poniedziałek, 31 grudnia 2012

Szczęśliwego Nowego 2013 Roku !!!!!!!!!!



Kochani,


Korzystając z ostatniego dnia 2012 roku chciałabym Wam złożyć życzenia  :



                                                                               fot. tapeciarnia.pl



"Wszystkiego najnajnaj w Nowym 2013 Roku! Spełnienia marzeń, również tych głęboko ukrytych. Znalezienia skrawka nieba i bliskiego serca, które będzie to niebo z Wami dzielić.
Niech ten rok nada życiu nowych smaków, słodyczy pocałunków, pikantnej zabawy. Korzystacie z życia ile tylko starczy tchu!!


Szalonej imprezy, pięknych makijaży, sexi kreacji i oczu wodzących za Wami ;))"

Buziaczki
                                            MAGDA 
 

niedziela, 30 grudnia 2012

Zielono miii ;))

HEJKA,

Dzisiaj coś mi odwaliło i zamiast wykombinować sylwestrowy makijaż to odpalił mi się zielonyy ;)) Ja tak czasem mam na przekór hyhy, 
Ale to też po części dlatego, gdyż dostałam od Mikołaja nowe cienie i chciałam je wypróbować.
Także jestem zadowolona z pigmentacji, kolorku no super ;)

A oto moje dzieło :










Użyłam:

- baza Virtual,
- biały matowy cień  Bell nr.141
- turkusowy cień Pierre Rene nr.10
- sypki pigment Urban Decay kolor SHATTERED
- kredka NYX  Milk
-  eyeliner w pisaku Essence
- tusz do rzęs Maybelline The Falsies Feather -Look

Podoba się Wam??  Na lato myślę,że jest ok ;)

Buziaczki,

                             MAGDA



piątek, 28 grudnia 2012

Poświąteczny KONKURS!!!!

Cześć Kochani,

Tak sobie siedze i myślę,że dawno nie było u mnie żadnego Konkusru ;( A wiem,że każdy lubi brać udział w takich zabawach, więc jeszcze w tym roku zaczynając a kończą w nowym postanowiłam,że coś Wam podaruję ;)

A ,że ostatnio robiłam porządki w kosmetykach, znalazłam kilka cudeńków , które mogą się Wam spodobać a szkoda by było je wyrzucić.


Także Kochani ogłaszam mały Konkursik:




 Perfumy, krem oraz maseczka są nowe, nie otwierane, natomiast cienie i konturówka do ust użyte raz w celu swatchy.




A oto co trzeba zrobić, by je zgarnąć :

MUSISZ:

1. Być obserwatorem mojego bloga
2. Napisać notkę o rozdaniu lub info ze zdjęciem w pasku bocznym
3. Podać w komentarzu adres e-mail.

Mile widziana forma:

1. Obserwuję jako ..........
2. Napisałąm notkę lub dodałam info ze zdjęciem: .....( link)
3. E-mail

Konkurs trwa do 30.01 .2013.

Po upłynięciu terminu wylosuję osobę, do której uśmiechnie się nasza Poczta Polska z paczuszką, oczywiście na mój koszt ;)

Życzę powodzenia i trzymam za wszystkich kciuki ;)

czwartek, 27 grudnia 2012

Bingowy błotniak do porządnego zdzierania zbędnej skóry

Cześć Kochani,

Jak tam po Świętach się czujecie?  Ja jestem tak przejedzona,że wręcz aż spuchnięta chodzę hehe, na szczęście tylko mam kilo więcej bo już myślałam ,że będzie ostra głodówka. Ale na szczęście,nie jest aż tak zle.

Przygotowań do Świąt było co najmniej jak na tydzień a tu 2 dni i koniec. Teraz czas znowu na sprzątanie ...idzie oszaleć.

Ale dziś poświątecznie mam dla Was recenzję peelingu, który testowałam jakiś czas temu.

