środa, 30 lipca 2014

Olay Body - kremowy żel pod prysznic!

Kochani od razu mówię, że nie będzie mnie przez 3 dni  a to dlatego , że mam wolne i wyjeżdżam w swoje rodzinne strony. Odpocznę choć trochę, bo o opalaniu mogę zapomnieć. Jak zwykle pogoda ma się zepsuć ;(
Dzisiaj mam dla Was recenzję pewnego kosmetyku, który zachwycił mnie bardzo mocno i zasmucił też z lekka.

Olay Body Body Wash plus Cream Ribbons


                                                                               Skład:

Pierwszy żel pod prysznic z dodatkiem kremowych wstążek z olejkiem migdałowym. Producent zapewnia wyraźną poprawę nawilżenia i wyglądu skory już po 5 dniach stosowania. 
Balsam ma kremową konsystencję, dobrze sie pieni i posiada dość intensywny, perfumeryjny zapach. 




Zacznę od tego , że ten kosmetyk dorwałam w UK w sklepie, gdzie wszystko kosztuje funta!! Co jak co, ale nie zastanawiałam się i wzięłam od razu kilka sztuk. Nie wiem jak Wy , ale w PL go nie widziałam, a szkoda, bo jest naprawdę rewelacyjny.
Olay Body posiada fajną, w różowym odcieniu buteleczkę, przez którą widać całą konsystencję kosmetyku.


Konsystencja żelu jest podobna do musu. Lekka, delikatna, kremowa i dwóch odcieniach . Jasny róż miesza się na przemian z bielą, przez co tworzy się śliczna tęcza, jakby mix bitej smietany z musem truskawkowym. Zapach zaliczam do zapachów perfumowanych. Piękny, luksusowy bardzo kobiecy i pozostawia ciało na długo pachnące.  Jest bardzo wydajny,wystarczy jego odrobina  a ciało zaczyna pięścić mega wielka aksamitna piana.



Cóż mogę Wam o nim powiedzieć??? Jest to żel, jeden z najlepszych jakie miałam. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że spełnia swoje funkcje w 100%!  Poza wizualnym i do tego słodkim wygladem jego działanie oceniam na celujące!! Bardzo dobrze się pieni, fantastycznie pachnie, dosknale oczyszcza ciało przy tym nawilżając je.  Działanie ekstraktu z migdałów powoduje rozkosz na maxa ;) Skóra po kąpieli jest głaciutka, miękka, pachnąca i bardzo przyjemna w dotyku.



Za to cacko zapłaciłam funta czyli jest to koszt ok. 5.50 zł. Jak dla mnie za taką cenę jest to rewelacyjny kosmetyk. Muszę się tylko porozglądać aby może gdzieś stacjonarnie je dostanę??? Chociaż wątpię, bo nigdzie ich nie widziałam. Tak czy siak, jestem zadowolona, że mogłam chociaż je wypróbować na własnej skórze. POLECAM!!!

Lubicie takie fikuśne kosmetyki???

Pozdrawiam,


MAGDA

sobota, 26 lipca 2014

Migocząca paletka cieni od Sammydress


Ostatni dzien wolnego, chciałam dobrze wykorzystać, więc oczywiście postawiłam na opalanko. Wiem, że przy takiej temperaturze człowiek powinien przebywać w cieniu, ale patrząc na moją bladą skórę chyba wolę nabrać jednak kolorku. Tak też zrobiłam.

Teraz siedzę z jogurtem na twarzy i pszę Wam o to ten post ;))


Eight Colors Charming Highlight Diamond Makeup Eyeshadow



Paletka mieści w sobie cienie w ośmiu kolorkach. Na pierwszy rzut oka wyglądają mega dyskotekowo, jednak to jest mylne wrażenie. Są to cienie perłowe i bardzo aksamitne i delikatne. Mają dość miekką konystencję i średni pigment. Do tego pachną intensywnie i o dziwo dość ładnie ;)


Opakowanie cieni jest bardzo praktyczne i bardzo wygodne. Zamknięcie jest solidne i nie ma możłiwości otworzenia się bez potrzeby. Dodatkowo z tyłu paletki mamy lusterko, które przydaje się w podróży.


