piątek, 28 września 2012

MATRIX - Biolagne Sunsorials Sun Repair Treatment

Cześć KObiety!!

Do recenzji tej maski zbieram się dość długo bo aż .. uwaga.. od LIPCA ;( Ale dopiero dziś, spokojnie dziarnę Wam kilka, no może kilkanaście zdań, cóż ja takiego o niej myślę.
Żeby nie przedłużać, to zaczynamy :

MATRIX BIOLAGNE SUNSORIALS SUN REPAIR TREATMENT




OD PRODUCENTA:

Biolagne Sun Repair Treatment - maska ochronna Maska nawilżająca i odżywiająca włosy po ekspozycji słonecznej, kąpieli w wodzie morskiej i chlorowanej. Pomaga chronić włosy przed szkodliwym działaniem słońca i wody. Bogaty w antyoksydanty ekstrakt z nasion słonecznika oraz filtry UV chronią włosy przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych. Sposób użycia: Nałożyć na wilgotne włosy. Delikatnie wmasować. Pozostawić na 1-3 minuty. Dokładnie spłukać.




Maskę tą zabrałam ze sobą specjalnie na wakacje do Bułgarii. A że kosmetyk przeznaczony jest szczególnie dla włosów po ekspozycjach słoneczno-morskich, więc idealnej okazji na testy to już nie będzie, przynajmniej w tym roku ;)

MOJA OPINIA:

Maseczka mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności 150 ml. Zakręcana jest wieczkiem, w marę wygodne to zamykanie lub otwieranie. Po odkręceniu, w nos wlatuje zapach- zapach intensywny, ale taki boski,że czasami otwieram je tylko po to, by móc sobie powąchać  hihi. W zapachu wyczuwam nutkę kokosa, ananasa, no jest fenomenalna!!! Oczywiście po nałożeniu , zapach zostaje na włosach.
 Kocham ta maskę , bo jest naprawdę świetna.
 Jak na moich włosach sprawdziła się w 100% mam  nie co zniszczone włosy a ona sobie z tym doskonale  poradziła,odzyskują zdrowy wygląd,są nawilżone,  i  mięciutkie. Rozczesują się łatwo, nie plączą. Są delikatne, miłe w dotyku i po myciu ślicznie pachną.
Maska ma dość gęstą, budyniowatą konsystencję w kolorze ciemno żółtym i ( czego nie widać na zdjęciach) posiada malusie drobinki połyskujące. Tak pięknię się mienią jakby ktoś nasypał do środka pełno drobniuśkiego brokatu .
Używam jej na dwa sposoby- 1. tak jak zaleca producent, czyli na wilgotne włosy nakładam i zostawiam na 5 min, potem spłukuję. Albo nr.2 - delikatnie skraplam włosy wodą, nakładam odżywkę na jakieś 3-4 godz i dopiero potem biorę się za porządnę mycie ;))
Włosy są naprawdę świetne, błyszczą wspaniale, pachną pięknie, nie kołtunią się, no jak dla mnie bomba ;))

Cena za 150 ml. to koszt  ok 36-38zł

Jedynym minusem, na który sobie pozwolę to ta mała pojemność. 150 ml, na moje kłaczki, wystarczyło zaledwie na 5 aplikacji ;(( więc cóż to jest?? ŻEBY TAK CHOCIAŻ Z 500 ML, OO TO JUŻ BY BYŁO IDEALNIE;))

Z tego co się orientuję z tej samej serii można jeszcze dostać szampon,mgiełkę i olejek ochronny. No to zaraz muszę sobie zapisać na chciej listę,żeby było na za rok na holidejka ;)

A czy Wy miałyście już styczność z tą lub inną maską tej firmy??Może coś polecicie, bo ta już dnem świeci i trzeba byłoby coś nabyć ;)))

Pozdrawiam,

                           MAGDA

wtorek, 25 września 2012

Fitomed- szampon i odżywka do włosów koloryzowanych, odcienie ciemne- recenzja

Cześć dziewczynki ;)

Jakiś czas temu otrzymałam od marki FITOMED dwa produkty do przetestowania.  Dopiero we wrześniu zabrałam się za testowanie obu kosmetyków i myślę,że  mam już zdanie wyrobione  i mogę się nim z Wami podzielić :)
Kosmetyki Fitomed posiadają bardzo sporą ilość pozytywnych opinii na temat tych produktów jak i innych.. Bardzo lubię kosmetyki  ziołowe i ekologiczne i co  bardzo ważne - nie testowane na zwierzętach.A że moje włosy ostatnio potrzebują pielęgnacji wzmocnionej, no to czemu nie spróbować ;)