BingoSpa - mocny peeling błotny do twarzy- kwas glikolowy i mlekowy, kwasy owocowe.





Od producenta:

Młoda, zdrowa skóra regeneruje się w cyklach 28-dniowych. Im więcej lat, tym odnowa skóry przebiega wolniej (po 30. roku życia może trwać nawet 40 dni). Martwe komórki nawarstwiają się, skóra staje się szorstka, szara, zmarszczki są bardziej widoczne. Złuszczając skórę za pomocą mocnego peelingu BingoSpa, intensywnie się ją oczyszcza i pomaga w szybszej regeneracji.
 
W przypadku cery tłustej i mieszanej błoto z Morza Martwego oczyszcza zatkane pory skóry (poprzez absorbcję nieczystości z porów) oraz powoduje istotne  zwężenie porów skóry, zmniejszając wydzielanie sebum.
Optymalnie efektywna kompozycja kwasów glikolowego, mlekowego i kwasów AHA rozpuszczając martwy naskórek, zwiększa poziom nawilżenia skóry, zmniejsza przebarwienia, stymuluje syntezę kolagenu, skutkiem czego poprawia się elastyczności, gładkość oraz wygląd zewnętrznej warstwy skóry.
Po starannie wykonanym peelingu BingoSpa skóra jest oczyszczona i wygładzona, bardziej podatna na działanie aktywnych substancji zawartych w innych preparatach kosmetycznych BingoSpa. Masując skórę, poprawia się krążenie, co zwiększa dostarczanie tlenu i składników odżywczych. Peeling najlepiej wykonywać przy cerze tłustej i normalnej 2 razy w tygodniu, przy cerze suchej i wrażliwej raz.





Opakowanie: standardowe, plastykowe pudełeczko- słoiczek, zakręcany wieczkiem.




Konsystencja: dość gęsta, przypominająca balsam. Pomijając drobinki, jest bardzo delikatny, lekko  puszysty i przyjemny w użytkowaniu.




Moja opinia:

Jestem osobą, która nie często korzysta z peelingów czy to do ciała czy do twarzy. Nie wiem, po prostu jakoś mi nie pasują, może dlatego,że nie znalazłam na tyle odpowiedniego by mi odpowiadał. Zdarzały mi rzadkie, spływające po ręku, albo też posiadające drobinki ale tylko na etykiecie, bo w praktyce,ciężko dostępne gołym okiem ;( Były też za mocno zdzierające, przez co cierpiała moja skóra. Dlatego też peelingu używam tylko i wyłącznie raz na tydzień.

Jeśli chodzi o peeling z BingoSpa, podeszłam do niego też sceptycznie. Lepiej się miło zaskoczyć niż zawieść. Tak,też było w tym przypadku.

Pierwsze co widać to kolor, brudny,szary przypominające prawdziwe błotko. Trochę dziwne zjawisko, bo w takiego rodzaju kosmetykach przeważają kolory jasne, białe, kremowe ale nie aż takie. Idąc dalej, peeling posiada multum, multum i jeszcze raz multum drobinek, wyglądających jak mak. Początkowo się troszkę tym zniechęciłam, bo myślałam,że będzie to kolejny podrażniacz mojej twarzy. Nic mylnego!

Znakomicie czyści moją twarz z nadmiaru "niedobrej"  skóry. Czarny maczek, nie jest tak mocno wyczuwalny, powiedziałabym, że wręcz idealnie. Nie zdziera  15stu warstw skóry, zostawiając pieczenie i czerwone plamy, lecz delikatnie muska ją zabierając to co potrzeba.

Po spłukaniu twarzy wodą, skóra jest miękka, ustępuje uczucie szorstkości.
Peeling ten posiada kwas glikolowy i 50% kwasy owocowe, dlatego też stosuję go raz w tygodniu - w niedzielę. A dlaczego??