Jak widać mamy to mieszankę podstawowych i chyba najbardziej słynnych kolorów. Od bieli, po złoty i łososiowy, kończąc na brązie, szarości i czerni. Wszystkie są perłowe i na szczęście nie osypuję się podczas nakładania. Kiedy je zobaczyłam myślałam, że będzie to totalna lipa. Jednak na oku  wyglądają delikatnie i subtelnie. Białe kolorki idealnie nadają się jako rozświetlacze pod łuk brwiowy, czerni używam do podkreślenia brwii, brązy fajnie przydymiają oczko, jedynie łososiowy i złoty kolorek, słab wypadają na powiece.


Minusem jest też fakt, że cienie nie należą do intensywnych. Ich połysk i lekko migacząca poświata bardziej rzuca się w oczy niż ich barwa. Na powikach cienie a raczej ich kolor łączy się i jasniejsze kolory  w ogóle zanikają. Jedynie z brązów, szarości i czerni można coś wyczarować w połączeniu z bielą. Złoty i łosoś, zdecydowanie nie dają żadnego uroku, a szkoda, bo bo części to na te kolorki nastawiałam się najbardziej.



 Cienie wybrałam dla mamy , która lubuje się w takich kolorkach, jednak dla mnie to nie to, co by mnie ucieszyło. Zdecydowanie wolę maty, ewentualnie sporadycznie coś perłowego. No ale mojej mamuśce podobają się, więc akceptuję jej zdanie. Myślę, że ta paletka jest dla osób, które lubią połysk i nie zależy im na intensywnej pigmentacji.


Do kupienia: http://www.sammydress.com/

Co myslicie na temat tej paletki?? Lubicie perłowe czy raczej matowe cienie??

Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 23 lipca 2014

Delikatny puder myjącu od Make Me Bio

Ostatnio w mojej łazience pojawiło sporo nowości. To tak zawsze jest jak się zobaczy jakąś nowość i człowiek zaraz pragnie mieć ją sam osobiście. Tak samo było z kosmetykami Make Me Bio
Puder myjący mówi Wam to coś?? Mi na początku nic, wręcz ciekawa byłam strasznie o co chodzi, jaki puder i to jeszcze myjący?? A to kosmetyk, służący do oczyszczania twarzy.


Make Me Bio Clean Powder / Delikatny puder myjący




Od producenta:


 Make Me Bio to na nasze szczęście jest to polska firma, która produkuje kosmetyki na bazie naturalnych surowców pochodzenia roślinnego.
W jego składzie znajdziemy białą glinkę, która króluje oraz owies, olejek lawendowy jak i olejek różany. Świetny i bezpieczny skład wpływający bardzo dobrze na stan skóry.



Puder znajduje się w szklanym słoiczku z odkręcanym wieczkiem. Jest to wygodna forma dla tego typu kosmetyku. W środku mamy typowy puder , bardzo delikatny i aksamitny i pachnie jak typowa glinka z lekką nutą lawendy i róży.  Jego sposób aplikacji można podzielić na dwa sposoby. Pierwszy jako połączenie niewielkiej ilości pudru z wodą w dłoni i naniesieniu konsystencji na twarz, masując ją przy tym, następnie spłukując wodą.  Druga opcja to zastosowanie jej jako maseczki też z dodatkiem wody i kilkoma kroplami ulubionego olejku.



Używałam pudru w obu wersjach, jednak bardziej przemawia do mnie opcja maseczkowa. Używam 2 razy w tygodniu i regularne stosowanie spowodowało , że mam twarz jak u niemowlaka. Delikatny puder myjący dokładnie oczyszcza i odzywia skórę i działa odświeżająco.  Zawartość drobinek owsa delikatnie złuszcza naskórek, wygładza ją, pielęgnując nawet delikatną cerę. Zawartość olejku lawendowego rewitalizuje nawet najbardziej zmęczoną skórę.  Kosmetyk jest w 100% naturalny i dzięki zawartości białej glinki, mogą używać go osoby z cerą naczynkową bądż też bardzo wrażliwą.