SZAMPON HERBATA I HENNA DO WŁOSÓW KOLORYZOWANYCH




OD PRODUCENTA:


Składniki ziołowe: mocny wyciąg z herbaty cejlońskiej oraz z liści henny irańskiej, naturalne substancje myjące wyodrębnione z korzenia mydlnicy lekarskiej, składniki nawilżające i kondycjonujące.
Właściwości: wytwarza swoistą dla mydlnicy pianę i delikatnie myje włosy osłabione po koloryzacji.
Działanie: Według serwisu kosmetykanaturalna.pl synergiczne działanie tych roślin nadaje włosom ciepłe kasztanowe refleksy oraz zapobiega wypłukiwaniu koloru. Oprócz właściwości barwiących wyciąg herbaciany i henny zawiera liczne sole mineralne i antyutleniacze, korzystnie wpływające na zdrowy wygląd włosów.
Objętość: 250 ml.


 
MOJA OPINIA:

Zacznę od opakowania, które przypominające specyfiki prosto z apteki. Proste, przezroczyste opakowanie, etykieta nie rzucająca się w oczy, za to bardzo dobre i łatwe w użyciu.
Szampon w swoim składzie posiada herbatę i hennę, ma kolor ciemnobrązowy z lekko rudawym prześwitem i sprawia, że moje odrosty są mniej widoczne,z czego się bardzo cieszę. Bardzo łądnie się pieni,dobrze myje włosy jak i skórę głowy oraz dobrze radzi sobie z olejami. Włosy po nim pięknie błyszczą i są mięciutkie, lekkie i dają refleksy w kolorze kasztanowym.
Niestety szampon, troszkę kołtuni mi włoski, dlatego bez odżywki ani rusz.
Szampon pachnie ładnie, świeżo ale jest mało wyczuwalny. 
Konsystencja jest prawie taka sama j ak w większości szamponów, także szampon warty uwagi jeśli któś szuka oprócz czynników myjąco-pielęgnujących również efekt koloryzacji- takie 3 w1 ;))



ODŻYWKA HERBATA I  HENNA DO WŁOSÓW KOLORYZOWANYCH


 OD PRODUCENTA:

Składniki bioaktywne: wyciąg z liści herbaty cejlońskiej i henny irańskiej, witamina E.
Działanie: odżywka zmniejsza łamliwość włosów osłabionych po koloryzacji, pogrubia je, przyspiesza ich porost, ułatwia rozczesywanie. Dłużej utrzymuje ciemny kolor fryzury, nadaje jej piękny, złocisty połysk.
Sposób użycia: stosując niewielką ilość odżywki można jej nie spłukiwać.





MOJA OPINIA:

 Przy moich  długich i grubych włosach ta odżywka się nie sprawdziła a szkoda, bo pajałam nadzieją ,że będzie tak dobra jak szampon. Potrzebuję odżywki, która przede wszystkim pomoże mi rozczesać moje długie włosy, ta niestety mi w tym nie pomogła, włosy są bardziej matowe i plączą się niemiłosiernie.
Za to dodatkowo koloryzuje włoski, nadaje im głębie koloru,ale niestety nic poza tym. Używałam jej na mokre włosy ze spłukiwaniem jak i bez i ta druga opcji sprawiła,że włosy szybciej się przetłuszczają.Odżywka pachnie o wiele intensywniej w przeciwieństwie do szamponu.e
Konsystencja dość gęsta, opakowanie podobne do szamponu tylko w mniejszej i szerszej wersji.
Cena za 200 ml to 9zł

Obydwa te kosmetyki jak i inne,kremy, toniki możecie kupić na stronie producenta www.fitomed.pl

A na koniec wklejam  aktualne zdjęcie moich włosków, niezbyt dobrze widoczne i troszkę postrzępione,ale zaczynam się garnąć do nich już tak na dobre ;)




Buziaki,

                             MAGDA

sobota, 22 września 2012

BioDermic - serum intensywnie liftingujące oraz krem do szyi i dekoltu - recenzja

Witajcie!!!

