sobota, 30 marca 2013

Wesołego ALLELUJA!!!!!!!

Kochani,

Korzystając jeszcze z chwili wolnego chciałabym Wszystkim Blogerkom złożyć Wielkanocne ŻYczenia.

Mimo , iż pogoda na oknem typowo zimowa, chciałabym Wam Kochani życzyć bardzo ciepłej, rodzinnej i wspaniałej atmosfery.
 Świąt pełnych wiary, nadziei i miłości. Serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego "Alleluja".
 
                                                                        zródło: chomikuj.pl

Buziaczki.

                          MAGDA

czwartek, 28 marca 2013

W końcu mój -Olejek Arganowy ;)


Cześc Kochani,

Jam mijają Wam dni przedświąteczne?? Ja szczerze powiedziawszy nie  wiem za co mam się już teraz wziąć ;( Niby sprzątanie mam już za sobą, ale czeka mnie maraton w kuchni ;((

Dzisiaj recenzja olejku, który na wielu blogach jest bardzo znany i lubiany. Otóż i ja miałam okazję w końcu go spróbować.

Mowa o :

The Secret Soap Store- Olejek Arganowy






Od producenta:

 Olej arganowy zwany inaczej złotem Maroka czy też eliksirem młodości jest obecnie najbardziej cenionym i najbogatszym we właściwości pielęgnujące olejem  produkowanym  na świecie. Od dawna służący narodowi marokańskiemu, został zauważony i doceniony na wszystkich kontynentach. Wytwarzany jest z owoców arganii żelaznej, inaczej drzewa arganowego, które występuje tylko w jednym  miejscu  na świecie tzn. w południowo zachodniej części Maroka. Fakt, że rośnie ono w ekologicznie czystym środowisku  sprawia, że olej arganowy jest tak wartościowym  produktem.
Jest szeroko stosowany w kosmetologii i stanowi nieoceniony składnik produktów kosmetycznych. Jedną z najbardziej cenionych właściwości oleju arganowego jest jego działanie odmładzające. Wpływ na to ma duża zawartość tokoferoli czyli witaminy E (w tym Beta-tokoferol, Gamma-tokoferol i Delta-tokoferol), które chronią nasz organizm przed starzeniem się komórek. Olej chroni także strukturę skóry przed zniszczeniami powodowanymi czynnikami zewnętrznymi, głównie dzięki zawartych w nim antyoksydantów. Polecany jest właściwie dla każdego rodzaju cery szczególnie dla skóry wrażliwej, suchej, alergicznej a także trądzikowej i dojrzałej. Dzięki jego właściwościom nawilżającym i ujędrniającym, wygładzającym, rewitalizującym, pielęgnacja skóry bardzo skuteczna.
Warto także wiedzieć, że olej arganowy łagodzi objawy trądziku młodzieńczego, alergii czy też łuszczycy. Dzięki obecności fitosteroli, w tym głównie spinasterolu ma działanie przeciwzapalne i łagodzące jak również przyśpiesza gojenie ran, blizn, rozstępów a także poparzeń np. słonecznych.
Olej arganowy stosowany do demakijażu, maseczek kosmetycznych jak i masaży, wspaniale pobudza krążenie krwi, wpływa odmładzająco na skórę jak i nadaje jej zewnętrzny, niepowtarzalny wygląd, to także doskonały produkt do pielęgnacji włosów i paznokci. Doskonale sprawdzi się przy włosach suchych i łamliwych. Pomaga także zwalczyć łupież skóry.
Ten wartościowy olej znajduje zastosowanie również w pielęgnacji skóry niemowląt. Chroni skórę najmłodszych przed odparzeniami i sprawdza się też jako produkt jej całkowitej pielęgnacji.
Olej arganowy jest produktem w stu procentach naturalnym, nieprzetworzonym chemicznie. Wolny od środków konserwujących i sztucznych barwników, co sprawia że tak dobrze oddziałuje na naszą skórę nadając jej zdrowy i piękny wygląd. Niewątpliwą jego zaletą  jest także fakt, że bardzo szybko wchłania się w skórę. Obecność kwasu oleinowego sprzyja penetracji w głąb skóry składników aktywnych naturalnie obecnych w oleju. To produkt o szerokim spektrum działania, który każdemu pozwoli zadbać o swoją skórę.