Podsumowując, jest to świetny kosmetyk oczyszczający.. Mimo iż biała glinka jest kosmetykiem silnie myjącym, to nie wyrządza krzywdy nawet najbardziej wrażliwej skórze. Delikatny puder z drobinkami, który można również zastosować jako peeling, lub wersja domowego SPA, jako maseczka. Wynik ten sam - idealnie gładka, zadbana cera!  W 100% bezpieczny, w 100% naturalny i bardzo skuteczny.

Cena: 27 zł.
Dostępność: http://www.makemebio.com

Miałyście przyjemność używać kosmetyków Make Me Bio??? Jakie są Wasze wrażenia??

Pozdrawiam,

MAGDA

niedziela, 20 lipca 2014

Kiedy nie masz czasu na manicure...


Hej, hej Kochani, dzisiaj króciutki post, bo niesttey szykuję się do pracy. Zamiast odpoczywać i korzystać ze słoneczka ja niestety muszę gonić do swej instytucji ;((

Toteż dzisiaj notka lekko związana z tego tytułu. Ostatnio kupiłam dwa lakiery w Superpharmie, z serii Life, gdzie drugi był za grosz. Są to dwa małe cudaki, które idealnie nadają się na szybki manicure, kiedy nie mamy albo czasu albo pomysłu.

Life Nail Lacquer


Life 09, tutaj mamy drobinki w kolorze od zielonego, po pomarańczowy , niebieski i czarny. Świetnie wszystkie kolorki się komponują i nadaja paznokciom " innego" wyglądu.



Life 04 tutaj jest migocząca mieszanka czerni i różu i pomarańczy. Szczerze to ten chyba najbardziej mi się podoba. Jest taki delikatny, ale uwodzi swoim wyglądem.



Ja osobiście, po ostatnim czasie mam z lekka zżółkniętą płytkę, więc postanowiłam , że nie będę malować przez jakiś czas paznokci. Nakłądam samą odzywkę, by wzmocnić i odżywić je, ale ostatnio wpadłam na pomysł. Otóż, żeby nie wyglądały tak smutno i " żółte" postanowiłam nałożyć chociaż na dwa z nich własnie " kropeczkowe" lakiery.


Całość prezentuje się całkiem sympatycznie, przynajmniej dla mnie. Zadowolona jestem z zakupu i chyba dzisiaj zobaczę czy znowu mnie znajdę jakiej małej perełki z drugą za grosz. Szybko, tanio i przyjemnie dla oka.




Kochani a co Wy o takim szybkim manicure sądzicie?? Przejdzie w takim wydaniu???


Pozdrawiam,


MAGDA

czwartek, 17 lipca 2014

Ulubieńcy czerwca!

Wiem, wiem, że to już połowa lipca, ale mi się zachciało powspominać jeszcze czerwiec ;)
Otóż czerwiec był dla mnie miesiącem bardzo kolorowym i pełnym emocji.  W kroczenie w pełną i okrągłą 30-stkę, zmiana miejsca pracy i wiele innych zdarzeń ;)

Teraz pokażę Wam czego nagminnie używałam w tym moim ulubionym miesiącu .

Ulubieńcy czerwca


Pierwszym z nich jest błyszczyk od Eveline Lovers Ultra Shine nr. 608. Jest to delikatny brązik, który wpada w odcień pastelowy. Nie ma żadnych drobinek, bajerów, przez co idealnie nadaje się do pracy. To właśnie tam używam go codziennie a nawet kilka razy dziennie. Świetnie nawilża, nadaje im łądnego połysku i naturalnego wyglądu.




Kolejnym romansem jest eyeliner IsaDora. Wodoodporny z pędzelkiem eyeliner w żelu. Bardzo precyzyjny, wygodny aplikator daje możliwość otrzymania wspaniałej,  kreseczki w bardzo iście czarnym kolorze. Kreseczka może być zaróno cienka jak i szeroka, więc kombinacje  tutaj bardzo wskazane ;) Jak już wspomniałam eyeliner jest wodoodporny, przez co świetnie nadaje się na upały. Nie rozmauje się ani nie robi " odcisków" na powiece. Do tego jego konsystencja jest bardzo kremowa i delikatna!!




