środa, 30 stycznia 2013

Jak karnawał to szaleństwo na maxa ....

Ahoj,

Pogoda dzisiejsza sprawia,że nie wiem czy się cieszyć czy płakać.  Masakra wróciłam z urzędu cała uchlastana błociszem ;( meeee

Na pocieszenie zmalowałam sobie makijaż typowo na karnawał. Brokaty, wyrazne kolory, sztuczne rzęsiska i na balet można iść ;)

Teraz czas na chwalenie się hyhy


                                    
                                                                      Z lampą



                                                            I znowu bez lampy

 Przepraszam za moje brwi, wiem wiem są do kitu, ale chcę im dać w końcu porządny kształt.





Troszkę mnie zdenerwował ten makijaż a raczej jego  wykonanie a to za sprawą brokatu, który się obsypywał. Musiałam sztuczki użyć,żeby leżał tam gdzie jego miejsce ;)


A teraz Kochani mały poczęstunek, świeżo wyjęte, prosto z piekarnika ;)


Ja właśnie chwytam jednego, popijam kawą...... mniam

Buziaczki,

                           MAGDA

wtorek, 29 stycznia 2013

Szczotki, szczoteczki ...

Hej,


Przez całe moje życie mamuśka wpierała mi ,że jedynie grzebień ładnie rozczesuje włosy. Nie plącze ich, nie łamie i radzi sobie z kołtunem. Myślę, że tkwiłabym w tym utwierdzeniu, gdyby nie Wasze blogi, które czytam, z których się uczę i wyciągam wnioski.

Spory czas temu trafiła mi się w ręce szczotka ze szczeciny dzika. Nigdy w życiu nie miałam styczności z taką szczotką i szczerze to nie spodziewałam się jakichkolwiek efektów.





Moje pierwsze wrażenie to : o rany jaka twarda i sztywna! Co to jest u licha?? Mam cienkie i słabiutkie włosy a te " druty" albo mi je powyrywają do końca albo połamą. 
Na pierwszy plan wysuwają się dzikie włoski, część z nich nawet jeszcze z cebulkami, nie wiem strasznie dziwnie wyglądają.
No ale biorę w łapy i próbuję.... 
Pierwsze przywitanie nastąpiło u nasady i wtedy moje oczy zaczęły się rozszerzać. Kolejne pociągnięcie i nie dowierzam, więc biorę resztę włosów na bok i czeszę po długości. Myślę sobie, że z moim kołtunem to wątpliwa sprawa, ależ nic mylnego. Kolejne zaskoczenie, szczotka wpasowała się we włosy idealnie!
Łatwo i bez problemu moje włosy zostały rozczesane. Szczotka bardzo dobrze współgra z nimi, szybko i bez problemu radzi sobie nawet z moim kołtunem. Nie wyrywa ich i nie łamie . Są wspaniale wygładzone, puszyste i miękkie w dotyku. Kolejny plus to fakt za dokładne zbieranie wszelkich pyłków z włosów , które zostają na szczotce. Na początku troszkę mi się elektryzowały po niej ale przed rozczesaniem używam specjalnej odżywki i jest ok. 
Zauważyłam też, że jak rozczesuję mokre włosy zaraz po kąpieli, szczotka ulatnia swój specyficzny zapach. Myślę, że to sprawka tej szczeciny dzika. Na szczęście nie zostaje na włosach ;)
Wygodna drewniana rączka w kolorze ciemnego drewna dodaje jej uroku.

Dobry gadżet na moje kudły choć przyznam,że troszkę przy mała. Mam włosy do pasa i myślę,że lepiej zdałaby egzamin szczotka o większych gabarytach. Będę musiała taką nabyć i sprawdzić.

Cena: 40 zł

Wymiary: Długość całkowita: ok. 22cm Szerokość: ok. 5,5cm Rzędów: 7 (na środku)

Dostępna: http://www.szczotkarnia.pl/


Kolejna szczotka, którą dostałam w prezencie od sklepu http://www.szczotkarnia.pl/   jest to szczotka do masażu ciała.