Posiadam oddzielnie 30% kwas glikolowy , więc dla lepszego rezultatu, przed czystym kwasem oczyszczam twarz właśnie za pomocą tego zdzieraka. Lepsze działanie i głębsze wnikanie w skórę.
A jak wiadomo, po wszelkich kwasach mamy zakaz opalania, słoneczka i makijażu przez chociaż 24 godz, dlatego czynię taki zabieg w niedzielę, kiedy to siedzę w domu i nie muszę nigdzię łazić ;)
 
Peelingowe błotko jest bezzapachowe i nie zawiera żadnych barników. Troszkę ubolewam nad tym zapachem, bo mógłby troszeczkę pachnieć błotkiem z Morza Martwego, wtedy poczułabym się jak w tropikach hihi.

Fajny to cudak, który posiada w sobie 100g  masy błotno - makowej ;)

Cena : 15.99 zł

Dostępność: http://www.medicspa.com.pl/
jak również na oficjalnej stronie BingoSpa, a także w Tesco ;)

Możecie tam znalezć szeroki asortyment kosmetyków słynnej już marki BingoSpa i nie tylko.


 Peeling ten testowałam dzięki uprzejmości 

http://www.medicspa.com.pl/ 


co nie miało wpływu na moją ocenę.


A czy Wy też macie swoje ulubione zdzieraczki??

Buziaczki,
 
                                          MAGDA




poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzę Wszystkim ;))




Kochani w ten piękny wieczór chcę Wam wszystkim życzyć cudownych, bardzo ciepłych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech Betlejemska Gwiazda przyniesie Wam same wspaniałości, cennego zdrowia oraz samych pomyślnych dni!

No a Mikołaj sprawił pełno, zjawiskowych prezentów, które ucieszą Wasze buziaczki ;)



                              WESOŁYCH ŚWIĄT

ŻYCZĘ WAM JA ;))

                                      MAGDA

niedziela, 23 grudnia 2012

Smakołyki u AnnaMinMakeUp


Cześć


Kochani tak szybciutko jak zwykle odrywając się od garów, chciałam Was zaprosić na rozdanie do AnnaMinMakeUp

Zasady konkursu sa proste i szybkie do wykonania ale za to nagrody doprowadzają mnie do obłędu, tak mi się one chcą ;))










                                                                         KLIK


Czyż nie powalające nagrody?? Dla samego opakowania już oczy świecą ;))

Trzymam kciuki za Was wszystkie kochane ;))

Pozdrawiam już Światecznie,

                                         MAGDA




sobota, 22 grudnia 2012

GIVENCHY PLAY for Her- czy takie wspaniałe??

Witam Was kobietki ;)

Jak tam przeżywacie mrozy?? U mnie jest - 14 i temperatura dalej schodzi w dół ale jakoś przywykłam a to chyba za sprawą latania po sklepach. Rozpędu nabrałam i nawet nie odczuwam zimna tak jak powinnam ;) Ale to dobrze ;)

Dziś notka pachnąca o kolejnych moich perfumach, którymi się chwale co jakiś czas z całego mojego asortymentu ;)

GIVENCHY PLAY  FOR HER





Nuty zapachowe:

 nuta głowy: różowe ziarna pieprzu, biała brzoskwinia, bergamotka, groszek pachnący.
 nuta serca: kwiat tiare, kwiat i liść magnolii, drzewo amyris
 nuta bazy: drzewo sandałowe, piżmo, paczula, tonka






Kupiłam je za 25 funciaków w UK , okazja jak w palce strzelił, wiec zgarnęłam póki się nie rozmyśliłam.
Na początku podobały mi się a z czasem jakoś mi przechodził ten zachwyt.
Z natury lubię zapachy nie tyle co mocne ale wyrazne i z charakterem, w których czuć tą ich osobowość. Tutaj niestety może ona i jest ale ja jej jeszcze nie znalazłam.
 Lekkie, frywolne i bardzo dziewczęce.
Są to perfumy bardziej owocowo-kwiatowe i delikatne, dla młodych i energicznych kobietek. Idealny na letnie dni i wieczorki.
Zapach bez wyrazistości, trochę słodkie kierujące się w stronę kwiatów. Delikatnie można wyczuć wanilię, która krząta się tam i miejsca znalezć nie może. Miesza się z odrobiną piżma, czyniąc zapach standardowym.
Miłe, delikatnie subtelny zapach, przyjemny dla nosa nie wymagającego.

