku Bahama Breeze – pachnącym świeżym ananasem, słodkim mango i sokiem świeżo wyciśniętym ze słonecznego grejpfruta.


Bahama Breeze już samym kolor zachęca do odpalenia i zatopienia się tropikalne klimaty. Już podczas ułamania kawałka wosku wyczułam mega intensywną owocową nutę. Po odczekaniu chwilki, kiedy tarta się roztopiła całe pomieszczenie ogarnęła słodka i egzotyczna woń.



Bahama Breeze to mieszanka tropikalnych owoców. Na pierwszym miejscu jest ananas i mango , dopiero pózniej można poczuć zapach grejpfruta. Faktycznie wtapiając się w jego aromat , przypomina mi kolorowe, dwuwarstwowe drinki z palemkami. Ogólnie jest to zapach intensywny, bardzo słodki, i mega, mega owocowy więc nie każdemu można odpowiadać. Wystarczy odrobina i pomieszczenie przesiąknięte jest owocową bryzą. Do tego idealnie dopasowany lagunowy kolor powoduje, że można się zatracić ;)  Jak dla mnie jest to zapach na wiosenne dni, gdzie temperatura jest w miarę " normalna". W lato natomiast myślę, że połączenie wysokich temperatur  i intensywonośći Bahamy spowodowałby lekki ból głowy. Bo co za dużo to nie zdrowo. Więc odpalam go w moemntach, kiedy to chcę mi się plaży i drineczka z parasolką a nie mogę tego dostać w danym momencie ;)

Cena: 7zł
Dostępność: http://www.goodies.pl/

A jakie są Wasze ulubione woski YC/?

Pozdrawiam,

MAGDA

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Fitomed - Mój krem nr.10

Kosmetyki marki Fitomed większość już zna, ja ostatnio skusiłam się na kremik, który od dawna mnie ciekawił. Jako że jestem " świeża 30-stka" staram się dbać nie nietylko o ciało, ale również ostatnio mocno skupiłam się na strefie " twarzowej" zwłaszcza okolice oczu.

Fitomed- Mój krem nr.10 - przeciwzmarszczkowy krem pod oczy



Skład: aqua, camellia sinensis (white tea) leaf extract, argania spinosa oil, persea gratissima (avocado) oil, theobroma cacao seed butter, butyrospermum parkii (shea) butter, hydroxyethyl acrylate, sodium hyaluronate, glycerin, sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate caprylic/capric triglyceride, peg-7 glyceryl cocoate, phenoxyethanol, ethylhexylglycerine.

Główne składniki: świeży napar z herbaty białej, olej arganowy, olej z awokado, masło kakaowe, masło shea, woda aloesowa.
Substancje obecne w składnikach: NNKT (N-3, N-6), fitosterole, lipidy, witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, białka, aminokwasy, witaminy C i z grupy B, sole mineralne, kofeina, związki terpenowe. 


Kremik umieszczony jest w małym, plastykowym pojemniczku z odkręcanym wieczkiem. Wygląd opakowania jest prosty i nienachalny, szkoda tylko, że na etykiecie producent nie dodał składu, a tak mamy tylko informację z nazwą sklepu, gdzie możemu kremik nabyć.


 Konsystencja kosmetyku jest lekka i przyjemna. Kolor dziwny," przydymiony beż" i co zauważyłam jeszcze. Forma kremu nie jest jednolita jak w innych kosmetykach. U mnie mamy styczność jakby ze " zważoną" kosnystencją, nie jest ona gładka i aksamitna . Nie wiem czy to stan normalny dla tego kosmetyku, bynajmniej uczulenia i podrażnień nie mam z tego tytułu, więc chyba to normalne zjawisko. Zapach kremu jest delikatny i jedyne co wyczuwam to specyficzny zapach olejku arganowego, który posiada.



 Sama aplikacja jest łatwa, wchłania się błyskawicznie, pozostawiając delikatną powłoczkę na skórze. Systematycznie używanie kremu w moim przypadku zarówno w dzień jak i na noc sprawiło, że mam mega nawilżoną  i jedwabiście gładką skórę wokół oczu. Działanie aktywnych składników widoczne jest " gołym okiem". Rozjasniona skóra, elastyczna i świetnie odżywiona. Redukcji zmarszczek nie zauważyłam, gdyż takowych nie posiadam, ale właśnie używam kremu z myślą o opożnieniu tejże reakcji ;) Dodam jeszcze, że trzeba uważać, by kosmetyk nie wdarł się do oczu, wtedy może pojawić się łazawienie i lekkie szczypanie. Opakowanie ma 20ml. krem jest bardzo wydajny. Używam go razem z facetem i ubytek znikomy ;)

Cena:  17 zł
Dostępność: http://www.fitomed.pl

Używacie kosmetyków Fitomed?? Macie może swoich ulubieńców?