Jest to szczotka do pielęgnacji ciała z włosia końskiego, służąca do masażu na sucho bądz mokro.Wykonana jest z różnego rodzaju surowców naturalnych. Masaż tymi szczotkami poprawia krążenie, ujędrnia ciało, przyjemnie relaksuje i pomaga pozbyć się cellulitu.
 
No i tu znowu szok- na sucho?? Prędzej skórę zedrę sobie niż dokonam masażu. Nie chcąc ryzykować mam na nią dwa sposoby. Jak wiadomo albo i nie taka szczotka posiada w sobie wiele zalet:
    
- redukuje nieszczęsny cellulit,
- złuszcza martwy naskórek,
- poprawia krążenie krwi,
- ujędrnia skórę i nadaje jej gładkość,
Więc, widząc tyle zalet czas było spróbować jej na własnej skórze . 
Pierwsze dwa- trzy masaże wołały o pomoc, wiadomo skóra nie przyzwyczajona i w lekkim szału po " mizianiu" . Z czasem robiło się coraz lepiej, nie czułam kłucia, pieczenia a fajne, delikatne mrowienie. Mało tego moja skóra już nie jest taka wiotka. Jest miękka, delikatna i bardziej sprężysta. Jakby zebrała się do kupy.
Szczotki używam na mokro podczas kąpieli, wtedy cała się masuję lub też na sucho w saunie. Przy czym używam wtedy żeli lub kremów antycellulitowych i masuję jedynie partie, które tego wymagają.
Nie wspominając o tym, że taki masaż jest po prostu odprężający, relaksujący i uwalniający wszelki stres, co jest aż nie do pomyślenia. 
Polecam ją wszystkim a zwłaszcza osobom, które są na diecie i odchudzają się- idealny sposób by skóra nasza nie wyszła też z formy.

Cena: 24 zł.

Wymiary:
Długość : ok. 12cm Szerokość: ok. 6,5cm Rzędów: 7 (na środku)

Dostępna: http://www.szczotkarnia.pl/

No i Kochani owe szczotki są moim kolejny odkryciem, które uważam za bardzo pozytywne. Fajne gadżety, które ułatwiają codzienność, umilają ją i też wspaniale wpływają na Nas, na naszą skórę. Cudownie.

Zapraszam Was również do sklepu internetowego http://www.szczotkarnia.pl/ , gdzie znajdziecie szeroki wybór szczotek do włosów, małych, średnich, w różnych kolorach jak i tych do ciała. Włosie dzika, świnki, kozy czy trawy morskiej w drewnianych oprawach, które robione są ręcznie i starannie z myślą o Nas.


A czy Wy babki macie swoje "dzikie" czy "kozie" szczotki? Jesteście równie z nich zadowolone?

Buziaczki,

                               MAGDA

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Winogrona vs kwas hialuronowy- czyli maseczki tianDe

Cześć Kochani,

Dawno mnie nie było, ale to za sprawą mojego internetu, który musiałam zmienić. Dlatego też nie mialam jak dodawać nowych postów, czytać Waszych blogów i ich komentować. Ale mam zamiar to szybciutko nadrobić.

Nie wiem czy Wam wspominałam, że kosmetykiem, którego dość rzadko używam są maseczki do twarzy. Nie wiem czemu ale mam neutralne zdanie o nich. Nie lubię ich zmywać, nakładać itp. Od jakiegoś czasu zaczyna się to  zmieniać hyhy.

Dzisiaj będzie recenzja dwóch maseczek, które pokochałam za wszystko.

Kremowa maska na noc "Winogrona"  tianDe



 Od producenta:


Dzięki flawonoidom, witaminie E, C i właściwościom przeciwutleniającym winogron maska spowalnia proces starzenia, łagodzi, odświeża i odmładza skórę, poprawia elastyczność i jędrność, spłyca zmarszczki, łagodzi stres, a także aktywnie przywraca tony.