Trwałość Givenchy Play też jest no nie powalająca, 5-6 godz to max, kiedy mój noc przestaje wyczuwać cokolwiek z nimi wspólnego.

Butelka przypominająca mp3 w kolorze delikatnego różu ale jest też wersja fioletowa INTENSE, ale niuchałam w Sephorze i nie zaciekawiła mnie niestety.

No jak na markę Givenchy po mojemu jest to nie udany eksperyment. Butelka no inna, wpada w oko, fakt,zachęcając tym sposobem do kupna. Ale dla osób szukających większych wyzwań będzie to niestety rozczarowanie.

 Posiadam 50 ml, i gdybym miała zapłacić,za nie polską cenę ok.140zł,pewnie bym się nie skusiła. Ale kupiłam cały zestaw, w którym był też perfumowany balsam do ciała i żel po prysznic, każdy po 75 ml. których już nie mam ;)
Czyli ogólnie, nie żałuję ale też i nie skaczę z tego powodu.

A Wy Kochani stawiacie na delikatne czy może bardziej pobudzające wyobraznię zapaszki?? 

Buziaczki

MAGDA



piątek, 21 grudnia 2012

Mój AUSTRALIJSKI nr.1- idealny na mrozy ;)

Hej Kochani,

Nie wiem czemu, ale cały świat głupieje na temat końca świata a to,że miał być a nie ma itp. Mnie jakoś ani grzeje ani ziębi fakt, że nie nastapił wręcz denerwują.Gdzie się nie obejrzę,obojętnie na jakim portalu tam sensacja. ech.

Ale żebym i ja nie zaczęła zanudzać, oderwałam się od krojenia kapuchy,żeby gulnąć kawoszkę i napisac kilka zdań.
A zdania będą na temat kremu, który miałam okazję testować.

MELALEUCA - ALOE VERA - krem aloesowy, odżywczo-regenerujący

 Troszkę informacji o firmie;)



Firma Melaleuca Poland Sp. z o.o.

Firma Melaleuca Poland Sp. z o.o. powstała w 1996 r. jako Firma Australijsko - Polska z siedzibą w Gliwicach. W grudniu tego samego roku przejęła od Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach Zakład Naukowo - Produkcyjny zlokalizowany w Mikołowie. Wraz z nim uzyskała licencję, na produkcję zasypki przeciwgrzybiczej Proftin T. W połowie 1997 roku Spółka rozpoczęła konfekcjonowanie kosmetyków australijskich na bazie olejku drzewa herbacianego - Tea Tree Oil, firmy THURSDAY PLANTATION Lab. Ltd. Ze względu na zawartość Tea Tree Oil kosmeceutyki te mogą służyć do wspomagania leczenia różnych chorób skórnych, jak grzybica, łuszczyca, trądzik, itp.

Rok później w oparciu o własną recepturę rozpoczęto produkcję zasypki 'Proftin-M' zawierającej 1% olejku drzewa herbacianego oraz zasypki 'Proftin-G' (bez udziału olejku), z przeznaczeniem profilaktycznym dla osób stosujących obuwie robocze (górnicy, hutnicy, itp.). Firma jest także importerem i producentem preparatów kosmetycznych na bazie aloesu (Aloe Barbadensis).