Do opalonej twarzy świetnie sprawdził mi się rozświetlacz w kremie od Accessorize. Idealny do akcentowania  partii twarzy, oczu , ust i policzków. Daje satynowy połysk i nadaje cerze młodego i rozświetlonego wyglądu. Bardzo trwały i niestety nie można go kupić w PL ;(





Na wolne dni od pracy umilam sobie czas maseczką AVON Planet Spa Luxuriously Refining. Zawiera ekstrakt z kawioru, który bardzo dobrze wpływa na moją twarz. Jej obłędny zapach, złotawy kolor, powoduję, że czuję się naprawdę zrelaksowana po ciężkich dniach w pracy. Odświeża, oczyszcza i fajnie regeneruje cerę. Do tego jest to maska typu peel - off, czyli szybko, łatwo i przyjemnie.





Nivea Baby Łagodny Szampon i płyn do kąpieli 2w1. Jest to pierwszy szampon mój z serii dziecięcej. Kupiłam go raz, że w promocji a drugi raz z ciekawości, czy sie sprawdzi. No i jestem zachwycona. Bardzo delikatny, nie podrażnia i nie kołtuni włosów. Mało tego niweluje skutki łupieżu. Ja go nie posiadam, ale mój facet tak i po użyciu Nivea Baby, oniemiał jak przyszedł i mi to oznajmił, że łupież znikł ;) Dodatkowo używam go też do "prania" moich pędzli ;)




Life wybielający zmywacz do paznokci. Kupiłam go bo kończył mi się "stary". I będąc w Superpharmie wzięłam pierwszy lepszy. Nie spodziewałam się zupełnie nic. A na chwilę obecną, szczerze mówię, że lepszego zmywacza to ja nie miałam!!! Usuwa lakiery migiem, jedno pociągnięcie i paznokieć czyściutki!!! Nawet te ciemne odcienie,piaski,  usuwają się jak z palca strzelił. Cały miesiąc malowałam paznokietki z wielką ochotą, bo wiedziałam, że zmywanie ich to kolejna przyjemność, zara zpo malowaniu ;)



I to by było na tyle. Tak prezentuje się moja skromna gromadka moich ulubieńców z czerwca. Są to naprawdę godne polecenia kosmetyki. Każdy z nich ma swój urok i pozytywne działanie.  Mam nadzieję, że będzie to również dla Was ściągawka, co warto kupić ;)

A jak wyglądają Wasi ulubieńcy miesiąca??

Pozdrawiam,

MAGDA

niedziela, 13 lipca 2014

Flip - Flop vs. One Colour Exclusive od Allepaznokcie!!


Dawno nie robiłam postów z pazurami, ale mój aparat robi mi figle i nie każdy kolor odzwierciedla tak, jak powinien.  Dzisiaj było to samo, ale niestety nie da rady inaczej. Muszę zainwestować w lepszy sprzęt bo ten mnie wykończy na amen.

Dzisiaj przedstawiam Wam dwa lakiery od http://www.allepaznokcie.pl/  , które na żywo wyglądają jeszcze piękniej i bardziej intensywniej. Zapraszam.


Flip - Flop nr.03 - One Colour Exclusive nr. 42 Allepaznokcie



Flip - Flop lakier z efektem kameleon nr.03

Od producenta:
 Lakier do paznokci dający niezwykłe efekty wizualne pod wpływem zmiany kąta padającego światła. Bardzo atrakcyjny i łatwy do osiągnięcia efekt zmiany kolorów dostępny jest zaraz po pomalowaniu płytki paznokcia. Doskonale sprawdza się na naturalnej płytce, jak również na żelu czy akrylu.
Produkt cechuje wysoka jakość, perfekcyjna konsystencja i doskonała przyczepność.
Pierwszy lakier, który daje tak widoczne i trwałe zmiany koloru.