Moja opinia:

Jak już wcześniej wspomniałam nie przepadałam za kosmetykami tej formy, ale ostatnio coraz częściej po nie sięgam. Po części z nich widzę efekty, które cieszą me oko i twarz ;)

Maseczka winogronowa o tyle skradła me serce o i ile używa jej się wyłącznie na noc. Jes to dosknałe wyjście dla mnie, a dlaczego? Otóż maseczka ma dwa sposoby usuwania resztek - wycieram wacikiem pozostałości lub - wklepuję paluszkami resztę na twarz. Oczywiście ja używam tej wersji drugiej. Przynosi mi ona nie tylko regenracje i odżywienie ale całą noc moja skóra jest fajnie natłuszczona. Nie muszę już na noc kłaść kremu a i rano też niekoniecznie. To właśnie maska sprawia, że bardzo dobrze nawilżoną buzię.
Zauwazyłam też ,że malutka kaszka w postaci podskórnych krostek w okolicy policzków zniknęła. Nie wiem czy to chwilowa wysypka była czy zniknęła za sprawą maseczki, ale ważne że uciekła i przepadła.

Konsystencją przypomina mi delikatnie budyń. Kolor delikatnie pistacjowy i pachnie zielonymi landrynkami.
Jest przyjemna w użyciu, praktyczna, bo nie zmywamy. Saszetka starczyła mi na 3 porządne seanse.

Pojemność: 18g
Cena: 8zł
Dostępność:  http://www.tiande.pl/


 Nawilżająca maseczka do twarzy i szyi "Kwas Hialuronowy" tianDe

 Od producenta:



Wyrażny efekt nawilżenia ,przywrócenie i wzmocnienie ochronnej bariery naskórka, zwięklsza zdolności utrzymania wody w skórze.Połączenie kwasy hialurynowego i kompleksu witaminowego zapewnia efekt "błyskawicznego piękna",nawilża,wzmacnia skórę, polepsza jej strukturę.
Zastosowanie:Stosować maskę tuż po otwarciu opakowania.
Maseczką nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy i szyi pozostawiając na 15-20 minut, następnie maską usunąć a twarz spłukać wodą .

UWAGA! Dla widzów o mocnych nerwach ;)

 

Moja opinia :

Fenomenalna maska w postaci białej, delikatnej tkaniny nasączonej bardzo ale to bardzo bogato płynem hialuronowym.

Po wyjęciu z opakowania maska jest dość ciężka a to za sprawą ilością serum jakim jest napakowana. Przezroczysty płyn o bardzo fajnym i delikatnym zapachu wręcz skapuje z tkaniny, więc żeby nie marnować nadmiaru po prostu kapiące kropelki rozcierałam na całym dekolcie. Wiadomo w prypadku takich masek, jest ciężko z ich "rozgarnięciem". Co przyłożę do czoła to broda mi się zagina, jak nie broda to kawałek policzka .... Na szyi natomiast często tkanina odstawała co jedynym rozwiązaniem było LEŻEĆ i się nie ruszać. Jest ona dość sporych rozmiarów bo spokojnie sięgała mi do dekoltu.

Podczas aplikacji totalnie nic nie czułam, zero podrażnień czy innych objawów. Ale po.. moja skóra została extremalnie nawilżona i extremalnie miękka i delikatna w dotyku. Czysta poezja trwająca 20 min. dała mi świeżą, przyjemną i bez żadnych kolorów skórę. Dawka tego magicznego serum zdecydowanie poprawia wygląd skóry, który odczuwalny jest natychmiast bez żadnych zastanowień. Jestem naprawdę mega zaskoczona i bardzo zadowolona. 

Po zdjęciu tkaniny nie ma mowy o stosowaniu jakiegokolwiek kremu. Nie ma takiej potrzeby, tym bardziej, że ostatnio mój nos strasznie się wysuszał a  teraz jest mięciusi i nie czuję żadnego napięcia skóry.

Oczywiście wskazanie jest po zdjęciu maski zmycie resztek wodą, ale ja pozostawiam je na twarzy, delikatnie wklepując aż się wchłonął. REWELACJA! 

Dostałam również informację na temat tej maseczki,że dzięki tak dużej ilości serum można ją stosować nawet 2 razy. Czemu nie?