Od samego początku działalności Melaleuca Poland Sp. z o.o. współpracuje z jednostkami badawczo-naukowymi, których opinie i wyniki badań są wykorzystywane przy udoskonalaniu technologii produkcji i receptur wytwarzanych preparatów. Badania przeprowadzone między innymi przez: Śląską Akademię Medyczną w Katowicach, Wojskową Akademię Medyczną, Fundację Akademii we Wrocławiu, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 4 w Bytomiu, potwierdzają antyseptyczne (bakterio- i grzybobójcze) właściwości oferowanych preparatów oraz ich ponadprzeciętną skuteczność w profilaktyce i wspomaganiu leczenia chorób skóry.


Gwarancją wysokiej jakości naszych produktów jest wdrożony w 2004 roku System Zarządzania Jakością ISO 9001. W roku 2008 firma została uhonorowana wyróżnieniem EKO-LAUR 2008 za serie preparatów na bazie olejku herbacianego i aloesu.



 

Aloe vera krem

krem odżywczo-regenerujący
Oparty na aloesie, będącym adaptogenem dostosowującym się do potrzeb organizmu. Działa odżywczo, wzmacnia i ujędrnia skórę, łagodzi podrażnienia i nawilża skórę po goleniu lub depilacji. Zapobiega wysuszaniu naskórka. Dodatek witaminy A i E poprawia zdolność regeneracji komórek i przeciwdziała ich starzeniu. Wzmacnia i uszczelnia naczynia krwionośne.
Zawartość Aloe Barbadensis: 75%


Przeznaczenie
Zalecany do wszystkich typów skóry, a w szczególności do suchej i zniszczonej oraz miejsc najbardziej narażonych na powstawanie zmarszczek. Do użytku codziennego, znakomity pod makijaż i dla osób przebywających w suchych (np. klimatyzowanych) pomieszczeniach.


MOJA OPINIA:

Na początku jak dostałam ten krem, przyglądam się mu i myślę sobie, eee znowu jakiś alpejski wynalazek, co tylko pięknie obiecuje i skończy się efektem takim jakim się zaczął- czyli nic.
No ale raz kozie śmierć i próbuję go na własnej skórze.
Krem ma konsystencję delikatnej kaszki manny albo zważonego mleka, co trochę dość dziwnie wygląda i  zastanawiam się czy to zjawisko jest normalne. Myślę,że to jest za sprawą aloesu. Kolejna rzecz to zapach, dziwny, przypominający leki a dokładniej idąc tym tropem to podpasowuję się aromacikiem pod nasz polski amol. Nie jest tak mocny i intensywny, ale czuć jego dziwaczność i na skórze też długo się nie utrzymuję, co dla mnie jest plusem.
 Co do działania kremu: przeznczony jest do wszystkich typów cery,moja jest mieszana ze skłonnością do przesuszania się. Kremu używałam rano ale tylko wtedy kiedy nie musiałam nakładać make upu , ale za to codziennie wieczorem no i...
Kiedy używałam kremu wieczorem a staram się nakładać wtedy dość pokazną ilość, a to dlatego,żeby moja buzia w końcu odpoczęła, zregenerowała się i nałapała jak najwięcej odżywczych składników, które posiada krem.

W tym przypaku ALOE VERA sprawdził się idealnie. Rano pierwsze co wyczuwam to wspaniale,wręcz idealnie nawilżona skóra. Zero uczucia ściągnięcia, zero matowości,ani śladu tłustej buzi. Krem perfekcyjnie się wchłonął czyniąc moją cerę na wypoczętą, odżywioną i jest bardziej elastyczna.
 
Rano natomiast krem fantastycznie sprawdza się na naszych polskich mrozach. Skóra nie piecze i nie robi się tak mocno czerwona. Krem ma zastosowanie przeciwzmarszczkowe, więc postanowiłam,że będę go używać w dzień tylko w okolicach oczu a wieczorem nie będę sobie żałowała ;)
Co mi się podoba w tym kremiku to fakt,że nie jest on otrzymywany ze sproszkowanego ekstraktu aloesowego. 75% naturalnego aloesu, lanolina i witamina E pochłonęły mą skórę bez reszty i najlepsze,że jestem z tego mega zadowolona.
Aloe Vera Nie jest testowany na zwierzaczkach - jupii
Muszę też zaznaczyć,że kosmetyk jest bardzo wydajny.
 