One Colour Exclusive nr.42

Od producenta
One Colour Exclusive to gładka powierzchnia bez smug, nasycone barwy, wysoki połysk oraz niebywała trwałość. Dzięki tworzącemu się na powierzchni lakieru filmowi oraz owalnemu pędzelkowi, aplikacja One Colour Exclusive jest łatwa i bezproblemowa, wystarczy tylko jedna warstwa. Lakier jest odporny na odpryskiwanie i posiada wysoko nasycony pigment, a jego nowa formuła bez formaldehydów i toluenu gwarantuje długotrwały połysk. One Colour Exclusive jest wodoodporny i absorbuje promienie UV, sprawiając że kolor nie blaknie i zwiększając trwałość zarówno na naturalnej płytce, jak i na paznokciach żelowych oraz akrylowych.


Flip - Flop to lakier z efektem kameleon. Mój odcień to piękny, intensywny fiolet, który pod katem światła zmienia się w opalizujący burgund ( I fotka ). Ogólnie lakier jest wygodny w użyciu, posiada długi pędzelek, którym przyjemnie się aplikuje kosmetyk. Pierwsza warstwa nie zachwyca, powiem tak, szczerze, to nawet mnie zniechęciła, ale druga nadała mu już innego wyglądu. Bardziej nasyconego, i beż żadnych smug i innych uchybień. Plusem jest mega szybkie schnięcie i 2 warstwy jak dla mnie spokojnie wystarczą.


One Colour Exclusive nr.42 to istna rakieta w kolorze prawie neonowego różu. U mnie na zdjęciach niestety nie dało się tego uwydatnić, jest to lakier, który ciężko pokazuje swą prawdziwą twarz w mym kadrze. Jednak jest to kolor odważny i bardzo wyrazisty i idealny na lato!!! W porównaniu do Flip - Flop'a jest to odcień matowy. Sama zdziwiłam się kiedy wysechł, patrzę a tu mat, a niech to, wtedy użycie top coatu musowe!!




Podsumowując są to dobre lakiery  o pięknych, wyrazistych kolorkach, do tego mienią się, zmieniają samoistnie kolor co powoduje, że szybko się nie nudzi na pazurkach ;) Ich trwałość zaliczam do 4 dni, przy czym w mojej pracy jest to długii czas. Inne lakiery do 2 dni max i kaput", końcówki pozdzierane, a tu 4 całe dni ;)

Cena: Flip - Flop 19.90 zł do kupienia klik
         One Colour Exclusive 9.90 zł do kupienia klik

Lubicie takie żywe kolorki???

Pozdrawiam,


MAGDA

sobota, 12 lipca 2014

Dzisiaj luksusowo bo czarnym kawiorem się wygładzam ;)


W końcu mam weekend wolny, wypocznę, wyśpię się, najzwyczajniej na świecie zrobię sobie dwa dni legata. Totalne nic nie robienie, ot to mam w planach ;) Szkoda tylko, że pogoda nie nalezy do wymarzonej, no ale cóż.

Relaks, relaksem, ale mam też dla Was dzisiaj recenzję maski kawiorowej od AVON.

PLANET SPA Luxuriously Refining - Rewitalizująco - wygładzająca maseczka do twarzy z ekstraktem czarnego kawioru.



 Skład:



Jest to maseczka do twarzy z serii Planet Spa, jedyna seria, którą uwielbiam z całego asortymentu jaki posiada AVON. Mają coś w sobie co nie tylko sprawiają, że działają, ale ogólnie wpływają na przychylną i pozytywną opinię. Po prostu mają to coś! Na tą akurat trafiłam przypadkiem w osiedlowym sklepiku, za nie całe 8 zł, więc chwyciłam dwie sztuki ;)


Samo opakowanie wygląda już z lekka luksusowo, zwłaszcza jeśli chodzi o kolorystykę. Kombinacja czerni ze złotem idealnie tu pasuje.  Jej konsystencja równie zasługuje na dobre słowo. Złota z mieniącymi się drobinkami w formie lekkiego żelu, która łatwo rozprowadza się na twarzy. Kosmetyk pachnie obłędnie. Mieszanka męskich perfum działa bardzo pobudzająco!