Dzisiaj szybciutko ale niezbyt króciutko, ponieważ czas nagli, kuchnia czeka aż się chyba sama ogarnie ;)))
Gotowanko, sprzątanko mnie jeszcze czeka,ale w między czasie kawusia i nowy pościk ;)
Przedstawię Wam 2 kosmetyki z firmy  BioDermic , które są warte uwagi a jeden z nich skradł me serce ;;)
Ale do rzeczy :



BioDermic Serum Intensywnie Liftingujące z Ekstraktem z Kawioru





Plusy:

- nawilża,
- rozjaśnia przebarwienia,
- rozświetla skórę i przywraca jej świeży wygląd,
- łagodzi podrażnienia,
- efektownie wygładza i nawilża,
- delikatnie napina i ujędrnia skórę,
- nie zatyka porów,
- skóra jest aksamitna w dotyku,
- dobrze spisuje się pod makijażem ,
- praktyczne opakowanie,
- łatwa aplikacja,
- przyjemny zapach 
- ze względu na liczne właściwości ochronne i łagodzące polecany jest także do cery naczynkowej




Minusy:
- mało wydajny
- konsystencja za rzadka, lejąca się,
- cena ciut za wysoka bo ok 51 zł na stronie producenta


 
KREM DO SZYI I DEKOLTU Z EKSTRAKTEM Z PEREŁ






Plusy:

- ujędrnia,
- napina,
- czuję,że skóra na szyi i dekolcie jest mocno odżywiona
- moje " kresko- załamania" na dekolcie zmniejszyły swą widoczność,
- milusia w dotyku,
- estetyczne opakowanie,
- łatwa aplikacja,
- przyjemny zapach,
- bardzo wydajny,


 Minusy:

 - brak



Ogólnie serum bardzo spodobało się mnie jak i mojej skórze. Mimo jego ciut wadliwej konsystencji, napewno kiedyś skuszę się na ponowny zakup jego, bo naprawdę działa rewelacyjnie. Do tego składniki, zawarte w tej serii, są mega odżywcze i specjalnie dobrane do konkretnej pielęgnacji naszej skóry.
Natomiast perłowy krem do szyi i dekoltu jest moim nr.1.  Jestem bardzo zadowolona i dziękuję marce
 BioDermic za możliwość testowania ich, bo dzięki temu znalazłam swój ideał ;)
A Was moje drogie Panie zapraszam do odwiedzenia sklepu BioDermic  
Tam znajdziecię szeroką ofertę kosmetyków, które może tak jak i u mnie  sprawdzą się i będą Waszym nr.1


Buziaczki,

                            MAGDA

piątek, 21 września 2012

Mon Ami- kredki, kredeczki, do oczu - recenzja

Cześć dziewczynki,
Nie wiem jak u Was ale mnie dziś cały dzień spać się chcę, nie wiem czy to przesilenie jesienne czy co?? A na dodatek mamy dziś ostatni dzień wakacjiii ;(( ech szkoda, będę tęsknić za tym ciepełkiem i ładną opalenizną ;(

Żeby znowu nie ziewać postanowiłam napisać posta, który łazi za mną od dłuższego czasu.
Dzięki firmie Mon Ami dostałam kilka kosmetyków do testowania właśnie o nich będę dzisiaj greżdać ;))

MON AMI - WODOODPORNE KREDKI DO OCZU



STICK DUO NR. 11





WATERPROOF EYELINER NR.22
 




Obydwie kredki, pewnie jak i reszta z tej serii, są to kredki wodoodporne. Ale co do  tej STIC DUO (podwójna) mam lekkie zastrzeżenia, bo niestety zmywa się.Wystarczy przeciągnąć mocniej dłonią i po kredce ani śladu. Ale nie przeszkadza mi to , bo szczerze powiedziawszy nie przepadam za takimi kredkami co ciężko je potem zmyć ;)
Kredki te są strasznie mięciutkie i aksamitne. W lato po nałożeniu zdarzało się,że odbijały się na powiece. Aplikacja nimi jest dziecinnie prosta, łatwa i miła ;) Kolory kredek są ciekawe,żywe i bardzo naturalne.
Cena kredek to od 6-10 zł
Wadą tej kredki jest dostępność :/ można ją dostać małych niesieciowych drogeriach , na allegro oraz : http://www.sklep.monami.pl/ .

czwartek, 20 września 2012

Pollena Ostrzeszów - hipoalergiczne zbawienie ;)