  Odżywcze i odbudowujące właściwości olejku z drzewa arganowego są możliwe dzięki obecności w nim:
  • dużych ilości witaminy E (dwa razy więcej niż w oliwie z oliwek!),
  • przeciwutleniaczy,
  • kwasów tłuszczowych,
  • karotenoidów,
  • kwasu ferulowego,
  • polifenolów,
  • skwalenu,
  • sterolów






 Moja opinia:

Olejek miał mi służyć tylko i wyłącznie w celu regeneracji i odżywienia włosów. Ale po przeczytaniu innych zastosowań, skusiłam się użyć go i na twarz i na rzęsy ;)

Sam olejek jest bezzapachowy, przynajmniej takie było moje pierwsze wrażenie.  A potem Zapach  przypominał mi hmhm , nie wiem dziwnie do zabrzmi ale taką typową krowiankę ;)) No tak ZŁOTO MAROKA właśnie tym mi pachnie.
Ale co tam zapach, ale jego działanie w bardzo szerokim zakresie podbiło moje serducho ;)
Jak na olejek jest rzadki ale bardzo treściwy. W kolorze złoto-żółtym, bardzo fajna, praktyczna, mała, plastykowa buteleczka.

Na początku zabawy z olejkiem używałam go na włosy. Przed myciem głowy nie wielką ilość kosmetyku wcierałam w cebulki włosów delikatnie masując skórę głowy przez ok. 7 min. Po upływie 2 godz- choć czasem zdarzało mi się zostawiać tak na całą noc, myłam włoski  z wielkim zaciekawieniem jaki efekt mnie zastanie. Na początku nie widziałam żadnej różnicy, ale po kilku zastosowaniach szok. Włosy moje czy nie moje?? Oto jest pytanie!!
Piękne, pełne blasku, życia i energii!!!! Cudownie błyszczały, końcówki moje nie były już tak przesuszone. W dotyki mięciutkie  delikatne i przede wszystkim wyglądają tak zdrowo!!! Wspaniale!!!

Dalej idąc, kusząca działaniem ARGANOWYM postanowiłam sprawdzić jak zda testy na twarzy. Otóż moja  cera nie jest sucha lecz mieszana. Ale zastosowałam olejek jako zamiennik kremu na noc. Smarowałam delikatnie twarz i dekolt. No i znowu zachwyt. Idealnie nawilżona, delikatna w dotyku, z mniejszą widocznością niedoskonałości. No i mój dekolt tez się cieszy razem ze mną. Skóra na dekolcie znowu powróciła do swojej sprężystości i elastyczności. Nie ma już efektu przesuszonej skóry, którą niestety miałam właśnie na dekolcie i szyi. Znowu wspaniale!!!!



Kolejnym eksperymentem były rzęsy i brwi. Oczywiście nie urosły mi ani się nie podkręciły, ale za to nie wypadają już ;)) Codziennie wieczorkiem szczoteczką po starej maskarze ( oczywiście zdezynfekowanej) nanoszę odrobinę na rzęski i brwi i tak zostawiam do rana ;) Wspaniała sprawa.

Olejek jest bardzo wydajny, niby 50 ml, to niezbyt wielka pojemność, ale swoją oleistością rekompensuje nam i zostaję z Nami na bardzo długo.

 Cena:  31.90 / 50ml

Do kupienie : tu


Ogólne podsumowanie: Jestem wręcz zachwycona olejkiem ARGANOWYM i jego zastosowaniem. Jeden kosmetyk a tak wiele dobrego czyni. Oby takich więcej moi drodzy ;))

A ja jeszcze dziękuję firmie JM Spa& Wellness Kosmetyki za możliwość zapoznania się z moim już ZŁOTEM MAROKA!!!!
                                                                http://www.pl-uroda.pl/

Polecam z czystym sumieniem!!!!!!!!