Cena: 12 zł

Dostępność: http://www.tiande.pl/ 

Na koniec dodam, że jeśli ktoś jest chętny i ma więcej wolnego czasu, może sobie dodatkowo zarobić jako konsultantka kosmetyków tianDe

Wiecej informacji otrzymacie tu http://www.tiande.pl/

 

 

( przepraszam Was za czcionkę, ale znowu mi się coś poprzestawiało ;(

Pozdrawiam Was serdecznie,

 

                      Magda 

 

 

 

wtorek, 22 stycznia 2013

Zachmurzone niebo ..

 Cześć !

Dawno mnie nie było, a to dlatego, że mam problem z internetem i  pisanie posta trwa wieki ;(
Dlatego też jak na razie króciutkie notki, mało zdjęć, ale już niedługo będą nowe recenzje kosmetyków ;)

A teraz makijaż w kolorach, w których nie bardzo mi do twarzy, ale co mi tam ;)
Lubię eksperymenty ;)











 UŻYŁAM: 

- Paletka Sleek Acid,
Essence eyeliner pen,
- Tusz Rimmel Scandaeyels





Mam nadzieję, że się Wam podoba ;)
 Musiałam sprawdzić nową paletkę Sleek Acid, którą mam z blogowej wyprzedaży z Kasią z bloga  Sweet & Punchy. Jest rewelacja i te neonowe kolorki cudne ;) Wakacje zapowiadają się bardzo kolorowe ;)

Buziaczki,

                           MAGDA

środa, 16 stycznia 2013

Nowość!!

Cześć Kochani, 

Dzisiaj tylko mała zapowiedz kosmetyków, które będę miała okazja ponownie testować.

 Dzięki Panu Mariuszowi mam okazję wypróbować na własnej skórze krem do twarzy SILOR + B.  Jest to nowość, która niedawno weszła na rynek.
Jest to ta sama seria kosmetyków co Organiczny Żel do ciała Silor + B na bazie krzemu organicznego, który już miałam przyjemność testować.

Jestem strasznie ciekawa tego kremu, gdyż są to kosmetyki naturalne nie zawierają parabenów. Mamy wersję na dzień i na noc, krem  zarówno do twarzy, jak i szyi i dekoltu. Zapowiada się bardzo interesująco.

A teraz kilka słów od producenta:

Regenerujący krem na noc SILOR + B


Krem do codziennej pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Jest przeznaczony dla każdego rodzaju skóry, a w szczególności dla skóry wymagającej regeneracji, wzmocnienia i spowolnienia procesów starzenia. Doskonale nawilża i zapobiega utracie wody z naskórka. Optymalnie natłuszcza nie pozostawiając na skórze uczucia tłustości i lepkości. Poprawia napięcie. Wygładza i usuwa szorstkość. Czyni skórę miękką, delikatną i aksamitną. Poprawia jędrność i elastyczność. Wzmacnia i witalizuje skórę. Ponadto intensywnie regeneruje skórę i stymuluje procesy jej odnowy. Wygładza i niweluje istniejące zmarszczki, linie i bruzdy przez co zmniejsza ich widoczność. Regenerujący krem Silor+B jest łagodny dla skóry i działa kojąco, łagodząc podrażnienia. Zapobiega starzeniu się skóry i powstawaniu zmarszczek. Poprawia ogólną kondycję i wygląd skóry. Doskonale pielęgnuje.
  
 Regenerujący krem na dzień SILOR +B

 Doskonały krem do codziennej pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Jest dobrze tolerowany przez wszystkie rodzaje skóry, w szczególności zalecany dla skóry wymagającej zdecydowanej poprawy kondycji i wyglądu. Krem Silor+B intensywnie regeneruje i odbudowuje skórę. Stymuluje procesy odnowy. Bardzo dobrze i długotrwale nawilża równocześnie chroniąc skórę przed utratą wilgoci nie dopuszcza do jej wysuszenia. Poprawia napięcie, jędrność i elastyczność. Krem zmiękcza skórę i czyni ją delikatną w dotyku. Wygładza i redukuje drobne zmarszczki, linie i bruzdy. Dzięki zawartości antyutleniaczy działa ochronnie i zwalcza wolne rodniki. Spowalnia procesy starzenia i działa przeciwzmarszczkowo. Jest bardzo łagodny dla skóry i działa kojąco. Doskonale pielęgnuje. Może być stosowany pod makijaż.