Kremik ma pojemność 30 gr

Cena: 22.09 gr 

Dostepność: http://melaleuca.com.pl/ 

Zapraszam na stronę producenta, bo maja tam nie tylko kremy, ale wszelkie kosmetyki, które mogą pomóc zwalczyć takie dolegliwości jak łuszczyca,trądzik czy choroby skórne.


A ja osobiście dziękuję Pani Ani za miły kontakt i mój krem idealny na zimę ;)

Buziaczki

                                  MAGDA 

środa, 19 grudnia 2012

Zimowe nawilżanie z Marizą

Cześć dziwczynki,

Ostanio rzadko pojawiają się u mnie notki, ale wiadomo Święta idą a co za tym idzie?? Sprzątanie, sprzątanie, zakupy, sprzatanie znowu zakupy i końca nie widać ;(

Ale postanowiłam zrobić sobie małą przerwę, wypić porządną kawkę, napisać posta oraz poczytać Wasze ;)

Dzisiaj będzie recenzja zbiorcza dwóch kosmetyków Mariza, które ostro testowałam w ostatnim czasie razem z maminką ;)

          Krem nawilżający do rak Algi Morskie






 Moja opinia:

W zimę moje ręce strasznie marzną i okropnie się wysuszają, przy czym odczuwam delikatny dyskomfort. Na szczęście otrzymałam krem do rąk z Marizy, który sobie sama wybrałam. Z ciekwości a może i z nadzieją,że ukoi moje paluszki ;)

Na pierwszy rzut oka, oczywiście krem jak każdy inny, opakowanie standardowe jak to bywa przy takich kosmetykach. Plastykowa tubeczka, dość długa i wąska. Otwierana też bez żadnych zjawiskowych dodatków.
W srodku mamy kremik o białej, mlecznej konsystencji i o boskim zapachu. Jak już część z Was wie, jestem maniaczką zapachową i to co pięknie pachnie zawsze mnie urzeka. Mamy do czynienia  z super świeżym, troszkę morskim aromatem. Nigdy nie miałam okazji powąchać prawdziwych alg, więc nie wiem czy to ich zasługa. W każdym razie zapach jest nnie mdlący, za to energetyczny i pobudzajacy. Na dłoniach niestety nie pachnie dość długo, no ale szkoda, przecież nie można mieć wszystkiego -  a może się mylę??
Kremik w miarę szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy, nie klei się. Rączki po nim są rzeczywiście nawilżone. Nie mam uczucia kurczących się rąk ani wszelkie białe od suchoty skórki znikają ;) Delikatne w dotyku, można spokojnie nimi robic masaż dla NARZECZONEGO ;)
Dość wydajny aż 100 ml.  i w bardzo przystępnej cenie.
Krem jest dobry ale nie na tyle by mógł być moim numerem 1 

Cena: 5.20 zł.
 



 Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy i na powieki.


 Składniki aktywne:
- Proteiny soi - bogate w lecytynę, witaminy A, E i K oraz sole mineralne, mają silne działanie przeciwzmarszczkowe. Przeciwdziałają wiotczeniu skóry oraz powstawaniu zmarszczek stymulując procesy regeneracyjne i odbudowując strukturę skóry.
- Olejek z pestek winogron - działa normalizująco, przeciwzapalnie i kojąco.
- Olejek z kiełków pszenicy - jedno z najbogatszych źródeł witaminy E oraz niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT). Intensywnie odżywia skórę i wzmacnia jej naturalną barierę ochronną.
- Witamina E - zwana „witaminą młodości” jest naturalnym antyutleniaczem i czynnikiem przeciwrodnikowym, hamuje procesy starzenia się skóry.