Pozdrawiam,

                              MAGDA

piątek, 22 marca 2013

Mój nocny luksus od L'ambre

Hej Kochani,

Nie wiem jak u Was ale u mnie to jest taki ziąb, że mam już serdecznie dość tej zimy. Święta tuż tuż a pogoda jak na Boże Narodzenie ;(((
No ale dość tych smutków, nic człowiek nie poradzi na pogodę, więc jedynie można sobie poprawić humor gorącą czekoladą i pisaniem notki na blogu ;)
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję pewnego kremu, do twarzy rzecz jasna ;)

LAMBRE - DNA-SHOT NIGHT CREAM - Krem na noc 50 ml








Od producenta:

Dzięki obecności substancji aktywnej Moist 24 krem intensywnie nawilża, wygładza skórę, która staje się bardziej elastyczna i jędrna, wzmacnia i regeneruje naturalną warstwę lipidową skóry, zmniejsza głębokość zmarszczek, poprawia koloryt, zapewnia odmłodzenie wyglądu skóry oraz chroni przed negatywnym wpływem czynników środowiska.
Stosować codziennie wieczorem. Delikatnie wmasować w skórę twarzy, szyi i dekoltu.

Składniki aktywne:
Skwalan (SQUALAN), MACADAMIA OIL, olej ze słodkich migdałów, olej z rokitnika, DNA-Na, CHRONODYN, MOIST 24.




Moja opinia:

 Krem  DNA-SHOT LINE Linia z ekstraktem z kawioru
Seria preparatów „DNA-Shot Line” jest przeznaczona do pielęgnacji cery dojrzałej, która wymaga regeneracji i przywrócenia elastyczności. Kosmetyki zawierają substancje czynne na podstawie ekstraktu z kawioru.

Nie posiadam skóry dojrzałej, ale że jestem już tuż tuż przy 3-jce z przodu, więc uznałam, że ten krem może spowodować wiele dobrego. Tym bardziej, że jego zastosowanie dotyczy również szyi i dekoltu.

Jest to mój pierwszy krem w tak eleganckim opakowaniu. Szklana, dość ciężka butelka,  z dozownikiem imitującym złoto, korek, no rewelacja. Bardzo mi się podoba.
Konsystencja kosmetyku jest standardowa o przyjemnym troszkę chemicznym zapachu.

 Kosmetyk wchłania się bardzo szybko nie pozostawiając na mojej skórze tłustej warstwy.
Z pełnym przekonaniem mogę też stwierdzić, że kosmetyk nie zapycha i nie podrażnia, nie czyni najmniejszej krzywdy a jego skład jest przyjazny dla skóry. Natomiast wspaniale nawilża i daje mi maxymalne uczucie komfortu. Przez długi czas, ba, przez całą noc czuję jak moja skóra w końcu odpoczywa. Mój dekolt stał się delikatniejszy w dotyku i bardziej wygładzony. Bardzo zadowolona jestem z tego właśnie efektu, bo mój dekolt niestety był moją zmorą. Nie wiem od czego ale porobiły mi się "zmarszczki", które teraz są mniej widoczne. Już nie muszę się zakrywać, wręcz odwrotnie, teraz spokojnie mogę czekać do lata ;)

Używam go codziennie wieczorem i ten rytuał jest dla mnie bardzo przyjemną chwilą.

Szkoda ,że dostępność zakupu kosmetyków L'AMBRE jest możliwa tylko on-line. Ale lepsze to niż nic, jak to powiadają ;))





Cena: 65.90 zł za 50ml

Cena może odstraszyć, bo rzeczywiście wysoka. Ale za luksus trzeba płacić.




Wszelki asortyment L'AMBRE możecie zobaczyć i zakupić o tu.  Znajdziecie tam nie tylko kosmetyki pielęgnacyjne ale również kolorówka jak i perfumy ;) Więc jest w czym wybierać ;)

                                                                  http://pl2.lambre.eu/

A teraz  Kochani uciekam grzać się do sauny, bo właśnie mój Przystojniak woła mnie, że już ciepełko jest ready ;)

Buziaczki,

                               MAGDA

niedziela, 17 marca 2013

TSSS z Passiflorą i masłem Shea - czyli mój nowy krem do rąk.

Cześć Kochani,

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pięknie słoneczko świeci, że aż chce się wyjść na spacerek ;) Ale zanim to zrobię, chciałabym zaprosić Was na recenzję pewnego kremu do rąk.


Krem do rąk 20% masła Shea Passiflora 70ml








Moja Opinia :

Kremy z The Secret Soap Store już dawno temu chodziły mi po głowie. Tyle dobrego o nich słyszałam, że postanowiłam w końcu wypróbować.
W moje ręce wpadł mi kremik z Passsiflorą i 20% masłem Shea.