                                                           http://www.sklep.ateraz.pl/


Zainteresowani? To zapraszam Was  na stronę klik , gdzie możecie dowiedzieć się więcej na temat tych kremów jak i innych ciekawych produktów.

A ja czekam na swoją paczuszkę ;)

Pozdrawiam,

                           MAGDA

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Hmmm ... i jak?

Cześć Kochani,

Ostatnio szaleństwo mnie ogarnęło na punkcie kolorowych makijaży. Oczywiście nie są one wskazane do pracy, ale z nudów zmalowałam coś takiego ;)
Nie wyszło idealnie ale kolorystycznie chyba może być?? Jak myślicie?












 Do makijażu użyłam:

- podkład Rimmel Match Perfection
- baza Virtual
- podwójny cień Accessorize nr.11
- cień Flormar nr.101.
- czarna kredka do oczu Mon Ami,
- eyeliner Essence,
- maskara Rimmel Scandaleyes




Mam nadzieję,że choć troszkę Wam się podoba ;)  Ćwiczę ile się da by kolejny wyglądał coraz lepiej. Może uda mi się kiedyś tą wiedzę opanować ;)

Pozdrawiam,

                                 MAGDA

niedziela, 13 stycznia 2013

Moje makijażowe wspomagaczo-czyściki

Witam,

Kochani dzisiaj przy niedzieli postawiłam na  post, który dotyczyć będzie dwóch akcesoriów kosmetycznych, które bardzo ułatwiają mi prace przy makijażu, demakijażu i pielęgnacji ;)

Mowa oczywiście o sławnych wacikach kosmetycznych i patyczkach do makijażu  
                       
                              CLEANIC PROFESSIONAL.




         Patyczki kosmetyczne do korekty makijażu i demakijażu





 Do pewnego momentu patyczki kosmetyczne kojarzyły mi się tylko i wyłącznie z higieną uszu. Ale na szczęście odkryłam w nich magiczną moc ;)

Otóż odkąd je mam nie wyobrażam sobie by mnie nie wspomagały przy codziennym robieniu makijażu.
Wiadomo podczas malowania oka zdarza mi się gdzieś maleńkie uchybienie, lub niezdarna ręka w pospiechu macnie cieniem tam gdzie nie trzeba. Zdarzało się, że musiałam zmywać twarz i od nowa się malować. Syzyfowa praca. Ale na szczęście mam to już za sobą. Teraz tworzenie makijażu jest czyste, wygodne i przyjemne.
Patyczki mają dwie różne końcówki, przez co łatwiej jest je dostosować do potrzeb. Jedna spiczasta ostro zakończona, która perfekcyjnie dociera do kącików oka a druga normalna zaokrąglona jak w przypadku zwykłych patyczków higienicznych.

Patyczki mogą służyć do makijażu oka , przy malowaniu ust, demakijażu, usuwania ze skórek lakieru do paznokci. 

W opakowaniu mamy 200 szt. za  około 3 zł.



 Bawełniane płatki Silk effect







Płatki zawierają proteiny jedwabiu dzięki czemu są przyjemne w dotyku, miękkie i delikatne w kontakcie ze skórą. Płatki nie rozwarstwiają się, nie pylą. Są hipoalergicznę i nie uczulają.
O płatkach w standardowym rozmiarze nie będę się rozpisywać, bo wiadomo do czego służą i jak się nimi posługiwać.

Za to chciałabym skrobnąć kilka słów na temat tych większych. Służą mi one nie tylko w demakijażu ale również w pielęgnacji. Bardzo często, zwłaszcza wieczorami po ciężkim dniu smaruję płatki kremem aloesowym, nakładam na oczy i leżę sobie tak z pół godziny. Świetnie wtedy mam zregenerowane paczałki i znikają mi wory po całym dniu. Są również bardzo wygodne w zmywaniu kwasu glikolowego. Ich większy rozmiar sprawia, że całkowicie i w łatwy sposób pozbywam się resztek glikolu. 
No i raczej całkowicie przestawię się na te maxi, gdyż są bardziej wydajne. Do demakijażu oczu używam zaledwie jednego ( po połowie na jedno oko), gdzie przy standardowych zużywałam ok. 4 sztuk.