Pozdrawiam,

MAGDA

piątek, 22 sierpnia 2014

Iskrzący lakier od Marizy

9 sierpnia na spotkaniu blogerek prócz szalonego spotkania i szalonych rozmów miałyśmy mega "tajemniczą" wymiankę kosmetyczną. To dzięki tej wymiance nabyłam świetny lakier i dziwię się i wręcz zastanawiam czemu nie podobał się on swojej właścicielce??? Dla mnie jest "iskrzący" :)

Mariza Brilliant - lakier z iskrzącymi drobinkami





 Mój kolor to nr. 7689 czyli piekny róż z iskrzącymi drobinkami. Lakier posiada mnóśtwo tych drobinek, ale nie powodują, efektu "choinki", wręcz przeciwnie. Owszem mieni się ale w sposób subtelny i delikatny.


Lakier świetnie kryje już przy pierwszej warstwie, jednak chcąc uzyskać lepszy efekt i żeby kolor był bardziej intensywniejszy polecam nałożyć 2 warstewki.


Aplikacja lakieru jest równie łatwa, szybka i o dziwo kosmetyk szybko schnie, nawet  z dwoma warstwami na pazurkach. Jego trwałość to 3-4 dni w częstym zmywaniu, sprzątaniu i gotowaniu.



Jestem zadowolona z wymianki i z faktu posiadania go. Jest to starsza wersja lakierów i bodajże, nie są już dostępne, ale na szczęście mam choć jeden z nich mimo iż jest to róż, za którym niezbyt przepadam, ale w tej wersji mu wybaczam :)

Jak Wam się podoba iskrzący lakiery od Marizy??



Pozdrawiam,

MAGDA

czwartek, 21 sierpnia 2014

Aktualizacja wishlisty czyli co mi się marzy.




Dzisiaj postanowiłam napisać post o aktualizacj mojej wishlisty. Ostatnio mam zachciewajki na kilka cudeniek i żebym nie zapomniała, co mi się marzy, to pokażę Wam i przy okazji, sama jeszcze oko pocieszę ;)

Wishlista jesień/zima 2014




Na pierwszą pozycję wrzucam mgiełki zapachowe Bath & Body Works. Kto mnie zna, ten wiem, że jestem zapachomaniaczką. Perfum mam za dużo, i żeby nie było kłótni z facetem, typu " kup se lepiej kontener", to taka mgiełka idealnie nadaje się na tańszy i pachnący zamiennik. Ostatnio nabyłam mgiełki BBW ale niestety okazały się nie w moim " guście". Jakby ktoś chiał się wymienić, będę przeszczęśliwa klik




 Kolejna to paletka cieni MakeUp Revolution Iconic3. Zamiennik droższej paletki UD Naked3. Cienie wyglądają identycznie, fenomenalnie, pigmentacja równie "wyborna a cena powala z nóg, bo koszt to 20 zł a nie 200 zł ;)






Na spotkaniu blogerek w Białymstoku dostałyśmy upominki od Full -Mellow. Pani Anetka obdarowała Nas tak pachnącymi i wspaniałymi kosmetykami, że jestem rządna dalszej przygody z pozostałym asotymentem!!! Są to naturlane kosmetyki do ciała jak również woski zapachowe w kształcie słodkich misiaczków.  A na taki box pełnego niespodzianek czaję się jak nic!!!




Ostatnio też czytając blogi lakieromaniaczek, zastanawiam się nad kupnem zestawu do manicure hybrydowego. Nie wiem czy to nie będzie słomiany zapał, ale teraz w mojej pracy dobrze by było mieć manicure dłużej niż 2-3 dni, bez konieczności poprawiania. A tak siup paznokietki pod lampę i 2 tygodnie z głowy ;)



Teraz coś do włosów, czyli zestaw Seboradin przeciw wypadaniu włosów. Słyszałam, że lotion robi cuda i faktycznie zmniejsza wypadanie. Chcąc nie chcąc mam ochotę na całe trio, bo ampułki juz mam. No i się zobaczy czy faktycznie działają ;)

 Nasiona kozieradki chyba każdy zna, albo większość słyszała. Te ziarenka to dla mnie jedna wielka zagadka i przeogromna chęć i ciekawość wypróbowania. Na efekty podobno nie trzeba czekać długo!!! Dodam, że również niwelują wypadanie włosów, co u mnie jest zmorą!!!