Na początku opakowanie, które nie ukrywam bardzo mnie zaciekawiŁo. Zwykłe, proste, ala kartonik, ale też przypomina mi ususzone liście bambusa ( miejsca karbowane). Fajne i bardzo naturalne. Na opakowaniu, czytelnie i wyraznie napisane są właściwości produktu, jego skład oraz cieszy mnie fakt, że krem posiada ECO certyfikat na masło Shea.

Sama tubka, srebrna z odrobiną etykiety informującej, standardowo odkręcana a w niej krem. Dość gęsta konsystencja, która pachnie bardzo miło. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z Passiflorą, więc nie wiem czy to jej zasługa tego wspaniałego zapachu, czy też nie. Ale I LIKE IT. Zresztą mało który zapach nie podoba mi się. Nie wiem, ja już tak mam, albo trafiam na kosmetyki o tych ładniejszych aromatach.
Wracając do Passiflory, ciężko jest mi sprecyzować czym pachnie, ale bardzo owocowo, kwiatowo, świeżo i przyjemnie.

  Dłonie po posmarowaniu kremem, są przez dłuższy czas tłuste i lepkie. Jak dla mnie troszkę za długo się wchłania i trzeba poczekać zanim czegokolwiek się dotknie. Ale za to dłonie potem są tak aksamitne i delikatne, że aż miło. Cudowny zapach unosi się delikatnie w powietrzu i przez długi czas zostaje na skórze. Uczucie suchości i ściągnięcia zdecydowanie znika, pod warunkiem konsekwentnego używania. Miękkie i delikatne dłoni, oj tak, właśnie tego mi trzeba było i to dostałam.

Ważną informacją myślę, że dla wszystkich  może okazać się fakt, że krem jest wolny od parabenów, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej . Natura, natura i jeszcze raz natura, któż jej nie kocha??

Cena: 18.50 / 70 ml

Kosmetyki The Secret Soap Store możecie kupić tu http://www.pl-uroda.pl/ 


A czy Wy kochani też uwielbiacie kosmetyki naturalne?? Ja zaczynam się nimi zachwycać i to bardzo ;) 

Buziaczki, lecę na spacerek ;)

                             MAGDA 

czwartek, 14 marca 2013

FENNEL i jego kolejny afrodyzjak

Cześć!!!

Kochani, nie wiem jak Wy ale ja powoli zaczynam przygotowywać się do Świąt Wielkanocnych. Sprzątanie prawie codziennie i małe poczynania w zakupach dobijają mnie już. Znowu ganiatyki kilka tygodni a wolnego raptem 3 dni ;(

Żeby przestać o tym myśleć podzielę się z Wami moją opinią na temat kolejnego masła od firmy FENNEL.



Fennel - Mango Tango - Body Butter





Opis producenta:  Mango Tango Fennel masło ciało jest bogate i luksusowe kremowe masło do ciała. Łączy w sobie świeżą woń mango i mandarynki z masła shea, aby przywrócić miękkość i zapewniają natychmiastową ulgę dla suchej skóry 

 
Skład :  Aqua, Sodium Polyacrylate, Glyceryl Stearate (i) PEG-100 Stearate, Beeswax, Cetyl alkohol, Butytospermum Parkii, Mineral oli, Glycerin, Tocopherol, Preservative, Fragrance, C.I. 15985









Moja opinia:

Odkąd zaczęłam używać jogurtu truskawkowego od FENNEL, tak nie mogłam się doczekać, kiedy będę miała już możliwość wypróbować kolejny ich kosmetyk. Tak więc jest i on , następcą truskawek stały się mandarynki z mango!!!

Opakowanie w formie plastikowego pudełeczko, z wygodnym odkręcanym wieczkiem. Bardzo fajna i kolorowa szata graficzna ukazująca mieszankę owoców.

Po otworzeniu masełko jest bardzo dobrze zalakowane, co mamy pewność, że nie było nigdy wcześniej otwierane tym bardziej używane!

Masło jest koloru delikatnie pomarańczowego i bardzo fajnie się prezentuje.  Jeśli chodzi o zapach, producent mówi nam , że jest to mieszanka mandarynek i mango. A mi natomiast pierwsze niuchnięcie przypomniało świeżutkie, zerwane prosto z drzewa śliwki mirabelki, jeszcze ciepłe od słońca ;)))  Dopiero przy rozsmarowywaniu na ciele pomalutku ujawnia się mango ale z odrobiną mandarynek. Błogi aromat, bardzo owocowy, bardzo naturalny i bardzo bardzo apetyczny. 