Luxuriously Refining to maska typu peel - off. Nakładamy ją na oczyszczoną twarz, czekamy aż wyschnie i zdzieramy!!!  Podczas zasychania, robi się fajnie żółto - złota i wygląda jakbym oblepiła się złotem ;) Maseczka doskonale oczyszcza i odświeża skórę twarzy. Poprawia jej strukturę , sprawia, że skóra wygląda na gładszą , zdrowszą i pełną energii.   Cera po zastosowaniu tego kosmetyku jest wygładzona, odżywiona i nabiera zdrowego kolorytu.



Na koniec dodam, że uwielbiam tą maskę i mam zamiar nabyć inne z serii Planet Spa, bo podobno też są tak dobre. Warto też wspomnieć, że maseczka jest bardzo wydajna, niby 75 ml, ale starcza na o dziwo na całkiem sporo zabiegów.  Jak na tą chwilę kawior i złoto to luksus , który świetnie zdał egzamin.

Cena: 8-10 zł

Lubicie maski peel - off od AVON?? A może macie swoje sprawdzone i ulubione???

Pozdrawiam,

MAGDA

czwartek, 10 lipca 2014

Elfa Salon SPA Finland - Cukrowy Scrub do ciała !


Nie wiem jak u Was ale u mnie pogoda jak w tropikach!!! Istna patelnia a najgorsze jest to, że do pracy trzeba chodzić. No a jak mam wolne to standardowo pogoda musi się zepsuć - tak zapowiadają mi cudny weekend!!!
Na pocieszenie mam posta, który miał być już jakiś czas temu, ale gapa jestem i zapomniałam, więc jest dzisiaj ;)


Cukrowy odżywczy scrub do ciała Finland 
 Salon Spa




Od producenta:

Odżywczy scrub do ciała sprawia że skóra staje się gładka i miękka. Pokruszone kryształki cukru delikatnie złuszczają naskórek i usprawniają krążenie. Ekstrakt z moroszki intensywnie odżywia skórę i odbudowuje jej barierę ochronną. 




W mojej łazience peeligi to jedyne kosmetyki po które najrzadziej sięgam. Czemu?? A tego to sama nie wiem. Czy z lenistwa czy ze znikomej potrzeby używania go albo po prostu też zapomnę i na szybkiego używam tylko żeli ;) Jednak staram się by chodziaż raz w tygodniu porządnie zedrzeć "starą" warstwę nie potrzebnego nadmiaru ;)
Finland Body Scrub jest w plastykowym, zakręcanym słoiczku, co powiem Wam, że lubię tą formę niż wyciskaną w butelek, czy tubek. Można dokłądnie wszystko "wygrzebać" i nie martwić się, że coś tam gdzieś jeszcze zalega. Konsystencję jego zaliczam do gęstych i zbitych. Multum cukrowych drobinek w kolorze miodu i o świetnym zapachu.




Co do działania, nie mam żadnych zastrzeżeń. Peeling jest mocny, jego kryształki cukru, świetnie złuszczają naskórek, przy tym odżywiając ją i delikatnie natłuszczając. Pozostawia skórę miękką, delikatną w dotyku i jako posiadaczka suchej skóry, rzec mogę, że nie potrzebuję nawet już balsamu.  Spodobał mi się, bo mimo swego działania, warto wspomnieć też, że jako jeden z niewielu, nie zostawia drobinek na dnie wanny. Dla mnie plus ogromny, bo nie nawidzę jak mi się pod nogami platają "drapacze", Wy chyba też ;)



Kosmetyk jest o gramaturze 300ml, czyli całkiem sporo i do tego jest mega wydajny!!1 Pudło te starczyło mi na ok 4 miesiące, przy stosowaniu raz w tygodniu. W połączeniu z masłem do ciała z tej samej serii, o którym możecie poczytać tu klik,  jak dla mnie jest to świetny duet i na pewno sięgnę po niego jeszcze nie raz! Ekstarkt z moroszki zaczyna robić na mnie co raz to większe wrażenie!