Cena jednak jest dość wysoka w porównaniu z tymi z Biedronki , które też są całkiem przyzwoite.

100 szt - 4.50 zł
40 szt. - 4.60 zł

Jednak warte swojej ceny , bo czuć różnicę. 

A czy Wy macie swoje ulubione płatki?

Pozdrawiam

                              MAGDA


piątek, 11 stycznia 2013

MARIZA i jej pomadki

Cześc Kochani,


Już od dłuższego czasu zbierałam się na recenzję tych pomadek, ale za każdym razem światło robiło mi na złość i kolory pomadek wychodziły w żaden sposób do siebie niepodobne.
Dzisiaj na szczęście udało mi się wydobyć ich tonację, tak więc jest i notka ;)


 Mariza Soft & Colour - pomadki



 Pomadki są w plastykowych opakowaniach, łatwych w użyciu.


 Kolory, które otrzymałam to nr.08 oraz nr.09



                                                                 Nr. 08

 Pomadka  nr 08. jest w innym kolorze niż wygląda w katalogu. Dlatego, jakież moje zdziwienie było kiedy zamiast delikatnego różowatego nudziaka dostałam czerwonego lipsticka. Na początku myślałam, że może ktoś z załogi Marizy się pomylił, ale po numerze okazało się, że to właśnie ta, którą zamawiałam. Całkowicie inny kolor w rzeczywistości niż w katalogu . Jak dla mnie jest to trochę zmyłka dla klienta, bo osobiście nie lubię takich kolorów mocnych, bo najzwyczajniej na świecie mi nie pasują. Więc ubolewam nad tym faktem, no i musiałam się z nią pożegnać i oddać mamince.


 Natomiast nr.09 jest moją perełką. Piękny pastelowo - pudrowy delikatny róż, który wpada też w odcień koralowy i nudziakowy razem. Idealny na lato, wiosnę, kiedy to skórą jest troszkę bardziej muśnięta słońcem. Wtedy efekt murowany.
Ale zimową porą również można z nią poszaleć.
 

                                               Nr.09
 

 Pomadki Soft & Colour mają kremową konsystencję i nie posiadają żadnych drobinek. Są kremowe, delikatne. Zapachem przypominają słodkie i świeże owoce. 
  Przyjemnie i równomiernie rozprowadzają się na ustach. Warunkiem ładnego wyglądu pomadki na  ustach jest ich doskonała pielęgnacja. Suche i spierzchnięte niestety uwydatniają suche skórki i ich mankamenty. Za to ładnie je nawilżają i nie wysuszają.





 Jestem  bardzo zadowolona z efektu z działania no i z koloru pomadki nr.08.  Właśnie takiej szminki szukałam. Szkoda,że 09 okazała się  innym odcieniem, bo też zapowiadała się doskonale.

Cena: 9.50 zł

Dostępność: http://www.klubmariza.pl/

Szczerze powiem,że nie spodziewałam się tak dobrego odbioru dla kosmetyków MARIZA. Zawsze mnie kusiła chęć sprawdzenia czy są warte uwagi. No i zostałam mile i pozytywnie zaskoczona.

A Was zapraszam do obejrzenia nowego karnawałwego katalogu klik  , może znajdziecie swoje perełki?


 Buziaczki,

                              MAGDA

wtorek, 8 stycznia 2013

Mój Adore Box nr.2

Hej,

Dzisiaj przedstawiam Wam mój drugi Adore Box, który był prawdziwym prezentem. 
Otóż dostałam go w samą wigilię i mało tego, nie spodziewałam się ,że  go otrzymam. Pani Renata okazała się być moim Mikołajem ;) Dziękuję ;)


 Grudniowy Adore Box 





1.KEUNE CARE LINE VITAL NUTRITION - szampon i odżywka- 70 ml/50ml

Seria do suchych i zniszczonych włosów - no moje akurat delikatnie podchodzą pod tą kategorię,więc kosmetyki sprawdziły się. Po umyciu włosy stały się przede wszystkim mniej skołtunione. Świetnie się rozczesują, są miekkie w dotyku, lśniące i nie elektryzują się. Szampon jak i odżywka poprawiają kondycję włosów i wyglądają na zdrowsze.
Ocena : 5/5