Moja opinia:

Jest to raczej opinia mojej mamy, która bardzo chciała dostać ten kremik. No, a że ja dobra dusza to postanowiłam jej sprawić tą przyjemność.

Przy regularnym stosowaniu rano i wieczorem likwiduje  opuchnięcia oczu co często się to zdarza mamince. Super nawilża, łagodzi, odżywia skórę i delikatnie ją wygładza. Zmarszczki jak były tak stoją w miejscu, ale skórą za to została delikatnie dopieszczona.
 Oczy wyglądają na wypoczęte a skóra wokół nich bardziej zdrowsza.. Świetnie się rozprowadza, skóra ładnie go wchłania. Ma bardzo lekką formułę i jest o delikatnym neutralnym zapachu. Idealnie nadaje się pod makjaż.
Krem szybko się wchłania i  nie gryzie się z innymi kosmetykami.

Opakowanie poręczne, tubeczka bardzo wydajna i o większej pojemności bo aż 20 ml.
Konsytstencja kremu jest lekka i w miarę gęsta, co bardzo cenię w takich kosmetykach.
Ogółem mamuśka jest happy ;) No i o to chodziło ;)

Cena: 10.50 zł.


Zapraszam Was do odwiedzania strony    https://www.facebook.com/pages/Klub-Mariza/179848792109247
oraz na stronę http://www.klubmariza.pl/   gdzie możecie dowiedzieć się o nowych promocjach, konkursach i produktach.






Osobiście jestem bardzo zaciekawiona dalszym asortymentem firmy MARIZA,  bo jak na razie sprawdzają się dobrze i do tego mają całkiem przyjemne dla portfela ceny. Super.

Kochani jak Wasze przygotowania do Świąt?? Choinki poubierane czy jeszcze  macie czas ??

Ja uciekam do krojenia kapuchy a Was pozdrawiam cieplutko ;)

Buziaczki
                           Magda

sobota, 15 grudnia 2012

Moje pierwsze zbliżenie z maską do twarzy od BingoSpa

Hej ho ;)

Jak tam dziewczynki przygotowania do Świąt?? U mnie już pełną parą jeśli chodzi o konkretne sprzątanie wszelkich zakamarków ;) Nie wspomnę jeszcze o dniach spędzonych w kuchni, ech no ale cóż się nie robi dla ukochanej rodzinki ;)

Dziś z rana przychodzę do Was z recenzją maseczki, do twarzy od BingoSpa, którą otrzymałam w celu współpracy.
Jestem już po kilku zabiegach, przy okazji przygotowując twarz do świąt , więc ja  piszę a Wy czytajcie i komentujcie moje drogie ;)

Maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym
                                        BingoSpa



OD PRODUCENTA:

 Maska do twarzy BingoSpa zawiera 5% czystego oleju winogronowego oraz ujędrniający kompleks algowy.
Olej winogronowy BingoSpa zawiera ok. 85% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a szczególnie należący do esencjonalnych kwasów tłuszczowych (EFA) kwas linolowy (72%) oraz frakcję niezmydlalną w postaci tokoferoli, fitosteroli i fosfolipidów, które tworzą strukturę błony komórkowej, regulując jej płynność i aktywność enzymów.
Kwas linolowy odgrywa istotną rolę w procesach metabolicznych skóry, zaś frakcja niezmydlająca się w postaci fitosteroli wzmacnia lipidową barierę naskórka - chroni skórę przed wieloma szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi: wiatrem, chłodem, promieniowaniem słonecznym i detergentami.
Ujędrniający kompleks algowy poprawia nawilżenie i elastyczność skóry oraz wspomaga jej regenerację.
Maska BingoSpa ze 100% olejem winogronowym polecana jest do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i zanieczyszczonej.