Cena: od 7-15 zł
Dostępność:  on - line, Drogeria Natura

Lubicie cukrowe peelingi?? Macie swoje ulubione??


Pozdrawiam,

MAGDA

niedziela, 6 lipca 2014

Macintosh Spice od Yankee Candle


Uf jak się cieszę, że ten dzień już się kończy. Ledwo dobrnęłam do końca.  Niedziela zamiast odpoczywać, musiałam w pracy przesiedzieć prawie cały dzień!!! Na relaks i odprężenie postanowiłam odpalić sobie nowy wosk od Yankee i ze szklanką zimnej lemoniady w ręku zapomnieć o minionym dniu!!!


Macintosh Spise


Od producenta:

Pachnące, soczyste, idealnie okrągłe i lekko rumiane Macintoshe – pyszne, delikatnie kwaskowate jabłka rosnące w przydomowym sadzie – to zapowiedź końca lata i wskazówka, że czas najwyższy zacząć przygotowywać zimowe przetwory. Te najlepsze, jabłkowe, mocno zawekowane musy posypane są cynamonem – słodkim, orientalnym, korzennym i idealnie komponującym się z jabłkowym miąższem. Macintosh Spice to domowy deser – cudowna, babcina, podana na ciepło szarlotka, która za sprawą magii Yankee Candle zamknięta została w aromaterapeutycznym, naturalnym wosku.



Macintosh Spise, czemu właśnie padł wybór na niego??? Chyba z tęsknoty za jabłkami, za brakiem czasu wypadu do okolicznego sadu i za latem.  Po drugie bardzo ciekawiła mnie mieszanka jabłek z cynamonem w formie wosku. Spodziewałam się sztucznego aromatu nie podobnego do niczego, albo pachnącego samym cynamonem. A tu taka niespodzianka!!!


Macintosh Spice to zapach idealny, ale chyba nie na zmęczoną letnią niedzielę, ale na chłodne, jesienne wieczorki. Zaliczam go do ciepłych zapachów, lekko słodkich i o dziwo nie duszących. Wystarczy mały kawałeczek a po chwili w pomieszczeniu robi się lekko świątecznie, ciepło i jak w domu u mamusi. Czuć ciepłą szarlotkę, jak przybiera koloru a ja z czerwonymi policzkami czekam i czekam gapiąc się w szybkę od piekarnika, kiedy będe mogła jej skosztować!!! Druga opcja to pyszny ryż z cynamonem, który również uwielbiałam jako mała dziewczynka i właśnie teraz wracam do tych pysznośći. Myślałam , że cynamon będzie lekko przytłaczał, ale mimo swej intensywonośći daje wspaniałe połączenie z macintoshkiem. Z resztą nie od dziś wiadomo, że jabłko i cynamon to duet i wręcz doskonała para!





Podsumowując, Macintosh Spice jest to mocny, słodko - korzenny i intensywny zapach! Przypomina popularne ciacho oraz klimat Świąt Bożego Narodzenia!!! Jakby nie było zaliczam go do zapachu rodzinnego, mam na  myśli wielki stół, całą rodzinkę i cieplutką szarlotkę z cukrem pudrem !!! Zaliczam go do udanych i wręcz ulubionych wosków Yankee Candle!!! Ale dla lubiących delikatne zapachy, zdecydowanie odradzam!!!

Cena: 7zł.

Do kupienia:  http://www.goodies.pl/woski-zapachowe/107-korzenny-macintosh.html




Jakie macie swoje ulubione zapaszki od YC??


Pozdrawiam,

MAGDA

środa, 2 lipca 2014

Moje psikadełka do włosów!!


Dzisiaj troszkę inny wpis na blogasku. Bo chciałam Wam pokazać mój zbiór odżywek w sprayu. Nie wiem, ale od pierwszego użycia jednej, wiedziałam, że będzie to moje uzaleznienie, jak nie miłość do nich!!!
Nie wyobrażam sobie pielęgnacji moich włosów bez użycia jednej z nich. Są rewelacyjne, fantastyczne i zaczynam na nie chorować, bo chce ich jak najwięcej!!!!