2. KEUNE SOCIETY  HAIRSPRAY - lakier do włosów - 75 ml.

Lakier przydał się na fryzurkę sylwestrową. Nie często używam lakierów, więc pojemność 75 ml, była dla mnie w sam raz. Lakier ładnie i przyjemnie pachnie. Nie skleja włosów i w dotyku są przyjemniejsze. Niestety w działaniu okazał się średniakiem. Moje włosy są ciężko podatne na wszelkie stylizacje i potrzebuję naprawdę mocnego lakieru, dlatego też nie zbyt dobrze poradził sobie z moimi falami. Musiałam co chwila je spryskiwać, bo bałam się,że całkowicie sflaczeją. 
Ocena 3/5




3. L'OCCITANE AMANDE SHOWER OIL - 35 ml

Kosmetyki z L'occitane zawsze były moim marzeniem. Słynne kremy do rąk śnią mi się do tej pory. Dlatego olejek ten wypróbowałam jako pierwszy z tego Boxa. No i zakochałam się. Nie bez powodu, większość z Was uwielbia ich kosmetyki. Fenomenalny i bajeczny zapach. W połączeniu z wodą słabo się pieni ale uwydatnia swoje walory oczyszczające, zmiękczające skórę.Nie pozostawia tłustej warstwy po kąpieli i nie trzeba dodatkowo używać balsamu. Tak mi się spodobał ten olejek, że najzwyczajniej na świecie zostawiłam go sobie jako olejek do ciała. Wieczorkiem lubię posmarować nim skórę. Wtedy to jest uczta dla ciała i zmysłów.
Ocena : 5/5



 4. REVLON COLORSTAY- nr 13 Lavender Meadow

Pudrowe cienie do powiek w czterech kolorach ( jasny róż, jasny fiolet,zieleń, ciemny fiolet). W opakowaniu cienie prezentują się nawet efektownie. Na powiece już  nie jest tak pięknie a szkoda. Nawet najlepsza baza nie wyłuska z nich mocniejszego koloru. Słabo widoczne,mało  charakterystyczne ale plus za to,że nie zbierają się w załamaniu.
Ocena : 2/5



5. Calvin Klein -Rose Rush

Pomadka ładnie nawilża usta, idealnie pokrywa  kolorem całość,nie zostawiając przy tym białych linijek. Nie podkreśla skórek. Kolor mocny ,intensywny, ja osobiście wolę delikatniejsze odcienie. Zastanawiam się tylko czy to oryginał czy ładna imitacja. Najzwyczajniej nie znam się.
Ocena: 3/5



6. Oscar  de la Renta  INTRUSION - próbka

 Bardzo świeże, owocowo- kwiatowe perfumy, który zawierają dość mocno wyczuwalną miętę, piżmo i melon. Na początku mocne z czasem przechodzą w dość łagodny i zmysłowy zapach. Trwałe.
Ocena: 5/5




7. ANNEMARIE BORLIND  ZZ SENSITIVE -próbki

Wiadomo po próbce kremu człowiek ameryki nie odkryje. Tak i w tym przypadku. Miałam 2 próbki kremu na dzień i na noc. No i nie uczulił mnie i nie pozostawił po sobie żadnych negatywnych śladów. Plus za dobry i naturalny skład. Za mała ilość by móc powiedzieć coś więcej.


Ogólnie całość Adore Boxa oceniam na 4/5. Jestem bardzo zadowolona,że dzięki boxowi mogłam w końcu przetestować na własnej skórze L'occitane oraz zestaw pielęgnacyjny KEUNE. Świetne kosmetyki, które naprawdę działają bardzo korzystnie na naszą skórę i włosy. 
 
Pudełeczko Adore Box działa na tej samej zasadzie co Shiny Box czy Glossy Box.

Koszt to 54 zł dostępny na stronie http://www.odkrywajpiekno.pl/pl/


 A Pani Renacie jeszcze raz dziękuję za taki wspaniały prezent.

A czy Wami też spodobałaby się taka niespodzianka?

Pozdrawiam

                                MAGDA