Masło to rozprowadza się bardzo ładnie na skórze, szybko wchłania, nie zostawia tłustego filmu. Nawilża skórę po kąpieli, dając jej prawdziwe orzezwienie i miękkość. ZawartośĆ alkoholu w składzie nie daje perfekcyjnego komfortu a szkoda, bo wygląda i pachnie rewelacyjnie.

Poza tym masełko jest dość wydajne, przyjemnie się aplikuje i na pewno jeszcze go kupię bo mam zamiar poznać je wszystkie ;))

Pojemność : 200 g
Cena: ok. 30 zł


Więcej na temat kosmetyków firmy FENNEL dowiecie się tu  http://www.fennelcos.pl/

Pozdrawiam serdecznie,

                              MAGDA

poniedziałek, 11 marca 2013

Palmolive i jego pachnące uniesienie

Hej ho,

Przed wyjściem do pracy postanowiłam napisać szybki pościk na temat moich dwóch ulubieńców do kąpieli.
Jestem bardzoo zadowolona z nich i teraz dzielę się z Wami moim zdaniem.

Żel pod prysznic i płyn do kąpieli z serii:

Palmolive Ayurituel joyous z morwą indyjską i kwiatem lotosu




 Od producenta:

Receptura tego produktu oparta jest na ekstraktach z morwy indyjskiej i kwiatu lotosu, a zainspirowana została tradycjami indyjskiej ajuwerdy, czyli „wiedzy o życiu”. Jest to system promujący zdrowy rytm życia i równowagę pomiędzy ciałem a umysłem. Dzięki temu płyn PALMOLIVE sprawia, że każdy może poczuć się piękny, odprężony i zrelaksowany. Skóra staje się gładka i wypielęgnowana.



Moja opinia:

Żel jak i płyn mają bardzo ładną i ozdobną etykietę, która przypomina mi indyjskie bajery. Niby plastykowa butelka a zadziwia wyglądem. 

Następna rzecz to zapach - cudowny, całkiem intensywny jak na tego typu kosmetyk. Przypomina mi perfumy, egzotyczne z mieszanką dzikich i nieznanych mi owoców. Zapach ten unosi się w całej łazience i rzecz jasna skóra po nim też tak pachnie. Świeży, kobiecy i tajemniczy aromat potrafi sprawić,że relax w wannie mamy gwarantowany.

Konsystencja żelu jak i płynu jest bardzo  gęsta, wystarczy odrobinę wylać na dłoń i spokojnie wystarczy na całe ciało. Bardzo mocno się pieni. Po nalaniu do wanny mniej więcej kieliszka płynu, dostajemy pełno piany, w której potem można odpocząć.

Żel bardzo dobrze pełni swoją funkcję, dobrze oczyszcza ciało czyniąc je delikatną, pachnącą i odświeżoną.

Bardzo wydajny kosmetyk i godny polecenia. 

Cena: żel 250ml/ 0k 9zł
             płyn 500ml/ ok. 15zł 

Uwielbiam się odprężać po ciężkim dniu w zaciszu pachnącej łazienki, dzięki Palmolive Ayurituel joyous. 

Aż się rozmarzyłam, no ale niestety muszę lecieć do pracy. 

Pozdrawiam,

                               MAGDA 

sobota, 9 marca 2013

Wyniki Konkursu!!!!!!!

Witajcie,


Kochani przepraszam, że coraz mniej jestem na blogerze, ale praca, praca i jeszcze raz praca. Pochłania ona cały mój czas niestety ;(

Żeby nie przedłużać ogłaszam wyniki konkursu ze sklepem http://www.allekosmetyki.pl/

Zakupy o wartości 50 zł polecą do ..................


                                nika88

Kochana serdecznie Ci gratuluję i czekam na Twojego maila z wybranymi kosmetykami ze sklepu   http://www.allekosmetyki.pl/na kwotę 50zł oraz adres do wysyłki .