 Moje Ekspresowe odżywki do włosów




GlissKur Ultimate Volume  vs GlissKur Million Gloss


Zacznę od tego, że wielbię odżywki ekspresowe GlissKura. Miałam je dosłownie już wszytskie, a te są właśnie ostatnimi nabytkami. No bo jak inaczej ;) Uwielbiam ich dwufazowe, kremowe konsytencje i piękną woń!!  GlissKur Ultimate Volume to odżywka nadająca włosom objętość i regenerowanie ich.  Nie zawiera silikonów i zawiera kolagen morski, który ma za zadanie odbudować zniszczone i płaskie włosy. Ojętości nie zauważyłam, bo mam strasznie długie włosy i szczerze to nie spodziewałam się i nie nastawiałam się na ten efekt ( ale szampon z tej serii na prawdę działa). Za to pięknie odżywia końcówki, łatwo rozczesuje włosy. GlissKur Million Gloss czyli gagatek od połysku. Pachnie najpiękniej z całej serii, bardziej intensywniej i kobieco. Po spryskaniu włoski mają milion lśniących refleksów, które mienią się jak gwiazdy na niebie!! Idealna dla matowych włosów i pozbawionych blasku!!!!


GlissKurr Ultimate Repair vs GlissKur Ultimate Oil Elixir


Ultimate Repair polecana do włosów mocno zniszczonych i suchych włosów. Zawiera potrójny kompleks płynnej keratyny oraz regeneruje nawet mocne uszkodzenia. Natomiast Ultimate Oil Elixir wzmacnia strukturę włosa i redukuje łamiące się włosy. Obie odżywki stosuję zawsze zimą, są fantastyczne, bo dzięki swoim odżywczym olejkom i płynnej keratynie idealnie je nawilża, nie są suche, nie są sztywne, za to pięknie zregenerowane. Pachną słodko, waniliowo - budyniowo i cały dzień ta woń chodzi za mną.


Charles Worthington Protect Heat Defence Spray


Jest to spray ochronny przeciw wysokim temperaturom. Latem sprawdza się doskonale. Pachnie bardzo ładnie, przypomina perfumy wysokopółkowe i trzyma się na włosach długie godziny!! CH chroni przed gorącym powietrzem , promieniami UV, wilgotnym klimatem i chroni farbowane włosy. Fajnie wygładza włosy oraz zmniejsza ich łamliwość podczas prostowania!! Ja prostownicy używam od święta, ale za to latem, w upały jest niezawodna!!! Mało , że odżywia i nabłyszcza włoski, to lekko je stylizuje, gdzie u mnie jest wieczny z tym problem!!!! Mam też szampon z tej serii i jest boski!!!



Schwarzkopf Professional BC Bonacure Moisture Kick


Dwufazowa odżywka w formie lekkie emulsji. Używam jej tylko i wyłocznie na samą długość włosa -  dzięki proteinom mleka nawilża do granic możliwości!!! Wygładza je, nie obciąża, likwiduje puszenie i wyglądają na zdrowe!!! Jest to najwydajniejsza odżywka jaką mam, męczę ją i męczę i umęczyć nie mogę. Mimo, iż cena dośc wysoka bo ok. 35 zł, ale uwierzcie mi, WARTO!!!!



Cały mój zbiór, uwielbiam i nie zamienię go na inny,  ( chyba, że lepszy )!!!  Każda z osobna pozytywnie wpływa na stan moich włosów i wszystkie pomagają mi w łatwym rozczesywaniu z rana i wieczorem!!!Nie zauważyłam, żadnych wad, żadnych minusów, robią to co mają robić, spisują sie pozytywnie, więc czego chcieć więcej?? Moje włosy są szczęśliwe ja tym bardziej i o to chodzi ;) Żałuję, może jedynie faktu iż kosmetyki Charlesa Worthingtona nie są dostępne w PL ;( Wielka szkoda, bo mają szeroki i całkiem fajny asortyment!!!

Macie swoje ulubione odżyweczki do włosów??

Pozdrawiam,


Magda