No i na koniec również pachnąco najnowsza wersja Yankee Candle. Nie koniecznie opcja w słoikach, ale same tarty równie zadowolą mnie jak dziecko ;) Jesienią, na chłodne wieczorki będą jak znalazł.

A jakie są Wasze zachciewajki??

Pozdrawiam,

MAGDA

Black Cherry od Yankee Candle

Choć mamy jeszcze sierpień w kalendarzu, niestety w realiach czuję wczesną jesień. Żeby jeszcze nie dać się do końca chłodnemu powietrzu postanowiłam odpalić tartę od Yanke Candle od http://www.goodies.pl/,  która miała na celu przywołać lato i wspomnienia z dzieciństwa.

Black Cherry


 Od producenta:

Są dojrzałe – nawet nie czerwone, ani nie karminowe! Są prawie czarne, głęboko bordowe – idealnie okrągłe i doskonale soczyste. Kuszą swoim słodkim aromatem i przywodzą na myśl najcudowniejsze chwile beztroskiego dzieciństwa, kiedy żadne, najwyższe nawet drzewo nie było przeszkodą do tego, aby skosztować świeżych czereśni. Ten smak i ten właśnie zapach – aromat cudownych, zapowiadających letnie upały czereśni – zamknięty został w woskowej masie Black Cherry. I to ten zapach może nam dzisiaj towarzyszyć na co dzień – dokładnie wtedy, kiedy mamy ochotę sięgnąć po odrobinę owocowej słodyczy, albo zanurzyć się we wspomnieniach z dzieciństwa.





Black Cherry czyli wosk pachnący czereśniami. Kocham czereśnie i ich smak zwłaszcza tych ciemnych i dojrzałych. Przypominają lato, gorące promienie słońca, ryneczek i pełne skrzynki cudownego owoca. Czyż nie pięknie się zapowiada?


 Tą tartę można spokojnie zaliczyć do zapachów mocno intensywnych i duszących ale ja osobiście lubię takie "mocne" zapaszki, które jeszcze długo po zgaszeniu kominka, wydobywa się z niego zapach..  Zapach jest naturalny, przyjemny i otulający całe pomieszczenie.  Do tego jest to odzwierciedlenie aromatu soczystych ciemnych czereśni, co jest nie lada gratką. Ta owocowa wersja myślę, że przypadnie do gustu wszystkim lubiącym smak czereśni



 Cieszy mnie fakt, że można dostać woski, które swoim nutami przypomną nam chwile ulotne. Jest to kolejne zaskoczenie i kolejny ulubieniec.  Black Cherry ze względu na swoją " moc" jest bardzo wydajnym woskiem. Wystarczy odrobina tarty i całe pomieszczenie przesiąknięte jest słodką wonią czereśni mocno skąpanych w słońcu. Przy nim można się naprawdę porządnie zrelaksować !  Uwielbiam go!


Cena: 7zł
Dostępność: na stronie sklepu: http://www.goodies.pl

Pozdrawiam,

MAGDA

wtorek, 19 sierpnia 2014

JOKO pomadka z masłem Shea

Dawno u mnie na blogu nie było kolorówki. Czemu?? Prosta odpowiedz - wiecznie nie mogę uchwycic dobrego światła, by kolor pomadki czy lakieru czy cieni odzwierciedlił jak nie taki sam to choć w przybliżeniu podobny. Często poddawałam się i rzucałam w kąt kosmetyk. Dzisiaj jednak nie dałam się i o  zgrozo mam dla Was focisze i recenzję pewnej pomadki ;)

Joko Cosmetics - Pomadka do ust z masłem shea J62



Od producenta:

Bogactwo składnikow odżywczych zawartych w złotej pomadce JOKO sprawia, że nawet suche i spierzchnięte usta są nawilżone i wygładzone.Pomadka zawiera formułę powergrowR, ktora delikatnie powiększa usta, filtry przeciwsłoneczne oraz kompozycję witamin.Witamina A stymulujesyntezę kolagenu, ktory uwydatnia usta i działa przeciwrodnikowo. Witamina E nawilża oraz działa kojąco na skorę. Witamina F przywracaskorze zaburzoną rownowagę kwasowo-wodno-lipidową oraz posiada rozbudowane funkcje ochronne. Złota pomadka JOKO gwarantuje rownomiernerozprowadzenie koloru. Jest to możliwe dzięki zawartości masła Shea, ktore posiada właściwości natłuszczające i nie podrażnia skory.