Spory czas temu bo aż w lipcu dostałam od firmy Pollena Ostrzeszów kilka próbek ich słynnych hipoalergicznych kosmetasiów. A że nie posiadam skłonności do alergii i innych niedoskonałości, więc porozdawałam próbeczki bratowej ;)
Niestety jakiś czas temu, zapeszając czy też  nie, dostałam dziwnych plamek na całym ciele, wyglądających jak liszaj- fuj fuj ;( I  co dziwne dostawałam je wtedy tylko jak się kąpałam lub brałam prysznic. Na początku myślałam,że to od wody, ale no przecież tej samej wody używam od 25 lat i do tej pory nic nie było. 
Postanowiłąm zmienić żel do mycia ciała - no i więc poprosiłam bratową czy by mi nie odstąpiła tych próbeczek ;) Na szczęście miała je jeszcze w zapasie, więc podzieliła się i recenzja będzie nasza wspólna ;)




OD PRODUCENTA:

Biały Jeleń to linia hipoalergicznych produktów stworzonych z myślą o osobach z problemami skórnymi i skłonnościami do alergii.  Są to zarówno kosmetyki do higieny osobistej : mydła, żele pod prysznic, produkty do higieny intymnej oraz szampony i płyny do kapieli jak również detergenty w postaci proszków do prania, płynów do prania i płukania ubrań.
Możliwe różnice konsystencji i koloru są zjawiskiem naturalnym i wynikają z zastosowania nieinwazyjnych składników.

ŻEL POD PRYSZNIC HIPOALERGICZNY Z MLEKIEM KOZIM



No i tutaj Wam przedstawiam mojego wybawcę od czerwonych plam ;)) Co mnie urzekło to, to,że żel ten nie  zawiera alergenów, silikonów i sztucznych barwników jeeee;)) ŻEL l ma gęstą nieco "glutowatą" i ciągnącą się konsystencje, ale o tym fakcie uprzedził już Nas producent , może to troszkę zrazić bo dziwnie wygląda, ale jest znośnie. Bardzo fajnie i świeżo pachnie. Nie wysusza i nie podrażnia skóry i zwalczył mój problem, boję się tylko,że nie będę mogła już wrócić do innych myjaków, ale jestem optymistką i ma być good ;) .  Czy nawilża skórę tego nie zauważyłam  bo ogólnie mam suchą, więc bez balsamu ani rusz . Produkt kosztuje coś koło 6 zł, jest tani i polski więc warty swojej ceny przy tak doskonałym działaniu.
Szczerze polecam osobom ze skłonnościami do wszelkich alergii, jest naprawdę fenomenalny i Nasz POLSKI ;))



 MYDŁO W PŁYNIE HIPOALERGICZNE NATURALNE





  Mydło to bardzo polubiła skóra mojego chrześniaka,jest bardzo delikatne,  sama na sobie nie odczuwam uczucia ściągnięcia skóry, swędzenia ani pieczenia. Bardzo dokładnie oczyszcza skórę rąk, a wiadomo dzieciaczki się zawsze upaćkają, więc nie ma najmniejszego problemu z myciem rączek ;)
Zapach mógłby być deczko przyjemniejszy no ale jest ok. Wydajne mydełko, pod warunkiem,że maluch się do niego sam nie dorwie ;) 


ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ Z BŁAWATKIEM



I na koniec przedstawiam płyn do higieny intymnej, który też spisał się bardzo dobrze, ogólnie jestem wierna swojemu Lactacydowi, ale dobrze wiedzieć,że są też nasze polskie produkty, które działają fenomenalnie i przede wszystkim naturalnie

Zapraszam Was do odwiedzenia http://www.pollena.com.pl/ , gdzie mżecie poczytać o kosmetykach Biały Jeleń i innych, które ułatwią życie Nam jak i naszym maluchom ;)

Tymczasem uciekam i pozdrawiam,

                                 MAGDA


 

poniedziałek, 17 września 2012

Yankee Candle - Red Velvet

Jak wiecie jestem mianiaczką zapachową, wszelkie piękne zapachy w różnej postaci przygarniam bez żadnego zastanowienia. Wszystko co ładnie pachnie sprawia, że oczy świecą mi się jak 5 zł. Tak  więc  do mojej obsesji pachnącej kolekcji dołączyły świeczki.
Miałam wiele różnych świeczuszek, tych pachnących długo ale słabo, lub intensywnie ale krótko. Aż tu nagle w moje posiadanie dostała się świeczuszka firmy Yankee Candle i doznałam szoku!!