Mój mail : martaa-magdaa@wp.pl

Pozostałym uczestnikom dziękuję za wzięcie udziału w Konkursie i mam nadzieję,że niedługo będzie kolejna szansa na zgarnięcie nagrody  ;) 
 
Pozdrawiam,

MAGDA 



wtorek, 5 marca 2013

Pielęgnacja włosów z HEGRONEM

Witajcie,

Moje ostatnie dni wiążą się z ciągłym i długim pobytem w nowej pracy i czasu brakuje mi na wszystko.
Pozostają mi tylko wieczory, więc staram się nadrabiać zaległości jak tylko mogę.

Dzisiejsza recenzja dotyczy duetu z firmy HEGRON czyli szampon + odżywka ;)

HEGRON - uniwerslany szampon z proteinami mleka .


 Od producenta:
"Produkowany na bazie naturalnych składników, zawiera proteiny mleka i prowitaminę B5. Odbudowuje strukturę włosów. Włosy stają się miękkie, nabierają połysku, łatwo się rozczesują. Posiada przyjemny świeży aromat, jest łagodny i odpowiedni dla każdego rodzaju włosów."







 Moja opinia:

Jest to szampon do każdego rodzaju włosów i  otrzymujemy go w wielgarnej butli o pojemności 500ml, która może starczyć spokojnie na kilka miesięcy. Jeszcze większy posiada otwór, który po odkręceniu butelki robi prawdziwe wrażenie. Wielka dziura, która niestety nie należy do przyjemnej aplikacji, powoduje,że za dużo Nam się wylewa szamponu na dłoń, dlatego przelałam go do innej mniejszej buteleczki i teraz spokojnie i ben nerwów mogę go używać.


  Konsystencja moim zdaniem jest identyczna jak w większości szamponów czyli jest delikatnie kremowa, kolor wodnisto-biały ( jeśli tak mogę określić ) a zapach delikatny i przyjemny. 

Po umyciu włosy są hmhmhm, myślę, że w dobrym stanie ale nie zauważyłam czegoś nadzwyczajnego. Dobrze myje włoski, radzi sobie z olejami, nie obciąża ich. W dotyku są miękkie i puszyste, nie przetłuszczają się. Więcej efektów nie zauważyłam. Czy kołtunią?? Nie mam pojęcia, bo cały czas używam odżywek, więc ciężko mi to stwierdzić.


****************************************************************************

HEGRON - słonecznikowa odżywka do włosów

 Od producenta:

 "Odżywka pielęgnująca i chroniąca włosy została specjalnie opracowana do codziennej pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów. Oparta jest na bazie naturalnych składników. Zawiera wyciąg ze słonecznika, który posiada właściwości regenerujące i pozwala utrzymać naturalne nawilżenie włosów.  Jako mocny naturalny antyoksydant chroni włosy przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Odżywka pielęgnuje, wygładza i odbudowuje strukturę włosów. Nadaje im zdrowy połysk i miękkość. Ułatwia rozczesywanie oraz eliminuje efekt elektryzowania się włosów . Posiada świeży przyjemny zapach. Jest przeznaczona do spłukiwania."


Moja opinia:

Odżywka jak szampon jest większej pojemności bo aż 400ml. Butelka plastykowa i o wiele bardziej wygodna w aplikacji od poprzednika.

Konsystencję posiada troszkę za rzadką jak dla mnie, ale za to ma świeży miły zapach, który też długo nie utrzymuje się na włosach. Łatwo się spłukuje, pozostawia włosy miękkie lśniące, nie elektryzują się i łatwo się rozczesują.

 Odżywki tej używam do metody OMO i naprawdę jestem zadowolona. Używam jej osobno jak i ze wspomagaczami . Dodaję czasem, miodu albo soku z cytryny a czasem tylko odżywki. Spisuje się ona pozytywnie choć mogłaby mieć bardziej wyrazisty zapach. Lubię jak po umyciu włoski mi pięknie pachną.


Reasumując jestem na Tak, ale nie wiem czy wrócę do NICH ponieważ lubię testować różne marki. Tak więc polecam, zwłaszcza odżywkę ;)




Produkty do przetestowania otrzymałam dzięki CREDO PR, co nie miało wpływu na moją ocenę.