W mojej kosmetyczce coraz częściej goszczą pomadki, a to dlatego, gdyż są dla mnie praktyczniejsze i wygodniejsze. Kiedyś miałam manie błyszczykową ale na od kilku lat zamieniłam ją na pomadkową i nie żałuję tego wyboru wcale a wcale ;).



 JOKO ma bardzo proste opakowanie ale dzieki złotej kolorystyce nadaje mu " luksusowej" wersji. Dodatkowo solidna zatyczka, która mocno przywiera do całości i mimo, że znajdowała się kilka razy na podłodze, to dalej jest w stanie pierwotnej wersji ;)


JOKO J62. Jest to kolor mieszaniny coralu i czerwieni  w pastelowym odcieniu. W opakowaniu wydaje się być dość ciemna i bałam się, że wyląduje ona w koszu, bo normalnie nie uzywam takich kolorków. Nie mniej jednak pomalowałam raz, skrzywiłam się, drugi raz, pomruczałam a już po trzecim razie uznałam, że nawet mi się podoba!!! Pomadka jak dla mnie kolorem nadaje się na lato i do opalonej karnacji. Wtedy fajnie podkreśla opaleniznę twarzy ale również ona sama inaczej się prezentuje. Na bladej twarzy przynajmniej u mnie wygląda mało efektownie, ale po " zaczerpnięciu" promieni słońca, z chęcia po nią sięgam.

Pomadka jest bardzo delikatna, kremowa i aksamitna. Aplikacja równie przyjemna, wystarczy jedna wartwa, góra dwie dla intensywniejszego wyglądu ust. Kosmetyk nie podkreśla suchych skórek, za to świetnie nawilża dzięki zawartości masła Shea. Usta są miękkie i z lekkim, naturalnym połyskiem.


Trwałość jej zaliczam do 3-4 godzin, ale jesli nie podjadamy i nie podpijamy. Ściera się równomiernie i nie pozostawia swoich brzydkich " resztek". Koszt pomadki to ok. 20 zł. Kończąc mowię, że pomadka równiez jest bardzo wydajna, używam jej całe lato a ślad użytkowania znikomy.  Z chęcia zobaczę u siebie rónież inne warianty kolorystyczne, bo wiem, że warto w nie zainwestować ;)

Lubicie pomadki czy wolicie może jednak błyszczyki??


Pozdrawiam,

MAGDA

niedziela, 17 sierpnia 2014

Włoska lawenda na mych dłoniach...


Kochani czy Wy czujecie już jesień??? Bo ja normalnie jestem zła nie tylko z tego powodu. Pogoda paskudna, zimno, a ja  byczę się przez 2 tygodnie na urlopie, jakbym nie mogła wcześniej :( Całe lato pracowałam a jak chcę poczuć troszkę słońca na mej skórze, to słońce zmieniło zdanie i mnie opóściło!

Na pocieszenie opiszę Wam chwile z mydełkiem ze słoneczną, włoską lawendą ;)

 Bath & Body Works Italian Lavender


Skład:



Kosmetyki Bath & Body Works znane są chyba większości z Was. Może nie każda z Nas ma okazję testować je osobiście na właśnej skórze, ponieważ dostęponość ich jest bardzo ograniczona, ale można również poczytać o nich na blogach. Ja miałam te szczęście, że kilka cudaków tej marki wpadło mi w  łapki a ostatnio i nagminnie używałam mydła do rąk z serii Italian Collection.


Mydło znajduje się w plastykowej buteleczce o ładnym fioletowym kolorze no i oczywiście z dozownikiem, który aplikuje nam porcję kosmetyku. Konsystencja jest w formie dość rzadkiego żelu, który posiada w sobie malutkie drobinki. Jak pachnie??? Pachnie obłędnie!!!! Lawenda nie wszytskim można pasować, jednak tutaj mamy bardzo przyjemny jej zapach, bardzo delikatny i powiedziałabym, że słodki połączony z nutką wanilii. Całość jest bardzo pachnącym bukietem, nawet dłonie po umyciu długo pachną. Dodałabym też, że jest to zapach luksusowy i perfumowany, dlatego tak intensywny.