Yankee Candle - Red Velvet





OD PRODUCENTA:

Red Velvet Sampler Yankee Candle


Zapach kremowego lukru zwieńczającego puszyste ciasto, kuszące swym słodkim aromatem.


Świece firmy Yankee Candle to jedne z najlepszych i najbardziej znanych świec na świecie. Łączą w sobie elegancję z nutą niepowtarzalnych i wyjątkowych zapachów. Produkowane od 1969 roku, świece zawierają najwyższej jakości olejki zapachowe, woski, szkła oraz wysoko oczyszczoną parafinę. Żadna inna firma nie posiada w swojej ofercie tylu odmiennych zapachów i wielu kolorów. Zapach świec Yankee Candle przenosi w świat marzeń i najwspanialszych wspomnień.


Cechy
Czas palenia do 15 h
Rozmiar 49g


MOJA OPINIA:

Nigdy ale to nigdy nie spodziewałabym się po świeczkach tak obłędnego, tak intensywnego zapachu, że aż szkoda palić tego cudeńka.
Już jak listonosz przyniósł mi paczkę to pytał się mnie, czy czasem perfumy mi się w tej kopercie nie rozlały bo tak pachnie, że jego wszystkie listy razem z torbą przesiąkły ;))
Biorę do ręki i faktycznie - unosi się od niej taki aromat,że nie wierzę,żeby to była moja świeczka. Otwieram i ukazuje mi się czerwony i pachnący sampler, który sprawił,że cały dom pachniał jak stoisko z cukierkami, babeczkami i innymi słodkościami.
W życiu nikt nie przekonałby mnie,że świeczka może tak "dawać",że aż wierzyć się nie chce. Pierwsze co wyczuwam to lukier, pachnący lukier prosto z jakiegoś ciasta, kremówki, bita śmietana i wszystko razem zmieszane- no obłęd. Przy paleniu pomieszczenia wypełniają się całkowicie tym zapachem, nie trzeba łazić ze świeczką by go rozprzestrzenić, wystarczy zapalić a reszta dzieje się już sama.
Red Velvet to bardzo jesienny i bardzo przytulny zapach, idealny na chłodne wieczorki.Dla lubiących słodkie i mocne zapachy, jak najbardziej polecam. Jestem mega zadowolona a co najważniejsze mega zaskoczona,że istnieją takie cuda, które powalają zapachem, trwałością i różnorodnością.
Świeczuszkę tą dostałam od Pani Joasi ze sklepu CANDLEROOM , za co bardzo dziękuję ;)
Cena takiego samplera to koszt 9zł, ale na stronie klik możecie też dostać pełnowymiarowe produkty plus wszelkie akcesoria potrzebne d palenia takich świeczuszek.

Dodatkowo dostałam małą probeczkę zapachu Warm Spice, który też pachnie pięknie ale już nie tak słodko jak Red Velvet.


Czy Wy miałyście już okazję palić tak pachnące świeczuszki firmy Yankee Candle, może macie swoje ulubione zapachy to podzielcie się, co warto kupić następnym razem ;)

Buziaki,
                                   MAGDA

niedziela, 16 września 2012

Accessorize- Baked Bronzer Duo

Dziś będzie pościk o jednym z moich ulubinych kosmetyków, czyli mowa tu o brązerze.
Swojego czasu nie miałam pojęcia jak go nakładać, jakiego koloru używać i wogóle po co mi on. Aż raz zachciało mi się spróbować i tak zostało do dziś.
Teraz nawet nie mowy o wyjściu bez nałożenia brązera czy różu. Jest to mój ukochany kosmetyk, bez którego ani rusz z domciu ;)
 Dzisiaj chwalę się....