A teraz Was zostawiam i lecę pazurki malować i mam nadzieję, że pościel mi się nie odbije ;)

Buziaczki,

MAGDA

sobota, 2 marca 2013

Pachnąco i błyszcząco od L'AMBRE

Cześć  Kochani,

Dopiero mam chwilkę wolnego i właśnie usiadłam do laptopa,żeby pooglądać Wasze blogi i pokomentować. 
Dzisiaj miałam zalatany dzień, do tego mój piesek miał wczoraj operację na kamienie i dzisiaj trzeba było się nim non stop opiekować. Biedulek cierpi a ja razem z nim ;( Mam nadzieję,że jutro już będzie żywszy, bo tęsknie za jego energią i wspólnymi spacerami.

Żeby się oderwać postanowiłam napisać recenzję o dwóch kosmetykach firmy L'AMBRE.

LAMBRE  Perfumy No 24




Perfumy te dostałam jako gratis w paczce od Pani  Aleksandry   . Jest to nowy zapach wprowadzony niedawno, więc przy okazji miałam możliwość testowania jego jako jako jedna z pierwszych :)

Jako zapalona perfumoholiczka strasznie się ucieszyłam na widok tak słodkiej i skromnej buteleczki. Opakowanie proste, niezbyt krzykliwe z ozdobną zawieszką jeszcze bardziej podkręciła moją ciekawość.

Co do zapachu - bo nucie zapachowej myślałam, że będą to słodkie, owocowe lub kwiatowe zapachy, a tu ..... odtykam korek, psikam , wącham i padam. 

Niestety perfumy nie w moim guście, mocne, ciężkie, przypominające mi dawne i słynne perfumy " Być Może". Jak dla mnie zapach za intensywny i za wyrazisty. Dusił mnie i powodował ,że ciężko mi się oddychało. Nie wyczuwałam w nich świeżej nuty cytryny albo jabłka, bardziej czuć piżmo, i drzewo cedrowe, które króluje w zapachu.
Perfumy oddałam mamince, która mimo ,że woli lżejsze to skusiła się i na No 24 ;)

Absolutnie wykluczam i odradzam go osobom młodym i szalonym, jest to za poważny zapach ;)



  



L`ambre, Magic Shine Lip Gloss (Błyszczyk do ust)





Opis Producenta:


Dzięki kolekcji modnych, lśniących błyszczyków do ust MAGIC SHINE poczujesz się prawdziwą gwiazdą. Wspaniała, trwała formuła dodaje ustom objętości i wypełnia drobne nierówności. Szeroka paleta kolorów pozwoli na każdorazowe urozmaicenie zarówno codziennego, jak i okazyjnego makijażu.
Błyszczyki do ust LAMBRE zapewniają soczysty połysk i ochronę przed pierzchnięciem ust.
Piękno i komfort użytkowania!

E

Moja opinia:


 Elegancki błyszczyk w kształcie pisaka, który posiada końcówkę w formie pędzelka. Jak dla mnie idealna sprawa i do tego bardzo wygodna. Złoty kolor opakowania sprawia,że wygląda na wysoko półkowy kosmetyk.
Dzięki przekręcanej z tyłu końcówce, mamy możliwość aplikacji. 

Konsystencja jest dość ciężka i gęsta niż w zwykłych błyszczykach. Plusem jest fakt,że się nie klei, zawarte w nim drobinki dodają ustom soczystego połysku. Delikatnie je powiększa ( ale bez przesady) i fajnie nawilża. Skórki są mniej widoczne co wzbudziło mój zachwyt ;))

Trwały, bez jedzenia i picia pozostaje spokojnie do kilku godzin.

Posiadam kolor nr.4 - Wiosenna Magnolia - świetny na wiosnę i lato ;)

Cena: 20 zł






 Producent : Lambre Groupe International

Do kupienia tutaj



Kończąc jestem i zadowolona i lekko zasmucona. Błyszczyk idealnie mi podpasował swoim stylowym opakowaniem, pięknym kolorem, świetną aplikacją. Natomiast perfumy, akurat No 24 niestety już nie zostawiają takiego zachwytu a szkoda, bo przydałyby mi się nowe zapaszki. Idzie w końcu wiosna, więc trzeba czymś lekkim pachnieć ;))

Jestem jeszcze w trakcie testowania kremu na noc L'AMBRE i zapowiada się fenomenalnie ;) Czekajcie na recenzję, niedługo się pojawi ;)

Miałyście już styczność z kosmetykami L'AMBRE??

Pozdrawiam

                           MAGDA