Moja opinia:

Maskę od firmy BingoSpa miałam okazję testować na swej buzi pierwszy raz. To co mi się w niej najbardziej podoba do opakowanie, w której jest zawarta. Standardowe plastykowe pudełeczko, które odkręca się i doskonale będzie można z niego wydobyć końcówkę maseczki bez konieczności przecinania, wydłubywania  i skubania resztek itp. Przestrzenne, całkiem przyjemne dla oka, jedynie etykieta mogłaby być troszkę w razniejszych kolorkach.

Sama maska ma konsystencję hmhmh troszkę dziwną. Za rzadka ,powinna być odrobinę gęściejsza i treściwsza, wtedy byłaby bardziej efektowna.
Dobrze się aplikuje, ta wersja akurat nie zostawia żadnego kolorku, no może delikatnej mętnej bieli,po czym wysycha i wsiąka w skórę.

Ja używałam jej zawsze podczas sauny, więc może pod wpływem temperatury wnikała mi w skórę i szybko zasychała, nie zostawiając śladu lecz jedynie delikatna, lepką warstwę. Tak upaćkana leżałam i grzałam się przez ok. 20 min.
Po zmyciu wodą skóra była bardzo miękka w dotyku i strasznie przyjemna, tak jakby po dobrym peelingu.

O dziwo nie czułam suchości skóry i nawet nie musiałam kłaść kremiku na twarz, bo czułam, że i tak już jest mocno nawilżona. Coś for me ;))
Delikatna kaszka, która czasem pojawia mi się na policzkach w stronę bliżej ucha Znikła !!! jupi!!! Jestem strasznie zadowolona z efektu, bo naprawdę widzę,że w końcu coś się dzieje.

Opakowanie zawiera 120 gr, jak dla mnie spora ilość i do tego bardzo wydajna .

Cena : 12 zł
Dostępność : BingoSpa

Jestem to coraz bardziej zadowolona z kosmetyków BingoSpa i utwierdzaja mnie w przekonaniu, że nie zawsze drogie musi być dobre, bo czasem tańsze okażą się jeszcze lepsze.

Wszelki asortyment takich i innych kosmetyków można kupić on-line tu BingoSpa 
lub też w sklepach stacjonarnych takich jak Tesco lub Auchan .


Oj kończę już bo okna na mnie czekają niestety ;( 

Trzymajcie się cieplutko Kochani i ubierajcie czapki, szaliki bo straszny wiatr wieje ;) Chyba nie chcecie być chore na Święta??

Buziaczki

                              MAGDA

środa, 12 grudnia 2012

Srebrny Brokat i brąz?? Czemu nie>

Witam Was Kochani,

Nie wiem gdzie ja mam głowę, ale wczoraj właśnie minął rok jak założyłam bloga. Jestem szczęśliwa, że zostałam pozytywnie przez Was odebrana i że ktoś chce odwiedzać i czytać moje bazgrołki.
 Dzięki Wam jestem mądrzejsza i bogatsza o wiedzę kosmetyczną i triki  w makijażach.
Mam nadzieję, że kolejny rok też będzie tak wspaniały.

 Dziękuję Wam bardzo,że jesteście ze mną ;**



A dziś mój kolejny makijaż. Połączenie brązu i srebrnego brokatu, chciałam uzyskać bardziej spektakularny efekt ale mi nie wyszło ;(


                                                              Światło dzienne

 
Tu przez przypadek pojawiły się na czole me niesforne włosy ;(





Efekt z lampą ;)


Do makijażu użyłam :

- baza virtual,
- paleta Urban Decay NAKED
- srebrny brokat
- biała kredka NYX nr. 604 Milk
- tusz do rzęs N.Y.C.
- sztuczne rzęsy


No i to tyle, jeszcze raz Wam Kochane dziękuję za bycie ze mną i z moim blogiem ;*

Buziaczki

                           MAGDA