ACCESSORIZE- Baked Bronzer Duo



Jest to odcień- BALI NR.2







Brązer ten kupiłąm w UK w SUPERDRUGU za ok 5-6 funtów. Z tego co pamiętam marka ta  ma naprawdę pokażna gamę kolorówki co mocno  zwraca na siebię uwagę klientek.
Produktu mamy 12.5 gr czyli sporo a co się z tym wiąże- że starczy go nam na o wiele wiele dłużej.
Opakowanie, plastikowe, ze złotym napisem i złotymi motylkami , wygodne i poręczne.
Brązer ten jest rewelacyjny, może nam służyć tylko do celu przeznaczonego dla niego lub też do innych np jako rozświetlacz i tu pasuje nam bardziej ta połóweczka mieniąca, jako cień do oczu- razem lub osobno. Do koloru do wyboru.
Jako brązer, trzeba uważać troszkę by nie przesadzić ponieważ BALI ma mocną pigmentację, jeśli nie chcemy się świecić i błyszczeć jak choinka wystarczy odrobinka a efekt jest fenomenalny. Można go używa na przemian- raz matu raz połysku czy nawet duetu razem.Ładnie połyskuje i się mieni na słońcu no i co ważne daje subtelny całokształt.
Brązer utrzymuje się na twarzy dosyć długo,drobinki nie "biegają" po całej twarzy.
Konsystencja delikatna, pudrowa.
Jedyne co mnie zdrażniło to fakt,że strona matowa strasznie mi się zaczęła kruszyć i sypać co widać nawet na zdjęciu. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale sprawia,że aplikowanie staje się denerwujące, za dużo się nabiera na pędzel, po czym opada i tym samym tracimy produkt ;(
Ale jakby nie było uwielbiam kosmetyki tej firmy i strasznie ubolewam,że nie mamy w Polsce dostępu do tych cudownych produktów, ech szkoda ;(

A WY kochane co myślicie o tym produkcie? Miałyście okazję go kupić? Jeśli nie to gorąco polecam, dla tych co mają dostęp do nich ;)

Pozdrawiam
                                         MAGDA

piątek, 14 września 2012

Carmex

Jakiś czas temu poszłam sobie z bratową do Rossmana po pampersiki dla chrześniaka i na moje szczęście znalazłam w koszyku, gdzie znajdowały się promocyjne produkty, cudeńko, które musiało się znależć u mnie w koszyku ;) Malutkie, zgrabniutkie, cena nisko śmiesza, że aż grzechem by było nie brać ;)) A mowa oo ...

Balsamie do ust

CARMEX STRAWBERRY




 

  Skład: Petrolatum, Lanolin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Flavor, Cetyl Esters, Theobroma Cacao (Cocoa), Seed Butter, Cera Alba (Beeswax), Benzophenone-3, Paraffinum Liquidum, Camphor, Menthol, Vanillin, Oxybenzone.



Zacznę od tego ,że zapłaciłam za niego 3.99 zł. !!!!!!!!!!!!!!  Na początku myślałam, że to może jakaś pomyłka, nie ten produkt i nie ta cena. Ale na szczęście prawdą się okazało,że balsamik ten znajdzie się w mojej kosmetyczce ;)))


Do tej pory miałam przyjemność z Carmexem original i Mint, ciekawa byłam jak sprawdzi się truskawka. Czy też tak dobrze działa, tak pięknie pachnie, a może okaże się wogóle inna.

PLUSIKI:

- Zacznę od tego,że zauważyłam iż klasyczny Carmex raczej nie ma filtru UV,przynajmniej na opakowaniu nie widziałam żadnej takiej informacji a tu proszę truskawka bogata w UV -ki ;)) Chyba wersje smakowe tylko posiadaja tą zaletę bądz też się mylę.
- po aplikacji szybko przynosi ukojenie
- delikatnie pachnie truskawkami
- długo się trzyma na ustach - pod warunkiem, że nic nie zajadamy- doskonale nawilża i chroni usta

-łagodzi i leczy spierzchnięte usta bardzo skutecznie
- jest bardzo wydajny
 - na ustach czuć przez chwilę delikatne mrownienie i to całkiem przyjemne ;)

 -ma praktyczne  i kolorowe opakowanie


Minusów raczej nie zauważyłam. Balsam robi to co ma robić i wychodzi mu to wręcz doskonale. Jak narazie CARMEX dalej utrzymuje się na mojej liście na pozycji nr.1 w kategorii - Pielęgnacja Ust ;) Mam zamiar nabyć wszytskie jego rodzaje- ot  to dopiero jestem przepadziwa ;)

A czy Wy moje drogie Panie tez już miałyście okazje testować Carmexiki??

Również zapraszam na Fanpaga Carmexa, gdzie można zostać ambasadorką tych mazidełek  klik

Pozdrawiam
MAGDA