Italian Lavender bardzo dobrze się pieni, wystarczy jedna pompka by umyć dłonie. Fioletowe drobinki służą jako peeling, które przyjemnie masują skórę rąk.Po spłukaniu dłonie są delikatne i głaciutkie i mega pachnące. Zapach mydła unosi się w całej łazience!!! No i na tym bym zakończyła mój zachwyt, tym Italiańskim wynalazkiem. Dlaczego?? Byłoby idealnie gdyby nie fakt, że : mydło brutalnie wysusza skórę dłoni. Po dosłownie  5 minutach mam uczucie, okropnego ściagania skóry i nie obejdzie się bez użycia kremu do rąk, który również niweluje jego  fantastyczny zapach!




 Kolejna porażka to cena: 29 zł, jak dla mnie za bogato ! Gdyby obyło się bez minusów, nie omieszkałabym na kolejny zakup tych mydełek bo pachną i wyglądają fenomenalnie. No i wcześniej wspomniany słaby zasięg. Stacjonarnie tylko w stolicy, do której nie mam kiedy jechać, ewentualność to zbiorowe zamówienie u blogowych koleżanek ;)

Używałyście mydeł Bath & Body Works??? Jakie są Wasze wrażenia??

Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 13 sierpnia 2014

Wakacyjne Spotkanie blogerek w Białymstoku - relacja!




Kochani dzisiaj poopowiadam Wam jak minęła mi pamiętna sobota kiedy to odbyło się Wakacyjne Spotkanie Blogerek w Białymstoku!!!!


Jak już widać na banerku spotkanie odbyło się 9 sierpnia  w przytulnym miejscu jakim jest Antidotum na Akademickiej 26 a w Białymstoku.  Spotkanie miało mieć na celu nie tylko spotkanie się blogerek by porozmawiać o kosmetykach i nie tylko ale również została zorganizowana charytatywna akcja dla Stasia klik.  Pomysłem było zbebranie jak największej ilości zakrętek, które mamy nadzieję, że pomogą choć w małym stopniu rodzicom chłopca. Olu mam nadzieję, że koreczki dowiozłaś szczęśliwie na miejsce ;)




Nastepnie po zebraniu się wszystkich dziewczyn przybyła do Nas Pani Beata, który prowadzi swój sklep Satynova  w Białymstoku, do którego serdecznie zapraszam. Pani Beatka opowiedziała nam kilka nowinek na temat mydła Aleppo i jego produkcji. Uwielbiam słuchać jak ktoś z czystą pasją opowiada o kosmetykach, wtedy człowiek inaczej podchodzi do danego produktu, o którym  okazuje się, że sporo nie wiedział.




Kosmetyki Syryjskie zawładnęły mą ciekawość i dzięki prezentacji Pani Beatki i jej szerokiej wiedzy mam zamiar częściej po nie sięgać!! Bo to czysta natura i do tego ręcznie robiona ;)  Niespodzianką było również otrzymanie od Pani Beatki wspaniałych kosmetyków, które dopasowane były na potrzeby każdej z Nas ;)Wszystkich ciekawych i odwiedzających Białystok zachęcam do wstąpienia na ul. Malmeda 6.







Kolejnym etapem była wymianka kosmetyczna. Każda z Nas przynisoła swoje cudaki, na które powymieniałyśmy się lub też znalazła tajemniczym cudem w torebce ;))






No i oczywiście następną część do plotki, ploteczki i inne wygłupy. Co jak co ale chyba babskie towrzystwo to najlepsze towarzystwo!!!




Wąchanie, macanie, zaglądanie, to co tygryski lubią najbardziej ;)







Na koniec chciałabym też również bardzo serdecznie podziękować firmom, które zechciały Nam umilić to spotkanie w formie wspaniałych upominków. DZIĘKUJEMY!!!

A o to co dostałyśmy :



Wyspa Zapachów

Carmex

Sayatnova


Strefa Urody

Uroda Polska

                                                                           Eveline









Mam nadzieję, że niedługo znowu się zobaczymy i będzie to kolejne zacne spotkanie :* Dziewczynki dziękuję, że zechciałyście być z Nami w tym pięknym dniu ;***

Pozdrawiam,

MAGDA